Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 180812 razy)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 20:03:13 »
A tak poza tym to nie oglądam porno od bardzo dawna i uważam to za szkodliwe.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 19:53:57 »
Tak mi się wydawało , że to przyjemność oparta na wzorcu uległości / dominacji, ale ciężko mi było ocenić na ile są tu moje nakładki. Po części to w sumie oczywiste, co znaczy "robić komuś loda" w znaczeniu potocznym , czy "wyruchać w d " , jednak w temacie seksu spolecznie jakoś paradoksalnie nie porusza się takiego tematu i jest to uznane za wyzwolenie.
 
Chyba Lew Starowicz przyjał taką definicje że zboczeniem jest nie sama czynność, a fakt , czy jest to jakoś spontanicznie, czasem, czy konieczne do osiągnięcia podniecenia, gdy bez tego jest lipa, , co jest konieczne , bo wiadomo, że każdy ma w sobie ileś uległości i ileś dominacji i lubi się pobawić , grunt by tego w sobie nie wzmacniać czy wręcz nie tworzyć bo można sobie stworzyć obciążenie i zruinować przyjemność (mówię o kobietach, raczej w realu rzadko się zdarza by to facet był wykorzytsany) czy nie przyjmować za standard / normalność itd

A ja mam taką historie karmiczną w tym zakresie, że wykorzystywanie realne mnie nie interesuje (widze skutki i do tego jeszcze żal bo tak kobieta do dziś jest tym obciążona) i jestem na to uwrażliwiony (np jak bym trafił na panne, którą jakiś chłopek tak urobił , że robi loda na żądanie, a jest to teraz częste w sumie) bo to by miało dla mnie efekt nakręcający i działało jak używka, niektore są tak zmanipulowane, że pewnie by się jeszcze obraziły, że ich nie wykorzystuję, że mnie nie pociągają .
Ale co do pobawienia się w dominacje i pogrania w role np przywiązanie do łóżka czy krzesła , używania siły , trzymania za włosy itp (ale bez sprawiania bólu) to do tego byłbym pierwszy ;-) To jest akurat moim zdaniem odbicie jakiegos pokładu bezsilności / zniewolenia w kwestii uczuciowej.
Odpaliło / wykształciło mi się to kiedyś jak wkręciłem się w oglądanie porno , zawsze coś tam jako młody chlopak patrzyłem na gołe babki , ale tak do 22 r.ż nawet nie na seks tylko na kobiety, lesbijki, a tak koło 25 r. ż najbardziej mnie podniecało właśnie przywiązywanie, zniewalanie, mocne klapsy ;) itp Choć wiem , że jak bym to odreagował byłoby mi lepiej łatwiej w seksie i nawet podrywie. Ale czy trafię na pannę , która to lubi, czy sobie odreaguje wcześniej / w trakcie , przyjemność i efekt będzie ten sam :) Szybciej pewnie by poszło gdybym się skumał z i dorwał jakąś "zdzirę" ;)))


Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 19:09:29 »
to jest fajne, że się nie wstydzisz o tym pisać

No ja akurat nie mam z tym problemu :)
Zostałam tak wychowana, że są to normalne, ludzkie sprawy (fizjologia, seks), a nad tematem wstydu (w ogólności) dużo też pracowałam. Baaardzo dużo, bo też dużo było we mnie wstydu. A teraz jestem prawie (bo jeszcze coś tam siedzi) bezwstydna ;)

Różne rzeczy mogą podniecać kobietę np sponiewieranie i nazywanie szmatą, ja tak sobie tylko próbuję zrozumieć co jest fetyszem i wynika mówiąc po forumowemu z "obciążeń" , a co jest zrównoważone :-)

U mnie takie podejście (że bardziej podnieca mnie robienie loda niż dawanie sobie robić, no i zamiłowanie do ostrego seksu),  wynika z wzorca przyjemności opartej na uległości. Takie miałam stosunki z matką i tak się nauczyłam.

Tak w skrócie i upraszczając - tego typu wzorce wynikają z tego, jak byliśmy traktowani przez najbliższych jako dzieci. Zarówno sadyzm, jak i masochizm (i wzorce poboczne) są efektem sadystycznych metod wychowawczych, czy w ogóle całościowo sadystycznego podejścia do dziecka.
Masochizm wykształci się wtedy, gdy rodzic wyżywa się na dziecku, ale jednocześnie daje mu namiastkę uwagi, czułości, bliskości. Wtedy dziecko, żeby się dostosować, manipuluje sobą wmawiając sobie, ze lubi być źle traktowane, że czerpie z tego przyjemność. Aż w końcu faktycznie czerpie z tego chorą przyjemność.
Sadysta też był w dzieciństwie traktowany bardzo źle, ale jak dziecko nie umiał siebie obronić (bo nie znalazł żadnych wzorców), nie mógł pozostać sobą (bo nie przeżyłby tego), więc porzucił siebie i w całości utożsamił się z prześladowcą (rodzicem-sadystą).
A zatem masochista dostosował się pozostając sobą w chory sposób, a sadysta dostosował się porzucając siebie całkowicie.
To dlatego jedni lubią być poniewierani, a inni lubią dominować i zadawać ból. Ale to nigdy nie wynika z naszej prawdziwej natury.

To tak na szybko, więc nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam :)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 17:40:58 »
OK ;-) dzięki za rozwinięcie, bo interesuje mnie to ogolnie, jak widać ;) hehe
to jest fajne, że się nie wstydzisz o tym pisać

Różne rzeczy mogą podniecać kobietę np sponiewieranie i nazywanie szmatą, ja tak sobie tylko próbuję zrozumieć co jest fetyszem i wynika mówiąc po forumowemu z "obciążeń" , a co jest zrównoważone :-)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 16:09:46 »
Sorry jeszcze że się czepnę, ale jak nazywasz i jedno i drugie 'zlym' to czemu wogole mialabys sie za to brać? :P

No faktycznie, czepłeś się :P
A już gdy to napisałam, to mnie to tknęło, że złych słów użyłam, ale olałam licząc na zrozumienie. A jednak nie ;)

Nie uważam tego za "złe", użyłam tylko takiego zwrotu :) Chodziło o to, że lubię (w sensie bardziej mnie to podnieca) bardziej robić loda, niż gdy ktoś mi robi minetę. Ale nie że wcale nie lubię :P
Po prostu seks oralny lubię MNIEJ niż standardowy, co nie znaczy że wcale nie lubię (tylko że nie przepadam tak, jak np. za seksem waginalnym :P).
Tak w ogóle to lubię, gdy seks oralny jest elementem większej układanki (pieszczoty na pobudzenie), sam w sobie nie jest dla mnie do końca satysfakcjonujący. Ale - jak to mówią - lepszy rydz niż nic, heh, gdybym miała wybierać: oral albo figa z makiem, to oczywiście wybieram oral :D

W skrocie jako standard jest to moim zdaniem 'hiperstymulacja' i mlode laski sa w to jak pisze w tym art , w wiekszosci przypadkow wmanipulowane mimo że tego nie chcą robic na co dzien ,  (  w dzikiej żądzy może byc roznie :)  No a taka co od razu ' ciagnie jak maszyna' jest uwazana za "dobra w te klocki" bo sie nauczyla nie zwymiotowac: / gdzie tu jest przyjemnosc?

No dokładnie. W dzikiej żądzy to nawet "głębokie gardło" jest dla kobiety wielką przyjemnością :), ale na co dzień to chyba tylko w praktykach SM może podniecać.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 15:45:57 »
Nie wiem, czy jesteś okrutny, czy nie. Mnie osobiście to nie rusza

No , atrakcyjnym blondynkom się w moich slowach nie oberwało ;)

Sorry jeszcze że się czepnę, ale jak nazywasz i jedno i drugie 'zlym' to czemu wogole mialabys sie za to brać? :P

Dawno nie mialem regularnego seksu przez kilka miesiecy i w sumie nie wiem na jakim poziomie ustalilyby sie teraz moje potrzeby (nie moge się doczekac kiedy się dowiem :P), ale z tego punktu oral bylby dla mnie zbyt intensywny i zupelnie niepotrzebny do max podniecenia , powodowalby nierownowage nakrecenie pożądania i byc moze uzaleznienie od tego rodzaju stymulacji i niedosyt przy normalnym seksie, a moze tak mi się wydaje. W skrocie jako standard jest to moim zdaniem 'hiperstymulacja' i mlode laski sa w to jak pisze w tym art , w wiekszosci przypadkow wmanipulowane mimo że tego nie chcą robic na co dzien ,  (  w dzikiej żądzy może byc roznie :)  No a taka co od razu ' ciagnie jak maszyna' jest uwazana za "dobra w te klocki" bo sie nauczyla nie zwymiotowac: / gdzie tu jest przyjemnosc?

 

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 15:16:15 »
Tak, seks oralny to teraz norma.
Ja jakoś specjalnie nie przepadam za miłością francuską (ani w jedną ani w drugą stronę), w ogóle nie przepadam za jakimkolwiek lizaniem, mokrością i takimi tam (choć z dwojga złego wolę już lizać niż być lizana). No ale też widzę, że to się zmienia i coraz częściej używam języka i pozwalam się nim dotykać. Cóż, kobieta zmienną jest ;)

Jeszcze dopiszę, bo zapomniałam:

Nie wiem czy przekroczylem tą granice i jestem juz okrutny czy jeszcze nie ? ;-b , bo nie chcialbym ;)

Nie wiem, czy jesteś okrutny, czy nie. Mnie osobiście to nie rusza (ale też widzę tę kwestię zupełnie inaczej) :)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 15:06:31 »
Chyba masz racje, ale coś w tym jest , tym moim, co na ten moment jest mało wazne tak czy inaczej (muszę uciekać)

A tu mam (tak mi się przypomniało :P) ciekawy art w temacie wątku nt seksu oralnego w kontekście wykorzystywania młodych kobiet.
Pisze w nim że w 1994 r wśród amerykanek w wieku powyzej 50 lat (czyli tych , które zaczely byc aktywne +- w latach 70) tylko MNIEJSZOŚĆ wykonywała KIEDYKOLWIEK seks oralny na swoim partnerze. A wśród tych poniżej 35 r.ż było to 75%. A teraz wg kogoś tam jest więcej osób , które myślą , że Obama jest muzłumaninem niż tych którzy nigdy go nie wykonywali.

http://www.salon.com/2016/04/02/its_a_blow_job_because_its_work_how_guys_push_women_to_make_oral_sex_as_common_as_shaking_hands/

Cytuj
Oral sex had only recently become a standard part of Americans’ erotic repertoire. Historically, both fellatio and cunnilingus were considered more intimate than intercourse, acts to be engaged in only after marriage, if at all. In 1994, just a few years before the Clinton affair broke, Sex in America, the most definitive survey at that time to be released on this country’s sexual practices, found that while only a minority of women over fifty had ever performed fellatio, among women under thirty-five, three quarters had done so. (Most men, whatever their age, said they had been both providers and recipients of oral sex.) The rise in going down among straight couples, the authors wrote, was the biggest sexual change of the twentieth century. By 2014, oral sex was so common as to be unremarkable: as one researcher quipped, the number of Americans who thought Barack Obama was Muslim was larger than those who had never given or received oral sex.


Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 14:48:54 »
Generalnie jak ktoś jest w jako tako mlodym / średnim wieku "okropnym trollem" to ma jakieś dziwne, zj.... "intencje wobec siebie" , ktorych nie rozumiem i nie chce mi się ich rozumieć.
Jak dla kogoś to problem wcielić się tak, żeby wyglądac normalnie, to raczej nie będzie tak czy inaczej harmonizowal z moim życiem i energią i wydaje mi się że chyba sam nieharmonizuje ze swoją pierwotną.

Poniekąd zgadzam się z Tobą, Dżonny. Nawet chciałam to napisać do tamtej mojej wypowiedzi (ale zrezygnowałam, bo wydało mi się to mniej ważne), że jednak wszyscy, którzy podobali mi się od wewnątrz byli też atrakcyjni fizycznie.
Jednak tak sobie myślę, że byłabym w stanie bez problemu zaakceptować te dziwne intencje wobec siebie, gdyby należały one do przeszłości. Bo przecież wygląd zewnętrzny nie zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy zmieniają się intencje wobec siebie.

A temacie tworzenia relacji to myślę nawet, że byłabym w stanie zaakceptować te intencje nawet wtedy, gdyby były one cały czas aktywne. Może właśnie miłość pomogłaby te intencje oczyścić? :)

Takie osoby chyba wcielając się, zwiazki seksualne i satysfakcja z nich sa mało wazne w danym wcieleniu.

Wazniejsze jest np MIEĆ DUŻO JEŚĆ :D

Ja to widzę w ten sposób, że każdy z nas pragnie miłości tak samo, tylko niektórzy tak bardzo stracili ją z oczu, serca i otoczenia, że zadowalają się byle czym, byle tylko uciec od cierpienia.

 
To dodam jeszcze, że jak to ktoś obcy / nieznajomy ;)) no i dla pewnosci , ze gdy nie chce, bo jeszcze się okaze ze to np z nieznajomym tez moze byc dla kogos ekscytujace :P ;))

Dla mnie jest :P
No chyba, że nieznajomy mi się nie podoba, to co innego ;)

Ale jeśli wsadzi, gdy nie chcę, to odgryzę ;P

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 14:37:24 »
Czy ja wiem? Zdaje się, że to tylko punkt widzenia heteroseksualnego mężczyzny :P

To dodam jeszcze, że jak to ktoś obcy / nieznajomy ;)) no i dla pewnosci , ze gdy nie chce, bo jeszcze się okaze ze to np z nieznajomym tez moze byc dla kogos ekscytujace :P ;))

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 14:30:11 »
Takie osoby chyba wcielając się, zwiazki seksualne i satysfakcja z nich sa mało wazne w danym wcieleniu.

Wazniejsze jest np MIEĆ DUŻO JEŚĆ :D

Nie wiem czy przekroczylem tą granice i jestem juz okrutny czy jeszcze nie ? ;-b , bo nie chcialbym ;)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 14:23:16 »
Generalnie jak ktoś jest w jako tako mlodym / średnim wieku "okropnym trollem" to ma jakieś dziwne, zj.... "intencje wobec siebie" , ktorych nie rozumiem i nie chce mi się ich rozumieć.
Jak dla kogoś to problem wcielić się tak, żeby wyglądac normalnie, to raczej nie będzie tak czy inaczej harmonizowal z moim życiem i energią i wydaje mi się że chyba sam nieharmonizuje ze swoją pierwotną.

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 13:43:29 »
Jesli chodzi o moje osobiste preferencje co do doboru partnera , o to co jest dla mnie atrakcyjne to na dzień dzisiejszy na pierwszym miejscu jest realna umiejetność kochania (tzw.dobre serce).

Czyli należysz, Ontoja, do mężczyzn (o których pisałam, w którymś z poprzednich postów), których podnieca miłość sama w sobie.
Dla mnie umiejętność kochania nie jest atrakcyjna seksualnie (w sensie, że tzw. dobre serce mnie nie podnieca), ale w tworzeniu relacji wysuwa się już na pierwszy plan. Jest to przeze mnie najbardziej pożądana cecha u mojego potencjalnego partnera życiowego :)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 13:22:38 »
Ja nie pisałem (...) o tworzeniu relacji tylko o seksie.

No przecież ja też tylko o seksie :)
Dla mnie pociągający seksualnie jest po prostu bardziej umysł (i w ogóle to, co niefizyczne, bo np. bardzo podnieca mnie też swoista wrażliwość delikwenta), niż ciało człowieka i stąd ten mój powiedzmy ambiwalentny stosunek do wyglądu zewnętrznego.

najgorzej jak ktoś próbuje wsadzić Ci w usta coś nie Twojego :)

Czy ja wiem? Zdaje się, że to tylko punkt widzenia heteroseksualnego mężczyzny :P

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-15, 12:57:28 »
Dżonny,
dosłownie wyjąłeś mi to z ust! [że się tak wyrażę, jak już piszemy w wątku o takim a nie innym tytule ;))]

Jak wyjąłem to ok i ciesze się,

najgorzej jak ktoś próbuje wsadzić Ci w usta coś nie Twojego :)

Cytuj
Właśnie chciałam napisać, że dla mnie osobiście wygląd nabiera znaczenia jedynie w sytuacji, gdy wnętrze nie do końca mi odpowiada. Wtedy dodatkowe punkty za zewnętrzne walory bardzo się przydają.

To tez ciekawe spojrzenie na to samo.

Cytuj
Natomiast w sytuacji, gdy ktoś wewnętrzne jest dla mnie piękny i pociągający, to wygląd schodzi na tak daleki plan, że nawet gdyby był starym, brzydkim trollem, nie miałoby to dla mnie żadnego znaczenia :)

Ja chyba nie mam aż tak, choć uważam się za taką osobę (czuciowca) o jakiej pisałem. A że ogolnie 99,5% jest niedopasowanych do mnie to wygląd ma znaczenie i tak mój umysł / mózg na pierwszy rzut klasyfikuje - to silniejsze ode mnie. Dziewczyna która pasuje do mnie idealnie (karmicznie i na najgłębszym poziomie) zdecydowała (raczej nieświadomie) że to nie takie ważne, więc trudno mi będąc samemu podtrzymywac ten stan patrzenia "sercem"/. W sumie jej w tym pomogłem.
« Ostatnia zmiana: 2017-09-15, 13:09:15 wysłana przez dżonny »