Indra,
trzymam też kciukasy, niech najlepsza praca przyjedzie do Ciebie

a Twój angielski jest na pewno na bardzo wysokim poziomie, kwestia przypomnienia sobie

Jeszcze tak odnośnie rozmów kwalifikacyjnych jak pisałyście, to mi się raz zdarzyło napyskować na takiej rozmowie, ale gościowi ewidentnie się należało więc nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, a jedynie ulgę i zadowolenie. A czemu mu się należało? a bo zgrywał ważniaka i kiedy pytałam po 10 razy na czym polega praca w jego firmie, odpowiadał non stop tą samą głupią odpowiedzią, która tylko zaciemniała obraz a nie rozjaśniała. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że szanuję swój czas i albo wyjaśni mi dokładnie o co biega, albo wychodzę. Trochę się zdenerwował i stwierdził, że skoro jestem niegrzeczna to chyba się nie dogadamy. No się nie dogadaliśmy, ale poczułam się bardzo dobrze, że potrafiłam postawić na swoim i wyjść z całej sytuacji tak żeby nie czuć się źle ze sobą.
W sumie zdarzało mi się kilka razy, że potencjalni pracodawcy nie bardzo byli zadowoleni z pytań jakie zadawałam, ale zawsze wolałam wiedzieć na czym stoję niż potem się wkurzać, że zgodziłam się na coś co mi nie pasowało.