Problem jest taki, że ogromna część tego, co należało kiedyś do skarbu państwa, i, przynajmniej teoretycznie była własnością społeczną, została sprzedana w obce ręce. Nie dziwcie się, że obecnie stan jaki jest w Polsce jest wynikiem tego, że obcemu kapitałowi nie za bardzo zależy, aby wyrosła mu pod nosem konkurencja. gadanie o tym, jak to wyrównują się szanse śmieszy mnie, bo o ile wyrównują się rzeczy typu ilość sklepów, hipermarketów, samochodów, itp. to co do tego, jak jakościowo możemy z owego bogactwa korzystać, już nie jest proporcjonalna i jeszcze bardzo długo nie będzie. Mam porównanie, bo co jakiś czas jeżdżę w odwiedziny do UK i przebywając tam widzę gołym okiem, co i jak się ma, a że ponadto śledzę rynek pracy pod względem tego, co chciałem robić tutaj w PL to unaocznia mi się ogromna przepaść między tym, co jest tam możliwe, a co jest możliwe u nas. Innymi słowy, jesteśmy trochę takim śmietnikiem Europy, gdzie rozwijają się podstawowe sektory przemysłu czy gospodarki, ale jeśli idzie o specjalizacje, stoimy bardzo daleko w tyle i porównując na przykład poziom i możliwości, jakie oferuj uczelnie polskie z tymi, co są w UK i co można po nich robić, to ja nie widzę tutaj póki co jakiejkolwiek możliwości konkurowania.
Dla porównania: studiowanie archeologii śródziemnomorskiej w PL i w UK daje dwie różne perspektywy: w PL z mała szansa na zostanie na uniwersytecie i rozpoczęcia kariery naukowej, w UK na odwrót. Kwestia dotowania uczelni i budżetów. Wiem, bo poruszałem się w tym środowisku i znam ludzi z różnych krajów. Mam więc porównanie z pierwszej ręki.