Logos,
Ale ty jesteś ten uczeń : ))
Co do prawa karmy a Boga, nie zgodziłbym się do końca, bo to po prostu się dzieje, poprzez nadawanie formy temu co jej nie ma, czyli zamykaniu, ograniczaniu nieskończoności w określonej formie. Trudno to nazwać nadaniem prawa, bo to naturalna konsekwencja działania na poziomie tworzenia formy z nieograniczonego potencjału. Bóg sobie swoim życiem a doświadczający karmy, swoim
Póki się do Boga nie odwołają by żyć tak jak i on 
Dawno temu myślałem podobnie, że Bóg nie ma formy i jest jakimś bliżej nieskonkretyzowanym światłem, którego możemy doświadczyć podczas duchowej iluminacji ostatecznego oświecenia. Ale potem sobie uświadomiłem, że to tylko jedna z możliwości, bo dlaczego miałbym tak ograniczać wszechmocnego Boga. Dla mnie bezforemny Bóg jest taki sam w swej duchowej jakości jak i ten foremny. Przykładem może być właśnie osoba zrealizowanego mistrza. Boskie światło znajduje się przecież w oświeconym mistrzu i świeci wybijając z jego formy. Jakaż więc może tu być różnica między formą a jej brakiem. Ano żadna. :-)
Jedni powiedzą, że światło ubrało się w formę, a inni powiedzą, że z niej wypływa. Gdy na duchowym planie widzimy świetliste ciało mistrza, to jest właśnie tak, że nie pojawia się on nam jako abstrakcyjna kula światła, tylko widzimy jak to światło wypromieniowuje z jego formy dając złudzenie kuli. Dodatkową sprawą jest, że na najwyższych duchowych planach, gdy mistrz objawia nam swoją kosmiczną formę, to ukazuje się jako Guru Deva, który posiada tysiące rąk, głów, oczu, uszu itd. W dwuwymiarowej przestrzeni nie jest to możliwe do wyobrażenia, ale w przestrzeni wielowymiarowej jak najbardziej. Widzimy wtedy, że mistrz swoją formą przenika cały widzialny i niewidzialny Wszechświat, wszędzie mając oczy, uszy itd. Stąd widzi i słyszy wszystko... Podczas ostatecznego boskiego darshanu (widzenia) możemy się w tej formie całkowicie zatracić i ogarnąć swoim jestestwem cały kosmos, samemu stając się jednym z Bogiem i jego kosmiczną formą, która jest pełną błogości anandą - stanem najwyższej, niczym nieuwarunkowanej miłości i szczęśliwości.