Autor Wątek: Samoocena  (Przeczytany 50723 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 20:19:35 »
ania
czyli masz nawyk porównywania się z innymi. A po co się porównywać?---> ja jestem sobą, Ty jesteś sobą więc bez sensu zastanawiać się która z nas jest bardziej ok jeśli obie jesteśmy ukochanymi coreczkami Boga i potecjalnie mamy te same możliwości:)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 20:14:45 »
gorsza czułam się generalnie przy ludziach. koleżankach, rówieśnikach. bo mieli normalnie w domu wg mnie.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 20:14:30 »
ania
dla Ciebie jest dostępne bo jesteś ukochanym dzieckiem kochającego Cię Boga:)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 20:12:39 »
to też kwestia bezpieczenstwa. muszę poczuć się bezpieczna z moimi osiągnięciami, bo lekko obawiam się, ze gdy zacznę je doceniać, to je ...je stracę, zatracę czy coś w tym stylu albo, ze się rozbestwię czy co.
wlasnie to jest fascynujące jak budzi się duchowość w ludziach zależnych od innych. wydaje mi sie, ze zazwyczaj musza mieć juz wczesniej jako taką samoocenę. no i tez chyba muszą dostrzec inne wymiary rzeczywistości, które obecnie są dla mnie niedostępne.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 20:05:38 »
ania
pytanie zasadnicze od kogo wcześniej slyszalaś, że nie jesteś dobra i jeszcze opcja przy kim zawsze czulaś się gorsza?

a wtedy wybaczanie, zwracanie wolności i pozytywy
Nawet przy ... jestem cenna i wartościowa

A propos ludzi zależnych od innych-pogadalam z paroma w ostatnim roku-wiesz, że w nich jest taka pogoda ducha, że często to oni są wsparciem dla wielu i wokoł jest multum osób chcących im pomóc? Opinia przeciętnego z boku-rzeczywiście biedni ludzie potrzebujący wsparcia, a rozmawiasz z rodziną i słyszysz-ona z nas jest najpogodniejsza, umie znaleźć takie pozytywy że ludzie do niej przychodzą po światlo. Z rozmowy z dziewczyna-wypadek mnie zmienił-zrozumialam jakie są priorytety i że jest coś ważniejszego od tego, że Pani Krysia z mięsnego dzisiaj krzywo na mnie popatrzyła. Czasem myślę, że większość z nich w ten sposob odkryła duchowość w najbardziej esencjonalnej formie to co mają wewnątrz mają na zewnątrz i nie są im do szczęscia potrzebne to, co my nazywamy atrybuty szczęścia typu fura, skora i komóra:D

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-10-04, 20:03:23 »
Ania 82

Dopuść że to co ty osiągasz, wynika z tego co potrafisz, z tego jak działasz, jak wybierasz. Że twoje pozytywne osiągnięcia są bezpośrednim skutkiem tego. Jak dopuścisz to, to może zaczniesz nawet zauważać, a może i doceniać :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 20:02:35 »
drazni mnie też to, ze jestem leniwa, ze marnuje czas i sie opierniczam i ze kiedys to się zemści. Musze miec super nastroj zeby sie nie opierniczac. Zawsze czekam na dobry nastrój, czy tez odpowiedni nastrój by zrobic cos pozytecznego, ale zazwyczaj mam kiepskawy więc wolę zakopać się w sieci i czytać bzdury. Choc i tak jest z tym troszke lepiej niż kiedyś i częściej sprzątam np, bo balagan mnie bardziej wkurza.
Czy jest tu gdzieś wątek o lenistwie?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-04, 19:56:28 »
wygląda, że to poczucie bycia nie dość dobrym, czyli afki "Jestem wystarczająco dobra w pracy i w ogóle", doceniam siebie taką jaka jestem

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 19:53:25 »
No to u mnie jest dziwne. Bo np. niby w pracy mi mowia, ze radze sobie całkiem dobrze, ale ja i tak tego nie widze i ciagle uważam, ze moglabym cos zrobic lepiej, porownuje sie z innymi i ciagle nie doceniam tego coo robie i zazdroszcze innym ze rozumieją po francusku a ja srednio mimo, ze moja lektorka i francuzka i polka cały czas mnie chwalą. Jestem finansowo niezalezna i jakby nie było osiagnelam to sama a mimo to nie wierze ze sama, tylko ze po prostu mialam szczescie. No i widze swoje same wady, a ze niecierpliwa, a ze bez dystansu, a ze cos tam cos tam.
Zawsze mozliwe jest, ze np. stracilabym władzę w nogach czy rekach, bylabym sparalizowana wtedy bylabym juz calkowicie nieporadna. Ciekawe skad tacy ludzie czerpią samoocene skoro są zalezni od innych.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 19:49:07 »
Doktorze
dalej będę powtarzać, ze podstawą w pracy jest szczerość wobec siebie. Bez szczerości możliwe jest /pozostając w porownaniach balistycznych/  porwanie się z armatą na wrobla. Zupelnie inną sprawą natomiast jest dotarcie do szczerości do siebie. Dlaczego inną?bo tu już trzeba ufać. A więc czuć

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-04, 19:30:14 »
Doktor,
Nie każda broń jest dobra na wszystko. Mieczem nie przebije się murów fortecy, tylko działem. Działem natomiast nie wygra się pojedynku na miecze.

OK, może i porównanie wyszło mi średnio trafne ;) Chodzi o to że w pracy nad samooceną kluczowe jest dostrzeganie tego, że skutecznie się działa, natomiast afirmacje mogą pomóc kiedy nie można zobaczyć rezultatów tych działań. Jeśli rezultatów jest niewiele, lub są przytłoczone nadmiarem porażek, afirmacje nie zdadzą się na wiele.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 19:00:53 »
konsekwentna praca.
Moje obecne doświadczenie: Od pewnego czasu nie radziłam sobie z gniewem co ogromnie zaniżało mnie samą w moich oczach- konsekwentnie i nie zawsze bez bólu pracowałam nad tym. Zajęło mi to kilka ładnych miesięcy na terapii i własnej pracy po godzinach. Dziś znacznie lepiej sobie radzę! Wręcz nie poznaję siebie, potrafię teraz ładnie dobierać słowa, cedzić je i świadomie wybieram spokój. Moja samoocena znacznie podskoczyła. Jestem z siebie dumna! Widzę istotną zmianę w tym obszarze. I cieszę się z tego całym sercem (otoczenie też na tym zyska!)Myślę tak ze wszystkim co nas osłabia, niepokoi, bądz czego chcemy się nauczyć. Nie chodzi o perfekcję ale o sprawne i satysfakcjonujące funkcjonowanie.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 18:40:24 »
Wg mnie każda metoda jest dobra, tak jak broń. Trzeba tylko umieć ją wykorzystywać.
A to że niekażdy lubi lub umie władac mieczem (tu afirmacją) to jego indywidualna sprawa.
Nawet jeśli taka praca przypominała by gaszenie lasu wiaderkiem to kiedyś napewno się zgasi.


Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-04, 18:04:05 »
Znajomy psychiatra zawsze powtarzal, że kluczem jest diagnoza. Przy niewlaściwej diagnozie najlepsze środki nie pomogą a do wlaściwej diagnozy przynajmniej szczerość ze sobą. Tak samo jest z afirmacjami -można się wkopać mając chociażby Aspergera w afkowanie jestem spokojny, tyle że to nie dotyka problemu. Najpierw lopatologicznie kto co i gdzie a potem konsekwentnie z tym popracować.
Przyklad
siada mi samoocena bo wieczory spedzam w domu a inni sie bawia

Afka
zawsze mam cos ciekawego do zrobienia
dobrze mi ze sobą nawet jak wieczory spedzam w domu

i konsekwentna praca z odpowiedziami.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-04, 17:51:46 »
Afirmacje na samoocenę to (zazwyczaj) gaszenie pożaru lasu wiaderkiem wody.

Wydaje mi się że samoocena bierze się z tej części nas, która patrzy na nas jak na odrębną istotę. Patrzy, obserwuje i wyciąga wnioski, podobnie jakby oceniała kogoś innego. Jest więc rezultatem naszych działań, a dokładniej rezultatem rezultatów naszych działań. Potwierdzeniem tego, że potrafimy rozwiązywać problemy i radzić sobie w świecie. Naturalnie wzrasta, kiedy widzimy że nasze działania przynoszą efekty, a opada, kiedy nie przynoszą. (Oczywiście to nie tak że raz przypalę makaron i już samoocena pada ;) Mówię o skali długofalowej.)

Stąd też jeśli ktoś jest życiowo nieporadny, to nigdy nie będzie miał wysokiej samooceny, najwyżej zakłamie się że "kocha siebie i że jest wspaniały" i zostanie forumowym doradzaczem ;) Oczywiście czasem zdarza się że jest problem z przytomnym postrzeganiem siebie i wtedy afirmacje mogą pomóc, ale zazwyczaj jest to objaw, a nie przyczyna.

O samoocenie wspaniale pisze Nathaniel Branden w "sześciu filarach poczucia własnej wartości," wypisałem tu lakonicznie to co pojmuję jako sedno tej książki. Jest dla mnie jedną z najbardziej wartościowych książek z zakresu samorozwoju (jeśli nie najbardziej).