Autor Wątek: Samoocena  (Przeczytany 50608 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-26, 03:42:18 »
Jestem od wczoraj na Manhattanie w NY i dopiero teraz widzę jak wielka jest przepaść między Polakami a Amerykanami. Bardzo podoba mi się ich pewność siebie, otwartość, łatwość komunikacji i upraszczanie wszystkiego, poczucie humoru. Są może trochę sztuczni w okazywaniu radości, ale też bardzo skupieni na pozytywach i rozwiązywaniu problemów. Mocno nastawieni na kreatywność, indywidualność, na wyrażenie siebie i szacunek dla drugiego człowieka. Choć też widziałam wyjątki, jak pana wydającego pozwolenie na wejście do USA - rzucie gumy i arogancja i trochę szokujące dla mnie było ich takie wyczuwalne podejście "I don't care". Mam wrażenie, że oni mają bardzo mało czegoś takiego jak zawstydzenie, chowanie się czy skromność.   I co bardzo mi się podoba, to np. to, że bardzo mało ludzi tutaj pali, palenie uchodzi wręcz za wieśniactwo, na ulicach rzadko się to widuje. Pewnie jeszcze będzie wiele rzeczy, które mnie tu zaskoczą i pozytywnie i negatywnie, jednak bardzo chcę nauczyć się od nich tej pewności siebie i przebojowości :)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-15, 19:54:21 »
Kaja

moja corke urodzilam w wieku 27 lat, mialam prace, mieszkanie, ok z kasa bylo krucho...ale dziecko bylo upragnione i byly rozne bledy i zalamki, kiedy tak bolaly mnie piersi, ze mowilam - nie nie dam - bo mnie boli, mialam natomiast kolezanke w pracy, ktora mi podpowiadala co mam kiedy robic..aby dziecko mi sie nie rozwydrzylo- to byly bardzo inteligentne i madre podpowiedzi...kiedy je stosowalam wszystko szlo jak po masle....smoczka odstawilam, przestalam karmic w nocy, bo juz powinno wytrzymac do rana, albo jak wypluwa smoczka to nie wstawac i wsadzac...dzieki temu mama byla chroniona i dziecko nie bylo pasozytem....moja corka nie musiala z nami spac i mogla nocowac wszedzie od zawsze...nie wymagajac "tylko mamy"...jednak moge sobie zdawac sprawe, jak latwo mozna stac sie "matka polka" - znam kobiety, ktore tak przejely sie rola, ze nie dopuszczaly do dziecka nikogo i robily wszystko same...padaly na nos i byly zle na wszystko w tym najbardziej na dziecko...
Najwazniejsze jest moc sobie wybaczyc...ja jak zaczelam sie rozwijac i czytac o wew.dziecku to zorientowalam sie ile krzywdy wyrzadzilam mojej corce moim wychowaniem, ale coz teraz za pozno, zreszta, mam prawo popelniac bledy wynikajace z niewiedzy. Moja corka ma 13 lat i wie , ze mama jest postepowa i wierzy w inne rzeczy, akceptuje ja i kocha i stara sie zawsze zrozumiec.Jesli natomiast ktos popelni blad- nie ma paniki, wstydu, strachu...wszyscy jestesmy ludzmi i kazdy przezywa wlasne doswiadczenia. ;)
Mialam momenty, ze myslac o drugim dziecku...wolalam jednak zrezygnowac z tego marzenia, bo czulam sie do niczego i balam sie zmarnowac zycie innemu dziecku. Potem byla faza przebaczenia sobie i akceptacji siebie samej. Teraz na nowo zakochuje sie we mnie prawdziwej i w moim ciele ...i jest mi ze mna dobrze....i stosunki w rodzinie sie poprawily  ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-09-14, 22:39:33 »
Kaja nie da się być dyspozycyjną przez 24 godz. Trzeba spać, coś zjeść, odpocząć.
Od tego jest partner i rodzina, by w tym czasie matkę zastąpić.

A wzorce bycia "dobrą" matką potrafią namieszać w głowie, zwłaszcza młodej mamie, która chce się starać i dbać o dziecko.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-14, 22:35:29 »
Och, Inga skąd wiesz jakie były moje intencje do noszenia dziecka? Nic nie napisałam na ten tamat a ty od razu z góry mnie oceniasz.

Specjalnie tak to napisałam. Chciałam być dobrą matką (i nadal chce) bo kochałam (kocham) swoje dziecko (dzieci).

Chodzi mi głównie o to że kobiety ulegają tym wyobrażeniom na temat jak być dobrą matką, sama nim ulegałam a to tylko wyobrażenia czasami mające się nijak do rzeczywistości. Dlatego też zadałam pytanie jak być dyspozycyjną dla dziecka przez 24 godziny. Bo tyle na tym forum jest o złych rodzicach, o uzdrawianiu wewn. dziecka i tak dalej. Chciałabym aby moje dzieci nie musiały pisać takich postów. Więc jacy powinni być ci rodzice, żeby nie krzywdzić swoich dzieci. Bo bycie do dyspozycji 24 godziny tak jak pisze Fel jest jak dla mnie nierealne.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-14, 22:28:19 »
Poza tym nawet jeśli tak było to to jakby przeczy temu co napisałyście wcześniej odnośnie noszenia, bo to nie rozwiązuje sprawy.

Jola dziękuje za zrozumienie i nie przeczę, że pod koniec miałam trochę tego dość. Czemu tak robiłam? Wtedy nie odbierałam tego jako poświęcania się, teraz to się dziwię jak wytrzymywałam, a samo noszenie to nie wiem czy było potrzebne, teraz inaczej bym do tego podeszła. Wiem też, że to że mojego dziecko płakało wynikało również z moich błędów i w ciąży i po urodzeniu. Jeśli dziecko czułoby, że robie to z poczucia winy to czułoby się odrzucone również jak je nosiłam, ja nie miałam poczucia winy przy jej odkładaniu. Po prostu było mi jej ża i nie chiałam żeby płakała, a innego sposobu na ukojenie płaczu nie znałam.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-14, 22:24:15 »
Stąd że podałaś powód taki że chciałaś być dobą matką.
Ja też z tego powodu robiłam różne rzeczy dla dziecka a nie z tego że go kochałam.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-14, 22:13:11 »
Och, Inga skąd wiesz jakie były moje intencje do noszenia dziecka? Nic nie napisałam na ten tamat a ty od razu z góry mnie oceniasz.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-14, 21:59:09 »
Nosiłam, bo jak ją odkładam to zaczynała płakać, chciałam być dobrą matką...

Dziecko wiedziało że nosiłaś z przymusu a nie z chęci i że to ono wymuszało to noszenie, więc takie noszenie nie może sprawić że dziecko czuje się chciane więc to nie może skutkować w przyszłości  byciem osobą szczęśliwą.
Za każdym razem gdy je odkładałaś czuło się odrzucane.
A że nosiłaś nie z miłości tylko z poczucia winy to dziecko właśnie tego się uczyło, że jest ciężarem, obowiązkiem.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-14, 21:51:50 »
Zawsze miałam takie skojarzenie, że wraz z macierzyństwem kończy się dobrobyt i wszelka przyjemność. A żeby jeszcze nosić, karmić, nie spać w nocy. Nie wiem jak to ogarnąć:) Chyba trzeba się totalnie zawziąć i stłumić nieprzyjemne odczucia do dziecka. Nie wierzę, że nawet kochajaca matka i pragnaca dziecka nie czuje w takich sytuacjach rezygnowania ze swojego czasu....wkurzenia, agresji :) czy czegoś w ten desen. Może jestem niedojrzala w temacie, ale nie wyobrazam sobie miec dzieci:) i tym samym nie planuje.
Mnie jako np polroczne dziecko zostawiali na cala noc po ciemku i sie darłam w nieboglosy :))) pare miesiecy sie dalo wytrzymac ale potem już nie. To sprawilo ze szybko nauczylam zajmowac sie sama soba. Tak samo jak nie chciano sie ze mna bawic, wszystko na odpieprz :))) Stad moje obecne odczucia do macierzynstwa i nie tylko z takich powodow.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-09-14, 21:36:01 »

Możesz mi powiedzieć jak w dzisiejszych czasach jest możliwe by być do dyspozycji dziecka 24 godziny na dobę? Bo mi się wydaje to niemożliwe.
Ja też nie Feli, ale chociażby noszenie dziecka w chuście coraz bardziej popularne w Europie i w Polsce

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-14, 19:35:10 »
rozumiem, ze w Twojej sytuacji bylo ciezko odlozyc placzace dziecko....moja corka byla spokojna...moze dlatego, ze ja bylam spokojna i smialam sie jednak czesto, ze pierwsze dziecko grzeczne to na zachete ;)

rozumiem inne matki, nie mialy tyle szczescia...musialo byc ci ciezko...

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-14, 19:32:38 »
moje dziecko jest szczesliwe i nigdy go nie nosilam w chuscie albo nosidelku...wozilam wozkiem po domu, zeby bylo mi wygodnie. Oczywiscie opiekowalam sie nia caly czas...ale uwazam, ze matki meczennice to tez chory polysl...po prostu trzeba patrzec aby matce bylo dobrze i dziecku. Dlatego trzeba prosic o pomoc i przyjmowac od innych...bo dziecko w pelnej rodzinie to nie problem tylko kobiety...
mysle, ze decydujacy wplyw ma spokojna ciaza...jesli sie uda..choc moze i nie ma regul....ja pracowalam w biurze i przedtem stresowalam sie bardzo praca i innymi pierdolami...jak zaszlam..powiedzialam ok ....wszystko jest fajne ale ja mam emocjonalna przerwe i jestem odpowiedzialna za dziecko, wiec sie nie stersuje, niech sie swiat wali i pali...mi to zwisa przez 9 miesiecy...i tak robilam konsekwentnie..udalo mi sie byc szczesliwa i pogodna tak czesto jak moglam nawet egoistycznie to wygladalo ale to byl jak prezet dla mojej corki...;)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-14, 19:28:37 »
Nosiłam, bo jak ją odkładam to zaczynała płakać, chciałam być dobrą matką...

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-14, 18:19:43 »
Ja te informacje mam z drugiej ręki więc nic więcej konkretnego nie wiem. Wiem tylko że jest o tym napisana książka odnosząca się do wpływu okresu niemowlęcego na poczucie szczęścia człowieka.
Jak to nosiłaś go do 8 miesiąca?
Dlaczego?

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-14, 16:56:34 »
A matki też są szczęśliwe? i jak wyglądają ich kręgosłupy?
Poza tym to nie tylko chodzi chyba o bycie z dzieckiem bo można być tylko fizycznie a i tak niezaspokajać potrzeb dziecka.  Ja nosiłam moje dziecko do 8 miesiąca życia, aż usłyszałam od lekarza że jest opóźnione w rozwoju bo nie raczkuje - będąc na rękach raczej trudno. Jakoś nie wydaje mi się żeby ten fakt wpłynął na poczucie szczęścia mojego dziecka.
Nie wiem, może gdybym miała kucharkę, sprzątaczkę i sponsora to byłoby ty do pogodzenia ale inaczej sobie tego nie umie wyobrazić. A już nie wspomnę o kobietach które chcą się rozwijać duchowo kiedy czas na medytację?