Doktor,
problemem moim jest to, ze nie chce sie godzic na warunki, jakie panuja m. in. na rynku pracy w Polsce a dobrze wiem, ze wyjezdzjac stad, bede musial naprawde bardzo ciezko pracowac na to, co osiagnalem tutaj. Na cale lata moge zapomniec o swoim wlasnym mieszkaniu i spokoju w zaciszu domowym, bo nie bede na poczatku zarabiac tyle, aby tam sobie na to pozwolic. Nie lubie zbytnio mieszkac z innymi osobami, a bede do tego zmuszony. Po prostu nie jestem czlowiekiem lubiacym zycie na walizkach, stad moja niechec do zmian miejsca zamieszkania. Nie rozumiem tego, dlaczego ludzie w Polsce nie robia nic aby rozlizyc sie z komunistyczna przezloscia i pozbyc sie z wszelkich miejsc pracy wszystkich osob, ktore mialy jakis zwiazek z aparatem wladzy jak stalo sie to m. in. w Wegrzech i na Czechach, gdzie ludzie maja o wiele lepsza w porownaniu do nas sytuacje konomiczna i gdzie moze nie ma rozowo, ale latwiej o prace i ogolnie warunki bytowe sa lzeszje. Nie rozumiem, dlaczego wsrod Polakow bardziej liczy sie kolezenstwo ponad obowiazki sluzbowe, gdzie na stanowiskach przez cale lata zasiadaja ludzie wylacznie dlatego, ze sa znajomymi kogos a tak naprawde maja nedzne kwalifikacje lub ich w ogole nie maja. Ja ze swoimi w normalnym panstwie mialbym bardzo wysoki poziom materialny ale tutaj malo kogo to interesuje, tam nie wiem czy w ogole bede mogl wykonywac swoj zawod. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce ciagle rzada sie od potencjalnego pracownika tony papierkow zaswiadczajacych o doswiadczeniu zawodowym podczas gdy mozna to zweryfikowac zatrudniajac dana osobe na okres probny i sprawdzic jej umiejetnosci de facto. Nie rozumiem wielu rzeczy ale nie chce mi sie juz pisac o tym. Czuje sie maksymalnie rozczarowany, rozgoryzony i zmeczony polska rzeczywistoscia, wszechobecnym marazmem, akceptacja sytuacji i brakiem pomyslow na to, co moznaby tu jeszcze zrobic aby cokolwiek osiagnac.
Po prostu nie rozumiem Polski i polskiej mentalnosci i tego, ze przytlaczajaca wiekszosc ludzi tutaj nie chce nic z tym zrobic, chociaz dobrze wie, jaka cene placa za to mlode pokolenia, ktore traca na zawsze kontakt ze swoimi najblizszymi i rodzinami. Ci ludzie powinni poniesc odpowiedzialnosc za ten stan rzeczy! Mowie tu o naszym spoleczenstwie ale to juz zaczyna sie dziac, bo jeszcze kilkanascie lat i nie bedzie komu robic czegokolwiek tutaj, nie bedzie rak do pracy i wystarczajacej ilosci pracownikow, aby zapewnic emerytury osobom ktore teraz sa w sile wieku i maja w d…e mlodszych ktorzy tz chca cos zrobic ze woim zyciem. Ale moze to i dobrze ze tak sie stanie bo te osoby w koncu poczuja na wlasnej skorze jak to jest nie miec zadnego oparcia. Jak mawiacie-karma sie wypelni. i tego im zycze z calego serca!