Autor Wątek: Pogodzić się z utratą miłości...  (Przeczytany 62090 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-29, 17:11:05 »
Zed1
Jesli ktos tak czuje ze powinien zmienic srodowisko to pewnie tak jest.
Ja osobiscie nieczuje narazie potrzeby zmiany otoczenia. Nie jestem jeszcze otwarty na zwiazek z rozwojowa kobieta. Chce najpierw uzdrowic swoje traumy otwierajac sie na milosc do siebie a potem poprostu pobawic sie w zwiazki ze zwyklymi dziewczynami, poszalec poimprezowac. Kiedys moze przyjdzie czas na ta jedna wlasciwa kobiete. Taki mam plan.
Uslyszalem dzis znowu o bylej i zrobilo mi sie nieprzyjemnie.
Postanowilem ze za kazdym razem gdy o niej pomysle to bede powtarzal jakas pozytywna afirmacje.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-29, 15:41:45 »
Ja dodam cos jeszcze - wiem, ze wielu z Was nie zgodzi sie ze mna do poda np. przyklad osobistej karmy ale czesto jest tak, ze czlowiek dochodzi do punktu, w ktorym czuje, ze zyjac w danym miejscu nie pojdzie dalej. Moze tak byc rowniez ze spotykaniem tych ,,wlasciwych"osob. Jesli czujemy, ze miejsce w ktorym mieszkamy, dzialamy ogranicza nas pod jakims wzgledem, to jesli mamy mozliwosc, mozna probowac zmienic to srodowisko albo miejsce zamieszkania. Tak sobie teraz mysle, ze prawo przyciagania i kreacji to jedno ale po sobie zauwazylem tez, ze kiedy juz zaczynamy byc swiadomi siebie i swoich pewnych ograniczen to mamy wtedy zwiekszona szanse, ze w nowym srodowisku bedziemy przyciagac bardziej wlasciwe osoby wlasnie z tego faktu, ze jestesmy juz swiadomi, jakie osoby i jakie sytuacje przyciaglismy wczesniej.

Tak wiec Doktor, moze czas pomyslec nad zmiana srodowiska lub miejsca zamieszkania? Otworzyc sie na nowe, poznac nowych ludzi, zaryzykowac i przekonac sie samemu? Nie wiem jak u Ciebie, ale w miejscu gdzie ja mieszkam jest dosc maly odsetek osob ktore zrozumialyby np. to o czym my tu sobie gadamy i tez nie spotykam czesto kobiet, z ktorymi w ogole potrafie wejsc w jakis bardziej wewnetrzny, intymny dialog.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 21:43:32 »
KorneliaX
Tak jest :) Zwłaszcza że pierwszy raz miałem coś takiego w tym życiu :)
Minie na pewno :)
Dziękuje

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 20:42:36 »
Doktor
Wiem, o czym mówisz. To przywiązanie dodatkowo może podtrzymywać tęsknota za bliskością z drugą osobą, z którą było Ci pod niektórymi względami dobrze. Minie ;)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 17:52:48 »
Może i nie była dla mnie. Ale naprawde podobała mi się z wyglądu, poczucia humoru, charakteru. Była inteligentna no ale miała namieszane w głowie dużo i była niestabilna emocjonalnie. Nigdy nie byłem jej pewny.
Docenić to ja musze siebie przedewszystkim teraz. Samo to że jestem stablilny emocjonalnie jakoś nie podnosi mi samooceny. A nawet czuje sie z tym gorzej. No ale mniejsza o to.
Życzcie mi by mnie przeszedł na tą dziewczyne kac i nieprzytomność jak najszybciej :p

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-28, 16:48:22 »
Znaczy ze ona po pierwsze nie byla dla Ciebie, po drugie raczej ona sama ma powazne problemy z uczuciami skoro interpretuje je w taki sposob. Podejdz do tego na tej podstawie, ze to Ty jestes osoba wartosciowa bo czujesz glebsze i bardziej stabilne uczucia w oparciu o prawdziwa milosc i przyjazn (moze pisz sobie taka afirmacje jak lubisz afirmowac)? Docen siebie, ze czujesz w pozytywny sposob takie uczucia, powinno dac Ci poczucie pewnosci i podniesc samoocene. Wtedy inaczej bedziesz gadac z dziewczynami.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-28, 16:51:03 wysłana przez Zed1 »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 16:34:45 »
Heh :)
Tak i było tym razem że wyszło co wyszło. Ja wcale nie chciałem związku (tzn może troche chciałem, ale nie szukałem) ale trafiła się taka jaka mi sie trafiła, uwiodła mnie no i tak to sie potoczyło, i teraz jestem sam a ona z innym.
Ona już pewnie nic do mnie nie czuje bo jak sie kogoś nowego spotyka to przechodzi w moment. A ja nikogo niemam i ciągle coś do niej czuje, męcząc sie.
Przydała by mi sie teraz jakaś dziewczyna tak na chwile, jakiś romans który by mi zneutralizował moje uczucia żebym wrócił do normalności.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-28, 16:31:09 »
To moze po prostu odpusc a jak spotkasz jakas dziewczyne, to na luzie, wyjdzie co wyjdzie. Na mnie tez specjalnie zadne techniki nie daja rezultatow…widac albo nie pora na zmiany albo cele inne.

A tak w ogole to masz jakies hobby, pasje, zawod w ktorym lubisz sie spelniac? Bo najczesciej jest tak, ze jak sie spelniamy w czyms to automatycznie czujemy dowartosciowanie siebie, nasza samoocena nam sie podnosi a to automatycznie przedklada sie na spotykane osoby i relacje z nimi. Natury nie oszukasz - dziewczyny lubia jak im facet w czyms imponuje i to jest zdrowe jesli nie wykracza poza zdrowe, naturalne normy ;). A mezczyzna lubi czuc spelnienie, dziedzine w ktorej czuje ze umie wywalczyc cos, zdobyc cos. Niby atawizm ale jednak ciagle zywy w czlowieku.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-28, 16:44:23 wysłana przez Zed1 »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 16:28:55 »
Zed1
Ja właśnie chciałem sobie pobyć z dziewczyną bez uwiązania. Tak poprostu, bez jakiś ślubów czy dzieci. Też zobaczyłem po tym doświadczeniu że nie czuje sie gotowy do poważnego związku. Za niska samoocena, co powodowało by prędzej czy później u mnie zazdrość, myślenie o dziewczynie co robi, kontrolowanie jej. Sam też jeszcze mało siebie kocham więc to wszystko sprawiało by mi ból. Nieprzytomność i podatność na manipulacje też dawała by mi w kość.

Nie mam problemu z byciem samemu. Czasami coś wywalało ale jak mam kumpli to w ogóle o dziewczynach nie myśle.
Ja juz wcześniej sobie postanowiłem że dopiero jak pouzdrawiam traumy i w miare się oczyszcze i podniose samoocene to zaczne wchodzić w związki i smakować te klimaty. No ale jednak ciśnie mnie czasami, najbardziej chyba w marcu że wtedy myśle o tym by kogoś mieć i w kwietniu lub maju co rok, przyciagam jakąś dziewczyne.
Z jednej strony bym chciał związku a z drugiej wiem że to jeszcze nie pora. Że musze się zająć ważniejszymi sprawami (sobą).
No i tak to wygląda że nie byłem teraz gotowy, zakochałem sie i cierpie.
Ciekawe kiedy mi puści. Już mam dość opukiwania ciągle tego samego za pomocą EFT. 

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-28, 15:55:10 »
Doktor, a myslales kiedys nad tym, ze samemu tez jest fajnie? Ja mialem przez wiele lat bardzo podobnie, przyciagalem kobiety ktore w jakis sposob ranily mnie i pokazywaly, ze im na mnie nie zalezy ale ostatnio zreflektowalem sie ze tak naprawde we wnetrzu w ogole nie czuje potrzeby wchodzenia w zwiazek, przynajmniej ten klasyczny.

U mnie np. wylazlo, ze nie czuje sie gotow do bycia w stabilnym zwiazku typu model na zasadzie: chlopak/dziewczyna, chodzenie, stabilna praca, slub/dzieci, wspolne mieszkanie. Nie wiem jak u Ciebie ale to jest tak ze jak czegos sie boimy podswiadomie to wtedy czesto spotykamy takie dziwne sytuacje. Ale ostatnio wzialem troche na ,,luz"te sprawy i o dziwo moje relacje z kobietami poprawily sie, zaczalem spotykac dojrzalsze emocjonalnie dziewczyny, ktore chca przede wszystkim partnerstwa i przyjazni a nie uwiazania.

Moze wyjsciem jest…olanie tematu? Moze nie ten czs na bycie z kims, bo masz na glowie wazniejsze sprawy. To wydaje sie byc fajne na poczatku ale jak nie czujesz sie gotowy do bycia w zwiazku po tym pierwszym kilkumiesiecznym etapie, gdzie fascynacja przechodzi a pojawia sie rutyna to nic z tego nie bedzie. Ja tez tak mam dlatego nie mysle w ogole o wejsciu w zwiazek a ten strach przed byciem samemu to moze byc np. to ze Twoja matka zostawiala Cie bez opieki i to teraz podswiadomosc przenosi na partnerki, one jednoczesnie albo moga uciekac od takich sytuacji (nadopiekunczosc) albo przyciagasz takie, ktore bawia sie takimi uczuciami. Pogrzeb troche w przeszlosci, na pewno cos znajdziesz.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-28, 15:13:13 »
Doktor-X
Może dostać więcej, ale gdy jest problem z uczuciami wobec siebie samego, to zaczyna się odrzucanie miłości, albo uzależnienie od niej (aż do rozpaczy że obok nie ma drugiej osoby). Narasta też konflikt wewnętrzny, np. związany z stawianiem tej drugiej osoby na piedestale a siebie krytykowaniem czy poniżaniem.

Przy medytowaniu z miłością, rozwijaniu tego w sobie, można zazwyczaj poczuć jak ma się miłość w sobie do bycia obdarzanym z zewnątrz.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 15:06:05 »
Medżik, zgadzam sie z tym co piszesz.
No ale dalej nie wiem czy jak ktoś trochę siebie kocha to dostanie tylko tyle tej miłości od kogoś na ile siebie kocha czy może dostać jej więcej ?

Oglądałem teraz jeden teledysk i przyszło mi na myśl właśnie o mojej byłej że ona dlatego zmienia sobie tak często partnerów bo rozpaczliwie szuka miłości z zewnątrz. Nie patrzyła nawet na wygląd i inne rzeczy tylko na to czy dany chłopak był w stanie dać jej tyle miłości ile ona potrzebuje.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-28, 15:08:25 wysłana przez Doktor-X »

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-28, 14:22:41 »
każdy troche kocha siebie dlatego może dac i dostać miłość od kogoś innego , w jakims zakresie

nie ma podzialu na tych co kochaja siebie calkowicie i niekochaja siebie wogole


« Ostatnia zmiana: 2014-05-28, 14:24:56 wysłana przez medżik »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-28, 14:09:42 »
Malgosia

A czy gdy ktos siebie nie kocha to moze dostac od kogos innego milosc ?
Bo spotkalem sie z przekonaniem ze jak niekochamy siebie to niepotrafimy tez kochac. czy to idzie w dwie strony ?

małgosia

  • Gość
[#]   « 2014-05-28, 12:01:18 »
Witek,

Dobra ta strona o uzależnieniu od miłości, do której podałeś linka.
Wszystko jak zwykle sprowadza się do tego, że ludzie chcą miłości, ale chcą ją dostać, nie kochając siebie. Mają postawę `daj mi miłość, kochaj mnie`. Chcą z braku, pustki, by ją w sobie zapełnić, a jak się pragnie z braku, to się nie dostaje.
Gdy jest czyste pragnienie z pełni, to wtedy samo przychodzi.