Autor Wątek: Pogodzić się z utratą miłości...  (Przeczytany 62067 razy)

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:15:29 »
Nie musisz się sztucznie dostosowywać.
bądź sobą, a przyciągniesz podobnie myślących, na pewno tacy są.
dawniej może ludzie byli szczęśliwsi  ,ale są też stałe postępy w innych sferach, na pewno da się to dostrzec.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:11:16 »
Zed
pisałeś chyba  ,że masz potąd pracy z afirmacjami i ok.
chociaż jest taka afirmacja "ja, (imię) akceptuję świat i ludzi takimi jakimi są". może się teraz czy kiedyś przyda.
 w moim wypadku chodzi m.in o wzorce cenzora egzekwującego porządek i też jeszcze dużo pisania tej i innych afirmacji przede mną :)
poza tym jest doskonały krótki dekret autorstwa Leszka na karmę ascety, bo ona tez może się wiązac z uciekaniem / niechęcią do ludzi czy czucia się skrępowanym w ich towarzystwie, jeżeli oczywiscie takie wzorce są u Ciebie.

Barnaba,

chodzi o to, ze ja w ogole nie rozumiem cywilizacji w ktorej zyje! Ja nosze w sobie pamiec czy jak wolicie odczucia swiata, w ktorym panowal logiczny porzadek, gdzie wartosci typu honor, dobrze rozumiane prawa drugiego czlowieka i istot wszelakich byly powszechnie rozumiane i akceptowane, gdzie wynaturzenia ktore sa dzis czyms powszechnym badz nie istnialy badz byly bardzo szybko eliminowane z tamtego spoleczenstwa. Nosze slady epoki, w ktorej liczyla sie pozadna praca, dazenie do bycia kims ale nie w takim sensie w jakim dzis sie dazy czyli eksponowanie Ego tylko ze bylo sie kims dla spoleczenstwa a nie tylko dla siebie; gdzie nauka, sztuka czy nawet wladza miala realne przelozenie na dzien codzienny itp.

To, co sie dzieje teraz przeraza mnie albo totalnie nudzi. Nie znajduje w dzisiejszym swiecie praktycznie niczego, co by mnie wciagalo, inspirowalo lub dawalo impuls do checi wnikniecia w to, glownie ze wzgledu na brak atrybutow, ktore wymienilem powyzej.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:06:32 »
Zed
pisałeś chyba  ,że masz potąd pracy z afirmacjami i ok.
chociaż jest taka afirmacja "ja, (imię) akceptuję świat i ludzi takimi jakimi są". może się teraz czy kiedyś przyda.
 w moim wypadku chodzi m.in o wzorce cenzora egzekwującego porządek i też jeszcze dużo pisania tej i innych afirmacji przede mną :)
poza tym jest doskonały krótki dekret autorstwa Leszka na karmę ascety, bo ona tez może się wiązac z uciekaniem / niechęcią do ludzi czy czucia się skrępowanym w ich towarzystwie, jeżeli oczywiscie takie wzorce są u Ciebie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 13:58:01 »
Zed 1,
ale jazda ;)
Z tego co pisałeś do mnie miałem obraz nowoczesnego wyzwolonego europejczyka, a teraz dyktator wychodzi więc chyba nie wszystko jeszcze ci psychologowie zobaczyli.
Poszukałbym może takich z pogranicza coachingu oni może cię jakoś zmotywują do zmian.

Nowoczesnoc nie moze oznaczac degenracji czlowieka i mozliwosci robienia tego, co sie komu zywnie podoba a to sie teraz dzieje! Dzis ludzie wolaja o socjal za darmo, o pensje za ktore beda mogli jezdzic do cieplych krajow, o przywileje a za tydzien zaczna wolac o to, zebys pracowal na nich bo takie maja widzimisie. Skoro tak ma wygladac nowoczesnoc to jestem jej calkowitym przeciwnkiem. Nie daje sie wladzy piecioletnim dzieciom!

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 13:52:45 »
Zed 1,
ale jazda ;)
Z tego co pisałeś do mnie miałem obraz nowoczesnego wyzwolonego europejczyka, a teraz dyktator wychodzi więc chyba nie wszystko jeszcze ci psychologowie zobaczyli.
Poszukałbym może takich z pogranicza coachingu oni może cię jakoś zmotywują do zmian.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-04, 13:51:00 »
Zed, jak czytam twoje wypowiedzi, to mam wrażenie, że przedstawiasz postawę odwrotną do mojej. Bo chociaż całe życie usilnie próbowałam dopasować się do otoczenia i jego wymagań, nawet widzenie sobie sama zamknęłam, żeby nie patrzeć na to, co się tu wyprawia, a i tak żadnego korzystnego dla mnie efektu nie osiągnęłam. Na szczęście parę dni temu wylazło mi to, na czym moje błędne przekonania były oparte i teraz już idę w tym kierunku. Mimo wywałek czuję duuużą ulgę. A największą, że to wszystko już za mną :D

A wzorce DDA można mieć nawet wtedy, gdy nikt w domu nie pijał i nie bijał. Bo to wzorce, a nie faktycznie zaistniała przyczyna. Jeśli takie określenie Ci nie pasuje, to może być DDD, albo inny zestaw literek - nie o to tu przecież chodzi.
Ja niby też z "dobrego domu", a w głowie poprzestawiane, że aż strach  :)))

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 13:34:03 »
Zed,
to był przykład.
Zaś komplikujesz zamiast iść.
Oni cię zdiagnozują i pomogą i nie mówię o chorobach psychicznych tylko o pomocy w twoich problemach.
Skoro jesteś taki zachodni to nie bądź z zadupia i nie myśl jak reszta polaków, że tylko "psychiczni" chodza do psychologa.
Ja mam bardzo częsty kontakt z nimi i nie ma się czego bać.

A dda przejawia się też w tym, że zamiast korzystać z pomocy kręcisz i szukasz komplikacji, bo się nie da, bo co mi to da i bedziesz tak kręcił się po forum stękając, że nikt ci nie pomógł, a potem będziesz pisał na innych, że RD to ściema i skończysz jak paru innych z cudu to już chyba jakiś schemat więc go przerwij.
Więc nie napiszę.
Powodzenia.

Zdiagnozuja to, co zdiagnozowali wczesniej - niedostosowanie spoleczne plus depresja niewiadomego pochodzenia plus ubytki emocjonalne ze wzgledu na nieumiejetnosc wspolpracy w grupie. Szkoda czasu i pieniedzy bo ja dostosowac sie do tego, co sie tu dzieje i co w ogole dzieje sie dzis na swiecie nie chce i nie potrafie calym soba. Mam dosc tego syfu ktory jest naokolo, rozpierdzielnika, zaniku wartosci, dzendera, coraz to nowych przywilejow dla ludzi ktorzy oprocz narzekania nie chca nic robic. Gdybym mial wladze, cala te chalastre zagonilbym sila do roboty a jakby ktoremus sie nie podobalo to do wiezeinia albo na bruk i szybko by sie skonczyla ta neoliberalna samowolka ktora jest niczym wiecej niz ciaglym krzykiem doroslych dzieci ciagle nienasyconych z powodu przerostu swoich ego i braku szacunku dla tego, co pozostawily poprzednie pokolenia. Chce powrotu do starych i sprawdzonych idealow i kanonow oraz do starego prawodastwa ktore zlodzieja karalo jak nalezalo a czlowieka pracowitego wywyzszalo, a artyste stawialo za wzor do nasladowania.

Szkoda czasu na psychologow ktorzy upatruja w dzisiejszych zmianach czegos pozytywnego i tlumacza te bande nierobow i zyciowych kalekow, ktorzy jak przyszloby co do czego, nie daliby rady sprostac najprostszym czynnosciom.

I tyle.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 12:57:21 »
Zed,
to był przykład.
Zaś komplikujesz zamiast iść.
Oni cię zdiagnozują i pomogą i nie mówię o chorobach psychicznych tylko o pomocy w twoich problemach.
Skoro jesteś taki zachodni to nie bądź z zadupia i nie myśl jak reszta polaków, że tylko "psychiczni" chodza do psychologa.
Ja mam bardzo częsty kontakt z nimi i nie ma się czego bać.

A dda przejawia się też w tym, że zamiast korzystać z pomocy kręcisz i szukasz komplikacji, bo się nie da, bo co mi to da i bedziesz tak kręcił się po forum stękając, że nikt ci nie pomógł, a potem będziesz pisał na innych, że RD to ściema i skończysz jak paru innych z cudu to już chyba jakiś schemat więc go przerwij.
Więc nie napiszę.
Powodzenia.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 12:34:46 »
Nie wiem dlaczego jakos mi ten artykuł pasuje do tego wątku, brawa dla Justyny za odwagę bycia sobą :

http://www.sport.pl/celebrities/1,96807,16089726,Depresja_Justyny_Kowalczyk___Trzy_ostatnie_lata_mojego.html?as=1

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 12:23:42 »
Poszedłbym do psychologa i to nie jest obelga, bo to co tu robimy to auto-psychologia, a ty sam nie dajesz rady, bo tak masz.
Jednii potrafią przejść przez DDA za pomocą książki, a inni nawet po latach fachowej pomocy dalej siedzą w tym.
Tak już jest z talentami.
Jak boli ząb idę do dentysty jak egzystencja do psychologa.

Tylko skad Ty znajdujesz u mnie syndrom DDA skoro nikt w mojej rodzinie oprocz jednego przypadku nie mial problemow z alkoholem; malo tego, z tego co wiem w mojej rodzinie malo kto w ogole pil, bo nie bylo to mile widziane i nie przystalo.

Uswiadom mi to, moze wtedy i ja cos zrozumiem poniewaz wydaje mi sie, ze syndrom posiada sie badz z faktu, ze urodzilo sie w rodzinie z DDa badz jest sie samemu dotknietym np. choroba alkoholowa.

Bo co z tego, ze pojde do psychologa jak nie bede wiedzial z czym mam isc i o czym mowic.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 12:12:38 »
Poszedłbym do psychologa i to nie jest obelga, bo to co tu robimy to auto-psychologia, a ty sam nie dajesz rady, bo tak masz.
Jednii potrafią przejść przez DDA za pomocą książki, a inni nawet po latach fachowej pomocy dalej siedzą w tym.
Tak już jest z talentami.
Jak boli ząb idę do dentysty jak egzystencja do psychologa.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 10:22:30 »
Zed 1,
jest taka anegdota, że jak ktoś mówi mi, że jestem koniem to go olewam jak druga osoba mówi to samo to się człowiek zastanawia, a gdy trzecia osoba mówi, że jestem koniem to kupuje siodło ;)

Możesz olać RD i wyjechać sprawdzając namacalnie jak cię odbierze zachód i tam odnieść sukces lub zobaczyć, że problem jest w tobie.
Druga wersja przerobić temat tutaj duchowo, ale już od tego rzygasz wiec fizycznie, ale cie nie akceptują więc masz tylko jedno wyjście to powyżej.
To koniec drogi, ale miotać się możesz jeszcze kilka wcieleń bez zrozumienia.

Jakbys okreslil problem, z ktorym sie proboje uporac? Ale tak bez zadnego sciemniania.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 10:00:26 »
Zed 1,
jest taka anegdota, że jak ktoś mówi mi, że jestem koniem to go olewam jak druga osoba mówi to samo to się człowiek zastanawia, a gdy trzecia osoba mówi, że jestem koniem to kupuje siodło ;)

Możesz olać RD i wyjechać sprawdzając namacalnie jak cię odbierze zachód i tam odnieść sukces lub zobaczyć, że problem jest w tobie.
Druga wersja przerobić temat tutaj duchowo, ale już od tego rzygasz wiec fizycznie, ale cie nie akceptują więc masz tylko jedno wyjście to powyżej.
To koniec drogi, ale miotać się możesz jeszcze kilka wcieleń bez zrozumienia.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 09:53:05 »
Myślę, że po części sobie odpowiedziałeś na te pytania w swoich wglądach.

Czyli chodzi o moje nastawienie, patrzenie ,,z gory", niechec do bycia z nimi w grupie.

Ok, teraz wiem ze bardzo trudno bedzie mi zmienic moje nastawienie do nich, poniewaz powstalo bledne kolo - oni od niemal zawsze traktowali mnie tak a nie inaczej, ja przez wiele lat rowniez traktowalem ich niegodnie poniewaz nie bylem na tyle swiadomy, aby to zmienic a teraz jest troche za pozno poniewaz usialbym budowac tutaj relacje od poczatku a co za tym idzie, rowniez moje zycie czyli krotko mowiac dostosowac sie do obecnych tu warunkow, przyjac podobna postawe do innych. A cos we mnie sie buntuje, aby tego nie zrobic, aby sie nie poddac woli ludzi tutaj.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 09:46:33 »

Teraz tylko pytam siebie co powoduje, ze ludzie tutaj traktuja mnie tak a nie inaczej, co powoduje ze tutaj ciagle nie moge realizowac tego co chce i w jaki sposob chce.

Nie pozwala mi to spac.

Myślę, że po części sobie odpowiedziałeś na te pytania w swoich wglądach.