Autor Wątek: Pogodzić się z utratą miłości...  (Przeczytany 62154 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 22:41:50 »
Ludzie, ja kompletnie nie rozumiem o czym wy tu piszecie. Po prostu przerasta mnie tempo, w jakim dzisiaj wszystko sie zmienia, ile trzeba sie uczyc, ile czasu poswiecac na zarobienie na siebie itp. Ja chce spokojnego zycia we wzglednym dobrobycie a nie walki o przezycie! Mnie nie materia nie pasuje tylko ludzie i ich zachowania, przez ktore jestem determinowany zyjac wsrod nich. A do lasu nie uciekne. I tyle. Nie wiem dlaczego majac trzydziesci kilka lat nie dorobilem sie zadnego konkretnego wyksztalcenia itp. Moze po prostu nic konkretnego mnie nie interesuje. Moze wystarcza mi zwykle zycie. Tylko przynajmniej u nas w Polsce cena tego zwyklego zycia jest conajwyzej etat w Biedronce na kasie lub na budowie za 15000 na miesiac. Sorry, ja nie chce tak zyc ie nie godze sie nato i nie zamierzam brac udzialu w wyscigu szczurow, dostosowywaniu sie do wymogow dzisiejszej gospodarki itp. Chce zyc w spokoju!

Byc moze jest tak, ze nie robie nic konkretnego poniewaz aby to robic, musialbym poswiecac strasznie duzo energii a dla wnetrza moze bardziej istotny jest spokoj niz gonienie za czyms i sciganie sie o cos (o stanowisko, o klienta, ocokolwiek). A ja odkad pamietam najbardziej lubialem zycie polegajace na spokojnym jego przezywaniu z normalna iloscia ziemskich przyjemnosci. I o dziwo, wiekszosc ludzi ktorych znam miala to wzglednie za czasow PRLu a nie ma tego teraz. (Nie to, ze mitoligizuje PRL, podalem przyklad tego co widzialem wczesniej; zapewne sporo osob tak ma dzisiaj-ja takich nie znam jednak.)
« Ostatnia zmiana: 2014-06-04, 22:51:03 wysłana przez Zed1 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 18:35:23 »
Pisałam to w kontekście odpowiedzi dla Zed 1. I dlatego w takiej formie to napisałam.
To jest też dla podświadomośći która tylko myśli o ucieczce stąd za wszelką ceną a nie wie że tego się nie da. Żeby ją nakierowac na pracę nad sobą zamiast na próby ucieczki.
« Ostatnia zmiana: 2014-06-04, 18:40:05 wysłana przez Inga »

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 18:32:39 »
A trzeba "wyjść" ?
Nie sądzę, a tym bardziej po oświeceniu, bo już wszędzie jest dobrze.
Jedynie gdy ciało już doczeka końca, ale to już kolej rzeczy,a nie ucieczka.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-04, 18:16:44 »
jakoś to tak zabrzmiało (rozumiem, że z powodu skrótowego pisania)

a tak w ogóle to skoro materia zasługuje na 100% akceptacji to dlaczego trzeba szukać wyjścia stąd?

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 17:40:29 »
Wyjściem stąd jest zaakceptowanie materii do końca, bo to nie ona jest źródłem problemów.
Nie wiem po co mi to tłumaczysz.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-04, 16:34:16 »
Może jesteś takim przypadkiem jak ja która na siłę została wrzucona na ziemię przez istoty zła i już tu muszę się inkarnować.
Ale teraz nie ma stąd ucieczki jak tylko poprzez podniesienie wibracji.
Co się stało to się nie odstanie. Trzeba się z tym pogodzić i szukać wyjścia stąd poprzez pracę nad sobą.

To trochę nie tak. Nie chodzi o to, żeby stąd odpłynąć jak najszybciej. Materię trzeba zaakceptować do końca i nie stawić jej żadnego oporu, bo ona nie jest źródłem problemów. Wyjścia to trzeba szukać z systemu błędnych wobrażeń, w tym nt materii. Nawet jeśli te istoty zła cię tu zepchnęły.
"Oswiecona świadomość" nie zauważa, że "już nie trzeba inkarnować". Raczej zauważa, że "wszystkie inkarnacje sa nasze chociaż ....nie inkarnowaliśmy ani razu"

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:21:53 »
Zed
jeżeli  Ci to poprawi humor to w przekazie channelingowym  i książce pt.  "Misja"
jest mowa o tym ,że pod względem duchowym istnieje umownie 9 poziomów planet , na których się wcielamy.Podobno Ziemia nalezy do najniższego pierwszego poziomu,  nawet   nie kosmiczne duchowe przeszkole czy żłobek,  ale coś jak piekiełko :).Ciekawostkę jest ,że  Jezus przez autora uważany jest za osobę z 9 poziomu, inkarnowaną tu na Ziemi.
Czyli :
Jakby było właściwsze dla nas miejsce w tej chwili to byśmy w tym miejsu byli.
i faktycznie lepiej zaakceptowac i cieszyć sie naszą najpiękniejszą przecież ze znanych Ziemią :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:18:24 »
Może jesteś takim przypadkiem jak ja która na siłę została wrzucona na ziemię przez istoty zła i już tu muszę się inkarnować.
Ale teraz nie ma stąd ucieczki jak tylko poprzez podniesienie wibracji.
Co się stało to się nie odstanie. Trzeba się z tym pogodzić i szukać wyjścia stąd poprzez pracę nad sobą.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:10:04 »
To na pewno nie z tej ziemi.
I albo się pogodzisz że zyjesz na ziemi gdzie jest jak jest i sam zaczniesz zmieniać swoje życie albo do końca życia poprzestaniesz na narzekaniu jak tu jest źle. Sam wybierasz. Masz tylko te dwie opcje.

Ale po co mam tu zyc skoro zyje mi sie tu tak ciezko? To pytanie gnebi mnie od bardzo dawna, doslownie jakbym wyladowal tu za kare.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:08:05 »
To na pewno nie z tej ziemi.
I albo się pogodzisz że zyjesz na ziemi gdzie jest jak jest i sam zaczniesz zmieniać swoje życie albo do końca życia poprzestaniesz na narzekaniu jak tu jest źle. Sam wybierasz. Masz tylko te dwie opcje.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:02:38 »
Zed
Przedstwiasz jakąś idealistyczną wizję świata którego nigdy nie było i jesteś zły że takiego świata nie ma. Kiedy było tak jak opisujesz? W jakiej cywilizacji? Kiedy to uczciwi ludzie rządzili? Kiedy były te dobre czasy do których tak tęsknisz?  Bo mnie się wydaje że tylko wtedy gdy byłeś w łonie mamy.

Mozliwe, nie pytaj sie mnie skad ja mam te pamiec bo nie wiem. Ale mam odczucie, ze to byla bardzo odlegla i stara cywilizacja, na pewno z przed epoki Chrystusa jesli w ogole z tej Ziemi. Od dziecka czulem nieokreslona tesknote do czegos, co nie pochodzilo z tej rzeczywistosci, z tych czasow. Podejrzewam, ze stad u mnie od malego dziecka fascynacja wrecz maniakalna z tym, co zwiazane z przeszloscia, nie tylko czlowieka ale i Ziemi w ogole.
« Ostatnia zmiana: 2014-06-04, 15:05:01 wysłana przez Zed1 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 15:00:47 »
Zed
Przedstwiasz jakąś idealistyczną wizję świata którego nigdy nie było i jesteś zły że takiego świata nie ma. Kiedy było tak jak opisujesz? W jakiej cywilizacji? Kiedy to uczciwi ludzie rządzili? Kiedy były te dobre czasy do których tak tęsknisz?  Bo mnie się wydaje że tylko wtedy gdy byłeś w łonie mamy.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:41:50 »
warto  znaleźć swoją drogę ,czyli najpierw wiedzieć czego chcesz.
brak uziemienia to ewidentnie coś z dolnymi czakrami, prawdopodobnie podstawy.
choć jak nie cierpisz technik RD, to musisz sobie w inny sposób pomóc

Ja juz to, co chce robic znalazlem bardzo dawno; problemem jest fakt ze to jakbym mogl je robic w rzeczywistosci, wktorej zyje totalnie mie nie odpowiada, nie jest tozsame z wewnetrznymi potrzebami ktore czuje ze musze zaspokoic. I kolo sie zamyka...

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:31:18 »
warto  znaleźć swoją drogę ,czyli najpierw wiedzieć czego chcesz.
brak uziemienia to ewidentnie coś z dolnymi czakrami, prawdopodobnie podstawy.
choć jak nie cierpisz technik RD, to musisz sobie w inny sposób pomóc

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-06-04, 14:18:21 »
Nie musisz się sztucznie dostosowywać.
bądź sobą, a przyciągniesz podobnie myślących, na pewno tacy są.
dawniej może ludzie byli szczęśliwsi  ,ale są też stałe postępy w innych sferach, na pewno da się to dostrzec.

Znam takich ludzi bardzo, bardzo malo, ale to co mnie bardziej przeraza to sprawy czysto egzystencjalne-ja nie potrafiac wciagnac sie chocby w to, co wymaga sie dzis w wiekszosci zawodow/profesji jestem praktycznie skazany na prace podstawowe i to nie jest tak, ze ja sie ich brzydze, ale nawet kazdy stad wie ze w takich pracach nie rozwija sie swojego potencjalu, chyba ze ktos prowadzi zywot mnicha. Tu jest glowny problem z ktorym przyszlo mi sie borykac. Dziedziny, ktore dzis sa moze sa interesujace…ale nie dla mnie! Brak mi korzenia w tym swiecie, czegos o co moglbym sie zaczepic i czuc sie w danym miejscu, sferze bezpiecznie.

A najgorsze jest poczucie, swiadomosc ze nie uciekne z tego planu dopoki tutaj zyje wiec musze jakos zaplanowac swoje conajmniej nastepne 40 czy 50 lat i przezyc jakos godnie a to mnie kosztuje tutaj mnostwo energii ktora moglbym pozytkowac na zajmowanie sie sprawami, ktore w moim odczuciu bardziej mnie rozwijaja i sprawiaja radosc wewnetrzna.