a skoro jesteśmy w temacie usadzających presji (bo te obsrywające fajnie odtwarza tutaj DA więc nie będę się nimi zajmował) to pomijając te w rodzaju zaszczepiania przekonań w rodzaju i tak ci się nie uda, nie podskakuj, niczego nie potrafisz, np. połączyć serca z umysłem ; ), pomijając te czy inne zniechęcające presje grupowe i indywidualne, często związane z tymi którym ufasz albo kochasz, również te najczęstsze z użyciem agresji psychicznej i/lub przemocy fizycznej, czyli te które poprzez wpływ na umysł, serce i ciało starają się zniszczyć motywacje do rozwoju etc. itp. , to jedna z takich delikatniejszych zasadzana jest w oparciu o pytanie "tyle lat to robisz i co z tego masz?" które często wiąże się z porównywaniem, wiadomo taka presja usadzająca zwykle osadzona jest w poczuciu wyższości własnej, powiązanej ze stanem posiadania... i znaj swoje miejsce w szeregu... czasem jest to wręcz forma wyrażania głębokiej troski ; )
tak jakby posiadanie (w sensie materialnym czy bardziej subtelnych osiągnięć) było
na drodze do oświecenia najważniejszą sprawą albo istotnym wyznacznikiem tego że idzie się dobrą drogą : ))
więc gdy się to pominie to nawet gdy
ma się z tego po drodze tylko same kłopoty (czyli karmiczne perturbacje), wtedy nie jest to w stanie zniechęcić człowieka (przynajmniej na długo), przy nadarzającej się okazji zwyczajnie wstajesz, dziękujesz i idziesz dalej ku wyznaczonemu celowi, a nawet będąc pod wpływem usadzających sił, czy znajdując się w stanie permanentnego "usadzenia" robisz to co zdaje się być nieistotne z punktu widzenia usadzających, czyli kontrolujących cię karmicznie w stanie zaślepienia, albo poza zasięgiem wpływu takich kontrolujących sił karmicznych, więc mimo to robisz dalej to co ma kluczowe znaczenie w rd czy np. realizacji duchowej misji, ale gdy w takich układach uzależniasz to od doraźnych korzyści których wtedy nie masz... to już po tobie
tutaj takim modelowym przykładem jest Swami Premananda, który doświadczając usadzających sił i ostatecznie znajdując się w stanie fizycznego usadzenia-osadzenia do końca życia, niewzruszenie realizował wszystkie duchowe i misyjne cele jakie sobie wyznaczył ...i je zrealizował, a teraz dalej kontynuuje misyjne cele i je rozwija, ale już spoza tego układu uwarunkowań : )
wyjście z uwarunkowań karmicznych jako istotny element rd (niektórzy zdają się go pomijać) to pewien proces , więc im mniej własnego dodatkowego warunkowania rozwoju, rozumianego jako droga do wyzwolenia, przez poboczne cele, tym ta droga staje się prostsza,
bo gdy tylko z poziomu ego (chcenia, kierowania się korzyściami własnymi)
gdy tak uwarunkujesz swój rozwój duchowy albo pomaganie innym etc. jakimś warunkiem, to od razu staje się on twoim głównym celem realizowanym... choć ludzie lubią sobie wyobrażać, że jest inaczej i często się w tym poczuciu wzajemnie ugruntowują ...bo widzą w tym (co z tego że tymczasowe ale) wymierne korzyści, które przedkładają nad inne, w tym duchowe, cele i związane z nimi duchowe zdolności, stają się środkiem do realizacji celów pobocznych, zamiast celu głównego! : )
jeżeli mówisz babci bojącej się przejść przez jezdnię że przeprowadzisz ją ale za 5 złotych , w ten sposób warunkując swoją wielką potrzebę pomagania potrzebującym, to czy możesz powiedzieć, że twoim celem jest pomoc innym, czy raczej zarobienie na tym pieniędzy? 