Frisky :-)
Nie o to chodzi. Jak corocznie podczas wakacji u mnie jest bardzo intensywnie duchowo, a ja przy tym lubię urozmaicenie: Jedność w wielości i wielość w Jedności. :-) Czyli zawsze zaczynam pełną guru pują, potem pują do danego bóstwa (jeżeli posiadam jego Murti bądź zdjęcie), a następnie maha-yagną do tego bóstwa, bo zawsze palę tą 1008 powtórzeń mali. No i żeby nie było monotonii to każdego dnia celebruję do innego bóstwa.
Głównie są to boskie formy związane w nurtem wisznuizmu, ale absolutnie się tu nie ograniczam. Wszystko zależy od tego, co danego dnia poczuję. To zawsze na mnie spływa z góry. Przykładowo w tym sezonie paliłem yadźnie do takich bóstw: Maha Kali, Hanumana, Ganeshy, Krishny, Radhy, Maha Lakshmi, Maha Vishnu, Narasimhy, Durgi Devi, Sity, Ramy, Annapoorny, Buddy, Saraswati, Pratjangiry Devi, Sziwy, Murugana, Garudy, Tulsi Devi, Hajagrivy, Matsji, Surji, Varahy, Brahmy, Dattatreji, Mohini Devi, Ananty Seszy.
Jeśli natomiast chodzi o formy fizyczne mistrzów, to tutaj już mam tylko kilku wybranych awatarów Boga, czyli: Shirdi Sai, Sathya Sai, Mahavatara Babaji, Paramahamsę Vishwanandę i Anandę Moi Ma. No i właśnie ostatnio mi przyszło z góry aby do tego grona dołączyć Swamiego Premanandę. :-)
Oczywiście, że tacy awatarowie boga są tożsami z boskimi aspektami jaki reprezentują i nawet dużo więcej, bo faktycznie są samym Narayaną. Ale celebrować yadźnie codziennie na przykład do Sziwy to można by się było wykończyć. :-) Poprzez formę mistrza energia inaczej płynie i jest dużo łagodniejsza, a przy takiej intensywności to raz w tygodniu taka niedziela na odpoczynek bardzo się 'nam' przydaje. :-) 'Nam', bo choć pisałem w liczbie pojedynczej to mowa była o małżeńskim duecie. :-)
Dobra, starczy na dziś tych przechwałek hahahaa