To można przyrównać do zasypiania. Gdy jesteśmy na jawie, w ciele fizycznym potrafimy poruszać się nim, potrafimy poruszać się w świecie, w którym to ciało jest. Gdy jednak zaśniemy, nie potrafimy tego robić. Nie potrafimy korzystać z tego, co daje bycie w ciele fizycznym. Nie potrafimy wtedy pójść do sklepu, żeby kupić kiełbasę. To jest niemożliwe.
Podobnie jest z innymi ciałami. Gdy tam śpimy, nie potrafimy korzystać z tego, co daje dane ciało, z funkcji, które ma, naturalnie. Nie potrafimy poruszać się na poziomie danego ciała, bo tam śpimy. Nie potrafimy świadomie wyrażać się w danym ciele, bo tam śpimy. Nie mamy WŁADZY nad danym ciałem.
Można powiedzieć, że ciało na takim poziomie jest sparaliżowane. Jest blokada na poziomie takiego ciała na doświadczanie RZECZYWISTOŚCI, w której dane ciało JEST. Nie widzimy tej rzeczywistości, bo mamy tam ZAMKNIĘTE OCZY. A zamknięte oczy to NIEŚWIADOMOŚĆ.
Dopiero wtedy, gdy się BUDZIMY - nie tylko na poziomie ciała fizycznego, ale i wyższych - zaczynamy wchodzić swoim istnieniem w ciała z tych poziomów. I dopiero wtedy mamy możliwość korzystania z tego, co te ciała dają. Dopiero wtedy też, zaczynamy doświadczać danego poziomu rzeczywistości, w którym dane ciało jest.
Dla mnie oświecenie to wychodzenie z iluzji samego siebie w rzeczywistość siebie. To wychodzenie cząstkami swojego istnienia ze snów, z iluzji. Bycie w iluzji jest działaniem, jest wysiłkiem. Więc, gdy przestajemy to robić na siłę, nasze cząstki istnienia wracają do swojego naturalnego stanu - BYCIA W RZECZYWISTOŚCI SIEBIE.
Żeby wejść w SEN, trzeba wejść w coś, co istnieje we śnie, więc z rzeczywistego "ja" wchodzi się w sztuczne "ja", w sztuczne tożsamości, które mogą istnieć jedynie w iluzji. Gdy ma się sen, tkwi się w nim poczuciem "ja" w "ja" ze snu, w sennym ja. Gdy się potem budzimy, wychodzimy poczuciem "ja" ze snu i pojawiamy się w "ja" w ciele fizycznym, w świecie fizycznym.