Autor Wątek: Istnienie, Stwórca, Wyższa Jaźń, Dusza, Osobowość  (Przeczytany 29410 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-08, 16:50:49 »
A ja myślę, że większość dusz jest zagubiona, choć to oczywiście zależy od poziomu rozwoju duszy. Wydaje mi się, że dusze myślą, iż muszą realizować jakiś plan, odpracowywać karmę, odrabiać lekcje, spłacać długi- bardzo często na drodze cierpienia. A przecież Bóg tego na pewno od nas nie oczekuje - tak to odczuwam : ) Ale chyba dusze jeszcze tego nie dostrzegły ; >

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 12:04:10 »
Jestem przekonany że nasza dusza nas kocha i życzy nam jak  najlepiej, ale czy nam pomaga jakimś swoim aktywnym działaniem to mam wątpliwości aby się ona się tym zajmowała.
W hunie takim zadaniem zajmuje się wyższa Jaźń i na pewno opiekunowie duchowi.
ale czy dusza to mam wątpliwości, może tak jest ale nie wydaje mi się.


IwonkaSlonce

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Iwona Jaros-Nawara Terapia Bars, procesy na ciało Access Consciousness
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 11:23:58 »
Chciałam podkreślić, że biorą czynny udział w naszym życiu ( o ile im na to pozwolimy), chcą nas wspierać i pomagać nam w naszym rozwoju. Pomagają nam w dokonywaniu wyborów :)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 11:09:14 »
Nigdy nie napisałem że nasze duszę się nie rozwijają poprzez nasze działanie.
Tak właśnie się dzieje.
rozwijają się one naszym działaniem.

IwonkaSlonce

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Iwona Jaros-Nawara Terapia Bars, procesy na ciało Access Consciousness
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 10:56:36 »
Michał 486
Zgadzam się z Tobą, że nasze dusze posiadają swoją świadomość.
Natomiast co do "filmu" zwanego naszym życiem, który oglądają to nie tak. Celem duszy jest jej ewolucja duchowa, a ta nie będzie miała miejsca bez naszego udziału. Kiedy my oczyszczamy się, uwalniamy wzorce z podświadomości, robimy miejsce dla boskich jakości. Wtedy jest ona silniejsza i też może ona (i my też) bardziej zbliżyć się do Źródła. Po prostu kiedy my ewoluujemy duchowo, to ona też to robi. Kiedy popadamy w niskie wibracje, cierpimy, przeżywamy traumy ona może uciec, wyjść z nas. Mimo że jest poza nami zawsze jesteśmy z nią połączeni, ale bardzo cienkim strumieniem. Wtedy możemy popaść w depresje lub inne choroby.

Dusze wcielają się w nas, jesteśmy niejako pojazdem dla nich. One mają nas, nie my mamy dusze. Są potężne i ogromne, zajmują niekiedy wielką przestrzeń jeszcze wokół nas, nie tylko wewnątrz.
Dusze chcą z nami współpracować, porozumiewają się z nami sercem, niektórzy mają dar słyszenia duszy. Trzeba pracować nad ciszą w sobie, żeby ją usłyszeć ale jest to możliwe.
Aloha

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 07:29:53 »
Trzeba zrobić tu małe podsumowanie. Sam się  źle wyraziłem z tym wcieleniem duszy.
Człowiek składa się tak:
Z duszy chce się ona przejawić,
Z ducha chce się on wyzwolić,
Z naszego Ja chce ono żyć, boi się śmierci. I to z tego wynikają opętania to ego które boi się końca doprowadza do tego.

Dusza nasza pomiędzy wcieleniami sobie planuje "film" ma taki budżet na niego na jaki pozwala jej karma.
dusza wciela się w ciało jest tu z nami ale jej działanie ogranicza się do obserwacji filmu który sobie zaplanowała.
Ty jako aktor oczywiście masz pole do manewru, każdy aktor do pewnego stopnia może sobie pozwolić na improwizację, ale z grubsza scenariusz jest zaplanowany i od niego nie odbiegniesz za daleko.
tu mamy ciekawostkę bo rożne szkoły rożną wagę do tematu duszy przykładają np Buddyzm, ZEN, Chrześcijaństwo czy Hinduizm.
W hinduizmie jest ciekawie to opisane że człowiek ma w sobie dwa strumienie energii, dwa pragnienia reprezentujące czy symbolizujące przez pojęcia/bustwa sziwa i szakti. Te dwa strumienie energii wstępujący i zstępujący (dwa kanały boczne), odpowiadają za nasze przeciwstawne pragnienia bycia tu na ziemi i gdzieś tam.
Stąd człowiek szuka czegoś czuje się rozdarty nie na miejscu.
Myślę, że ciekawszym tematem od duszy byłby temat ducha i świadomości:) przy najmniej dla mnie.

dscorpio10

  • Wiadomości: 88
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-08, 00:56:16 »
Nie wiem Michal, masz dziwny sposob myslenia :) Argumentacja ze dusza sie nie moze wcielic bo nie ma ciala jest bardzo dziwna. Znaczy to tyle co - dusza nie moze zyc na ziemi bo nie ma ciala ale moze w ograniczonym stopniu powielic sama siebie i ten klon ma swiadomosc i cialo :) Teza o filmie ktory oglada dusza do mnie nie przemawia. Nauka poprzez studiowanie cudzego zycia ktore sie oglada jako obserwator raczej nie jest wielce pomocna. Potrafie sobie wyobrazic ze jestem kawalkiem duszy ktory sie wcielil i przerabia te zadania i emocje ktore sobie wybralem jako calosc zanim sie narodzilem w tym zyciu. Takie cos wydawaloby mi sie logiczne. Dusza ktora czeka az sluga przerobi za nia wszystko i sie oswieci i tak nie potrafilaby skorzystac z tego co przerobilem bo sama tego nie doznala. To tak jak dzieci dziedzicza wielkie bogactwo po rodzicach i nie potrafia nim zarzadzac ani mnozyc :)

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 21:37:17 »
Dla mnie odkryciem bylo, ze nie musze robic nic z tym ego, bo ono zostaje gdzies zupelnie z boku. Gdybys sie zmuszal do kochania kogos, kto cos ci zrobil itp (mowiac przykladowo), jakby na poziomie "sredniego ja", to moze byc ciezko, a tu odkrycie ze to nie o to chodzi, po prostu oczy mi sie przymykaja i jest przekaz z powyzej, ja tylko naciskam start.
Tak ze nalezy oczyszczac sie z roznych rzeczy, bo one blokuja nam oswiecanie sie i kontakt z ta wyzsza sfera boskosci milosci, ale ostatni krok chyba nie na tym polega, nie jest wyczyszczeniem sobie obciazen do zera, bo chyba jest przejsciem w inna perpektywe (dla ktorej na prawde ta nizsza sfera nie ma wielkiego znaczenia, albo jest widziana z innej, szerszej perspektywy).
Mowie teraz o juz trwalym przejsciu w to. Zobacze jak sie wiecej porozwijam.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 19:06:41 »
Pomyliłem się.
ci co wiedzą że świat to iluzja to są przebudzeni. Oświeceni to ci co z kina wychodzą i stapiają się z Bogiem.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 18:42:55 »
aż dusza przestanie oglądać filmy i wyjdzie z kina z powrotem do Boga.
Uczysz się pracujesz nad sobą i w ten sposób wzbogacasz swoją duszą, taki był plan:)

...to chyba to nazywaja "wyjsciem z kola karmy". Ale dusza nie wroci do jakiegos Boga, ale na dobre scali sie z ta "boska" PERSPEKTYWA, ktora na tym poziomie jest...
Tak to widze

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 18:41:19 »
Tak są ludzie którzy wiedzą gdzie toczy się prawdziwe życie, że ten świat to iluzja. Mówi się o nich że są oświeceni.
W buddyzmie naucza się miedzy innymi ze świat jest tyle warty co sen, nie warto się do niego przywiązywać, że przywiązanie rodzi cierpienie.
A jak aktor nie chce grac roli, lub za nad to się od niej oddala to zwykłe taki aktor szybko kończy swoją rolę.

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-07, 18:35:06 »
Co oznacza że film to iluzja, a za kulisami toczy się zwykłe życie. Co znaczy że aktor jeśli zrozumie że to jest film, i że nie musi grać i wyjdzie na przerwę albo w ogóle zrezygnuje z roli. Takie rzeczy zdarzały się w historii kina.

A potem kręcono filmy o aktorach którzy nie chcieli grać w filmach. Jak mały budda.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 18:26:14 »
Jest tu wiele sprzeczności to fakt:)
dusza się wciela, nasza osobowość jest w jakimś stopniu zbierana, podobna do osobowości duszy. To tak jak idziesz do kina i oglądasz filmy ale za każdym razem chodzisz np na komedie. Te filmy świadczą o tobie.
I tak jest z duszą. Intencją duszy jest się przejawić i zbierać doświadczenia sama tego nie zrobi jest duszą i nie ma ciała.
Dusza to obserwator twojego życia, uczy się przez to, sama się wzbogaca.
To tak jak z filmem, oglądasz ale nie jesteś aktorem a mimo to coś wynosisz z tego.
Dla duszy jesteś ulubionym aktorem w filmie jaki wybrała z możliwych do wybrania.
Jak film się skończy to będzie kolejny film z nowym aktorem, trochę podobnym do poprzedniego, aż dusza przestanie oglądać filmy i wyjdzie z kina z powrotem do Boga.
Uczysz się pracujesz nad sobą i w ten sposób wzbogacasz swoją duszą, taki był plan:) No sorry aktor nie jest reżyserem, ale możemy dobrze swoją rolę odegrac i to nasza rola jest.
Tak to widzę.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-07, 18:11:23 »
Hej. Ale emocje to jest poziom no niejako nizszy niz Swiadomosc - taka przez duze S;), one istnieja na poziomie astralnym, a tamten poziom jest ponad ego, ponad nasza osobowoscia. Jeszcze do konca tego nie mam poukladanego, ale perspektywa Wyzszego Ja, rozlegla swiadomosc, wszystkowiedzaca i boska, jest tez perspektywa naszej duszy, taka prawdziwa, soba prawdziwym itp, jak zwal tak zwal. O Bogu nie lubie rozmawiac, bo bogow jak psow i nie wiem czy ci co stworzyli Boga ludziom w postaci religijnej siegali tego boskiego poziomu, nie bardzo, wiec wychodzi z tego takie pomieszanie.
I no wlasnie, nie ma nic egoistycznego w sieganiu po ta boskosc, bo na tym poziomie nie ma ego.. Palma nie odbije:)
Odkrylem ciekawa rzecz, tak praktycznie, ze jestem w stanie wyslac komus milosc bezwarunkowa nawet jesli go nie lubie. Cos mi mowi, ze to i "oswiecenie" czy cos tam to podobny wibracyjnie poziom. Co ja lubie i mysle, to tego poziomu nie obchodzi, to zupelnie omija moja osobowosc, moje ego, idzie z wyzszego poziomu i to jest, nie wiem, chyba wlasnie ta bezwarunkowosc. Tak ze na pewno planow wyzszych nie obchodza nasze emocje.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-07, 17:44:09 »
No właśnie też tak zrozumiałem.
Ale jedno mnie zastanowiło Michał. To że dusza ma własna swiadomość i emocje. To tak jakby żyła we mnie jeszcze jedna istota.
Może napisze fakty - baze od których chciałbym wyjść.
Nasza świadomość którą jesteśmy (JA) jest nieśmiertelna. Wierze też że nasza dusza też jest nieśmiertelna i zarówno ona jak nasza świadomość (my) ewoluujemy duchowo na przestrzeni wcieleń. Jedyne co w tej chwili wiem to to że dusza i świadomość to dwie różne "rzeczy".
Przeczytałem też wczoraj że celem duszy jest doprowadzenie nas świadomości do zjednoczenia z Bogiem. Dusza jest szczęśliwa i zdrowa wtedy gdy realizujemy się wg Boskiego planu lub poprostu żyjemy w zgodzie z Boskim prawem, miłością. Ale nadal nie wiem jak dusza i świadomość ma się do siebie, albo może już zaczyna mi świtać ?