Autor Wątek: Istnienie, Stwórca, Wyższa Jaźń, Dusza, Osobowość  (Przeczytany 29468 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 14:53:41 »
Hmm, znam Twój pogląd, mój jest nieco inny [ ale może i taki sam], to co je łączy to co określamy WJ, srednim i niższym ja, i podejrzewam ze podobnie je intuicyjnie definiujemy. To co nas różni to być moze to że Ty w ciele przyczynowym zawierasz to, czym dla mnie nie jest to już w ciele przyczynowym a co dzieje się jakby [ tu nie umiem tego zdefiniować] na innych poziomach oddzielonych kurtyną odemnie a co jest moje, jest mną tą "mądrzejszą" a co nie jest też WJ. I gdy mi ta kurtyna prześwituje to wtedy to czuje. I ta mądrzejsza, choć nie jest to moje WJ, ma subtelne przesunięcia. nie chce dyskutowac o tym co teraz napisalam, bo nie ma o czym ponad to co tu jest napisane, mozna jedynie się ze mna zgodzić lub nie. Nie jest tez to takie dla mnie ważne, by to rozkminiać teraz, bo nic nie rozkminię.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-24, 14:17:53 »
Clint :)

Martinus
Wyzsze poziomy na pewno wplywają na nas. Wpływają tak, jak im na to pozwalamy. A jak pozwalamy, to ten wpływ na pewno jest korzystny, a nie traumatyzujący.
Dlatego, z mojego punktu widzenia, ważne jest uzdrowienie sobie traumy związanej z postrzeganiem tych poziomów i wyobrażeniami o ich niekorzystnym ("zapewne, oczywiście, koniecznie") wpływie na nas.

Tymczasem obserwuję takie zjawisko, że różni badacze parapsychiczni odkrywają RZEKOME negatywne wpływy na nas mające mieć swoje źródła w wyższych światach (Wyższe Ja, Bóg, całe mnóstwo Wyższych Ja, czy Bogów, albo Aniołów, watahy strażników karmy, progu i diabli wiedzą, czego jeszcze).

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-24, 13:14:12 »
dzieki za odpowiedzi - co nieco wyjasniaja:)Tylko w punkcie 3. chyba sie nie do konca zrozumielismy - chociaz moze probuje za bardzo kombinowac, chodzilo mi o to, do ktorego poziomu traumy musza byc uzdrowione, aby przejawic doskonale funkcjonowanie w materii. Nie chodzilo mi tu o ucieczke od materii, tylko kwestie czy aby doskonale tutaj funkcjonowac, w swiecie materialnym, nalezy uzdrowic wszystkie poziomy, czy moze wystarczy "oswiecic" sie do poziomu Duszy. Chociaz z Twoich wyjasnien z pkt. 4. wynikaloby, ze "wymagane" jest pelne uzdrowienie.

Według mnie najważniejsze jest wychodzenie z iluzji o samym sobie, w pełnym spektrum samego siebie. I ważny jest powrót do siebie rzeczywistego, w tu i teraz.

Myślę, że jest tak, że jak wyższe poziomy obejmują niższe, jak kokony, tak wyższe iluzje, wyobrażenia, z wyższych poziomów, obejmują wyobrażenia z niższych. Więc do pełnego uzdrowienia trzeba sięgnąć w każdy obszar samego siebie.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-24, 13:08:40 »
Pamietam, ze Ty interpetujesz Dusze jako podswiadomosc wlasnie,  a w kontekscie odkryc Martinusa Dusza zawiera w sobie rowniez ciala przyczynowe, atmiczne, buddyczne, czyli jest rozumiana znacznie szerzej.

W sumie tak nie uważam, bo nie widzę tego, po prostu biorę pod uwagę, że to, co napisał Andrzej i inni może być prawdą. Ja wolę pracę z aspektami siebie. A że dany aspekt jest wyżej, czy niżej to już inna sprawa. Zauważyłem jednak, że po integracji aspektu, otwierają się drzwi do jakichś przestrzeni, i tam wnika moja świadomość, wtedy po prostu poszerza się widzenie mnie, jakiegoś obszaru, którego nie widziałem wcześniej.

Mnie nie interesuje badanie poziomów, rzeczywistości. Mnie interesuje wychodzenie z iluzji o sobie, ale nie tylko na poziomie osobowości, ale na pełnym spektrum siebie. Bo według mnie każdy sen nieważne czy bliższy, czy dalszy, gdzieś na wysokim poziomach siebie, wpływ na to, co doświadczam w tu i teraz, tu gdzie czuję siebie, swoje ciało itd.

Cytuj
Ale tez Twoje podejscie, Leszku, zawsze bylo bardziej "praktyczne", i wiem ze raczej unikasz nadmiernego filozofowania ktore nie przeklada sie na zycie i praktyke.

Dla niektórych jeszcze praktyczniejsze byłoby zażycie tabletki. Myślę, że wszystko jest względne, co ktoś rozumie przez praktyczne podejście i co ktoś rozumie przez życie.

Dla mnie uzdrawianie to przede wszystkim powrót do rzeczywistości samego siebie. Nie czucie się lepiej, nie posiadanie fajniejszego życia, bo to wszystko można zdobyć na różne sposoby, nie zawsze dobre, np. żeby się poczuć lepiej, można zażyć jakiś narkotyk, żeby mieć fajniejsze życie, można wybić miliony ludzi, stać się tyranem, władcą kraju i mieć przyjemniejsze, bogatsze życie. Wszystko zależy.

Ja prawdziwy jestem w tu i teraz. I to mnie interesuje. Wychodzenie świadomością, czy częściami swojego istnienia z iluzji, w których tkwię i pojawianie się w rzeczywistości samego siebie. Dla mnie to jest rozwój.

Co z tego, że uzdrowię np. rzeczy związane z pieniędzmi, jak będę tkwił w iluzji na temat siebie z wyższych poziomów, które również wpływają na to, jak się przejawiam tu, gdzie jestem.
« Ostatnia zmiana: 2013-09-24, 13:17:33 wysłana przez Martinus »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 12:45:10 »
Mi też jest bliskie to co Olga pisze :) Ja się w ogóle nie orientuje w tych podziałach na wyższe ciała duchowe - już przyczynowe jest dla mnie nie do końca jasne, a dalej to już w ogóle jakaś abstrakcja. Dla mnie wyżej to jest po prostu "miłość i inne fajne rzeczy" :D

U mnie szczerze mówiąc wygląda to wszystko tak, że im dłużej się zajmuje rozwojem, tym mniej jest tej całej rozwojowej otoczki, a coraz więcej "zwyczajnego" życia.

Trochę dziwnie się jeszcze z tym czuje, bo moja pś strasznie się przyzwyczaiła do utożsamiania rozwoju z siedzeniem tyłkiem na zafu, energiami, praktykami różnymi i całą resztą cyrku na kółkach. A podstawą w gruncie rzeczy jest najzwyczajniejsza w świecie medytacja, a nie musi ona nawet być siedząca :P Wystarczy po prostu "właściwa uważność" czy jak to tam buddyści nazywają. Jak już sobie człowiek uzdrowi większe traumy, otworzy serduszko i zaufa w miarę intuicji to wiele nie trzeba.

Można sobie szukać wymyślniejszych praktyk, szukać Boga w mądrych książkach, onanizować się nad własnym poziomem ERD. Ale to jest tylko zbędny bałagan, zamieszanie które odwraca uwagę od poczucia "ja". Przecież to chodzi o to żeby to właśnie siebie odnaleźć, siebie czuć, siebie przejawiać. Nie szukajcie Boga, miłości, oświecenia - szukajcie siebie. Kiedy odnajdziecie siebie - znajdzie się i Bóg i miłość i oświecenie i wszystko inne, czego szukaliście.

Piszę to, bo musiałem sobie poukładać pewne rzeczy :)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-24, 12:17:20 »
mi najbliższe są podejscia Marszałka, Kluzy, Kowala być może dlatego, że interesuje mnie początek , z tym że jak już w miare ten początek ogarnęłam to może wreszcie mogę się odwróć od swojego "wyindywidualizowania" i początku i popatrzeć w drugą strone, przyszłość.. bo tak to stałam w miejscu w tu i teraz z toną pytań :) ale kazdy ma swoje recepty na rozwiązanie siebie

mozna plywać w środku morza nie dobijając do żadnego brzegu i tu może potrzebne jest wiecej zaufania po prostu :) ja go chyba nie miałam :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-24, 12:03:09 »
Muszę przyznać, że podejście Olgi do tych rozmaitych niewidzialnych światów jest mi najbliższe :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 12:00:00 »
Davidia miło mi że mogę kogoś zachwycić, o sobie nie będę mówić, odnośnie Twojego posta, bo jakoś nie czuję by tu porównywać, oceniać, ale zgadzam się z tym że KAŻDY z nas ma swoje bardziej lotne przestrzenie :)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-24, 11:39:54 »
moim skromnym  zdaniem Matek ma bardzo dużo świadomości, a potwierdzanie  komuś jego pętli, że czegoś nie ma to jest wpychanie go w jego iluzje - dusza sobie chce potwierdzać cos żeby odgrywać swoją bezpieczną, znaną pętle karmiczną

Olga Ty masz piękny potencjał na tej przestrzeni na której Marcin prawdopodobnie mniej odczuwa i to jest normalne, że kazdy ma jakieś swoje spektrum w którym jest bardziej lotny .. Na tyle na ile Cie czuje to widze, że masz niesamowitą możliwość odtwarzania energii w drobnych szczegółach, co mnie osobiście w Tobie zachwyca

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 11:25:10 »
Matek, nie masz "tej" wiedzy a  jesteś mądry :)
Lubie Ciebie czytać

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-24, 11:21:22 »
Leszku,

no wlasnie, z tym nazewnictwem jest odwieczny problem, sam kiedys napisales:

Cytuj
Nie lubię tematu DUSZA, ponieważ każdemu wydaje się na jej temat co innego i każdy najmądrzejszy :)


Pamietam, ze Ty interpetujesz Dusze jako podswiadomosc wlasnie,  a w kontekscie odkryc Martinusa Dusza zawiera w sobie rowniez ciala przyczynowe, atmiczne, buddyczne, czyli jest rozumiana znacznie szerzej. Ale tez Twoje podejscie, Leszku, zawsze bylo bardziej "praktyczne", i wiem ze raczej unikasz nadmiernego filozofowania ktore nie przeklada sie na zycie i praktyke.

Coz, trudno w sumie wymagac, aby wszyscy uzywali tych samych pojec w tym samym znaczeniu chociaz wazne, zeby kazdy wiedzial o czym mowi, i dobrze by bylo, zeby inni wiedzieli o czym mowi drugi:D


Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-24, 11:12:10 »
Dla mnie najważniejsza jest świadomość po co tu jestem i kim jestem:) reszta sama się wyłania. Wiem i mówie to tez jako uzdrowiciel, że nie zawsze trzeba znać wszystkie poziomy adi anupadaki manasy i inne by realnie sie uzdrowić lub kogoś. Aczkolwiek znajomość poziomów znacznie ułatwia umysłowi odnajdywanie się. Ja  z tego korzystam, ale efekt nie od tego zależy, a efekty są najważniejsze :) Ja nawet nie znam wszystkich poziomów i szczerze- nie ciagnie mnie narazie w poznanie ich. Na razie wiem, że jest ich więcej niż to co znam, ale nie oznacza to ze są one jakies super hiper skomplikowane. Moze zabrzmi to smiesznie bo tu mowa o wzniosłych poziomach- ale ja wciąż poznaję nowe możliwości pracy na tych najniższych :) I wciąż przybywa mi o nich informacji, doświadczenia, mi sie to bardzo podoba zresztą :)

Marcin ważne jest to co napisałeś o materii, ze nie chodzi o ucieczke z niej. Wg mnie, to że tu jesteśmy, nie wiąże się tylko z karmą i upadkiem. :)

Myślę że ważne jest, by nauczyć się dobrych reakcji na to co pisza inni co się nie zgadza z "moim". Po pierwsze nie ma czegos takiego jak "moje" w tematach poznawania ogolnego modelu, a Ci co wiedzą ze maja rację, ok, niech ja mają dla siebie, bez dostrajania innych do siebie. Wydaje mi się, ze na tym polega szacunek. Wydaje mi się, ze to podejście, jest o wiele wiele wazniejsze, niż znajomość modelu energii :) [ nie pisze do nikogo lecz ogólnie, bo to zawsze aktualny temat w róznych dziedzinach]

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-24, 11:09:55 »
Marcin,

dzieki za odpowiedzi - co nieco wyjasniaja:)Tylko w punkcie 3. chyba sie nie do konca zrozumielismy - chociaz moze probuje za bardzo kombinowac, chodzilo mi o to, do ktorego poziomu traumy musza byc uzdrowione, aby przejawic doskonale funkcjonowanie w materii. Nie chodzilo mi tu o ucieczke od materii, tylko kwestie czy aby doskonale tutaj funkcjonowac, w swiecie materialnym, nalezy uzdrowic wszystkie poziomy, czy moze wystarczy "oswiecic" sie do poziomu Duszy. Chociaz z Twoich wyjasnien z pkt. 4. wynikaloby, ze "wymagane" jest pelne uzdrowienie.

Ciekawe jest jeszcze to:

Cytuj
Nie wiem w sumie, ale ciało świadomości nie może być ciałem duszy. Bo samo powstanie duszy jest związane z wyparciem świadomości Stwórcy z prawdy o sobie, tak myślę. Więc musi być jakaś jaźń wyższa niż dusza, która ma możliwość operowania świadomością.

To troche filozofowanie, ale tutaj klania sie taka kwestia wlasnie: ograniczanie siebie przez Swiadomosc, tworzenie ograniczonej sfery Swiadomosci, czyli tworzenie "nizszej" Swiadomosci przez wyzsza, wiaze sie z wyparciem prawdy o sobie przez te wyzsza Swiadomosc - no, w sumie pewnie tak by to nalezalo rozumiec. Na poziomie na jakim sie teraz znajduje, nie wiem czy powinny mnie obchodzic traumy na poziomie Stworcy naprzyklad. Bo ja jednak wychodze z zalozenia, ze Swiadomosc ogranicza sie, aby doswiadczac Zycia - w roznych ograniczonych sferach. Na ten moment niekoniecznie jestem zainteresowany tym, aby stac sie czystym Istnieniem:)Na razie chcialbym doswiadczac Zycia w rozszerzonej sferze Swiadomosci, ale niekoniecznie na tym ostatecznym, najglebszym poziomie - raczej sklanialbym sie ku rzeczywistosci Duszy. Jak to powiedzial Joachim Werdin: "kiedy jestes Swiadomoscia to jestes wszystkim, mozesz wszystko, a tak naprawde to cie w ogole nie ma". Dlatego wlasnie Swiadomosc ogranicza sie w sfery, aby doswiadczac Zycia. Tak ja to widze na moj maly rozumek obecnie:)

Chociaz...

?

:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-24, 08:10:08 »
matek
Dusza i WJ nie są tożsame.
W ezoteryce Wschodu WJ nazywa się zazwyczaj Duchem, Duchem Św. a w teozofii Ego (przez duże E).
Dusza bardziej kojarzy się z Niższym Ja.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-24, 08:06:29 »
1. Czy dopuszczasz mozliwosc, ze np WJ jest jakby rownolegla do Duszy? Czy moze inaczej - jest jej czescia (albo Dusza jest czescia WJ), czy aspektem, jakkolwiek by to nazwac (wlaczajac w to wszystkie poszczegolne "ciala" ktore skladaja sie na WJ i Dusze)? Innymi slowy, czy moze byc tak, ze te poziomy, albo niektore z nich, to nie tyle poziomy na zasadzie nizej-wyzej, tylko bardziej aspekty/czesci Swiadomosci?

Bardziej aspekty. Ale też i poziomy. Trudno powiedzieć. Trochę to przypomina fizykę kwantową, dualizm korpuskularno-falowy. Tak, jak chce się zobaczyć, tak się pokazuje. Chce się widzieć poziomy, widzi się poziomy. Chce się widzieć aspekty, widzi się aspekty. Przynajmniej u mnie tak jest.

Cytuj
2. Jak Twoim zdaniem (jesli masz informacje na ten temat) traumy na najwyzszych poziomach - dajmy na to Stworcy, wplywaja na poziomy nizsze, np. osobowosc? Czy jesli jest wyparcie na poziomie Stworcy, to na kolejnych poziomach beda tworzyc sie pochodne tego wyparcia? Czyli, jakby nizsze poziomy beda w dalszym ciagu starac sie jakos zrekompensowac "braki" na wyzszych poziomach?
Co za tym idzie, czy wtedy uzdrowienie na wyzszym poziomie automatycznie usuwa, albo przynajmniej znacznie ulatwia usuniecie traum "wtornych" na poziomach nizszych? Czy raczej trzeba najpierw zrobic "porzadek" na poziomie osobowosci i potem isc coraz wyzej?

Myślałem nad tym. Myślę, że traumy z wyższych poziomów są pierwotne do tych niższych. Jedna trauma z poziomu Stwórcy u siebie mnoży się do wielu traum na poziomie osobowości. To jednak teoretyzowanie, jak na razie. Np. na poziomie Stwórcy uzdrawiałem u siebie traumę, która spowodowała wejście w dualizm dobro-zło, choć rzeczywistość jest taka, że jest tylko dobro. I wiadomo, że na bazie tego dualizmu dobro-zło, błędnego widzenia rzeczywistości powstawały na pewno kolejne traumy i błędne widzenie rzeczywistości.

Napiszę, jak ja widze traumę, bo myślę to ważne, bo są różne definicje itd. Mi się podoba definicja z whh, że trauma to "zdarzenie, które nie zostało w pełni przeżyte przez organizm człowieka". Ja w sesjach widzę postacie, które śpią. Doświadczanie czegoś zostało zatrzymane w obszarze traumy. Dana osoba przestała doświadczać to, co tam jest i stała się tego nieświadoma, zasnęła.  w tym obszarze taka osoba wchodzi w sen, w iluzję. Jest w obszarze traumy zablokowana na dany obszar rzeczywistości w sobie i w tym miejscu tkwi w iluzji, doświadczając iluzji jako realnej. Można tez powiedzieć, że w obszarze traumy są uśpione określone jej aspekty rzeczywiste.

Np. na poziomie Stwórcy u siebie, dana osoba może przez traumy na tym poziomie nie doświadczać rzeczywistości Stwórcy w sobie, ale iluzje, tkwić np. w wyobrażeniach związanych z tym poziomem, z tym, co tam jest. Może tam być poprzez te traumy podłączona do sztucznych bogów, może mieć poczucie, że sama jest sztucznym bogiem itd. Podobnie jest na poziomach niższych. Trauma na danym poziomie oznacza, że zabrana jest cząstka istnienia z rzeczywistego obszaru siebie i ta cząstka tkwi w śnie, w iluzji i żyje się w tej iluzji, ma się wrażenie, że ona jest realna.

Zamiast żyć w rzeczywistości, żyje się w snach, w iluzjach. Cząstki istnienia siebie są wypierane z obszaru rzeczywistości, istnienie tam nas, jakichś części nas jest blokowane, i pojawia się substytut tego istnienia w iluzji, we śnie.

Poprzez traumy na danych poziomach siebie wypierane są z tych poziomów cząstki naszego istnienia tam i pojawiają się jako substytuty w iluzji. Czyli przestajemy na różnych poziomach siebie żyć w realności, w rzeczywistości, i żyjemy w iluzjach, w swoich błędnych wyobrażeniach.

Tak to mniej więcej widzę.


Cytuj
3. Pomyslalem sobie, ze skoro cialo atmiczne - czyli odpowiednik ciala fizycznego - znajduje sie na poziomie Duszy, to moze do doskonalego funkcjonowania w swiecie fizycznym, materii, wystarczy "oswiecic" sie na poziomie Duszy, czyli jak rozumiem uzdrowic wszystkie wyparcia az do poziomu buddycznego (czy tam, powiedzmy, anupadaki)? Laczyloby sie to mi ladnie z Twoimi wgladami w Unikalny Talent Duszy - ten aspekt, jak rozumiem, znajduje sie na poziomie Duszy, i jest on przeciez scisle zwiazany z doskonalym przejawianiem sie w materii wlasnie.
Chyba, ze w swietle nowych odkryc pojawily sie u Ciebie jakies nowinki zwiazane z Unikalnym Talentem, co?:)
Podsumowujac, wtedy zajmowanie sie poziomami wyzszymi niz Dusza byloby niecelowe z punktu widzenia naszego pobytu w materii, tzn. dotyczyloby raczej kwestii "co bede robic po oswieceniu".

No właśnie dla mnie oświecenie nie oznacza ucieczki od materii. W ogóle nie zgadzam się z tym, co niektórzy głoszą, że materia to jakieś zło, że np. życie na Ziemi to po to tylko, żeby przerabiać tu karmę itd. Raczej czuję, że właśnie tu w materii jest dopięcie jakby urzeczywistnienia siebie prawdziwego. Nie wierzę też w to, że ciało atmaniczne wypiera cialo materialne. Raczej czuję, że ciało materialne takie, jakim doświadczamy obecnie, nie jest w pełni rozwinięte i coraz większe uzdrawianie sprawi, że będzie się urzeczywistniać naturalność tego ciała.

Cytuj
4. Na koniec jeszcze, co troche laczy sie z pkt 1., - jak czytam opis "cial" WJ i Duszy u Andrzeja, to te ciala powyzej poziomu Duszy (istnienia, manifestacji, tworzenia i adi) i przypisane im funkcje jakos nie wydaja mi sie "wyzsze" od cial z poziomu Duszy - rownie dobrze moglyby byc funkcjami/czesciami lub po prostu jeszcze innymi cialami Duszy.
Podobnie ciala poziomu Stworcy, ktore roboczo wymieniles:ciało miłości, ciało dobra, ciało świadomości, ciało woli - rownie dobrze moglyby byc cialami Duszy. Oczywiscie moze to wynikac z  tego, ze tylko teoretyzuje i operuje slowami, a nie mam rzeczywistego wgladu w te poziomy. Ale milosc, dobro, wola, swiadomosc - dlaczego by "odbierac" te aspekty Duszy?

Nie wiem w sumie, ale ciało świadomości nie może być ciałem duszy. Bo samo powstanie duszy jest związane z wyparciem świadomości Stwórcy z prawdy o sobie, tak myślę. Więc musi być jakaś jaźń wyższa niż dusza, która ma możliwość operowania świadomością.

Temat do zbadania, tak myślę. Ja na razie zacząłem to dotykać świadomością, więc jestem bardzo początkujący tutaj. No i istnieje ryzyko, że to, co widzę, to bzdury i wyższy astral :).

Cytuj
I jeszcze jeden punkt dodam:)
5. Napisales:
To mi sie podoba i troche rozjasnia sprawe, ale czy moglbys uscislic, kogo masz tutaj na mysli piszac "z naszego punktu widzenia"? Naszego tzn. osobowosci? Czy calosci?

Czuję to jako my z iluzji. Ja będące w iluzji, we śnie i patrzące na to, co według niej jest rzeczywistością. Trauma to taki łącznik pomiędzy rzeczywistością i iluzją, w której tkwimy. Poprzez nią więzimy się w iluzji. Więc np. trauma na poziomie wyższej jaźni, więzi nas w iluzji związanej z tym poziomem, doświadczamy w sobie iluzji tego poziomu, nie realności, bo nasze ja, poczucie ja tkwi w iluzji tego poziomu, a nie w rzeczywistości.

....

Na koniec taka informacja dla tych, którzy już wiedzą, jak jest u góry i w ogóle :), jaka jest prawda itd. Wiele razy w życiu byłem już bardzo pewny, że wiem, jak jest. I nagle, okazywało się, że nie wiem. Nawet to, co teraz piszę, kilka dni temu, jakbym o tym przeczytał, to pomyślałbym, że to stek bzdur. Wiadomo, że może się okazać, że to są bzdury i że jak to Leszek napisał, wyższy astral. Może i tak się  okaże. A może się i okaże, że to jednak dobry trop i że warto temat dalej badać. Bardziej skupiłbym się na reakcji u siebie, czy się czuje rozdrażnienie itd. Bo za tym zazwyczaj się kryje opór przed dotknięciem traumy w sobie, którą zakrywa się różnymi wersjami substytutów prawdy w sobie.

Myślę, że jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia i nie ufałbym tak bardzo, że wiedza duchowa, która jest, jest już kompletna. Według mnie jest wiele pułapek stworzonych przez nas samych kiedyś tam (na wysokich poziomach), żebyśmy nie mogli uświadomić sobie czegoś, co robiliśmy kiedyś. I to często jest zakryte, zamazane, np. poczuciem, że tam jest cudownie, idealnie, pięknie. Dlaczego? Bo to najlepszy sposób, żeby coś ukryć. A że jest to wysoka energia, choć sztuczna, trudno zauważyć, że coś tam nie gra. Że sami siebie wrabiamy z górnych poziomów siebie, żeby czegoś tam nie zobaczyć w sobie, co tam robimy, wyczyniamy itd.
« Ostatnia zmiana: 2013-09-24, 08:10:24 wysłana przez Martinus »