1. Czy dopuszczasz mozliwosc, ze np WJ jest jakby rownolegla do Duszy? Czy moze inaczej - jest jej czescia (albo Dusza jest czescia WJ), czy aspektem, jakkolwiek by to nazwac (wlaczajac w to wszystkie poszczegolne "ciala" ktore skladaja sie na WJ i Dusze)? Innymi slowy, czy moze byc tak, ze te poziomy, albo niektore z nich, to nie tyle poziomy na zasadzie nizej-wyzej, tylko bardziej aspekty/czesci Swiadomosci?
Bardziej aspekty. Ale też i poziomy. Trudno powiedzieć. Trochę to przypomina fizykę kwantową, dualizm korpuskularno-falowy. Tak, jak chce się zobaczyć, tak się pokazuje. Chce się widzieć poziomy, widzi się poziomy. Chce się widzieć aspekty, widzi się aspekty. Przynajmniej u mnie tak jest.
2. Jak Twoim zdaniem (jesli masz informacje na ten temat) traumy na najwyzszych poziomach - dajmy na to Stworcy, wplywaja na poziomy nizsze, np. osobowosc? Czy jesli jest wyparcie na poziomie Stworcy, to na kolejnych poziomach beda tworzyc sie pochodne tego wyparcia? Czyli, jakby nizsze poziomy beda w dalszym ciagu starac sie jakos zrekompensowac "braki" na wyzszych poziomach?
Co za tym idzie, czy wtedy uzdrowienie na wyzszym poziomie automatycznie usuwa, albo przynajmniej znacznie ulatwia usuniecie traum "wtornych" na poziomach nizszych? Czy raczej trzeba najpierw zrobic "porzadek" na poziomie osobowosci i potem isc coraz wyzej?
Myślałem nad tym. Myślę, że traumy z wyższych poziomów są pierwotne do tych niższych. Jedna trauma z poziomu Stwórcy u siebie mnoży się do wielu traum na poziomie osobowości. To jednak teoretyzowanie, jak na razie. Np. na poziomie Stwórcy uzdrawiałem u siebie traumę, która spowodowała wejście w dualizm dobro-zło, choć rzeczywistość jest taka, że jest tylko dobro. I wiadomo, że na bazie tego dualizmu dobro-zło, błędnego widzenia rzeczywistości powstawały na pewno kolejne traumy i błędne widzenie rzeczywistości.
Napiszę, jak ja widze traumę, bo myślę to ważne, bo są różne definicje itd. Mi się podoba definicja z whh, że trauma to "zdarzenie, które nie zostało w pełni przeżyte przez organizm człowieka". Ja w sesjach widzę postacie, które śpią. Doświadczanie czegoś zostało zatrzymane w obszarze traumy. Dana osoba przestała doświadczać to, co tam jest i stała się tego nieświadoma, zasnęła. w tym obszarze taka osoba wchodzi w sen, w iluzję. Jest w obszarze traumy zablokowana na dany obszar rzeczywistości w sobie i w tym miejscu tkwi w iluzji, doświadczając iluzji jako realnej. Można tez powiedzieć, że w obszarze traumy są uśpione określone jej aspekty rzeczywiste.
Np. na poziomie Stwórcy u siebie, dana osoba może przez traumy na tym poziomie nie doświadczać rzeczywistości Stwórcy w sobie, ale iluzje, tkwić np. w wyobrażeniach związanych z tym poziomem, z tym, co tam jest. Może tam być poprzez te traumy podłączona do sztucznych bogów, może mieć poczucie, że sama jest sztucznym bogiem itd. Podobnie jest na poziomach niższych. Trauma na danym poziomie oznacza, że zabrana jest cząstka istnienia z rzeczywistego obszaru siebie i ta cząstka tkwi w śnie, w iluzji i żyje się w tej iluzji, ma się wrażenie, że ona jest realna.
Zamiast żyć w rzeczywistości, żyje się w snach, w iluzjach. Cząstki istnienia siebie są wypierane z obszaru rzeczywistości, istnienie tam nas, jakichś części nas jest blokowane, i pojawia się substytut tego istnienia w iluzji, we śnie.
Poprzez traumy na danych poziomach siebie wypierane są z tych poziomów cząstki naszego istnienia tam i pojawiają się jako substytuty w iluzji. Czyli przestajemy na różnych poziomach siebie żyć w realności, w rzeczywistości, i żyjemy w iluzjach, w swoich błędnych wyobrażeniach.
Tak to mniej więcej widzę.
3. Pomyslalem sobie, ze skoro cialo atmiczne - czyli odpowiednik ciala fizycznego - znajduje sie na poziomie Duszy, to moze do doskonalego funkcjonowania w swiecie fizycznym, materii, wystarczy "oswiecic" sie na poziomie Duszy, czyli jak rozumiem uzdrowic wszystkie wyparcia az do poziomu buddycznego (czy tam, powiedzmy, anupadaki)? Laczyloby sie to mi ladnie z Twoimi wgladami w Unikalny Talent Duszy - ten aspekt, jak rozumiem, znajduje sie na poziomie Duszy, i jest on przeciez scisle zwiazany z doskonalym przejawianiem sie w materii wlasnie.
Chyba, ze w swietle nowych odkryc pojawily sie u Ciebie jakies nowinki zwiazane z Unikalnym Talentem, co?
Podsumowujac, wtedy zajmowanie sie poziomami wyzszymi niz Dusza byloby niecelowe z punktu widzenia naszego pobytu w materii, tzn. dotyczyloby raczej kwestii "co bede robic po oswieceniu".
No właśnie dla mnie oświecenie nie oznacza ucieczki od materii. W ogóle nie zgadzam się z tym, co niektórzy głoszą, że materia to jakieś zło, że np. życie na Ziemi to po to tylko, żeby przerabiać tu karmę itd. Raczej czuję, że właśnie tu w materii jest dopięcie jakby urzeczywistnienia siebie prawdziwego. Nie wierzę też w to, że ciało atmaniczne wypiera cialo materialne. Raczej czuję, że ciało materialne takie, jakim doświadczamy obecnie, nie jest w pełni rozwinięte i coraz większe uzdrawianie sprawi, że będzie się urzeczywistniać naturalność tego ciała.
4. Na koniec jeszcze, co troche laczy sie z pkt 1., - jak czytam opis "cial" WJ i Duszy u Andrzeja, to te ciala powyzej poziomu Duszy (istnienia, manifestacji, tworzenia i adi) i przypisane im funkcje jakos nie wydaja mi sie "wyzsze" od cial z poziomu Duszy - rownie dobrze moglyby byc funkcjami/czesciami lub po prostu jeszcze innymi cialami Duszy.
Podobnie ciala poziomu Stworcy, ktore roboczo wymieniles:ciało miłości, ciało dobra, ciało świadomości, ciało woli - rownie dobrze moglyby byc cialami Duszy. Oczywiscie moze to wynikac z tego, ze tylko teoretyzuje i operuje slowami, a nie mam rzeczywistego wgladu w te poziomy. Ale milosc, dobro, wola, swiadomosc - dlaczego by "odbierac" te aspekty Duszy?
Nie wiem w sumie, ale ciało świadomości nie może być ciałem duszy. Bo samo powstanie duszy jest związane z wyparciem świadomości Stwórcy z prawdy o sobie, tak myślę. Więc musi być jakaś jaźń wyższa niż dusza, która ma możliwość operowania świadomością.
Temat do zbadania, tak myślę. Ja na razie zacząłem to dotykać świadomością, więc jestem bardzo początkujący tutaj. No i istnieje ryzyko, że to, co widzę, to bzdury i wyższy astral

.
I jeszcze jeden punkt dodam:)
5. Napisales:
To mi sie podoba i troche rozjasnia sprawe, ale czy moglbys uscislic, kogo masz tutaj na mysli piszac "z naszego punktu widzenia"? Naszego tzn. osobowosci? Czy calosci?
Czuję to jako my z iluzji. Ja będące w iluzji, we śnie i patrzące na to, co według niej jest rzeczywistością. Trauma to taki łącznik pomiędzy rzeczywistością i iluzją, w której tkwimy. Poprzez nią więzimy się w iluzji. Więc np. trauma na poziomie wyższej jaźni, więzi nas w iluzji związanej z tym poziomem, doświadczamy w sobie iluzji tego poziomu, nie realności, bo nasze ja, poczucie ja tkwi w iluzji tego poziomu, a nie w rzeczywistości.
....
Na koniec taka informacja dla tych, którzy już wiedzą, jak jest u góry i w ogóle

, jaka jest prawda itd. Wiele razy w życiu byłem już bardzo pewny, że wiem, jak jest. I nagle, okazywało się, że nie wiem. Nawet to, co teraz piszę, kilka dni temu, jakbym o tym przeczytał, to pomyślałbym, że to stek bzdur. Wiadomo, że może się okazać, że to są bzdury i że jak to Leszek napisał, wyższy astral. Może i tak się okaże. A może się i okaże, że to jednak dobry trop i że warto temat dalej badać. Bardziej skupiłbym się na reakcji u siebie, czy się czuje rozdrażnienie itd. Bo za tym zazwyczaj się kryje opór przed dotknięciem traumy w sobie, którą zakrywa się różnymi wersjami substytutów prawdy w sobie.
Myślę, że jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia i nie ufałbym tak bardzo, że wiedza duchowa, która jest, jest już kompletna. Według mnie jest wiele pułapek stworzonych przez nas samych kiedyś tam (na wysokich poziomach), żebyśmy nie mogli uświadomić sobie czegoś, co robiliśmy kiedyś. I to często jest zakryte, zamazane, np. poczuciem, że tam jest cudownie, idealnie, pięknie. Dlaczego? Bo to najlepszy sposób, żeby coś ukryć. A że jest to wysoka energia, choć sztuczna, trudno zauważyć, że coś tam nie gra. Że sami siebie wrabiamy z górnych poziomów siebie, żeby czegoś tam nie zobaczyć w sobie, co tam robimy, wyczyniamy itd.