Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413225 razy)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-10, 19:11:38 »
Eh… Widzę, że "kącik oczyszczania" jest u mnie na topie ostatnio...

Dlaczego kiedy czuję się już naprawdę dobrze, czuję spokój i nic większego mnie nie martwi, nie licząc aktualnych problemów z którymi pracuję, nagle znikąd dostaję cios w plecy i jeszcze obuchem w łeb...;(

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 20:49:44 »
Cytuj
może przy wyobrażaniu sobie i kreowaniu pracy z rysowania więcej uwagi daj odczuciu czy wyobrażaniu sobie siebie i tego jak tworzysz dla dzieci albo jakiegoś konkretnegodziecka  i zobacz jak mu miło oglądac Twoje ilustracje, jak stają się częścią jego młodych wspomnień i jaką to dziecko ma z tego frajdę itp. Rysuj też dla tej małej dziewczynki w sobie  :) ona najlepiej skomunikuje się z odbirocami czyli dziećmi a że Ty dorosła potem weźmiesz za czas pracy pieniądze to ok :) Dorośli zarabiają pieniądze.

No właśnie często wizualizuję sobie jak czerpię przyjemność z pracy, jak jestem szczęśliwa kiedy rysuję, jak podoba się to moim zleceniodawcom i odbiorcom, dorosłym i dzieciom. Zawsze miałam dobry kontakt z dziećmi, mam wrażenie, że dzieci mnie lubią i choć nie planuję mieć swoich, chętnie spędziłabym trochę czasu z dzieciakami, lubię obserwować ich zachowania, rozmawiać z nimi. Ostatnio nawet przy okazji przeglądania ofert wydawnictw widziałam zdjęcia ze spotkań autorskich i tam dzieci otaczały swoich ulubionych ilustratorów. Fajnie byłoby kiedyś znaleźć się na takim spotkaniu, porozmawiać, pobawić się z dzieciakami, nauczyć podstaw rysowania:)

Rysuję z perspektywy swojego wewnętrznego dziecka, to z resztą widać po technice i tematyce prac, które trzymam w domu. Całe dzieciństwo skupiałam się bardziej na rysowaniu zwierząt i ulubionych bajkowych postaci, bo to sprawiało mi największą przyjemność. Kiedy byłam starsza próbowałam bawić się w realizm, rysowałam często kobiety, zazwyczaj w mrocznych, gotyckich klimatach. Wkurzało mnie to, że mi za bardzo nie wychodzi, że przy hiperrealizmie trzeba za dużo ćwiczyć i się zniechęcałam. I relaksowałam się rysując te same kobiety, ale już w komiksowym stylu, postaci były bardziej bajkowe i przerysowane, jak w filmach Tima Burtona;) Potem kiedy postanowiłam znowu zacząć rysować i coś z tym zrobić na poważnie, nie mając cały czas dobrze wyćwiczonej techniki, zamiast zamartwiać się, że straconych lat nie odzyskam, skupiłam się na tym co najbardziej lubię i wróciłam do wewnętrzenego dziecka. A ono... kocha rysować wilki, koniki, psy, zające... Jest kolorowo i tak jak by chciała mała Karolinka:)

Cytuj
To już jest spory sukces! Gratuluje :)

p.s
podrzuć mi na priv facebooka jeśli chcesz, chętnie oko pocieszę :)
właśnie- sporo osob reklamuje swoje prace na fejsie, na stronach w necie, korzystaj jak czujesz, że to ta droga i pora a myślę , że już

Ja np. zaglądam regularnie na stronę pewnego pisarza, który  zajmuje się malarstwem i to przeważnie tej samej postaci w różnych odsłonach i co wstawi to zaraz pisze, że już sprzadano. I tak dumałam w czy tkwi sekret, prócz talentu to popularność , po prostu.

Dzięki:) Zaraz podrzucam link;) Planuję stworzyć swoją stronę internetową z grafikami, ale to jak będę miała trochę szerszy wachlarz prac. Na początek buduję swoje portfolio, które jest w trakcie realizacji. Jesli uda mi się zahaczyć pierwszą pracę, rysunków będzie siłą rzeczy coraz więcej, na razie mam dużo rozpoczętych i niedokończonych projektów. I właśnie do tego brak mi motywacji teraz:p

Co do popularności, jeśli chce się naprawdę dużo zarabiać, to oczywiście jest to bardzo ważne, warto mieć wtedy rozpoznawalne nazwisko, ale mi na tym nie zależy. Nie jestem ani trochę popularna i nawet nie wyobrażam sobie, żebym miała być z moimi rysunkami, ja chcę tylko mieć miłą, przyjemną pracę, robić coś przyjemnego. Popularność nie ma dla mnie znaczenia, bo z rysowaniem nie wiążę jakoś swojej dalekiej przyszłości, tak jak pisałam, za kilka lat pewnie będę robiła coś zupełnie innego;) Chcę się tylko nauczyć robić na TEN moment to co lubię - bez wysiłku, całkowicie na luzie, spokojnie i przyjemnie. Gdyby zależało mi na przyszłości i na sławie pewnie poszłabym na ASP i machała pędzlem od rana do wieczora przez kilka kolejnych lat, a to mnie nie pociąga:)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-04, 18:49:22 »
Wilson,



Rysunków już nie chowam, miałam okres kompletnej niewiary w siebie kiedy przez lata nie rysowałam w ogóle, a rysunki z dzieciństwa walały się po kątach. Ale rok temu postanowiłam wyjść z cienia do ludzi i założyłam w tym celu swoją stronę na fb;) Po drodze zdarzyło mi się wykonać jedno zamówienie i kartkę urodzinową dla przyjaciółki która zrobiła furorę wśród jej znajomych. Ostatnio narysowałam plakat dla fundacji Viva! Gryzonie, grafika odniosła sukces, bo udało się zwrócić uwagę dużej liczby osób na problem adopcji małych zwierząt, takich jak szczury, chomiki, czy świnki morskie. Koordynator zespołu napisała, że już w ciągu pierwszej godziny po dodaniu plakatu zgłosiło się kilkanaście osób o pytanie odnośnie adopcji szczurka. Fundacja miała pod opieką ponad setkę szczurów i wcześniej do adopcji zgłaszano się sporadycznie. Nawiązałam z fundacją luźną współpracę. To takie pierwsze większe docenienie mojej pracy z jakim miałam do czynienia, więc na razie się z tym uczuciem oswajam :)


Woooow ! Superrr ! :)))
To już jest spory sukces! Gratuluje :)

p.s
podrzuć mi na priv facebooka jeśli chcesz, chętnie oko pocieszę :)
właśnie- sporo osob reklamuje swoje prace na fejsie, na stronach w necie, korzystaj jak czujesz, że to ta droga i pora a myślę , że już

Ja np. zaglądam regularnie na stronę pewnego pisarza, który  zajmuje się malarstwem i to przeważnie tej samej postaci w różnych odsłonach i co wstawi to zaraz pisze, że już sprzadano. I tak dumałam w czy tkwi sekret, prócz talentu to popularność , po prostu.


Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 18:25:58 »
Wilson,

Ja mam takie popapranie w tym temacie z różnych powodów, przede wszystkim mocno we mnie siedziały wzorce przejęte po moich rodzicach, którzy nigdy nie byli zadowoleni ze swoich prac i jeszcze zarabiali na tej męczarni (zazwyczaj fizycznej) śmiesznie małe pieniądze. Dlatego praca kojarzy się często z wysiłkiem fizycznym lub intelektualnym, w każdym razie zawsze człowiek musi się napocić a potem i tak -jak to mój kochany tatuś mawiał- gówno będzie z tego miał:P To straszne, wiem. To aż przerażające jak głęboko te wzorce w człowieku siedzą i jak mu sabotują osiąganie celów w dorosłym życiu. Ale nie chcę się  z tym utożsamiać, nie chcę żeby moje ciężkie dzieciństwo miało jakikolwiek negatywny wpływ na moje życie.

Cytuj
mi też wiele pałęta się po głowie i w emocjach wiele przeszkadzajek,  za wiele bo końca ich nie widzę a jak już mi się zdaje, że wiem na czym stoję, mam jasną drogę  za kilka dni  znów się gubię i wracają czasem nawet te same obawy czy pytania. Zaczynam obecnie pracę taką  na rachunki jak napisałaś ;) Jestem za nią  wdzięczna  ale im bardziej udaje mi się lekko do tej etatowej pracy podejsc i przyzwyczaić tym niebezpieczniej i częściej zapominam  o marzeniach a czas nie wraca. I ciężej potem być pewną , że ja jednak czegoś innego niż ta etatówka chciałam, chcę.

Nie wiem jak w Twoim przypadku ale w moim potrzebny jest regularny motywator z zewnątrz ale żywy :) człowiek. Masz rozwojową drugą połówkę więc pewna jestem, że on Ci w tej motywacji pomoże :)
Ja nie mam w bliskim otoczeniu kogoś komu by się chciało i kto by mnie tak dobrze znał z moimi marzeniami i pragnieniami i dobrze zyczył. Bo albo dobrze życzą ale nie rozumieją albo coś zawsze brakuje pełni .

Mi też często wracają obawy czy pytania, na które teoretycznie znam już odpowiedź, ale do pewnych rzeczy musze dojrzeć, zrozumieć we własnym czasie… Czasem też problem jak ten z pracą jest tak złożony, że ma kilka warstw i jak już mi się wydaje, że jestem blisko celu ukazuje się drugie dno. Ale cieszę się i tak, bo to w jakim jestem teraz miejscu oznacza też że poszłam do przodu i w końcu coś z tym tematem próbuję robić zamiast siedzieć bezczynnie z założonymi rękami. Staram się też obserwować te moje emocje i wywałki, dopuszczać je do siebie ale nie poddawać się im. Czuję, że będzie lepiej, ale najpierw muszę przejść przez to wszystko co się teraz dzieje.

I widzisz, oczywiście mam moją połówkę, która mnie cały czas wspiera, dużo rozmawiamy i widzę, że on naprawdę wierzy we mnie i powtarza że to tylko kwestia czasu aż sobie ten temat poukładam, ale tak naprawdę sedno – czyli wszystkie odpowiedzi i rozwiązania są w nas. Wsparcie drugiej osoby oczywiście pomaga, ale nie rozwiązuje problemu jeśli nie jesteś sama na te zmiany gotowa… Sama teraz przez to przechodzę:) Więc brak zrozumienia innych osób może być jedną z wymówek do prawdziwych zmian.

Ja miałam taką stagnację w mojej pracy etatowej, że zawsze znalazła się jakaś wymówka żeby w niej zostać i jej nie zmieniać. Czy to moje decyzje czy wypadki losowe, ciągle coś powstrzymywało mnie przed prawdziwymi zmianami. Dobrze jest akceptować pracę w której się jest i czuć wdzięczność za nią, bo przecież mogłaś trafić na coś gorszego, ale… jeśli Twoim prawdziwym celem jest zmiana i realizacja Twoich marzeń, to skup się na celu który czujesz, a pracę którą teraz masz traktuj jako coś przejściowego, niestałego, nie ma gorszej pułapki niż ciepła posadka. Chyba, że z tego co piszesz nie jesteś pewna czego chcesz i chyba tutaj musiałabyś z tym popracować, że już teraz wiesz czego chcesz/potrzebujesz/oczekujesz w kwestiach pracy. Ciężko mi powiedzieć, ja na swoim przykładzie wiem na pewno, że chcę robić coś innego, niż to co robię teraz, bo bycie pokojówką nie jest z pewnością szczytem moich marzeń, jakkolwiek sympatycznie by nie było:D

U mnie blokady wynikają chyba ze skrzywionego obrazu postrzegania rzeczywistości... Widzę rynek pracy oczami moich rodziców, na zasadzie nie da się, nie ma pracy, nikt mnie nie doceni, nie będzie chciał, a jak już coś znajdę to za marne grosze, albo kosztem totalnej męczarni... Moją motywacją jest otwieranie oczu na to jakie realnie są dla mnie możliwości, a biorąc pod uwagę możliwości Boga - są nieograniczone :) Bardzo motywują i inspirują mnie ludzie którym udało się coś fajnego osiągnąć, mają wolne zawody w których są szczęśliwi i nie czują się ograniczani w żaden sposób. Działa to bardzo na moją wyobraźnię, to takie zastąpienie przykładu mojej rodziny pozytywnymi przykładami.

Cytuj
Druga sprawa to mapa marzeń lub coś na widoku, to też pozwalało by podświadomości nie zapominać. Może Ty też nie chowaj tych rysunków do szuflady. Powieś gdzieś , zrób podkładkę, okładkę na zeszyt czy coś w tym stylu. To będzie oznaczało, że nie chowasz się z nimi , że nie boisz co sobie ktoś Cię odwiedzi o nich pomysli w sensie oceny.

Rysunków już nie chowam, miałam okres kompletnej niewiary w siebie kiedy przez lata nie rysowałam w ogóle, a rysunki z dzieciństwa walały się po kątach. Ale rok temu postanowiłam wyjść z cienia do ludzi i założyłam w tym celu swoją stronę na fb;) Po drodze zdarzyło mi się wykonać jedno zamówienie i kartkę urodzinową dla przyjaciółki która zrobiła furorę wśród jej znajomych. Ostatnio narysowałam plakat dla fundacji Viva! Gryzonie, grafika odniosła sukces, bo udało się zwrócić uwagę dużej liczby osób na problem adopcji małych zwierząt, takich jak szczury, chomiki, czy świnki morskie. Koordynator zespołu napisała, że już w ciągu pierwszej godziny po dodaniu plakatu zgłosiło się kilkanaście osób o pytanie odnośnie adopcji szczurka. Fundacja miała pod opieką ponad setkę szczurów i wcześniej do adopcji zgłaszano się sporadycznie. Nawiązałam z fundacją luźną współpracę. To takie pierwsze większe docenienie mojej pracy z jakim miałam do czynienia, więc na razie się z tym uczuciem oswajam :)

A na ścianie wisi obraz który namalowałam, nie boję się raczej już mojej twórczości. Tylko sobie niepotrzebnie dowalam, że mogłoby być lepiej, a jeśli nie, to wraca motyw z cyklu - pewnie nikt tego nie doceni.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-04, 18:17:26 »
Arwena
może przy wyobrażaniu sobie i kreowaniu pracy z rysowania więcej uwagi daj odczuciu czy wyobrażaniu sobie siebie i tego jak tworzysz dla dzieci albo jakiegoś konkretnegodziecka  i zobacz jak mu miło oglądac Twoje ilustracje, jak stają się częścią jego młodych wspomnień i jaką to dziecko ma z tego frajdę itp. Rysuj też dla tej małej dziewczynki w sobie  :) ona najlepiej skomunikuje się z odbirocami czyli dziećmi a że Ty dorosła potem weźmiesz za czas pracy pieniądze to ok :) Dorośli zarabiają pieniądze.
Jesteś tego godna , to  w porządku itp.
Nawet jak sama teraz myślę o grupce rozpromienionych, małych odbiorców to malowac się chce ;)
klimat jak przy robieniu prezentów niespodzianek
sukcesów!


Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-04, 16:58:45 »
Wilson
Najlepszym sposobem jest podobno przestać pieprzyć i zacząć działać, ale coś mi to ostatnio nie wychodzi :D

tak to jeden ze sposobów :) żeby się fizycznie zadziało


mi też wiele pałęta się po głowie i w emocjach wiele przeszkadzajek,  za wiele bo końca ich nie widzę a jak już mi się zdaje, że wiem na czym stoję, mam jasną drogę  za kilka dni  znów się gubię i wracają czasem nawet te same obawy czy pytania. Zaczynam obecnie pracę taką  na rachunki jak napisałaś ;) Jestem za nią  wdzięczna  ale im bardziej udaje mi się lekko do tej etatowej pracy podejsc i przyzwyczaić tym niebezpieczniej i częściej zapominam  o marzeniach a czas nie wraca. I ciężej potem być pewną , że ja jednak czegoś innego niż ta etatówka chciałam, chcę.
Nie wiem jak w Twoim przypadku ale w moim potrzebny jest regularny motywator z zewnątrz ale żywy :) człowiek. Masz rozwojową drugą połówkę więc pewna jestem, że on Ci w tej motywacji pomoże :)
Ja nie mam w bliskim otoczeniu kogoś komu by się chciało i kto by mnie tak dobrze znał z moimi marzeniami i pragnieniami i dobrze zyczył. Bo albo dobrze życzą ale nie rozumieją albo coś zawsze brakuje pełni .

Druga sprawa to mapa marzeń lub coś na widoku, to też pozwalało by podświadomości nie zapominać. Może Ty też nie chowaj tych rysunków do szuflady. Powieś gdzieś , zrób podkładkę, okładkę na zeszyt czy coś w tym stylu. To będzie oznaczało, że nie chowasz się z nimi , że nie boisz co sobie ktoś Cię odwiedzi o nich pomysli w sensie oceny.

A to co pisałaś o pracy:
"Rysowanie w celach zdobycia pracy i zarabiania, rysownie dla kogoś, nie jest już dla mnie takie przyjemne jak tworzenie na luzie dla siebie, do szuflady. A przecież o to chodzi, żeby moja praca i zarabianie było dla mnie przyjemne... Eh."
też mam ten problem i rozumiem jak cholera ten stan i żeby go częsciowo przemóc  myślę sobie o wszystkich artystach i pasjonatach, których cenię i którzy też przecież nie zawsze tworzyli tylko dla siebie a bywało, że pod presją czasu a jednak podziwia się ich i lubi. Nawet soundtracki do filmów :) twórczość własna twórczością ale w zleceniu filmowym są jednak ramy i z tego się nie da wyjść w pracy chyba, że jest się totalnie wolnym strzelcem

Pewnie na taką pracę z pasji ale przy konkretnym lekko narzuconym projekcie da się ułozyć proste afki albo posiedzisz dłużej na luzie i zrozumiesz czemu taki blok. Albo jak tego będziesz mieć dość powrót do zdania nr 1 z dziś , czyli "Najlepszym sposobem jest podobno przestać pieprzyć i zacząć działać " :))

sory za niekonkretny post



Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 16:20:29 »
Wilson

Najlepszym sposobem jest podobno przestać pieprzyć i zacząć działać, ale coś mi to ostatnio nie wychodzi :D

Mnie na szczęście pojęcie pracy zaczyna się kojarzyć coraz bardziej pozytywnie. Wyobrażam sobie, że ma związek z tym co lubię robić, co sprawia mi przyjemność i satysfakcję. To co robię od rana do południa w miejscu w którym zarabiam, żeby mieć na rachunki, nie nazywam pracą tylko etapem przejściowym:D Chciałabym, żeby moja praca wiązała się teraz z rysowaniem, na pewno przynosiłoby mi to dużo przyjemności, na pewno byłoby dużo lepsze niż to na czym teraz zarabiam. No i praca rysownika na pewno nie kojarzyłaby mi się ze stratą czasu, nawet gdybym rysowała coś czego akurat nie mam ochoty rysować, bo owocowałoby to rozwijaniem moich umiejętności, które chcę rozwijać i pogłębianiem doświadczenia w branży, a to też mi się przyda.

Ja zawsze dążyłam do tego, żeby zarabiać z przyjemnością, zawsze wiedziałam, że będę w przyszłości robić to co kocham. Ale mnie już przyszłość nie interesuje, ja chcę zacząć zarabiać na przyjemnościach już teraz. W przyszłości pewnie będę robić jeszcze inne rzeczy, nie ważne czy to będzie rysowanie, szkolenie psów, czy coś zupełnie z innej beczki. Dla mnie w temacie pracy zaczęło być ważne tu i teraz. I tu i teraz chcę żeby moja praca przynosiła mi korzyści, a nie wysysała mnie z wiary w siebie i chęci do zmian.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-04, 15:31:05 »
ja też nie wiem jak siebie przekonać bo coraz częściej jak myślę praca to = się strata czasu ;)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 15:16:23 »
Muszę powyrzucać trochę z siebie:D

Mam totalny zastój w realizacji moich celów przez głupie wywałki i lęki. Nie potrafię wykrzesać choć kropli motywacji, chęci do działania. Ostatnio w weekendy kiedy mam full czasu dla siebie, zamiast z niego korzystać opieprzam się jak leniwiec, uciekam we wszystko inne byleby nie skupiać się na rysowaniu. A ja przecież tak bardzo kocham to robić. Rysowanie w celach zdobycia pracy i zarabiania, rysownie dla kogoś, nie jest już dla mnie takie przyjemne jak tworzenie na luzie dla siebie, do szuflady. A przecież o to chodzi, żeby moja praca i zarabianie było dla mnie przyjemne... Eh.

Dzisiaj śniło mi się, że wysyłałam portfolio do różnych wydawnictw i odezwała się do mnie fajna firma która zainteresowała się stylem moich rysunków i moją kreatywnością. Nie było dla nich ważne to czy mam doświadczenie w tym zawodzie i czy skończyłam taką czy inną szkołę. Po prostu podobało im się to co stworzyłam i co potrafię na ten moment, to im wystarczyło. Postanowili dać mi szansę, żebym w ich firmie rozwinęła skrzydła. Bardzo się ucieszyłam, warunki i wynagrodzenie były dla mnie w pełni satysfakcjonujące jak na ten moment mojego życia. Zostałam zaproszona do tego wydawnictwa na rozmowę, bo okazało się, że było ono w moim mieście. Pan, który ze mną rozmawiał był bardzo miły i wyrozumiały. Widziałam, że mnie wspiera w tych trudnych początkach i wierzy we mnie. Wydawałoby się - sen jak z bajki. Zaproponowano mi wykonanie rysunków do nowej edycji książki (serii Harrego Pottera xD). Zlecenie było bardzo poważne, więc przestraszyłam się. Mężczyzna powiedział mi, że jeśli boję się, że zadanie mnie przerośnie to mogę na początek zaprojektować okładkę, w podanym przez niego stylu, żebym sprawdziła czy dam radę. Potem tylko pamiętam fragmenty z mojego domu, jak nie mogłam nic narysować sparaliżowana strachem, a potem kiedy ogarnął mnie entuzjazm i zaczęłam realizować swój pomysł, załamałam się, że  to co zrobiłam nie jest wystarczająco dobre.

Obudziłam się z nieprzyjemnym uczuciem wypełniającym moje ciało i poczułam tylko ulgę, że to był sen.

Bez sensu. Czy ja jestem jaką masochistką czy co?

Tyle już przerobiłam w tych tematach i ta niewiara w siebie i w swoje możliwości, ta niemoc ciągle trzyma i trzyma... Potem idę do tej mojej beznadziejnej pracy, która wręcz uwłacza mojej godności i możliwościom jakimi dysponuję... Ok, mam luźne godziny pracy, dzięki którym mogę się szybko zwijać do domu i ćwiczyć rysowanie, mam też w niej przyjaciółkę, która wspiera mnie  i dotrzymuje towarzystwa, dzięki czemu praca jest znośna. Ale co z tego, ile można tak funkcjonować? Wiem, że mój poziom rysowania nie jest najlepszy, ale jest na tyle rozwinięty, że spokojnie mogłabym znaleźć pracę w tej branży. Szczególnie, że nie wymagam od siebie, że na stracie będę genialnym ilustratorem, chcę się uczyć i doskonalić technikę już mając zawód który pozwoli mi na to. No i nie interesuje mnie hiperrealizm, tworzę rysunkowe, bajkowe postaci, więc dobry poziom jest w tego typu klimatach dużo łatwiej osiągnąć. Wiem, że to jest możliwe, mam nawet przykłady ludzi, którzy zaczynali w ten sposób, nawet z jeszcze gorszego poziomu. A ja tylko się szarpię i taplam w starym gównie... Sorry, ale już mnie to wszystko zaczyna irytować...

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-08-31, 20:42:29 »
Tytoń  dostał  czerwoną  kartkę .

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-08-31, 20:25:27 »
Myślę, że w przypadku używek tudzież niezdrowych a przyjemnych nawyków nie chodzi o to, żeby na siłę z nich rezygnować, tylko żeby sama ochota przeszła. Mi tam kawa ogólnie służy, choć są okresy, kiedy mi nie służy i wtedy mnie od niej odrzuca.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-08-31, 19:41:34 »
ja nie uważam, że tu jest ciągnięcie energii, raczej koncentrowanie się na syfach co prowadzi do zaniżania wibracji

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-08-31, 19:36:24 »
bo dalej jest duże zapotrzebowanie na darmową energię.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-31, 18:17:28 »
A Inga dalej sie zmaga z uzytkownikami :) hehe

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-08-31, 18:15:34 »
Tak - te posty Balbina kontra Inga przeniesione do kąciku oczyszczania można pokasować.