Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413221 razy)

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-26, 09:38:42 »
To nie twoje Forum
Nie chcesz-NIE czytaj. Zresztą Nie czytasz,tylko jęczysz,że wszystko ci wolno bo się zaburzyłaś.chcesz osiągnąć rezultaty natychmiast i łapiesz się za wszystko na raz. Efekt. Pomieszanie z poplątaniem, apotencjał masz
Ja się uczę!!!! Również logiki i wielu innych rzeczy. Uczę, a nie czytam jak Przyjaciółkę..


Inga

  • Gość
[#]   « 2015-08-25, 22:50:45 »
Sama się najpierw poucz i  więcej do mnie nie pisz.
Nie życzę sobie abyś mnie nazywała głupią.

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-25, 20:58:05 »
Aaaa...i borelioza i autoagresja do pary.....Wiesz co , poucz się trochę o czym piszesz. Taka wiedza basic. Zwykła podstawówka/ cioteczka Wiki. Ja bym się nie odważyła powierzać swojego ciała i zdrowia/choroby według twojego czarnego scenariusza komuś kto mi taki kit i pseudonaukowe brednie wciska. Ty idż do doktora , ale nie wiem jakiego . Takiego od tumiwisizmu umysłowego czy mamtowdupizmu , co nauka odkryła, bo mam zaburzenia osobowości..Po co ty nie korzystasz z tego co Ci tu wszyscy na tacy podają , z kamertonów?Sorry , że jestem niemiła , ale to porażająca głupota

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-25, 20:49:01 »
Tak się promują szarlatani wszelkiej maści. Zaden szanujący się terapeuta nie da ci wszystkiego na wszystko...No tą candidą i zakwaszeniem organizmu i tasiemcem i przywrą i glistą-rozwaliłaś mnie ;p)))))

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-25, 20:45:18 »
Jeżeli autorytatywnie mówisz o sobie "jestem ofiarą"...to masz rację .Myśl tak dalej.A zaburzenia osobowości/ właściwy termin to osobowości wielorakie -to ...To nic. Słowo.
               To są bzdety   :    "Dostałam mnóstwo przepisów i produktów do jedzenia w tym ziemię okrzemkowa.
To zajmuje mnóstwo czasu i pieniędzy. Do tego jakieś terapie. Zejdą mi całe miesiące. Dlatego pytam czy ktoś z was stosował MMS na pasożyty i czy on pomaga. Bo może byłoby to o wiele prostsze i tańsze.
Z tym że ja jeszcze mam bardzo silnie zakwaszony organizm oraz candidę taką że wychodzi ponad skalę. No i boreliozę oraz autoagresję.
Czy ktoś z was zażywa tę wit C lewoskrętną w dawkach gramowych? CZy to się da zjeść ten kwas?
Najpierw mam odkwasić organizm oraz zwiększyć odporność. Więc dieta i preparaty."
« Ostatnia zmiana: 2015-08-25, 20:49:54 wysłana przez balbina »

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-08-25, 12:28:26 »
Jestem ofiarą bo mam głebokie zaburzenia osobowośći.
CZym jest ta reszta oprócz czystka?

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 22:39:18 »
 tod

Ponieważ  jesteśmy  w  temacie , to  niech  Kora  nam   jeszcze

pięknie  wyśpiewa  po  co  przyszła  na  świat :

https://www.youtube.com/watch?v=XQsttGP0_1I

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 21:26:43 »
No ok, to moje teoretyczne rozważania, o praktyce to jeszcze niewiele mogę napisać. ;)
Myślę, że niskowibracyjna osoba nie mogłaby pozostać taką jaka jest jakby przebywała w obecności osoby doświadczającej Miłości Bezwarunkowej, zaczęłaby się zmieniać, albo by sobie poszła w inne miejsce jakby nie chciała się zmieniać.


Cytuj
A  tak  pięknie  o  kochaniu  śpiewa  Olga

https://www.youtube.com/watch?v=QMgB-xQeUjc
WB, pięknie Olga śpiewa o kochaniu. :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-07-12, 21:16:30 »
Chociaż tak teoretycznie, David Hawkins pisze o Miłości Bezwarunkowej, więc może na takim poziomie świadomości mogłoby to być możliwe, że wibracje innej osoby nie wpływałyby negatywnie na nas, bo nie miałby by za bardzo takiej możliwości. Jakby niskie wibracje dotykałyby jakoś osoby, która 'doszła' do Miłości Bezwarunkowej to byłyby one automatycznie neutralizowane i transformowane w Miłość. Miłość mogłaby transformować takie wibracje. Miłość przemienia.

Ja tego sobie nie wyobrażam aby dwie osoby zupełnie do siebie nie pasujące mogły się dobrze razem czuć, mieszkając razem. Niskowibracyjna z negatywnym charakterem + wysokorozwinięta.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 20:25:57 »
Cytat: Lilliole
Może się mylę, ale mam wrażenie, że w definicji "kochania" nie uwzględniasz samego siebie. A to jest najważniejsze jeżeli chodzi o kochanie. Kochanie innych jest tylko odbiciem miłości do siebie. Jeżeli pokochasz siebie takiego jakim jesteś, nawet takiego nieumiejącego jeszcze kochać i niespełniającego swoich wyśrubowanych standardów to będziesz to wiedział. Nie będziesz musiał tego sprawdzać zamieszkując ze swoim wrogiem.

Ale pytanie: jak pokochać siebie? :)
Ja tego nie umiem, to dla mnie trochę abstrakcyjne pojęcie. Wydaje mi się, że potrzebuję osoby, która mogłaby mnie nauczyć na czym to polega. Ostatnio nawet pewna kobieta usiadła przy mnie na przystanku i poczułem ciepło od niej i czułem jak dzięki niej następuje we mnie zmiana w moich odczuciach. Czułem duży gniew i nie potrafiłem go zaakceptować, a jak ona usiadła przy mnie to czułem jak powoli ten gniew się 'rozpuszcza' i ukazuje mi się to co istotne, czyli uczucia jakie były ukryte pod gniewem. Nie wiem czy ona jakoś świadomie na mnie oddziaływała, czy też nie, ale w każdym razie odczułem bardzo pozytywnie jej wpływ na moją osobę.

Z tym zamieszkaniem z ojcem to ta moja myśl dotyczyła takiej perspektywy duchowej, że dusze mogły pójść na taki układ, by się nawzajem czegoś mogły uczyć. To była taka myśl, że jak się pojawiła w moim umyśle, to wtedy dużo mi ona dała, pozwoliła coś ważnego zrozumieć. W sumie to może bardziej dotyczyła wybaczania a nie kochania, w tym sensie, że jak się pozwoli innym być takimi jakimi są i się to zaakceptuje, to problem z daną osobą znika. Ona może być taka jaka jest, a nas to nie musi dotyczyć, bo my możemy być takimi jak my jesteśmy i ta osoba nie musi na nas wpływać.



Cytat: Inga
Kiedy mógłbym mieć pewność, że potrafię kochać? Kiedy zamieszkałbym ze swoim największym 'wrogiem' pod jednym dachem i nie miałbym jak od niego uciec. Jakbym nauczył się z nim żyć, to znaczy, że już umiem kochać.
Pomyślałem wtedy, tak intuicyjnie, o swoim ojcu...

To utopijne myślenie,bo to jest niemożliwe. Niepasowanie do siebie, przeciwne wibracje spowodowałyby spadek wibracji a to uniemożliwia czucie miłośći.

Może takie myślenie jest właśnie utopijne, może wymagam od siebie czegoś co tak naprawdę nie jest możliwe.

Chociaż tak teoretycznie, David Hawkins pisze o Miłości Bezwarunkowej, więc może na takim poziomie świadomości mogłoby to być możliwe, że wibracje innej osoby nie wpływałyby negatywnie na nas, bo nie miałby by za bardzo takiej możliwości. Jakby niskie wibracje dotykałyby jakoś osoby, która 'doszła' do Miłości Bezwarunkowej to byłyby one automatycznie neutralizowane i transformowane w Miłość. Miłość mogłaby transformować takie wibracje. Miłość przemienia.

To takie moje teoretyczne rozważania, a jak to jest w praktyce to jeszcze nie wiem, bo nie za bardzo jeszcze tego doświadczam. :)



Cytat: Tom
Aby umieć kochać innych trzeba zacząć od samego siebie :)
Gdy kochamy siebie, wtedy miłość, której mamy "w nadmiarze" możemy zaproponować innym
Oczywiście nikt nie ma obowiązku kochać wszystkich (ani też nie ma sensu obwiniać siebie o to, że się kogoś nie kocha :)
Jednym z przejawów uniwersalnej miłości jest akceptacja, dlatego jeśli kogoś nie kochamy, albo tego mu nie okazujemy, możemy - tak zwyczajnie i duchowo - zaakceptować i siebie, i ten fakt, i tę osobę taką jaką jest.

No tak, to ja nie mogę kochać innych, bo nie umiem kochać siebie. Czyli muszę zacząć od podstaw. Dobrze przynajmniej, że chociaż to sobie uświadamiam to przynajmniej mogę coś z tym zrobić. :)
Chyba stawiam sobie za duże wymagania, może nawet nie za duże a nierealne. Bo jak niby miałbym dać innym coś czego nie mam. A to jeszcze miłość trzeba mieć 'w nadmiarze', żeby można było się nią dzielić - żeby był ten nadmiar to trzeba naprawdę dużo tej miłości w sobie 'nazbierać'. :)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 17:54:54 »
A  tak  pięknie  o  kochaniu  śpiewa  Olga

https://www.youtube.com/watch?v=QMgB-xQeUjc

Tom

  • Wiadomości: 255
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 17:50:26 »
Aby umieć kochać innych trzeba zacząć od samego siebie :)
Gdy kochamy siebie, wtedy miłość, której mamy "w nadmiarze" możemy zaproponować innym
Oczywiście nikt nie ma obowiązku kochać wszystkich (ani też nie ma sensu obwiniać siebie o to, że się kogoś nie kocha :)
Jednym z przejawów uniwersalnej miłości jest akceptacja, dlatego jeśli kogoś nie kochamy, albo tego mu nie okazujemy, możemy - tak zwyczajnie i duchowo - zaakceptować i siebie, i ten fakt, i tę osobę taką jaką jest.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-07-12, 17:04:44 »
Kiedy mógłbym mieć pewność, że potrafię kochać? Kiedy zamieszkałbym ze swoim największym 'wrogiem' pod jednym dachem i nie miałbym jak od niego uciec. Jakbym nauczył się z nim żyć, to znaczy, że już umiem kochać.
Pomyślałem wtedy, tak intuicyjnie, o swoim ojcu...

To utopijne myślenie,bo to jest niemożliwe. Niepasowanie do siebie, przeciwne wibracje spowodowałyby spadek wibracji a to uniemożliwia czucie miłośći.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-12, 15:51:55 »
tod,
super uświadomienia! gratulacje :)


Kiedyś przyszła mi taka myśl...
Kiedy mógłbym mieć pewność, że potrafię kochać? Kiedy zamieszkałbym ze swoim największym 'wrogiem' pod jednym dachem i nie miałbym jak od niego uciec. Jakbym nauczył się z nim żyć, to znaczy, że już umiem kochać.
Pomyślałem wtedy, tak intuicyjnie, o swoim ojcu...

Może się mylę, ale mam wrażenie, że w definicji "kochania" nie uwzględniasz samego siebie. A to jest najważniejsze jeżeli chodzi o kochanie. Kochanie innych jest tylko odbiciem miłości do siebie. Jeżeli pokochasz siebie takiego jakim jesteś, nawet takiego nieumiejącego jeszcze kochać i niespełniającego swoich wyśrubowanych standardów to będziesz to wiedział. Nie będziesz musiał tego sprawdzać zamieszkując ze swoim wrogiem.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-12, 14:01:44 »
To czego mi brak to Miłość. Nie potrafiłem zupełnie kochać. Teraz powoli zaczynam nadrabiać braki. Pewnie dłuuuga droga przede mną.

Jak dla mnie nauczenie się kochać to jeden z najważniejszych czynników duchowości.

Kiedyś przyszła mi taka myśl...
Kiedy mógłbym mieć pewność, że potrafię kochać? Kiedy zamieszkałbym ze swoim największym 'wrogiem' pod jednym dachem i nie miałbym jak od niego uciec. Jakbym nauczył się z nim żyć, to znaczy, że już umiem kochać.
Pomyślałem wtedy, tak intuicyjnie, o swoim ojcu...