Jak ktoś nie próbował jak najbardziej powinien się wypowiadać, bo nie w tej energii i widzi coś z boku.
Jak dziecko nie próbowało alkoholu, to ma prawo się wypowiadać co o tym myśli z poziomu swojego odczuwania. Mimo, że jest "niżej".
Na temat opętania powinni wypowiadać się nie opętani. Tak samo terapeuta ma prawo się wypowiadać o lękach, depresji, zaburzeniach żywienia, uzależnieniach, nawet jeśli tego nie doświadczał. Tak jak trener sportowy, który nigdy nie był zawodnikiem.
Itd. Przykładów jest wiele.
Natomiast szaman to nie terapeuta. To tylko porównanie, ale dające błędne skojarzenia. Szaman to osoba, która zastępowała historycznie kontakt ze sobą i z Bogiem/Siłą Wyższą u mniej świadomych osób od niego. Jest wioskowym uzdrowicielem lub przewodnikiem, który ma swoją rolę.
Jakie są skutki, jeśli szaman ma realnie niższą świadomość od swoich uczniów i oni dostrajają się pod niego, odrzucając wszystko co jest powyżej niego?
Historia ludów opierających się na szamanach w swoim rozwoju pokazuje, że trzeba być ostrożnym i niezależnym.
To co zwróciło moją uwagę, to, że niektóre wypowiedzi pachną marketingowo, a nie rozwojowo.
Teraz jestem w energii buntu, więc mam NIE na wszystko co ma też negatywne skutki. Szczególnie, gdy ktoś ich nie widzi/nie chce widzieć.
Jeśli widzi, że są te negatywne skutki, ale ważniejsze są na dany moment pozytywne efekty, to jest dla mnie w porządku. Jeśli uwolni te negatywne skutki, to zachowana jest świadomość, wolność i niezależność.
Najbardziej mnie ciekawi czy po takim używaniu substancji psychoaktywnych jest pójście dalej w danym życiu, czyli np. nieuwarunkowany rozwój poprzez energie, decyzje i świadomość, jak np. w medytacji. I skutki w okresie ok. 10-30 lat od zażywania.