Autor Wątek: Ceremonia Ayahuaski - dyskusja  (Przeczytany 58900 razy)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-11, 20:48:19 »
No, aby wiedzieć co z czym się je, i nabrać niezależnego oglądu na sprawę, przeszedłem niedawno przez ową ceremonię. Kilka wniosków:

Czy owe roślinki to narkotyk? Zdecydowanie TAK.
Czy wyniosłem z tego jakieś korzyści? TAK
Czy można się dzięki temu „duchowo rozwinąć”? ZALEŻY – czytaj poniżej
Czy zrobiłbym to ponownie? Zdecydowanie NIE.

Jeśli kogoś to interesuje, więcej tutaj: http://www.elijah-blog.info/?p=1102


:) Żalosne i śmieszne to. Wypowiada się osoba, która doświadczyła niedoświadczenia Ayahuasca na podstawie doświadczenie San Padro. I wysnuła wnioski też odnośnie Ayahuasci.

San Pedro działa totalnie inaczej niż Ayahuasca. Nie korzystałem z San Padro, znajomi korzystali, którzy korzystali kilka razy z Ayahuasca i powiedzieli, że nigdy więcej San Padro. Co do Ayahuasci mają totalnie inne zdanie. Ja miałem 4 razy Ayahuascę, idę na kolejne ceremonie niedługo. Dla mnie rewelacja, ale... wątpię, żebym poszedł do innego szamana, niż byłem. Jakość ceremonii itd. zależy od szamana, a to wiadomo, od naszych intencji.
« Ostatnia zmiana: 2015-05-11, 20:50:29 wysłana przez Martinus »

Hegemon

  • Wiadomości: 50
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-05-11, 16:35:10 »
Piękny opis starego ćpuna :) który potrafi tylko do tego porównać doświadczenia.
Ile osób - tyle opinii i jedna nie jest gorsza od drugiej.
Jeżeli czujesz że to dla Ciebie - nie wierz nikomu tylko sprawdź na sobie.
Jeżeli nie próbowałeś - nie wypowiadaj się :)

No, aby wiedzieć co z czym się je, i nabrać niezależnego oglądu na sprawę, przeszedłem niedawno przez ową ceremonię. Kilka wniosków:

Czy owe roślinki to narkotyk? Zdecydowanie TAK.
Czy wyniosłem z tego jakieś korzyści? TAK
Czy można się dzięki temu „duchowo rozwinąć”? ZALEŻY – czytaj poniżej
Czy zrobiłbym to ponownie? Zdecydowanie NIE.

Jeśli kogoś to interesuje, więcej tutaj: http://www.elijah-blog.info/?p=1102

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-11, 11:43:10 »
Cytuj
  Suma sumarum – poczułem, że dopełniła się karmiczna intencja i dość paradoksalnie, przeszła mi w tym momencie ochota na branie jakichkolwiek używek, 

Dopełniła sie karmiczna intencja.

Podoba mi sie to zdanie. Czułam cos podobnego wielokrotnie, tylko nie wiedziałam jak to ująć :)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-05-11, 09:21:26 »
No, aby wiedzieć co z czym się je, i nabrać niezależnego oglądu na sprawę, przeszedłem niedawno przez ową ceremonię. Kilka wniosków:

Czy owe roślinki to narkotyk? Zdecydowanie TAK.
Czy wyniosłem z tego jakieś korzyści? TAK
Czy można się dzięki temu „duchowo rozwinąć”? ZALEŻY – czytaj poniżej
Czy zrobiłbym to ponownie? Zdecydowanie NIE.

Jeśli kogoś to interesuje, więcej tutaj: http://www.elijah-blog.info/?p=1102

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-15, 19:22:34 »
Wymiotowanie czy też oczyszczanie u mnie występuje przy EFT nawet w sesji regresingu, nie trzeba brać Ayahuaski.

:) Oczywiście, że nie trzeba.

Norbi

  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 23:54:59 »
Wymiotowanie czy też oczyszczanie u mnie występuje przy EFT nawet w sesji regresingu, nie trzeba brać Ayahuaski.


Hegemon

  • Wiadomości: 50
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-04-14, 22:58:36 »
Dokładnie, popieram Martinusa. Medycyna na każdego działa inaczej. Ważne są intencje, ale i tak dostajesz to, co jest dla Ciebie w tym momencie najlepsze. Roślina jest dobrym nauczycielem zabierającym na miłą wycieczkę, raz srogim profesorem ucząc np. ogromnej pokory. Byłem też na iluś tam ceremoniach, każda przebiega inaczej i pokazuje, uczy uczestnika czegoś innego. Cały czas jest się w pełni świadomym, równie dobrze widzenie aury i energii można nazwać halucynacjami :)
Jeżeli chodzi o oczyszczanie, wymiotowanie energią podczas ceremonii... gdy myjecie się pod prysznicem to przeglądacie każdy brudek, zastanawiając się skąd to on się wziął i co zrobić aby następnym razem tak się nie ubrudzić czy idziecie tam z intencją umycia się? Przez ileś tam ceremonii miałem tylko i wyłącznie czyszczenie, wymiotowanie spod samych pięt, przez całe ciało przechodziło mnóstwo energii. Nie interesowało mnie skąd to jest, co to jest i po co. Za dużo się tego nazbierało w ciągu mojego życia abym miał jeszcze po kolei to analizować... Widziałem tylko twarz w misce pytającą - czy chcesz jeszcze wywalić ten syf? Tak.
Bardzo ważną rzeczą jest trafienie na szamana znającego się dobrze na swojej pracy,  to tak jak dobry terapeuta - wie jak poprowadzić sesję aby jak najwięcej korzyści z tego wyciągnąć.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 23:02:12 wysłana przez Hegemon »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 21:49:01 »
Czytam Was, to jest Ciebie Witek i Mateusz i pewnie innych też, wypowiadających się negatywnie i czytam, jakbyście pisali o czymś innym niż ja. Ja byłem na 4 ceremoniach u tego samego szamana. Nie wiem, jak jest u innych, więc nie mogę się wypowiadać i uogólniać, że każda ceremonia jest taka sama. Z tego, co wiem, nawet sama Ayahuasca może być zrobiona z innych roślin, z tego, co mówił ten szaman, u którego byłem, jest wiele odmian, z których się to przygotowuje. W zależności od odmiany, działa to inaczej. Ayahuasca zrobiona przez kogoś w Brazylii może działać inaczej niż przez kogoś zrobiona w Kolumbii.

Ja to doświadczyłem, nie wiem, jak wy, 4 razy na razie i każda ceremonia była super przeżyciem. Siedzę w duchowości dość długo i mam tak myślę świadomość rożróżniającą dość dobrą i widzenie. I nie zauważyłem u siebie, czy znajomych tego, o czym piszecie. Wręcz przeciwnie.

Ale tak czuję, że nie poszedłbym do każdego szamana na taką ceremonię właśnie dlatego, że czułbym, że tam może coś nie grać. Nie szedłbym ślepo na każdą taką ceremonię.

Jak ktoś nie czuje, nie ma sensu, żeby szedł. Jak ktoś uważa to, za coś negatywnego, też nie. Ja sam jeszcze niedawno byłem na nie. Ale poczułem, że mam pójść, więc poszedłem. I totalnie nie żałuję. Wiele mi się pozmieniało na lepsze. Ale też miałem odpowiednie intencje, ufność itd.

Ja - z mojego doświadczenia - nie widzę nic złego w tym, raczej widzę same pozytywy, z tego, co doświadczyłem. Moje doświadczenia z Ayahuascą są pozytywne. Jak mają inni, nie mam pojęcia, oprócz tych osób, które poznałem, które też są zadowolone.

Nikogo oczywiście nie namawiam. Jak ktoś nie czuje, nie ma sensu iść.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 19:14:48 »
Martinus
To mamy różne odczucia. To tak na mnie wpływa, że nawet nie chce w to wchodzić, żeby lepiej pobadać.
Na pewno jest dostęp do pewnych głębszych poziomów, a jak są uświadomienia to trochę, czy sporawo może sie uzdrowić. Ale dzieje się to kosztem czegoś.

Cytuj
A takie negatywne nastawienie do tego może być też spowodowane przez Anunnakich i innych, którzy chcą kontrolować Ziemią i ludźmi na niej. Więc będą oni poprzez innych rozsiewać negatywne informacje, żeby odstraszać ludzi od Ayahuasci. Bo to dla nich coś niebezpiecznego. Tracą kontrolę nad Ziemią :)
 

Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Piszę jak czuję: to własnie te negatywne wpływy są spowodowanie dodatkowo, oprócz samej rosliny, tymi działaniami Anuuakich, którzy czerpią z tego biznesu.
Sam wiem że to nie dla mnie, ale znam kogoś, kto sie na to wybiera, choć ja mu to odradzam. Więc dowiem się jakie są jego doświadczenia... i czy / z czego trzeba będzie go oczyszczać.

Witek D.
Yes, dokładnie.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 19:23:46 wysłana przez Mateusz »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-04-14, 19:06:14 »
Martinus, nie sprowadzaj negatywnego nastawienia do wyrazu złej woli bądź poddawaniu się manipulacji :)

Ja mam nastawienie negatywne, bo widziałem osoby po takich ceremoniach, które najczęściej nie zauważały skutków ubocznych - związanych z podatnością na wpływy zewnętrzne (nawet jeśli wybiórcze, dlatego może bagatelizowane) i ryzykiem odnośnie odkrywania czegoś wcześniej, niż świadomy umysł sam na to pozwala. Poza osobami które były po prostu w naćpaniu po takiej ceremonii i na które się patrzeć nie dało.

Jakie jest moje zdanie na temat działania ayahuaski (na bazie obserwacji) ? Jeśli umysł jest jak cebula, ma wiele warstw, to ayahuaska nacina ten umysł tak że ma się z miejsca bardziej bezpośredni dostęp do jego głębszych warstw. Pewnie że osoby mające doświadczenie w pracy nad sobą, są w stanie coś z tego wyciągnąć, ale nie zmienia to faktu że umysł zostaje nacięty w trakcie takiej ceremonii i pozostaje w tym stanie przez jakiś czas. Dlatego pojawia się podatność na wpływy - astralne i zaburzenie granic własnej energetyki (w aurze powstają dziury), których nie da się świadomie kontrolować, na które nie da się świadomie wpłynąć. Trzeba czekać aż wpływ substancji minie. Zależnie od osoby (tego na ile potrafi pracować z energią), podatność i dziury zostają bądź nie, ale nie zmienia to faktu że w trakcie samego wpływu/działania substancji niemożliwym jest brak tej podatności. Są to zaburzenia które nie pojawią się w trakcie np. medytacji. U osób uzależnionych w jakiś sposób od astralu czy innych ludzi, mogą się pojawić epizody podatności w medytacji, ale związane są z utajonym uzależnieniem które jest możliwe do usunięcia, a w przypadku substancji psychoaktywnych, nie da się tego zrobić w trakcie ich działania.
Ja osobiście uważam i jestem zwolennikiem, że lepiej jest zrobić coś powoli, naturalnie (czyli bez burzenia naturalnych barier umysłu, a raczej pozwalając by warstwy "cebuli" same się odsłaniały), wtedy gdy umysł jest gotowy, niż robić coś co ma ryzyko wpisane w sposób działania. Ryzyko - nie w sensie szansy, a tego czy dziura którą zawsze się zrobi, spowoduje powikłania czy nie.
Co do samych szamanów - oni pozostają stabilni umysłowo po wielokrotnych ceremoniach, bo ich umysł i osobowość budują się na przestrzeni pomiędzy dziurami które istnieją w umyśle. Można powiedzieć że część umysłu z którą szaman ma codzienny kontakt +osobowość istnieją w symbiozie z podziurawieniem. I o ile ma to zastosowanie w odwoływaniu się do duchów czy kontaktu ze światem astralnym, to wpływa negatywnie na możliwości kontaktu z własną duchowością. Poza paroma spektakularnymi momentami.

Zresztą można sobie pomedytować na ten temat - Dlaczego w świadomym stanie, w medytacji, nie ma się dostępu do tych warstw siebie które pojawiają się w trakcie np. ceremonii ayahuaski? Co dzieje się z umysłem w trakcie i jakie są różnice w trakcie świadomego wejścia w siebie bez dopalacza - i dlaczego umysł sam nie stosuje tego samego mechanizmu w trakcie świadomej pracy + co się z nim dzieje gdy świadomie się próbuje go wywołać. Dla mnie te właśnie różnice i obserwowanie tych różnic w innych, sprawiają że jestem na nie :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 17:42:47 »
Uważam, że jak się nie czuje, to nie należy oczywiście iść na taką ceremonię. Nic na siłę. Nie dla każdego jest to dobre i potrzebne.

Ja nie czuję niczego narkotycznego w niej, jak niektórzy piszą. Tak, jak pisałem, dla mnie to jest jak lek ciała, serca, umysłu i duszy. Jak picie herbatki z pokrzywy, czy jedzenie surowych warzyw itd. Z tą różnicą, że tutaj cel jest inny tego eliksiru :).

Nie poczułem podczas ceremonii i po działania nieczystych sił. Wręcz przeciwnie. Ok poczułem raz, że ktoś się do mnie chce dobrać, wtedy wyszedłem do łazienki, trochę poza krąg i czułem że z zewnątrz coś się zbliża, żeby mną zawładnąć, ale wtedy pojawił się głos szamana we mnie, żebym szybko wracał na salę i szybko wróciłem. I przeszło.

Na sali cudowna synchronizacja. Ktoś się śmieje, ktoś płacze, ktoś przechodzi itd. - to wszystko ma tak być. Tak jest tez w codziennym życiu, jednak w codziennym życiu nie ma się tak silnej świadomości, jak podczas ceremonii tych procesów. W codziennym życiu też jest totalna synchronizacja pomiędzy wszystkim, żeby budzić się do siebie prawdziwego.

Zauważyłem też, że część się uzdrawia na takich ceremoniach, ale jednak trzeba potem własnej pracy, żeby inne rzeczy się uzdrowiły, zmieniły na lepsze itd. Nie jest tak, że wszystko się samo zrobi. Ma się wizje, są podawane informacje, co zrobić w życiu itd., ale potem samemu trzeba to oczywiście zrobić.

Powiem tak, jak ktoś czuje, żeby iść, niech idzie. Jak ktoś nie czuje, niech nie idzie na siłę, to nie ma sensu.

A takie negatywne nastawienie do tego może być też spowodowane przez Anunnakich i innych, którzy chcą kontrolować Ziemią i ludźmi na niej. Więc będą oni poprzez innych rozsiewać negatywne informacje, żeby odstraszać ludzi od Ayahuasci. Bo to dla nich coś niebezpiecznego. Tracą kontrolę nad Ziemią :)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:00:28 »
Sylvia,
o jakich badaniach konkretnie piszesz?


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 14:55:18 »
Martinus
Szanuję Twoje doświadczenia i nie piszę tego, żeby coś narzucać komukolwiek. Dlatego nikt nie musi brać tego do siebie, co teraz napiszę. Własnie spróbowałem to teraz zbadać, tak dla siebie, i odechciało mi sie zaraz na początku. Poczułem, nie moje, ciężkie narkotyczne energie, jakbym się miał w czyś takim ohydnym zanurzyć, i jak zaburza czakrę serca i korony. Czakra serca zaczęła mnie boleć i kurczyć się w mechanizmie obronnym. Więc dziwi mnie to otwieranie serca w procesie. U mnie jest więc odwrotnie. To działanie i wpływ sił nieczystych, czy więc warto za cenę jakichś doświadczeń płacić taką cenę. Dla mnie nie.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-04-14, 09:21:21 »
Martinus
Nie pisałam tylko o negatywnych skutkach. Czy to zauważyłeś?
Moje wypowiedzi opieram m.in. na badaniach, które były robione na ten temat. Ok. 30% biorących ma problemy po ayahuasce.
Kolejnym obserwowanym skutkiem ubocznym u niektórych jest cyklotymia. O tych co wylądowali w szpitalach psychiatrycznych z różnymi powikłaniami po zażywaniu, nie wiesz, bo znikają z tego kręgu.
Odhamowanie pewnych zblokowanych obszarów w mózgu, po tego typu substancjach jest tym czego wiele osób szuka. Z tego co opisujesz u ciebie też nastąpiło.

Gratuluję zmian, jeśli ci służą, i życzę dalszego rozwoju w kierunku czystych intencjach i w kierunku wyższych energii i uczuć, i szerszej świadomości.

Mnie interesuje twoje zdjęcie sprzed brania, aktualne i jak będzie w rozwoju za kilka, kilkanaście lat. 
To co ktoś mówi czy pisze, bo miał takie wizje, a diagnostyka kompetentnej osoby to dwie różne sprawy.

Mój stosunek do tego jest w tej chwili neutralny, nie pozytywny, nie negatywny. Jest z pozycji obserwatora i osoby zbierającej fakty.
Tak jak nie neguję brania chemii na raka, czy morfiny w bólu. Albo operacji z narkozą. Jednak wiem o skutkach ubocznych, których nie można pomijać.


« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 09:34:05 wysłana przez Sylvia »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 09:18:11 »
Przeciez jak cos zaczyna sie z kims dziac, czego nie moze przerwac w dowolnym momencie (nie moze swoja wolą juz na to wplynac) to jest to skutek utraty świadomosci, a nie jej poszerzenia