kopergamin, dzieki za linka, przeczytalam z ciekawoscia, duzo mi zarezonowalo.
Olga, chyba nie do konca sie zrozumialysmy. Celowo nie uzylam tego sformulowania, bo nie mowilam o takiej prostej, zewnetrznie pojmowanej swiadomosci lustra o jakiej piszesz, a o tej, ktora jest jakby o krok dalej. To, o czym wspominasz to podstawowe prawo, w miare latwo obserwowalne, gdy troche sie rozumie karme i intencje, ale pod nim jest jeszcze cos glebiej, dalej, tam gdzie topi sie pomalu ego. Gdy postrzegamy nie umyslem (zewnetrznie) a sercem (czy jak to zwal, w sensie, ze wewnetrznie) swiat przestaje byc taki mechaniczny czy logiczny, albo, inaczej mowiac, logika umyslu zostaje zastapiona logika swiadomosci. To jest troche jak z prawami fizyki - prawa klasycznej (przewidywalnosc, determinizm) sa inne niz kwantowej (potencjal).
Ja to widze tak: ta subiektywnosc doswiadczania, o ktorej wczesniej wspominalam, laczy mi sie z tym, ze nic co istnieje nie jest oddzielone od reszty. Ja nie jestem oddzielona od niczego co widze, czuje, doswiadczam, przez sam fakt, ze mam z tym taka czy inna stycznosc. Wplywam na to, z czym mam stycznosc, przez sam fakt, ze pojawia sie to w polu mojej uwagi czy energii i to cos wplywa na mnie. Dopoki nie urzeczywistnie 100% boskiej swiadomosci to jestem w stanie odczytac to tylko poprzez swoje filtry, swoja matryce energii. Byc moze nawet na pewnym poziomie stwarzam to wydarzenie i siebie w nim, a ono stwarza mnie, po to by zaszlo uzdrowienie.
Trudno mi to zwerbalizowac, natomiast latwo czuc. To odczucie jest podobne do rozszerzonego pola aurycznego, gdy mozemy tak sie rozszerzyc, by byc w stanie objac soba nie tylko siebie ale i otoczenie. I z tego poziomu widac te jednosc najlepiej, znikaja granice miedzy ty, ja, on, to.
To że grupa osób widzi ze ktos jest opętany [ idąc za tym przykładem] nie oznacza że maja w tym coś do przerobienie i nie musi to oznaczać że się mylą, i nie jest to ich subiektywny świat.
Patrzenie subiektywne nie zaklada bycia w bledzie, co wiecej posiadanie racji lub jej brak w tym wewnetrznym swiecie nie ma w ogole znaczenia, bo 'racja' jest na innym poziomie. Na subiektywnym zawsze mam racje, przez sam fakt, ze cos obserwuje w taki a nie inny sposob. Moja rola jest zauwazyc dlaczego postrzegam tak a nie inaczej, uczyc sie z tego.
Przy okazji jesli zamulam to mnie smialo ignorujcie, bo temat mam zywy, znaczy, w procesie jestem i nie daje tu prawd objawionych, tylko pisze jak mi sie to jawi na te chwile. Ciekawa sie dyskusja wywiazala, kto by pomyslal, ze przy okazji takiego nieortodoksyjnego tematu
