Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 134295 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-08, 13:17:54 »
Ja bym tak nie uogólniał, że ma tak większość kobiet, choć z pewnością są to dosyć często spotykane mechanizmy.

Mnie to wkurza, szczególnie że obecnie w domu moja siostra jest jedyną osobą, z którą w ogóle mogę sobie pogadać, a ona ten mechanizm przejawia bardzo silnie. Wygląda to często tak, że ona nawija o swoich problemach i wprost daje do zrozumienia że nie ma zamiaru słuchać tego, co ja mam do powiedzenia na dany temat. A kiedy to ja chciałbym opowiedzieć coś o swoich własnych sprawach (niekoniecznie problemach) to jest już totalny olew. W efekcie staram się to urywać (chyba że się akurat nudzę), a o swoich sprawach piszę na forum, gdzie przynajmniej znajdują się osoby, które mają ochotę na wymianę myśli - i nikt się nikomu nie narzuca, bo nie ma obowiązku czytania czy odpisywania.

Ale ogólnie z siostrą to jeszcze pół biedy, bo wiem że mogę na luzie olać jej paplanie, ale gorzej jest w sytuacjach z nowo poznanymi ludźmi. Czasami przyssie się tak osoba i zaczyna opowiadać historię życia bez namysłu czy mnie to w ogóle obchodzi i nawija tak, że samemu można tylko przytakiwać, bo na własny wkład w tę rozmowę nie ma miejsca. Chciałbym mieć tylko poczucia niewinności i pewności siebie, aby takim osobom grzecznie odpowiadać że mnie to nie interesuje i sobie iść.

W związku partnerskim na pewno bym nie zniósł takiej partnerki. Bliskość jest dla mnie ważna, a nie wyobrażam sobie tworzenia bliskości w sytuacji, gdzie takie wzorce funkcjonują. W końcu nie da się tworzyć żadnego "my", gdy najważniejszą rzeczą na świecie jest "ja i moje problemy". Jeśli już rozmawiać o problemach to po to, aby wspólnie poszukać konstruktywnego rozwiązania, a nie po to, aby rozładować na partnerze swoje napięcie.

No i druga rzecz co do gadania, którą bym chciał w związku to to, aby partnerka potrafiła razem ze mną pomilczeć np. siedząc sobie w parku. Gdyby to miało być nieosiągalne, to nie widzę przyszłości dla takiego związku. Nie mam ochoty być z kimś tylko na poziomie mentalnego szczebiotania.

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-01-08, 13:15:12 »
"Większość kobiet szuka faceta, by go mogły zagadać, nieomalże na śmierć. Kobiety zazwyczaj nie potrzebują słuchać (no, chyba ze s a to komplementy). Większośc kobiet potrzebuje się wygadać i wtedy czują się spelnione. A przyjemność z wygadania się dla wielu z  nich jest o wiele większa niż z przeżywania orgazmu :)))"

Leszek jak myslisz z czego u kobiet wynika taka chec wygadania sie? Czy to nie sposob na pozbycie sie jakis tam emocji, bardziej powierzchownych, takich typowo kobiecych, wynikajacych z takiej specyficznej wrazliwosci, a moze przewrazliwienia na swoim punkcie itp ?

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 13:14:26 »
Leszek - także słuszne uwagi, nie powiem :) - ale tez nie wszystkie :))

Bo zgadzam się, że trzeba mieć też wyczucie czy druga osoba w ogóle CHCE nas słuchać, czy ma na to ochotę i nie narzucać się. Z drugiej strony warto też, kiedy nie chce się słuchać, nie udawać, że się słucha (dla świętego spokoju), tylko potrafić zakomunikować wtedy, ze sorry, ale nie mamy ochoty słuchać i nie będziemy słuchać uważnie. Niech będzie to uczciwie postawione - a to rzadko się zdarza u mężczyn;):). Bo tu też rodzą się nieporozumienia - skoro zgadzasz się wysłuchać kogoś, to ta druga osoba ma prawo sądzić, ze jej słuchasz - skupiasz swoją uwagę na tym, co ma do powiedzenia - a skoro nie, to ja na przykład nie chciałabym "strzępić języka" po próżnicy, wiedząc, że druga osoba tylko udaje, że słucha i tak naprawdę kompletnie nie obchodzi jej/jego to, co mówię.

Zatem - jeśli chcemy się wygadać i jednocześnie w ten sposób poprosić o pomoc lub radę - to druga strona, jeśli zgadza się nas wysłuchać, to zdrowiej jest, jak jednak słucha, co mówimy - ma jednak niezbywalne prawo tez np.: przerwać i powiedzieć, ze nie wie/ nie potrafi w tym pomóc i np.: zwróćmy się do specjalisty.
A że często w "wygadaniu się" chodzi również o zdobycie perspektywy "spojrzenia z boku" - to niejednokrotnie nie trzeba być żadnym specjalistą, by powiedzieć, co samemu się widzi czy czuje w związku z tematem poruszanym przez osobę "wygadującą się" ;)

Zatem fakt - Żeby się dogadywać, trzeba chcieć się dogadywać. :-) I potrafić zauważać, ze jak ktoś o czymś mówi, np. że czegoś nie rozumie, lub ma takie a takie przekonanie - to nie oznacza automatycznie, iż w takim razie chce, byśmy się mu/jej podporządkowali, lecz po prostu jest szczery i oczekuje w zamian podobnej szczerości - powiedzenia, ze np.: my dane zagadnienie zawsze widzieliśmy inaczej, nie w pełni zgadzamy się z rozmówcą, ale ciekawie jest poznać inny punkt widzenia.
Bądź kiedy mówi, iż potrzebuje np.: uważności i szczerości, kiedy chce się wygadać, a nie puszczania mimo uszu lub zgodzenia się na wysłuchanie jedynie dla "świętego spokoju", bez umiejętności zakomunikowania, ze się nie chce/nie potrafi/woli nie wysłuchiwać gadki o jakimś problemie;) - to też oznacza, ze jest szczery i otwarty i podobnej szczerości oraz otwartości oczekuje od nas, a nie podporządkowania się. Że woli, byśmy przyznali, że nie mamy ochoty wysłuchiwać, niż potem siedzieć i udawać, że słuchamy ;)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 12:40:08 »
Grażyna Anna
Od rozwiązywania życiowych problemów są AFIRMACJE (że zasługujesz na to, czy tamto), albo KONSULTACJE z ekspertami :)))

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 12:38:47 »
hydrozagadka
Słuczne uwagi, ale.... nie wszystkie.
Jest takie prawo, które mówi, że AKCJA RÓWNA SIE REAKCJI.
Znaczy, że im więcej się narzucamy, tym silniejszy odrzut nas dotyka.
Jeśli chcemy rozmawiac, to PRZED rozmową KONIECZNIE trzeba się uwolnić od narzucania się i od mechanizmów odpychania / odrzucania. Bo jeden i drugi mamy wyuczony.
Mam kilka miłych znajomych, ktore mają potrzebę wygadania się. Kiedy mam czas, wówczas pozwalam im na to, ale zbednie nie angażuję się  w rozmowę, bo to nawet nie ma sensu. Wychodzi na to, ze tylko przerywam / zaburzam zupełnie niepotrzebnie ich monolog. A one są takie szczęsliwe, ze wreszcie mogą się wygadać.
Dlaczego nie próbuję uczestniczyć w rozmowie?
1 punkt już objaśniłem. 2, to, co mówią, wcale nie jest dla mnie interesujące. Dla nich jest, więc udaję, że słucham, a zajmuje się swoimi sprawami. Zaznaczam, że tego mechanizmu nie wyniosłem z domu. Nauczylem się przy kobietach, które chcą gadać, a nie zamierzają słuchać.
Wnioski
 1 jeśli chcemy rozmawiac, najpierw powinnismy się nauczyć słuchać i wiedzieć (mieć wyczucie), kiedy przestac. Brak tego mechanizmu widzę u większości mamuś, które w "rozmowie" z dzieckiem, pieprzą bez sensu i zupełnie nie na temat, w ogóle nie słuchając co dziecko ma do powiedzenia i o co mu chodzi. 
2. jesli chcemy się TYLKO wygadać, trzeba pozwolić rozmówcy, zeby nie uczestniczył aktywnie we wsłuchiwaniu się w nasz monolog. :))) Niestety, większośc kobiet wtedy czuje się zranionymi i upokorzonymi, kiedy facet nie zauważy choć jednego ich "ważnego" słowa.

Żeby się dogadywać, trzeba chcieć się dogadywać. Większośc ludzi tylko komunikuje swoje życzenia licząc, że druga strona się podporządkuje. I piekli sie, kiedy nie zauważa woli podporządkowania. To nie jest rozmowa!

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-01-08, 12:27:20 »
Orgazm nie rozwiązuje życiowych problemów, ani nie przybliża do ich rozwiązania.
A wygadanie się i owszem, zwłaszcza kiedy ta druga strona chce słuchać :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 11:58:12 »
Uwielbiam tego typu przekazy - większość kobiet to czy tamto ;)

A większość mężczyzn;-) ma zazwyczaj w 4 literach to, co mówią kobiety, bo z góry zawsze zakładają, że "tylko potrzebuje się wygadać" i to, co kobiety mówią jest wg nich (z założenia) de facto nie ważne. Bardzo błędne założenie - większość kobiet chce również trzeźwej i przytomnej rozmowy - bo potrafią również słuchać, o ile facetowi w ogóle chce się być szczerym, otwartym, a nie olewającym.
Warto potrafić odróżniać, kiedy ktoś potrzebuje "wygadania się" - można to odróżnić zarówno u kobiety, jak i u niektórych panów, którzy też miewają takie potrzeby - i wtedy potrafić słuchać i współmiernie, uważnie reagować, na to, co mówi druga osoba (bo słuchanie to nie jest puszczanie mimo uszu, jak to się wydaje większości mężczyzn;)... a kiedy po prostu chce porozmawiać, wymienić myśli - warto wtedy być na to otwartym. A z tym wielu mężczyzn ma problem - szybciej porozmawiają z koleżanką, niż z kobietą, z którą są razem. Szczególnie kiedy mają nieuzdrowione relacje z pierwszą "bliską kobietą" - czyli matką.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-08, 12:00:57 wysłana przez hydrozagadka »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 10:10:52 »
Kobiety zazwyczaj nie szukają facetów, którzy by je zagadywali. Większość kobiet szuka faceta, by go mogły zagadać, nieomalże na śmierć. Kobiety zazwyczaj nie potrzebują słuchać (no, chyba ze s a to komplementy). Większośc kobiet potrzebuje się wygadać i wtedy czują się spelnione. A przyjemność z wygadania się dla wielu z  nich jest o wiele większa niż z przeżywania orgazmu :)))

FDX

  • Gość
[#]   « 2012-01-07, 22:41:31 »
Dobre rady dajecie, duzo moge sie o sobie dowiedziec, szkoda tylko ze nie z wlasnych obserwacji ale to chyba dlatego ze wybiegam pytaniami.
U mnie z tego co widze to
- chec dowartosciowywania sie
- mnozenie doswiadczen
- bardzo silne pozadanie wynikajace moze z tego ze nie nie moge miec na ten moment kobiety ( tak se wkrecilem bo mam wade wymowy )

Tyle tylko ze trudno bedzie sie pewnie z tym rozstac, tyle mam planow jesli chodzi o ten sektor.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-07, 22:43:34 wysłana przez FDX »

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-01-07, 20:07:36 »
FDX
Tak jak ci inni powiedzieli, kwestia dlaczego nie chcesz, moze to wynikac z nieczystych intencji, ktore będą napędzac pożądanie. Np. chcesz miec wiele kobiet (skakanie z kwiuatka na kwiatek) zeby uniknąć konfrontacji z pewnymi emocjami (gdy pozostajesz z kims dluzej musisz sie z nimi skonfrontowac) Albo chcesz miec wiele kobiet zeby sie dowartosciowac. Moze tez byc wlasnie to pozadanie. Pożądanie to coś takiego czego nie da sie zaspokoic chyba ze na chwile. Wiec na dluzsza mete to jest męczarnia. Jak bys byl wolny od niego odczuwalybs spelnienie i blogosc niezaleznie od tego czy ktos z toba jest czy nie, tak samo z milościa, uczuciami. Wtedy mozesz sobie miec jedna kobiete a mozesz miec co dzien inna. Tylko to by sie niejako samo dzialo w twoim zyciu, bylbys prowadzony, nie decydowalbys sobie z poziomu ego. Ale na razie taka wolnosc od pożądania ci nie grozi.
Wcale nie musi ci sie znudzic jedna i chyba pracujac nad przyciagnieciem osoby ktora najlepiej z toba wspolgra najwięcej bys zyskal w tym momencie, wyobraź sobie dziewczyne ktora jest tak magiczna i tak na ciebie dziala ze nigdy nie masz dosc i tak jakby co dzien byla inną... tak takie odczuwanie jest mozliwe pewne energie sie nie nudzą i z każdą chwilą są jakby inne bo energia jest ciągle w ruchu.
Ale to prawda ze jest wiele pieknych kobiet i nie jest to zle, jesli tak by ci sie dzialo w zyciu, ze wiele kobiet lgnie do ciebie, by korzystac z tego. Jesli oczyszczalbys się, transformował swoje pożądanie w błogość- spełnienie, to zjawialyby sie w zyciu rozne kobiety i łatwo by wchodzilo sie w relacje. Inaczej mowiac, mozesz miec wiele partnerek rozwijajac sie. Dążenie jednak do tego by miec wiele kobiet jest głupie, no bo po co planowac wiele kobiet ? Jak by sie tak by dzialo w trakcie rozwoju to ok, ale po coi od razu zakladac ze ta jedna nie bedzie wystarczajaca by z nia byc i będziesz musial ja zmienic ?


FDX

  • Gość
[#]   « 2012-01-07, 19:10:57 »
Aha to dobrze.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-07, 18:39:45 »
Skąd ten wniosek? Przeczytaj sobie jeszcze raz post Witka, bo chyba zrobiłeś to nieuważnie :)

FDX

  • Gość
[#]   « 2012-01-07, 18:20:54 »
Czyli musze miec partnera na duchowej drodze zycia ? lol

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-07, 14:02:04 »
Potrzeba, aby inni martwili się, zabiegali w jakiś sposób wynika zapewne z deficytu uwagi i błednego rozumienia milosci czy zainteresowania. Inne zachowanie osoba moze odbierac jako odrzucenie i zadreczac otoczenie w celu dowartosciowania sie, udowadniania ze ktos sie mna zajmuje i komus na mnie zalezy - nie jak w przypadku gdy inni zyja swoim zyciem i sa szczesliwi. Gdy otoczenie jest szczesliwe i nie zajmuje sie stanami pokrzywdzonego to cos jest już nie halo. Tak myśli DDA.

W jego zyciu mnóstwo jest udowadniania i szukania potwierdzeń. Warto zrozumieć, że: Kocham, ale jednoczesnie mam prawo do swojego szczescia i radosci. Kocham, ale nie mam obowiazku zatracac sie w stanach emocjonalnych innych osob. Kocham i mam pelne prawo do wlasnego zycia. Można pomagać, ale regularne podlaczanie sie do ofiary i podzielanie jej narzekania lub czarnych wizji jest podwójnie nieskuteczne.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-06, 20:46:22 »
Ja właśnie odkryłam, że pś wierzę, że bliskość z bliskimi i najbliższymi aniołkami to mogę czuć tylko na nieprzytomnie, lub nietrzezwo i nieprzytomnie. Jakby inaczej się nie dało. W sylwestra dopadła mnie taka jakaś tesknota i zal, gdy patrzylam na ludzi na podworku swietujacych nowy rok( oczywoscie byli wstawieni) jak oni się czuja sobie bliscy i razem sie bawia, a ja nie.

 Nawet gdy jest bliskosc, milosc i harmonia na trzezwo i przytomnie z kims to ja sie tego boje, bo to na pewno jakas nieprzytomnosc i jest to niekorzystne. Podejrzewam wtedy, że na pewno jakaś karma nieprzytomna miedzy mna a tą osobą sie odgrywa.