Uświadomiłem sobie nieznany mi wcześniej fragment tego, dlaczego porzuciłem radość i przyjemnośc dla innych "pierdółek".
Otóż, wtedy, w Petrze, gdy byłem szczęśliwy z moją ukochaną żonką, nagle zaczęło mi się wydawać, że ja się tu bawię, cieszę życiem, a wokół mnostwo nie załatwionych spraw!
I faktycznie, było ich mnóstwo, ale nie moich! Tu był błąd, ze zacząłem rezygnować ze swego szczęścia, by pomagać innym w załatwianiu ważnych dla NICH spraw. W ten sposób zapomniałem, co jest ważne dla mnie! A ich spraw i tak nie załatwiłem, bo to należało do nich.
Mateusz
Zdarza mi się to bardzo często!
A szkoda, bo takie wspaniałe Aniołki, ale zmierzają w zupełnie innym kierunku niż ja. Być może kiedyś zorientują się, że brną w ślepą uliczkę: "bo wszyscy tam dążą", ale wtedy już dla nich może być za późno, by zawrócić, przynajmniej w tym wcieleniu. A w kolejnym pewnie.... znów pognają tam, gdzie "normalna" większość.