Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 134257 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-23, 21:17:11 »
Mateusz, wg mnie to dość popularny wzorzec - bo podświadomość wielu osób odbiera harmonijny = doskonały, skoro doskonały = idealny, a jak idealny, to na to nie zasługuję, jestem głupszy/a, nie interesujący/a itp. Warto wtedy popracować nad uświadomieniem sobie i utrwaleniem, ze harmonijny = najlepszy pod każdym względem dla mnie, odpowiednio atrakcyjny, fajny, mądry; A skoro oboje jesteśmy wobec siebie harmonijni, to ja również jestem dla harmonijnego ze mną partnera odpowiednio atrakcyjna, fajna, mądra, najlepsza pod każdym względem.

Jeszcze tego w 100% nie przepracowałam, zdarza mi się wpadać w nieprzytomność przy harmonijnych osobach (ogłupiać się, bo przecież "jestem od nich gorsza"), ale najważniejsze, ze już potrafię się na tym w miarę na bieżąco złapać i zacząć wtedy afkować - jesteśmy harmonijni, czyli równie odpowiedni, doskonali dla siebie :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-23, 20:36:43 »
Ja mam taki głupi wzorzec unikania osób harmonijnych, który mi miesza w relacjach. Często tak było, że robiłem to nawet świadomie. Przy harmonijnych osobach strasznie wywalała mi samoocena. Wydawało mi się, że wobec takich osób jestem jakby z niższej kasty; że jestem dla nich za mało atrakcyjny, fascynujący,  przebojowy, autorytatywny. Dawniej nie wiedziałem co to harmonijna osoba, ale posługiwałem się inną miarą. Było to poczucie, że lubię tę osobę, dobrze sie rozumiemy i raczej wygląd zewnętrzny o tym nie decydował, choć czasem też. Po prostu czułem pokrewną duszę. I właśnie unikałem takich osób, bo czułem, że nie zasługuję na taką przyjemną relację, bliskość, zrozumienie, szczęście. No cóż jak się chciało wybierać cierpienie, to potem, takie były tego skutki - że na szczęscie i radość nie zasługuję.

Ma ktoś tak? I czy ktoś to przepracował? 

Ola22

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-23, 18:00:27 »
Sebastian... :)
Masz potrzebę bo jeszcze teraz są święta i ogółem taka atmosfera, ja też jestem sama i smutno mi też, więc nie jesteś SAM :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-23, 17:08:26 »
Mam większą niż kiedykolwiek potrzebę stworzenia duchowego, bliskiego związku z kimś bardzo mi bliskim. Takiego zawierającego wszystko co dla mnie korzystne. I boli mnie to, że widzę że tylu ludzi znalazło harmonijne dla siebie osoby a ja dalej jestem sam;/

Tola

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Anna Wolska-Maślanko, sesje BARS, regresing, uzdrawianie duchowe, anna.maslanko@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 16:26:46 »
Clint

"...kiedy otwieram się na prawdziwe Boskie wartości w sobie, one automatycznie są dzielone z tą częścią otoczenia, która jest na to otwarta."   : ))))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 10:56:46 »
Mateusz, ja też:)
Dobrze ze to widzimy, dobrze że nie wkręcamy się!

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 10:20:23 »
Mateusz

Też tak mam:-)
Można tylko zaakceptować ich wybory i drogę. Poza tym tak sobie myślę, że to, że takie aniołki wybierają inną niż ja drogę, to wcale nie musi być źle dla nich. Bo one mogą mieć inną karmiczną drogę, tzn inaczej karmicznie ukształtowaną, z powodu tej naszej indywidualizacji, kiedyś się pewnie spotkamy:) Potrzebują inne tematy przerobić, mogą być w innym punkcie, niż ja i nie pasującym na teraz, ale też się rozwijać.
Można za to popracować nad otwarciem się na takiego aniołka, który jest tak samo bliski, albo jeszcze bardziej i ma wspólną z nami drogę.
Ja jeszcze nie wierzę, że Bog ma taką osobę dla mnie, która będzie super pasować i chcieć być ze mną, ale może niedługo uwierzę:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-23, 07:57:29 »
Zdecydowanie uszczęśliwić świat mogę tylko w ten sposób, gdy uszczęśliwiam siebie.
Owszem, lubię, gdy inni się na moje szczęscie załapują (to mi zawsze wychodzilo w związkach). Jednak inni często poczuwają się do obowiązku unieszczęśliwiania otoczenia swoimi problemami i kłopotami. POtem mają jeszcze pretencje że ci szczęśliwi ich zlewają, ze zapomnieli o najbliższych i są w związku z tym wstrętnymi egoistami. Tylko że tak naprawdę, to wstrętnymi egoistami są ci, którzy zatruwają życie innych żądając zaintereowania dla ICH problemów, klopotów, chorób nieszczęść itd.
To swoista moda wśród społeczeństwa zwalczającego zaciekle grzech pychy. U innych, ale nie u siebie!
A przecież, jakby tak popatrzeć uważnie, to żądanie, by wszyscy wokół zajmowali się moimi problemami, klopotami itd., to wyłudzanie zainteresowania SOBĄ, to manipulacja, by stać się WAŻNIEJSZYM w cudzym życiu. Pycha aż trzeszczy przed eksplozją! :)))

Zauważyłem też, że kiedy ja się dzielę swoim szczęsciem, to z wdzięczności wiele osób dzieli się ze mną swoim nieszczęsciem. Niektórzy chyba nawet na poczekaniu wymyślają co ciekawsze "kawałki".
A dzielimy się przecież tym, co mamy najlepsze, co dla nas najcenniejsze!
Chyba muszę trzeźwiej i przytomniej patrzeć na intencje innych ludzi. :))
« Ostatnia zmiana: 2011-12-23, 08:06:47 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 01:22:13 »
Ah to zajmowanie się cudzymi sprawami :P Dzisiaj przyszła mi fajna inspiracja w tych klimatach.

Jak dobrze wiadomo typowe dla UBA nauki mówiły o tym, aby nie zajmować się własnym szczęściem i spełnieniem, a dbać o cudze, bo niby zajmowanie się tylko sobą to powiększa ego. A prawda jest taka, że całkowita koncentracja abym to JA był w pełni szczęśliwy, spełniony, radosny, itd. bez przejmowania się co inni o tym sądzą, jak im się powodzi i czego chcą, nie jest w żadnym stopniu egoizmem. Dlaczego? Ano dlatego, że kiedy otwieram się na prawdziwe Boskie wartości w sobie, one automatycznie są dzielone z tą częścią otoczenia, która jest na to otwarta. Nie da się urzeczywistnić szczęścia czy miłości tylko dla siebie, ponieważ nie istnieje możliwość izolowania tej energii. To jest wielki system naczyń połączonych - jeżeli się otwieram na miłość to podłączam się pod ten system i staję się jego częścią, a przepływy miłości od jednej istoty do drugiej dzieją się niezależnie ode mnie.

I teraz część najważniejsza - do mnie należy tylko decyzja czy to ja chce być częścią tego systemu czy też nie. Nie mogę sprawić, że ktokolwiek inny do niego dołączy - tutaj każdy podejmuje decyzje sam. Druga rzecz to fakt, że gdy ja się dołączam to tworzę jakby nowe odgałęzienie tego systemu, a więc dodatkowe możliwości dla innych. Tak więc działając we własnym tylko interesie, zawsze działam w interesie wszystkiego co istnieje - egoistą więc nazwać mnie mogą tylko ci, którzy tego nie rozumieją, ci którzy nie wiedzą że moje szczęście wspiera ich szczęście.

Na koniec małe pytanka do przemyślenia/przemedytowania:
Jeśli miałbym zajmować się cudzym szczęściem, to kto zająłby się w tym czasie moim?
Jeżeli chce uszczęśliwiać świat, to co mi się bardziej opłaca - wzrastać we własnym szczęściu wspierając w ten sposób tych, którzy chcą być szczęśliwi czy też zmuszać do szczęścia innych, unieszczęśliwiając siebie oraz ich i ślepo wierząc że osiągam coś sensownego?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-23, 00:02:34 »
Uświadomiłem sobie nieznany mi wcześniej fragment tego, dlaczego porzuciłem radość i przyjemnośc dla innych "pierdółek".
Otóż, wtedy, w Petrze, gdy byłem szczęśliwy z moją ukochaną  żonką, nagle zaczęło mi się wydawać, że ja się tu bawię, cieszę życiem, a wokół mnostwo nie załatwionych spraw!
 I faktycznie, było ich mnóstwo, ale nie moich! Tu był błąd, ze zacząłem rezygnować ze swego szczęścia, by pomagać innym w załatwianiu ważnych dla NICH spraw. W ten sposób zapomniałem, co jest ważne dla mnie! A ich spraw i tak nie załatwiłem, bo to należało do nich.

Mateusz
 Zdarza mi się to bardzo często!
A szkoda, bo takie wspaniałe Aniołki, ale zmierzają w zupełnie innym kierunku niż ja. Być może kiedyś zorientują się, że brną w ślepą uliczkę: "bo wszyscy tam dążą", ale wtedy już dla nich może być za późno, by zawrócić, przynajmniej w tym wcieleniu. A w kolejnym pewnie.... znów pognają tam, gdzie "normalna" większość.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-23, 00:06:13 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-22, 22:46:09 »
Wiecie co, nie wiem czy wy też tak macie/mieliście?
Zdarza mi sie poznać kobiety, które są w wysokiej harmonii ze mną, i nawet mi się bardzo podobają. W zasadzie nie miał bym nic przeciwko temu gdybym z taką tworzył związek, ale widzę bez pytania, że ta osoba ma inną drogę życiową, inne cele, czegoś innego chce; czasem nawet jest bez jakichkolwiek duchowych potrzeb.
A mimo to, czuję miłość do takiej osoby na innym poziomie. Na poziomie wyższego Ja. Nie ma tam zaślepienia, jest jakieś boskie porozumienie między naszymi wyższymi Ja. Zdarzył mi sie ostatnio nawet taki sen. Nasze Wyższe Ja sobie "gaworzyły" i tak mi było błogo i cudownie.
Potem ta osoba miała tylko jakiś tam drobny promil przeczucia tego co było między nami- oczywiście na swój sposób.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-22, 22:19:10 »
Czasem ktoś jest bliżej niż myślimy, niekoniecznie tysiące kilometrów dalej.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2011-12-22, 19:49:38 »
<jesteśmy rozproszeni na ziemi, nie mozna sie teleportować, nie można robic wielu rzeczy.>

e tam gadanie, pareset kilomerów to nie jest problem :))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-22, 16:59:40 »
Po jednym dniu afirmowaniu juz wieczorem mi walneło;)
Co ciekawe otrzeźwiło mnie, zauważyłam, że byłam trochę jednak nakręcona.
Wyszedł bezsens, niewiem czy tylko tej relacji, może wszystkich wobec których właczaja mi się int związkowe.

Ponad to, co dla mnie najwazniejsze, poczułam sie bardzo sama. Poczułam, że wszystkie bliskie mi istoty sa daleko odemnie. Fizycznie, świadomościowo, jakkolwiek inaczej. poczułam głeboką w sercu tęsknotę za stanem, gdy wszyscy bylismy na podobnym, wysokim poziomie, gdy miłośc była kierunkiem, gdy rozumieliśmy sie wszyscy, poprostu był kontakt na boskim poziomie, otwartość. A teraz jest inaczej. jesteśmy rozproszeni na ziemi, nie mozna sie teleportować, nie można robic wielu rzeczy. Co ciekawe pierwszy raz w życiu poczułam pretensje i żal do Boga...za to :|


Tak więc afka prosta i zbawienna.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-21, 20:59:41 »
Proszę, proszę :)