Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 133835 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-18, 18:02:18 »
Indra
jeśli Wam Obojgu to nie przeszkadza to niech sobie inni gadają :D

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-18, 17:18:28 »
Mam nadzieję że nie dajesz.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-18, 17:13:11 »
To pierwsze

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-18, 16:37:28 »
P. bierze od ciebie kasę? Czy bierze cię na kasę?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-18, 15:23:33 »
No, już okres totalnej euforii w związku minął i zaczęło mi wywalać, a to znaczy, że żyję ; ))
Generalnie wywala mi na to, że w sumie to naprawdę krótko ze sobą jestesmy bo ledwo ponad dwa tygodnie, a P. już bierze mnie kasę. No i wywalają mi wzorce społeczno-kulturowe na ten temat. Chyba nawet dość mocno to trzyma ;/

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 13:30:18 »
Mówimy o 2 różnych rzeczach

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 13:04:44 »
Z poersperktywy chatki to kłania się przepracowanie, ze moj zwiazek jest bezpieczny i wspierany w swiecie i przez swiat. I naprawde nie ma sensu utozsamianie blogosci/delikatnosci/ciszy/spokoju etc tylko z jedna osoba

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 12:59:53 »
Sebastian
moim zdaniem różnica czy jak piszesz "glębszość" to tylko wybór sexu z tą osobą przy wybraniu monogamii. Reszta jest naprawdę ta sama.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 12:52:32 »
To ma sens, ale tylko z pewnej perspektywy. Ja mimo że otwieram się na miłość od różnych ludzi, to wydaje mi się że zwiąZek którego pragnę jest czymś głębszym niż to. Jest to związane z poznaniem prawdy o sobie i kojarzy mi się ze spotkaniem w małej chatce zagubionej w jakichś nienazwanych górach wśród lasu, i panuje tam spokój i to jest coś czym nie ma potrzeby dzielić się ze światem.

Z drugiej strony przy moim zamilowaniu do mnogosci kontaktów z ludźmi zastanawiam się czy jest w moim życiu możliwe stworzenie trwałego związku. Na pewno jest to do pogodzenia
« Ostatnia zmiana: 2013-05-10, 12:54:55 wysłana przez Sebastian »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 12:34:41 »
Dla mnie najbardziej kluczowe okazalo się przerobienie karmicznego tematu-ja calymi wcieleniami milość utożsamiałąm z jednym czlowiekiem i trójką naszych dzieci. To nie o to chodzi. Chetnych do okazywania milosci/majacych milosc jest znacznie wiecej. Tylko trzeba zrozumiec, ze otwarcie na milosc to dopuszczenie milosci od wszelkich otwartych na nia osob. I tu wiekszosc zwiazkow sie wyklada-bo jako partnera /po otwarciu na milosc/ traktuja pierwsza osobe, ktora okaze im milosc adekwatnej plci. A tymczasem zwiazki tworzy sie przy wspolnosci celow. To, ze ktos kocha nie oznacza jeszcze, ze jest partnerem do zwiazku.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 12:25:41 »
Jakiś czas temu wydawało mi się że trudno jest stworzyć jakiś związek. Kiedy się odpuszcza determinację, okazuje się że tworzenie związków to najnaturalniejsza rzecz na świecie. Pobedziesz trochę w czyjejś aurze, , czując przy tym miłość do siebie, ta osoba Cię dotknie albo spojrzy, odwzajemni uczucie, i na drugi dzień już jest przyjemny ślad w aurze - zalążek związku. Bardzo łatwo przesiakac drugą osobą dlatego bardzo ważna jest wspolna droga życia i harmonia na wszystkich poziomach. Mam coraz klarowniejsza wizję takiego związku i widzę wyzsze plany duchowe i to co z nich wynika. A wygląda to często tak, że obiecujące z pozoru związki nie mają realnych podstaw z góry,  i są skazane na szybkie rozwiązanie ( co nie znaczy że nie są cenne!) a te które wyglądają z wierzchu na niemożliwe, gdzie wszystkie znaki na Ziemię wskazują na to że nic z tego nie będzie, w Niebie mają swietlista autostradę. Wolę trzymać się świadomością nieba i pozwalać na to żeby ono się przelewalo w moje serce i poprzez to w rzeczywistość fizyczna. Coraz więcej rozumiem, i wiecie,  uszczesliwia mnie ten fakt.

Prawdziwy związek pokrywa się z moimi wyobrażeniami o oswieceniu, głębszego oświecenia niż ten stan nie jestem w stanie dostrzec. Urzwczywistnienie czegoś takiego wiąże się z odpuszczaniem kolejnych bzdur i wysiłków. A prawda nie musi się reklamować i zawsze znajduje drogę do serca. Ona też przepala wszystkie intencje manipulowania nią i reklamowania. To trochę bolesny dla ego proces...
« Ostatnia zmiana: 2013-05-10, 12:31:12 wysłana przez Sebastian »

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 13:33:43 »
[..] kreacja związku powinna iść od góry i zaczynać się od poczucia własnych energii przyczynowyxh [...]

w sumie wszystko powinno isc od gory, cala praca z soba, rozwoj; jak idzie od dolu to zazwyczaj jest to silowanie sie

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-29, 15:06:43 »
Zgadzam się z tym że kreacja związku powinna iść od góry i zaczynać się od poczucia własnych energii przyczynowyxh. Kilka miesięcy temu zapoczatkowalem taki proces ale pogubilem się w tym co wywalalo. Teraz jestem gotów go kontynuować.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-29, 14:37:53 »
Podoba mi się podkład i sama intonacja i brzmienie gościa. He sounds so so seriously;)) wysluchalem 1 część i wróciło mi coś co czułem przez ostatnie miesiące a jakoś ostatnio zgasło. Odetchne parę razy i wyslucham reszty.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-04-29, 13:49:16 »
troche glosny podklad muzyczny jest (ale za to Clint Mansell :) najlepiej chyba na sluchawkach odpalic