Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 110758 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 13:56:56 »
Na pewno przydatne do uzdrawiania relacji zarówno z samym sobą, jak i innymi :)

http://intuicjastosowana.blogspot.com/2013/12/kto-nas-wnerwia.html?spref=fb

ale się uśmiałam :)))

cyt z tego artykułu
"Wkurzamy się na ludzi, którzy mają coś czego nam brakuje, albo czego sami sobie nie pozwalamy mieć - blokujemy to w sobie. Zwykle cechy te są mocno przerysowane czyli dana osoba pokazuje nam tę cechę w bardzo BARDZO konkretny sposób."

zapytałam siebie co mnie najbardziej w ludziach wkurza i nasunęły się 2 rzeczy - palenie papierosów ( smrodzenie innym np. na przystanku) i drugie długotrwale hałasowanie np. muzyka na ful albo petardy pod oknami -  i z tego wynika że zabraniam sobie palenia ćmików, grania głośnej muzy i puszczania petard  hihihi

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-12-09, 12:04:01 »
Na pewno przydatne do uzdrawiania relacji zarówno z samym sobą, jak i innymi :)

http://intuicjastosowana.blogspot.com/2013/12/kto-nas-wnerwia.html?spref=fb

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-08, 10:32:41 »
Dzięki Monia za te fajne teksty :)

WG
Bóg jest również absolutnie w moim typie:)))

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-08, 09:56:36 »
Cytuj
Wszystko jest dla mnie możliwe dzięki boskiej opiece, dzięki odwoływaniu się do intuicji
Wybaczam sobie zaślepienie, że w moich oczach Bóg mnie porzucił
Wybaczam sobie, że czułem się słabszy i gorszy od innych
Wybieram trzeźwe i przytomne postrzeganie Boga i mojej relacji z Bogiem
Z bożą pomocą wszystko jest dla mnie możliwe

http://i.wp.pl/a/f/gif/32472/sila_przyzwyczajen.gif

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-08, 00:06:40 »
Czy Bóg ma u ciebie jakąś szansę?

no  pewnie , bo  jest  w  moim  typie ,  w  moim  typie  jest

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-07, 23:28:00 »
Wszystko jest dla mnie możliwe dzięki boskiej opiece, dzięki odwoływaniu się do intuicji
Wybaczam sobie zaślepienie, że w moich oczach Bóg mnie porzucił
Wybaczam sobie, że czułem się słabszy i gorszy od innych
Wybieram trzeźwe i przytomne postrzeganie Boga i mojej relacji z Bogiem
Z bożą pomocą wszystko jest dla mnie możliwe
Zauważam, że jestem czystym, niewinnym, bezpiecznym i szerokim kanałem, poprzez który przepływa i przejawia się Boża Moc - twórcza światłość
Zawsze i wszędzie mam doskonały kontakt z Bogiem
Zawsze rozróżniam i znajduję sposoby na spontaniczne i lekkie przejawienie mojego boskiego potencjału
Żyję w jedności z boskimi wyobrażeniami o mnie, o moich celach i o moich działaniach

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 20:40:08 »
Sai Baba

Czy Bóg ma u ciebie jakąś szansę? Czy jesteś uczciwy w księgowaniu swojego konta „ma" i „winien"? Jak bardzo obciążasz Boga, a jak mało masz wdzięczności za to, co od Niego dostajesz? Niejednokrotnie przyjmujesz Jego dary jako całkiem oczywiste. Kiedy jednak coś przebiega nie tak, jak to sobie wyobrażałeś, czynisz Go odpowiedzialnym. A jak jest z tobą samym? Czy traktujesz siebie równie krytycznie? Odpowiedzią jest: tak. Nie widzisz w Bogu nic innego, jak złe wyobrażenie, które masz o sobie samym. Nie lubisz siebie. Nie szanujesz siebie. Nie widzisz, ile z siebie dajesz. W gruncie rzeczy uprawiasz ciągłą samokrytykę i szukasz u innych pochwał, których nie możesz sam sobie dać (i dlatego też ich nie dostajesz). W swoim ciągłym poszukiwaniu chwały, czynisz się całkowicie zależnym od innych. A to naturalnie osłabia cię jeszcze bardziej. Jeśli już nie możesz zobaczyć swojej wartości, dostrzegaj przynajmniej wartość innych, lub wartość Boga. Uświadom sobie, ile dają ci inni oraz Bóg. Otwórz swoje spojrzenie na innych i nie miej nieczystego sumienia, lecz bądź po prostu wdzięczny. Wdzięczność to najlepsze lekarstwo na wszelkie możliwe choroby - zarówno fizycznej, jak i psychicznej natury. Wdzięczność rozjaśnia ponadto tę stronę ego, która usiłuje pogrzebać twoje poczucie własnej wartości oraz z której wynika niejasność twojej psychicznej „księgowości".

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 20:29:03 »
Sai Baba

Nie istnieje coś, czego nie mógłbyś zrobić. Dlaczego nie próbujesz tego samego? Sądzisz, że żartuję? W żadnym wypadku. Ja jestem Bogiem. Ty jesteś Bogiem. Jedyna różnica między nami polega na tym, że Ja wiem, iż jestem Bogiem. Mówię: Gdy jestem przy jakimś mężczyźnie, jestem mężczyzną. Gdy jestem przy jakiejś kobiecie, jestem kobietą. Gdy jestem przy jakimś dziecku, jestem dzieckiem. Gdy jestem sam, jestem Bogiem. Co to oznacza? Dostrajam się w sposób doskonały do każdego człowieka, każdego zwierzęcia, każdej rośliny, każdego kamienia. Jestem ze wszystkim jednością. Wynika to z miłości, gdyż kocham służyć innym. Oto cała tajemnica: Kochaj to, co robisz. Rób to, co robić musisz, z oddaniem, a twoja wszechmoc będzie rosła z dnia na dzień. Niepowstrzymanie.



Pomniejszasz się nieskończenie. Myślisz, że jesteś nikim, że w gruncie rzeczy nie potrafisz niczego dokonać. Z drugiej strony, często się wywyższasz, aby wyrównać ten mizerny obraz samego siebie. Wszystko to jest podobnie absurdalne, jak gdyby słoń sądząc, że jest myszką, cieszył się szczególnie, mogąc przed innymi zachwalać siebie jako małego kotka. Nie pomniejszaj siebie. Traktuj siebie raczej jako ucieleśnioną szczęśliwość, mądrość i wszechwładzę. Te trzy przymioty ujawniają się w mowie. Nie możesz w ogóle być aż tak małym, by nie móc swoimi słowami rozsiewać szczęścia, albo kogoś urazić. Swoją rangę poznajesz po potędze języka. Nie pomniejszaj siebie, nie żyj swoim ego. Uświadom sobie lepiej moc, którą masz w sobie. Zastanawiaj się, kiedy powinieneś mówić. Ucz się rozkoszować milczeniem. Odnajdź swój wewnętrzny głos. Rozmawiaj z nim. Pytaj go, kiedy masz milczeć, a kiedy mówić. Nie potrzebujesz wiele robić, aby poczuć swoje wielkie możliwości. Nie czekaj do jutra, ani do „kiedyś dzisiaj", lecz zacznij od razu. Wszystko inne to nieskończone marnotrawstwo czasu.

Jak sądzisz, co jest najważniejsze a zarazem najniebezpieczniejsze w twoim życiu? Nie, nie jest to bomba atomowa, która rzekomo gwarantuje pokój, a w istocie rzeczy wszystkim zagraża. Nie jest to również samochód, który przenosi tak wielu z miejsca na miejsce, ale przy tym niezliczonym ludziom odbiera zdrowie lub życie. Nie, to nie są te rzeczy. Najważniejsza i zarazem najniebezpieczniejsza jest twoja wola. Może ona z twojego życia uczynić piekło lub niebo. Wszystko w życiu zależy od twojej woli, od chcenia. Wola jest nieskończenie potężną siłą, której nigdy nie możesz przecenić i nigdy nie powinieneś niedoceniać, chociaż często to robisz. Wola czyni z pomywacza naczyń milionera - i z milionera pomywacza. Dlaczego jest tak potężna? Gdyż twoja wola pochodzi od Mojej woli, a to moja wola stworzyła niebo i ziemię, ogień i wodę, florę i faunę. Była to jedna myśl, jedno słowo, jeden czyn:   wola, która natychmiast stała się czynem. Moja wola staje się zawsze bezpośrednio czynem. Żyję w jedności myśli, słów i czynów. Ta jedność stwarza Moją wszechmoc. Jesteś powiązany z tą wszechmocą. Jesteś stwórcą swojego życia. Twoja wola decyduje, co będzie z twojego życia, co będzie z ciebie. Przyłącz się do Boskiej Woli. Dostrzegaj wszędzie światło. Urzeczywistniaj światło. Stań się światłem i żyj w światłości, tzn. żyj zgodnie z pięcioma kardynalnymi cnotami: premą, sathyą, dharmą, shanti i ahimsą (miłość, prawda, prawość, pokój i niekrzywdzenie) - a twoja wola będzie taką jak Moja. Bezpośrednia jedność wyobrażenia i bytu.

Nie ma nic niemożliwego. To zdanie musisz sobie przyswoić na stałe. Jesteś częścią Wszechmocy, która stworzyła całe Uniwersum. Nie, nie tylko jesteś częścią, jesteś Bogiem. Niech cię to zdanie nie odstrasza. Nie myśl: „Nigdy mi się to nie uda!". Uwierz raczej, że wszystko jest możliwe. Jeśli zauważasz, że twoje moce nie są jeszcze wystarczająco rozwinięte, proś Mnie o pomoc. Będę cię nie tylko prowadził, lecz sprawię również, że niemożliwe stanie się dla ciebie możliwym. Od ciebie potrzebuję jedynie wiary i cnoty. Twoje zaufanie i twoja miłość będą z czasem w tym samym stopniu wzrastały, w jakim twoje lęki i twoja nieufność będą zanikały. Czy rozumiesz, co to znaczy? Wiara, cnota, zaufanie i miłość są właściwościami jaźni. Lęki, wątpliwości, nieufność cechują ego. Stąd też ego jest ograniczone i cię zawęża. Jaźń natomiast jest ucieleśnieniem bezgraniczności. Jaźń może przemienić wodę w ogień i ziemię w niebo. Dla jaźni, czyli bezgranicznej miłości, nie ma nic niemożliwego. Jeśli żyjesz w miłości, zyskujesz udział w bezmiarze, stajesz się bezmiarem.

Wielu ludzi odrzuca dziś wyobrażenie, że Bóg przygląda się im przy wszystkich czynnościach. Odczuwają to albo jako naruszenie swojej sfery intymnej, albo traktują jako bajeczkę mającą ich zastraszyć. Są w błędzie. Jestem wszechobecny i widzę oraz słyszę wszystko. Nawet najdrobniejszy szczegół w najodleglejszym zakątku świata nie umyka Mojej uwagi. Macie całkowicie fałszywe wyobrażenie Boga. Jego moc jest tak wielka, że nawet wszyscy, żyjący obecnie uczeni razem wzięci nie są w stanie jej pojąć. Jestem wszechmocnym, nieograniczonym władcą wszystkich światów. Moje słowo jest nie tylko rozkazem, jest czynem, czyli stworzeniem. Moją najważniejszą właściwością jest jednak miłość. Towarzyszy ci ona zawsze i wszędzie. Moją wszechobecnością rozkoszuję się dzięki mojej miłości. Prowadzi Mnie ona zawsze tam, gdzie ty jesteś. Moja wszechmoc warunkuje, że ochraniam cię i prowadzę zawsze, gdy tylko Mi na to pozwalasz. A zarzut wkraczania w twoją sferę intymną też nie może być Mi czyniony, gdyż wszystko, co myślisz, mówisz i robisz jest Mi w pełni znane. Nie możesz mianowicie zapominać: Ty i Ja jesteśmy od samego początku świata jednym.

To, czego pragnę, zdarza się. Żadna potęga nie może się przeciwstawić Mojej woli. Nikt nie może ze Mną walczyć i zwyciężyć. Mogę jednym ruchem ręki uczynić z nieba ziemię, a z ziemi niebo. W Mojej dłoni spoczywa cały wszechświat. A mimo to posiadacie wolną wolę. Wasza wola jest jednak rzeczywiście wolną tylko wtedy, gdy pragnie dobrego i je czyni. Kto czyni zło, nie jest wolnym, lecz niewolnikiem własnych, fałszywie ukierunkowanych pragnień. Jeśli czynisz dobro ze strachu przed Moją karą, albo przed karą ludzi, nie jesteś wolny. Mimo to stwarzasz sobie dobrymi działaniami pozytywną karmę, która pozwoli ci wzrastać. Jeśli natomiast czynisz dobro, bo twoje serce nic innego nie potrafi, jesteś wolny i szczególnie Mi bliski. Jesteś wolny w pragnieniu dobrego, wybieraniu go i sprawianiu. W ten sposób uwalniasz się z łańcuchów wiążących cię ze śmiercią i ponownymi narodzinami.

Awatarowie, wcielenia Boga, przychodzą na świat tylko w Indiach, gdyż istnieje tu jedyna w swoim rodzaju umysłowa i duchowa atmosfera, która jest potrzebna w ich działaniu. W wielu zachodnich krajach zostałbym zapewne podczas Mojego przeobrażania się z małego Sathya Narayany w Sathya Sai Babę skierowany do kliniki psychiatrycznej i musiałbym się zmagać z lekarzami, zamiast na oczach wszystkich przeżywać ową przemianę. Awatarowie muszą od urodzenia posiadać szesnaście właściwości. Muszą być wszechwiedzący, wszechobecni, wszechmocni, decydować o życiu i śmierci, móc zapisywać kronikę Akaszy (księga wszystkich ziemskich żywotów) i móc udzielać mokshy (ostatecznego wyzwolenia). Awatar nie nabywa żadnych nowych cech podczas pobytu na Ziemi. Posiada wszystko już od samego początku. Jest przecież Bogiem, który zstąpił na Ziemię. Przychodzi co prawda na świat w Indiach, ale nie jest Hindusem. Jako Rama i Kriszna był szczególnie ważny dla Hindusów, Jako Shirdi Baba, dla Hindusów i Muzułmanów. Nie należy jednak przez to do żadnej określonej religii. Jak miałoby to być możliwe, by wszechobecny, wszechobejmujący Bóg nagłe ograniczył się do jednej religii, przez co stałaby się ona lepsza od innych. Byłby to absurd. Awatar przybywa dla wszystkich, niezależnie od przynależności religijnej. Pomaga nawet ateistom, podobnie jak wszystkim wierzącym, by nie wikłali się bezpowrotnie w maję (świat zewnętrzny, pozór). W mojej obecnej inkarnacji robię jednak to, czego żaden Awatar dotychczas nie czynił: Jestem znany milionom ludzi na całym świecie, nauczam ich, prowadzę i koryguję. To szczególne zadanie wynika stąd, że już nie pewna, określona liczba ludzi zeszła z drogi prawości, lecz cała ludzkość. Przyjmij więc Moje błogosławieństwo. Bądź szczęśliwy i ufaj, że zostaniesz uratowany. Dam ci bowiem ponownie klucz do skarbca szczęśliwości, klucz, który zagubiłeś na swojej drodze.
Wraz z wolną wolą otrzymałeś możliwość zdecydowania się na Boga, albo na maję (świat zewnętrzny, pozór). Jeśli decydujesz się na maję, decydujesz się na ego. Gdy decydujesz się na Boga, decydujesz się na jaźń. Innych możliwości nie ma. Przy dokładniejszym rozpatrzeniu nie istnieje w ogóle żadna alternatywa, bo jaźń musi zostać uratowana. Nie jesteś przecież swoim ego. Jesteś nieśmiertelną jaźnią. Gdy dzięki wolnej woli decydujesz się na maję, otrzymujesz możliwość robienia doświadczeń i uczenia się. Zadaniem maji jest odgrywanie sytuacji koniecznych dla twojego rozwoju. Maja jest wielką nauczycielką. Nie zapominaj, że wszystko jest Bogiem, również maja. Dlatego stanowi ona pouczającą, okrężną drogę: siłą swojej woli odwracasz się od Boga i skierowujesz na maję. I co się dzieje? Przychodzisz z powrotem do Boga, tylko go nie widzisz, gdyż jest zakryty przez rozliczne oblicza maji. Dlatego nigdy nie możesz zginąć: gdziekolwiek chciałbyś się udać. Bóg jest wszędzie przy twoim boku i prowadzi cię całego i zdrowego z powrotem do ciebie.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 20:16:17 »
Sai Baba

Nie wątp w Boga. Nie wątp w to, że jest On czystą miłością. Twoje zwątpienie w Boga nie oznacza niczego innego, jak zwątpienie w samego siebie. Nie rozpoznałeś jeszcze swojej prawdziwej natury. Jesteś uwikłany w maję (świat zewnętrzny, pozór). I wiesz o tym. Wprawdzie nieświadomie, ale wiesz. Ta nieświadoma wiedza warunkuje, że szukasz kogoś winnego - albo są to inni ludzie, albo Bóg. Ale spójrz: Bóg nie może być winny, bo w swej miłości dał ci wszystko, czego potrzebujesz. Jest twoim oddechem. Jest twoim życiem. Jest całym twoim dobytkiem. To on ci to wszystko dał. Masz cały czas do czynienia z Bogiem, tylko tego (jeszcze!) nie wiesz. Boga nie możesz obrazić. Nie możesz go zranić. Ranisz jedynie samego siebie. Jeśli szukasz winnego wśród innych, tracisz szansę, by się czegoś nauczyć. Mogę oczywiście tak urządzić twoje życie, że ciągle od nowa będziesz konfrontowany z tymi samymi sprawami. Ale to ty musisz je zrozumieć, to ty musisz się uczyć. Ja mogę ci dać okazję do nauki. Nie mogę jednak, mimo całej Mojej miłości i całej Mojej mocy, wziąć na siebie procesu uczenia. Tylko ty sam możesz się uczyć, tylko ty sam jesteś w stanie wyciągnąć wnioski ze swoich przeżyć. Tego nie mogę ci odebrać. Ale mogę ci przy tym pomóc. Nie zauważasz jednak, że ciągle to robię?

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 20:13:54 »
Sai Baba

Wielu ludzi zastanawia się, czy Bóg w ogóle istnieje. Niektórzy lecą nawet daleko w kosmos. I co stwierdzają? God is nowhere. Nawet nie umieją pisać. To nie znaczy przecież God is nowhere. (Boga nie ma nigdzie), lecz God is now here (Bóg jest teraz tutaj). Jest to typowe dla ludzi, którzy koniecznie nie chcą widzieć: fałszują rzeczywistość tak długo, aż pasuje do ich teorii. Po co lecieć w kosmos, aby stwierdzić, że Boga tam nie ma? Lepiej byłoby zostać w domu i chociażby raz świadomie popatrzeć przez okno! Sądzisz, że lot ptaka nie jest cudem? Albo rośniecie drzewa? Weź na przykład mały żołądź. Jakie potężne drzewo może z niego powstać! Ogromny dąb jest już zawarty w żołędzi jako Moja wola. "Świat ma być cudem? Jak to?" - pyta pełen wątpliwości niedowiarek. Zadam odwrotne pytanie: jak to robisz, że nie możesz zobaczyć cudów? Jak możesz wsiadać do statku kosmicznego, nie pytając się, czy moją wolą jest, abyś wrócił na Ziemię? Tu objawia się kolejny cud: mimo że nie zadajesz sobie w ogóle takich pytań, możesz jednak odnosić tak długo sukcesy! Wiesz, dlaczego jest to możliwe? Ponieważ w poprzednim życiu prezentowałeś zupełnie przeciwną postawę. Bóg był wówczas twoim życiem. Bóg był twoim celem. Ze względu na tę łączność ze Mną w poprzednim życiu, możesz dzisiaj z mniejszym lub większym sukcesem żyć w ateizmie. Jest to cud, w który już dzisiaj nie wierzysz: zapomniałeś bowiem swoje poprzednie żywoty, zapomniałeś Boga. Ja ciebie nie zapominam. Nigdy. Jeśli to zrozumiesz, pojmiesz również, jak ogromny dąb pasuje do małej żołędzi.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 20:10:33 »
Najważniejsze pytanie, które wszyscy ludzie kiedyś sobie stawiają brzmi: Jak może istnieć wszechobecny Bóg, który zawsze jest przy mnie, jeśli czuję się tak bezradny i samotny? Pytanie jest źle postawione. Prawidłowo musiałoby brzmieć: Jak może istnieć wszechmogący Bóg, który jest zawsze dla mnie, a ja tego nie zauważam? Miej zawsze na uwadze: W każdym pytaniu zawarta jest odpowiedź. Pierwsze pytanie postawiłeś na głowie. Dlatego nie możesz znaleźć zadowalającej odpowiedzi. Nie chodzi o to, czy Bóg jest, czy Go nie ma, lecz dlaczego Go nie czujesz, albo dlaczego się nie dziwisz, że Go nie czujesz. Gdy stawiasz fałszywe pytanie, zrzucasz odpowiedzialność na Boga. Bóg jest jednak naprawdę niewinny. Budujesz ścianę między sobą a Nim, która tak długo stoi, aż sam doświadczasz, że twój punkt widzenia jest błędny. Wówczas zauważasz, że jesteś stwórcą własnego losu i że posiadasz całą moc, której zazdrościsz innym. Dlatego zawsze powtarzam: Strzeż się zazdrości, lub postrzegaj ją jako wskazówkę, że jeszcze nie wiesz, jak dużą masz wartość. Nie widzieć własnej wartości to marnowanie czasu. Nie znać własnej wartości jest ścianą, z którą ciągle się zderzasz. I to jest odpowiedzią na postawione na początku pytanie: Nie jesteś sam, robisz się tylko takim.


Sai Baba

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-01, 12:42:41 »
„Ziemia - to plama Na nieskończoności błękicie, A Bóg ją zetrze palcem, lub wleje w nią życie Jak w posąg gliniany Adama.”
- Juliusz Słowacki (z książki Kordian)


VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-12-01, 11:59:32 »
Wiedzcie, że dla poety jedna tylko droga: W sercu szukać natchnienia i dążyć do Boga!
- Adam Mickiewicz

gotta LUV adaś :)
goethe też jest fajny i natchniony, chyba nawet bardziej niż adamo.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-01, 01:08:31 »
mega fajny dekret dziś znalazłam, naprawdę piękny, dzielę się z Wami :)
http://www.uzdrowienieduszy.com/2013/11/modlitwa-poaczenia-ze-zrodem.html

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-24, 19:43:58 »
Zgoda ze soba to temat do ktorego dojrzewalem i teraz jest najwazniejszym celem. Teraz to jest to, inaczej daleko nie zajde.
Ja rozumiem i czuje to jako stan wewnetrznej harmonii, akceptacji siebie i wszystkich czesci siebie. Jest to stan w ktorym mozliwa jest transformacja i w ktorym latwiej doswiadczac wyzszych uczuc. Zgoda=harmonia=jednosc.

Ciekawy jestem doswiadczen innych osob.

Dla mnie zawsze to było najważniejsze.  Harmonia - ja to nazywam jeszcze porządkiem w głowie. Miałam okres kiedy czułam to cały czas. Potem straciłam i od tego czasu cały czas próbuję oddzyskać.  Teraz mam okres, że od czasu do czasu się udaje to poczuć.