Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 110753 razy)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-01-31, 12:00:41 »
Zdecydowanie ważniejsze jest kreowanie na bazie konkretnych uczuć (szczególnie związki), wynikających z naszego kontaktu ze sferą boskości. Kreujmy z tego pułapu, jak chcemy życia najwyższej jakości.

Fajnie to ująłeś :).
Pamietam, jak byłam niezwykle niesforna, chciałam mieć wszystko "po swojemu" - tak się czułam bezpieczniej, czułam że gdy mam "po swojemu" mam kontrolę nad swoim życiem i nad swoim światem. A jednocześnie miałam wiele negatywnych przekonań, że to, co popłynie od Boga bądź od innych - przyniesie mi tylko niezadowolenie i straty. No i owszem miałam po swojemu, ale za to z dużym wysiłkiem w działaniach, kreacjach. W końcu mnie to tak zmęczyło, że "padłam na pysk" i powiedziałam koniec :). I to był chyba przełom, którego kulminacja trwała wiele tygodni. Przez ten czas, cały mój system wartości legł totalnie w gruzach, a urojenia które stworzyłam (głównie na swój temat) obiły mi buzie z każdej strony :). Jednak było warto, bo przyszedł i kolejny przełom, dzięki któremu nauczyłam się właśnie kreować przez serce i  wyższe uczucia - związki, relacje z ludźmi, bogactwo. I od tamtego czasu nigdy nie zaznałam uczucia braku, w jakiejkolwiek dziedzinie, który dominował  u mnie nieustannie, gdy chciałam mieć wszystko "po swojemu".

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-31, 11:24:58 »
Może nie napiszę nic odkrywczego, ale myślę że warto podkreślić jak ważna jest pewna rzecz.

Chodzi o poddawanie całego swojego życia Bogu. Całego. Nie tylko tych fragmentów, które nas interesują, gdzie chcemy coś osiągnąć. Również tych gdzie jest nam komfortowo, wygodnie i gdzie nie mamy w planach nic zmieniać. A przede wszystkim tych, na których nam mocno zależy i gdzie chcemy osiągać coś "po swojemu". Generalnie wszystko. :)

Zawsze, gdy dzieje się coś dobrego w moim życiu, dziękuje za to Bogu i cieszę się, że będzie tego więcej - bo będzie :) Gdy coś jest dla mnie ważne, powierzam to Bogu i proszę żeby wszystko ułożyło się w najlepszy sposób, nawet jeśli miałoby to kompletnie zburzyć moje plany i to, czego ja chcę na ten moment.

Nie lubię precyzować, czego dokładnie chce od Boga. Nie modlę się o konkretną pracę, związek, mieszkanie i inne takie. Nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Nie jestem wszechwiedzący i choć potrafię mniej lub bardziej ogólnikowo określić, że czegoś nie chce czy chce - nie widzę powodu, żeby wchodzić w jakieś zbędne detale. To by ograniczało tylko boską kreacje.

W kwestii związku nigdy nie wchodziłem w szczegóły - wiedziałem tylko co chce poczuć przy tej osobie i to wystarczyło. Czuję to nawet mocniej. I w życiu bym sobie sam nie wymyślił tak genialnego związku, tak bardzo inspirującego i otwierającego mnie na dużo dobrych rzeczy. Jakbym się uparł to w desperacji mógłbym sobie obmyślić szczegółowo, jakiej partnerki chce (jak to jest podane w wielu przepisach na przyciągnięcie połówki) i może nawet bym sobie taką wykreował. I co z tego bym miał? Niepełne, ograniczone moją niepełną świadomością szczęście. Zabawkę, która by nie dała pełnego spełnienia.

Zdecydowanie ważniejsze jest kreowanie na bazie konkretnych uczuć (szczególnie związki), wynikających z naszego kontaktu ze sferą boskości. Kreujmy z tego pułapu, jak chcemy życia najwyższej jakości.

A to wymaga poddanie się uczuciom, te uczucia muszą być dla nas ważniejsze od rozsądku, strachu, psychicznego komfortu, zachcianek i innych takich. Istotą jest tak naprawdę podejście "nieważne co mnie spotka, niech tylko to będzie przepełnione boskością". Nieodłączną cechą tego co nas spotyka ze strony Boga, jest nieskończona mądrość, która uwzględnia WSZYSTKO. Trzeba więc zaufać, że cokolwiek by to nie miało być - będzie genialne, korzystne i inspirujące, nawet jeśli owoce tego przyjdą dopiero po bardzo długim czasie.

Pozwólcie sobie "umrzeć" w takim sensie, że dopuście do siebie, że absolutnie wszystko w Waszym życiu może pójść w zupełnie innym kierunku, niż to czego się spodziewacie, czego chcecie czy oczekujecie. Nie mówię, żebyście byli obojętni wobec tego co Was spotyka - po prostu niech zawsze będzie luz i zdrowy dystans do tego co macie czy chcecie mieć. Poddajcie wszystko Bogu - pozwólcie Mu nie tylko dawać, ale także odbierać i zmieniać. Oddajcie mu całe swoje życie, uczyńcie Go panem swojego życia. To nie boli, to jest coś niesamowitego, pozwalającego w końcu odpocząć, wyluzować, poczuć się bezpiecznie i stabilnie, a także bardzo miło i przyjemnie.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-01-30, 12:06:27 »
Od jakiegoś czasu kontempluje sobie w temacie: "Dobry Boże, co to tak naprawdę znaczy, że jestem stworzona na twój obraz i twoje podobieństwo". Polecam każdemu aniołkowi (i nie tylko :)), w ramach uzdrawiania swojego związku z Bogiem :).

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-12-19, 11:28:04 »
To co czuję, to przede wszystim nie ma ze cos jest po za Bogiem. Bóg jest naszym ojcem, a my jestesmy jego dziećmi. Bóg pomaga swoim dzieciom, by stały sie jego podobieństwem. Bóg działa poprzez nas, doświadcza poprzez nas, coraz szerzej,  by stać się w nas sobą.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-19, 10:12:18 »
Dzieki za odpowiedz.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-12-18, 17:32:12 »
Jest bezinteresowne. To czego Bóg potrzebuje dla siebie - może sam sobie udzielić swoja mocą, od nas(równiez naszych dusz) nie potrzebuje niczego.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-18, 17:23:38 »
Witam
Czy milosc i boskie wsparcie jest bezinteresowne ze strony Boga ?
Teraz wlasnie afirmowalem sobie i wyplynelo cos takiego ze Bog ma jakis interes w tym ze chce nam pomuc wszystko dac i ma to zwiazek z naszymi duszami.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-10, 19:59:31 »
bo to chyba ma związek z pojmowaniem Boga po katolicku
...
Każdy lęk jest trudnym dla nas doświadczeniem. Odbiera pogodę ducha i jasność myślenia. Prowadzi do pomieszania dobra ze złem. Lęk jest złym doradcą. Z lęku przed samotnością wielu ludzi godzi się na takie więzi, które oddalają ich od miłości i prowadzą do jeszcze bardziej bolesnego osamotnienia. Z lęku przed tym, że nie poradzą sobie z życiem, niektórzy decydują się na takie postępowanie, które sprawia, iż rzeczywiście sobie z życiem nie radzą, gdyż czynią to co, łatwiejsze, promowane w mediach czy modne w danym środowisku. Początkowo lęk wtedy maleje, bo człowiek robi to, co jest dla niego łatwe albo za co chwalą go inni ludzie. Dopiero później z rosnącym niepokojem odkrywa, że czynienie tego, co nie wymaga wysiłku lub co pochwala większość ludzi, to zły sposób radzenia sobie z życiem.
Najbardziej groźną formą lęku jest obawa o to, czy jest sens czynić dobro, zachowywać Boże przykazania, słuchać sumienia i kochać nawet wtedy, gdy ludzie wokół mnie postępują inaczej.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:42:44 »
To jest lęk przed byciem złą, przed czynieniem zła i wynikający z tego przymus bycia dobrą. Lęk przed własnymi negatywami taki że nie pozwalamy sobie na przyznanie się że je mamy w sobie.
A inni mają to za nic i robią co im się podoba, nie przejmując się tym że krzywdzą innych czy zatruwają świat.

tak mam taki lęk co wykorzystywała moja mama bo robiłam wszystko czego chciała abym tylko nie nazwała mnie złą córką
muszę zbadać to czy na pewno akceptuje swoją złą stronę
ale kurcze czuję że już mi wywala :( 

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:41:58 »
  Ja bym raczej tekst z blogu odczytała dwubiegunowo-jako zwrócenie uwagi na to,na co innym nie pozwalać,by nie naruszali mojej strefy komfortu i dobrego samopoczucia i na co móc pozwolić sobie,by się bardziej otworzyć na swoją prawdziwą naturę-tą realnie powiązaną z moim komfortem bycia  i samopoczuciem...Wyzwalaczem są emocje wzniecone przez daną osobę i sytuację...

Ale to ja...Każdy ma swoje zdanie...

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:40:08 »
taka refleksja odnośnie bycia wkurzanym.
Znam 2 koleżanki które zostały wkurzone na maxa i teraz za to dziękują.
Pierwsza została wkurzona przez współlokatora i to do tego stopnia że poszła do banku dowiadywać się o kredyt mieszkaniowy bo już nie mogła wytrzymać we wspólnym mieszkaniu. Dostała kredyt i kupiła sobie małe mieszkanko akurat w okresie bardzo niskich cen. Teraz po latach już spłaciła kredyt i jest wdzięczna tamtemu komuś że ją wkurzył.
Druga koleżanka została na maxa wkurzona przez kolegę z pracy że aż się zwolniła. Po zwolnieniu zaczęła z braku pracy realizować się w RD , robić kursy i dziś prowadzi duży pensjonat nad morzem gdzie cały rok organizuje warsztaty i zjazdy. Po 10 latach na jednym z jej warsztatów zjawił się ów kolega który ją tak wkurzył zrobić sobie ustawienia rodzinne.

tak więc czasami bywa że wkurzają nas ludzie po to by nas wypchnąć gdzie nie pasujemy abyśmy poszli do przodu w życiu

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:38:16 »
To jest lęk przed byciem złą, przed czynieniem zła i wynikający z tego przymus bycia dobrą. Lęk przed własnymi negatywami taki że nie pozwalamy sobie na przyznanie się że je mamy w sobie.
A inni mają to za nic i robią co im się podoba, nie przejmując się tym że krzywdzą innych czy zatruwają świat.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:31:25 »
Edyta
Jesteśmy w tym bardzo podobne. Najbardziej wkurzają mnie papierosy i hałas z którego najbardziej nie cierpię muzyki, radia.
Ale gdy się wgłebić, to nie wychodzi bezpośrednie przełożenie że zabraniam sobie palić i słuchać głośno radia. Zabraniam sobie szkodzić, truć innych czy siebie czyli robić coś złego. A gdy zapytam dlaczego to wyłaniają się głębsze przyczyny.

Inga dzięki ja siebie też popytam :) to mnie zaintrygowało zwłaszcza że niedawno zaczęło mi wywalać "dlaczego ja zawsze muszę być taka dobra i emanować empatią,  dlaczego nie mogę być np. chamska, rozzłoszczona  i niewyrozumiała."

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:14:22 »
wiec czy to naprawdę jest  prawda ,ze to co  nas potwornie wkurza u innych to jest to czego nie akceptujemy u siebie ?
albo podobno przyczyną raka na poziome psychicznym jest uraza. dla mnie to dziwne, umiera na raka tylu znanych uśmiechniętych i tych lubianych celebrytów czy łagodnych, dobrych i uduchowionych  ludzi - np. Michael Landon, a ja  nie umiem wybaczać,  w sensie zapomnieć, mam niejedna urazę i mam się świetnie.
« Ostatnia zmiana: 2013-12-09, 14:16:29 wysłana przez Barnaba Kwapiński »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-12-09, 14:11:16 »
Edyta
Jesteśmy w tym bardzo podobne. Najbardziej wkurzają mnie papierosy i hałas z którego najbardziej nie cierpię muzyki, radia.
Ale gdy się wgłebić, to nie wychodzi bezpośrednie przełożenie że zabraniam sobie palić i słuchać głośno radia. Zabraniam sobie szkodzić, truć innych czy siebie czyli robić coś złego. A gdy zapytam dlaczego to wyłaniają się głębsze przyczyny.