Autor Wątek: O przedwiecznych - wpływy, charakterystyka, dualizm  (Przeczytany 24247 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 21:58:10 »
"Wg mnie wszechświat nie został stworzony, lecz istniał zawsze. Ty zakładasz jego poczatek, a ja nie. " - i istniał zawsze w takiej samej formie, niezmiennie? :) Ja zakładam, ze istniał początek wielu stworzeń, stanów czy zjawisk - że one nie są nieskończone i niezmienne. Zakładam, ze Wszechświat ewoluuje i się zmienia.

Co do wiedzy - dla mnie jest to zdecydowanie rozwojowe, kiedy czuję również pod wpływem medytacji, ze ciemność to tylko brak boskiego światła i nie istniała wiecznie. Mi to pasuje zdecydowanie bardziej, niż teoria o wiecznie istniejącym Wszechświecie, w którym zawsze istniała dysharmonia i dualizm.

Jednak jak już wcześniej rzekłam - akceptuję, ze mi pasuje to, innemu co innego; jak jest naprawdę każdy z nas dowie się najpewniej po oświeceniu :) wyraziłam jedynie swoje wątpliwości, jakie budzi we mnie teoria wiecznie istniejącego Wszechświata, mało zmiennego - skoro zawsze coś musiało w nim istnieć i było to z gruntu od zawsze dysharmonijne.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 21:49:39 »
Mariomar
Ja nie zajmuję się zbaweianiem czy wyzwalaniem strzyg. Nie interesuje mnie także rozwój strzyg. To nie sa istoty, którym miałbym coś do zaoferowania. I radzę trzymać się takiego podejścia, zamiast tracenia czasu i energii na kombinowanie, co można by zrobić z tymi strzygami.
To, co można, to ZAAKCEPTOWAĆ< ŻE SĄ , TRZYMAĆ SIĘ OD NICH Z DALEKA i nie wchodzić im w drogę ze zbawczymi czy uzdrowicielskimi misjami. 
Wniosek co do wypalania karmy strzyg ciemnością na mój gust całkiem nielogiczny, bo strzygi powstały z niebytu i powinny wrócić do niebytu we właściwym czasie. Skoro dzięki swym stwórcom nie wrócily, a przyjęły ludzką karme, to podlegają ludzkiej karmie.  Ale to już nie mój problem. Ja znalazłem rozwiązanie - nie wchodzić w drogę istotom, które z nami nie harmonizują. I nie tworzyć z nimi związków, by sdobie nie spaprać karmy.

hydrozagadka
Wg mnie wszechświat nie został stworzony, lecz istniał zawsze. Ty zakładasz jego poczatek, a ja nie.
Dla mnie ZAWSZE znaczy zawsze, bez początku i bez końca. Jak to mówią buddyści - wszechswiat istnieje od niemającego pcozątku czasu do niemającego końca czasu. Ja też to tak czuję w medytacjach. A robiłem ich sporo w przeszłych życiach.
Natomiast sensownie mogę mówić tylko o tym, przy czym byłem. Nie byem przy stworzeniu świata. Byłem, odkąd została stworzona moja dusza :)
Dlatego nie wypowiedam się na temat tego, co działo się, zanim ja się stałem, zanim pojawiła się moja świadomośc. I choć to możliwe, żeby w medytacjach wchodzić w pamięć wcześniejszych wydarzeń, to jakoś mnie to nie pociąga. Nie rozwija duchowo, choć niewątpliwie rozwija wiedzę. Ale widze, że ta wiedza nie ma praktycznego zastosowania.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 21:33:26 »
Co człowiek, to teoria - póki żadna z osób nie jest oświecona, to można  sobie dyskutować opierając się na odczuciach, logice i prostocie; a i tak żadna ze stron nie będzie wiedziała, gdzie leży 100% racja :)

Mimo to dyskusje są dobre:

Od zawsze było światło i była ciemność.
To my nadajemy im określenia dobro i zło. Z punktu widzenia innych istot mo ze być na odwrót. Np. mrówki, pszczołu czy koty uwielbiają promieniowanie żył wodnych, a ludzie od niego umierają.
A wiec ciemność nie oznacza zła, a światłość nie oznacza dobra.

No to doprecyzujmy - pisząc "światłość" i "ciemność" mam oczywiście na myśli typy ENERGII, gdzie światłość - to full boskiej energii, a ciemność - jej brak; Nie mam oczywiście na myśli zwykłej światłości i ciemności, w materii;

Czy masz Leszku na myśli to samo?

W boskiej energetycznej światłości nie ma cieni - po prostu światło nie rzuca cieni samo w sobie; Do tego potrzebny jest zagęszczony energetycznie przedmiot (w prawach materialnych) lub np.: istota gęściejsza energetycznie od boskiego światła;

I skąd niby była owa energetyczna ciemność i owa dysharmonia? Czy dysharmonia to boska cecha? Skąd zatem miała się wziąć dysharmonia "od zawsze"?

Cytuj

Na poziomie umyssłu oświeconego nie istnieje zło, czy ciemnośc. Przy skonbkretyzowanym zainteresowaniu, przy świadomosci skoncentrowanej na możliwie najwyższych wibracjach, nie mA DOSTĘPU DO CIEMNOŚCI, NEGATYWNYCH (NEAHARMONIJNYCH) WIBRACJI.

No własnie; A te najwyższe wibracje, to boskie wibracje; Pra-początkiem stworzenia jest Bóg - owa światłość; czy sam z siebie wyemanować miał zatem tez własne zaprzeczenie, ciemność i dysharmonię, skoro te mają istnieć od zawsze?
Czy mogło istnieć u zarania obecnego Wszechświata i innych wszechświatów, które pulsują i posiadają swoiste początki i końce - coś innego niż Bóg?

Cytuj
A więc nie chodzi o istnienie przedwiecznego zła, tylko o przedwieczną dysharmonię.

Hmmm... mi to wygląda na jakieś kodowanie, szczerze mówiąc. Po cóż Bogu, którego boską cechą ma być harmonia - wieczna dysharmonia?

Skąd miała by wziąć się owa dysharmonia?

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-27, 21:16:53 »
A kolejne odkrycia Olgi kojarzą mi się z kwestią krokodyli w ciałach subtelnych. Z kolei wczoraj przeczytałem artykuł Andrzeja Kluzy, w którym utożsamia owe krokodyle (którymi zajmuje się już dość długo) z Reptilianami. Zatem moja prywatna teoria mi się potwierdza i na swoje potrzeby jestem zadowolony;)

Ja też czuję, że galarety i przedwieczni mają dużo wspólnego z krokodylami, opisywanymi przez A Kluzę na jego stronie: http://swiatducha.wordpress.com/.

Łączy się to też ładnie z tym, co można znaleźć na stronie Aniyi: http://www.kwiatduszy.pl/ - chociaż ta strona na razie znikła. :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-27, 20:56:39 »
Ze strzygami postępowało się bardzo prosto. Powoływało się je do wykonania zadania, po czym następowała dematerializacja.
A wszystko pomieszało się, odkąd twórcy strzyg zaczęli im oddawać nadludzką cześć i podziwiać je za wyniki działań, jakich sami nie potrafili osiągnąć. Odtąd strzygi utrzymywano przy życiu dłuzej niż trzeba. A one powoli nabierały ludzkich cech i gromadziły ludzką karmę. Tak zaczęły inkarnować w ludzkiej postaci.

Leszku,
zaraz :), to jak to jest - skoro strzygi zaczęły gromadzić karmę ludzką, to skoro my ją wypalamy światłem i dostrajaniem się do dobra, to... strzygi wypalą karmę swoją, robiąc zło, dostrajając się do ciemności? No bo mi się taki logiczny wniosek nasunął. :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 20:49:41 »
Marylka
Od zawsze było światło i była ciemność.
To my nadajemy im określenia dobro i zło. Z punktu widzenia innych istot mo ze być na odwrót. Np. mrówki, pszczołu czy koty uwielbiają promieniowanie żył wodnych, a ludzie od niego umierają.
A wiec ciemność nie oznacza zła, a światłość nie oznacza dobra. Wartościowanie wynika  użyteczności pewnych wibracji dla nas, dla naszego rozwoju. Chodzi o to, by nie wchodzić w wibracje dysharmonijne, by nie oapnowywać światów energii, dla nas niekorzystnych.
Na poziomie umyssłu oświeconego nie istnieje zło, czy ciemnośc. Przy skonbkretyzowanym zainteresowaniu, przy świadomosci skoncentrowanej na możliwie najwyższych wibracjach, nie mA DOSTĘPU DO CIEMNOŚCI, NEGATYWNYCH (NEAHARMONIJNYCH) WIBRACJI.
A więc nie chodzi o istnienie przedwiecznego zła, tylko o przedwieczną dysharmonię.

Ze strzygami postępowało się bardzo prosto. Powoływało się je do wykonania zadania, po czym następowała dematerializacja.
A wszystko pomieszało się, odkąd twórcy strzyg zaczęli im oddawać nadludzką cześć i podziwiać je za wyniki działań, jakich sami nie potrafili osiągnąć. Odtąd strzygi utrzymywano przy życiu dłuzej niż trzeba. A one powoli nabierały ludzkich cech i gromadziły ludzką karmę. Tak zaczęły inkarnować w ludzkiej postaci.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-27, 20:09:33 »
Po kolejnej sesji w temacie, mogę powiedzieć, że bardzo ważnymi rejonami działania przedwiecznych i energii z której czerpią - są tyły czakr [ wloty]. Oraz kanały uszne, zatoki, cały mózg i bardzo jego gadzia część która jest podkręcana na zachłanność pierwotnych niskich wibracji związanych z przetrwaniem/bezpieczeństwem.

Olu, mi po ostatniej sesji węzłów pojawiło się takie silne parcie na kanały uszne. W zatokach nic nie czuję, chociaż od dziecka mam je chore na poziomie fizycznym. A w kanale usznym czuję takie pulsowanie energii i taki power, i taki jakby "przeciąg" - czy to oznacza przedwiecznych, podpiętych pod moją głowę? Bo chyba nie przypadkowo rozwinął się teraz na forum temat przedwiecznych, akurat tuż przed pojawieniem się u mnie takich objawów.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 18:17:00 »
Wg mnie ciemność nie jest "nieskończona" i nie była od zawsze; ale o tym już napisałam tu http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=634.msg38460#msg38460
I podtrzymuję to :)

Po prostu też nie rozumiem, czemu miałoby istnieć przedwieczne zło, przedwieczna ciemność, tak samo jak przedwieczne Światło - Bóg; Czuję, że był kiedyś jakiś początek dualizmu i podziału, jakieś pierwsze istoty światła, które odrzuciwszy światło, odgrodziwszy się od niego -  "stworzyły" pierwszą ciemność. Gdyby ciemność zła i światło miłości Boga istniały zawsze we Wszechświecie, to znaczyłoby wg mnie, ze i ta ciemność musiałaby być boską cechą - bo tylko on jest nieskończony; A ciemność to jedynie zaprzeczenie światłości, odcięcie się od boskiego światła - jakże Bóg mógłby odcinać się sam od siebie? Jedynie istoty stworzone przez Boga, w akcie wolnej woli mogą tego dokonać. Zatem zło-ciemność mogło istnieć jako potencjalny wybór, lecz nie istniało zawsze.

Czyli bardziej chodzi wg mnie o to, ze w świetle i wolnej woli istot światła zawsze krył się potencjał odcięcia od Światła-Miłości-Boga, jako wybór - czyli ta ciemność - lecz nie zawsze taki stan realnie istniał. I to dla mnie jest ok.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-27, 18:21:29 wysłana przez hydrozagadka »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-04-27, 18:09:07 »
Cytuj
Tak, właśnie o to chodzi, że wiele istot pragnie "z dobrymi intencjami" poznawać wibracje, które dla nich są niekorzystne. I dąży do odrodzenia w niekorzystnych dla nich warunkach. Jedne z ciekawości, inne z naiwności, a jeszcze kolejne wybierają świadomie doświadczanie tego, co "rozszerzy ich doświadczenie" na te rejony rzeczywistości, które są dla nich szkodliwe (w ocenie subiektywnej - złe). Efekty łatwo przewidzieć, kiedy się wie, o co chodzi. Ale naiwniacy nie przewidują.
Idea niekoniecznie pochodzi od Przedwiecznych, ale została przez nich bardzo rozreklamowana. I wiele UA w nią wierzy i szuka tego, co dla nich niekorzystne tłumacząc sobie i innym, ze "przecież wszystko pochodzi od Boga, a więc musi być dobre".

A propo naiwności. Moim zdaniem nie wynika ona z braku odpowiedniego doświadczenia, ale z zawężenia świadomości. Tzn. to zawężenie nie wynika z braku odpowiednio rozwiniętej świadomości, ale jest efektem podjętej decyzji "że czegoś nie chcemy widzieć". A decyzja może być podjęta samodzielnie pod wpływem traumy lub być wynikiem cudzych manipulacji.

Mnie poziom naiwności mocno zleciał w dół, kiedy się zorientowałam w ile iluzji wierzyłam. Stąd takie moje wnioski.

Też teorię (bardzo rozpowszechnioną w światku duchowym) o lekcjach jakie mamy do przerobienia tu na Ziemi moim zdaniem można włożyć między bajki. To kolejna iluzja, która ma na celu utrzymać ludzi w przekonaniu, że to czego doświadczają służy czemyś lepszemu czyli coś w ten deseń jak napisał Leszek <I wiele UA w nią wierzy i szuka tego, co dla nich niekorzystne tłumacząc sobie i innym, ze "przecież wszystko pochodzi od Boga, a więc musi być dobre">.

« Ostatnia zmiana: 2013-04-27, 18:14:35 wysłana przez Grażyna Anna »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-27, 17:59:20 »
Aż nie wiem jak to wyrazić, ale to sprawia taką ulgę, że nareszcie docieram do tego co było przyczyną/praprzyczyną tego całego "zamieszania". Atlantyda etc - to było "potem". A przecież zawsze jest powód , "przedtem".
Choć przecież o zupełnym początku jeszcze nie mówimy - ale może nawet nie ma takiej potrzeby. Na razie :)
Tylko cuś mi tu nie pasuje, że we Wszechświecie, OD ZAWSZE było dobro I zło, wibracje korzystne i niekorzystne. Bo "po co" - ze się tak naiwnie zapytam ? :))

I Leszku, czy jeżeli Przedwieczni nauczyli cię jak "produkować" strzygi - to wiesz jak z nimi "postępować" ?
Just asking :))

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 16:39:10 »
Nie bardzo siedzę w temacie Przedwiecznych (Pradwanych) czy też Galaret, ale od czasu do czasu spotykam się z tym tematem przy okazji sesji regresingu czy wypalania węzłow karmicznych. 
To, co pisze, wynika ze wspomnień klientow i moich wizji. 1 raz mam własne wspomnienie, kiedy Przedwieczni nauczyli mnie, jak produkować strzygi.
Dla mnie ta grupa istot (Przedwieczni) nieco się róznicuje, ale nie za bardzo. Galarety i Przedwiecznych uznaję za istoty tego samego pochodzenia, choć są tam grupy o różnym poziomie inteligencji i róznych intencjach.
Charakteryzują się tym,  ze nie potrafią żyć bez pasozytowania na energii żywych. Pasdożytowanie było im potrzebne, by mogły realizować swoje cele, a także przetrwac bez ciał.
Mnie nie tyle interesuje, jak one się dzielą i skąd się wywodzą, ale jaki mają system wartości, który przekazywali potem innym istotom, a przede wszystkim młodszym od nich UA.
Forma - galaretowato amebowata. Tak ich postrzegam nie tylko ja. Energetycznie widać, że dzielą się na arystokrację i chołotę. Arystokracja jest bardziej przebiegła i ledwo, ledwo świeci jakimś światłem, ale potrafi imitować białe. Chołota jest czarno - szara.
Między oboma grupami nie ma porozumienia czy współpracy. I nic dziwnego, bo źródeł swego zaslilania obie grupy poszukują na zewnątrz. Ale nieporozumienia co do zagospodarowania Aniołów obejmują też "arystokrację".

System wartości tych istot bazuje na poczuciu skrzywdzenia przez Boga. Wg. nich Bóg jest zły, ponieważ pozbawił ich wolności. Zaś wolność absolutna to kreowanie sobie wszystkiego bez żadnych konsekwencji! Jednakże, ponieważ konsekwencje negatywnych kreacji są negatywne, to winę za taki stan rzeczy Przedwieczni zwalili na "złośliwego" Boga.
Przysięgli Bogu zemstę za wszelkie krzywdy, jakie ich spotkały.
Menele wyłudzają litośc rzężąc i popiskując, jak strasznie zostały skrzywdzone przez Boga i błagając o pomoc. Naiwne dobre istoty po postanowieniu, że im pomogą, stają się ich ofiarami i energetycznymi żywicielami. W zamian za to są zasilane toksyczną wizją Boga i jego złych uczynków.
Z kolei arystokraci są bardziej przebiegli. Sprytnie montują armię przeciw Bogu, zasilając ją kolejnymi zbuntowanymi przeciw Bogu i jego niesprawiedliwości. Jednakże trzeba pamiętać, że wszelkie informacje o niesprawiedliwosci Boga pochodza wyłacznie od nich.
Arystokracja Przedwiecznych  (niejednomyślnie!) uznała, że młodsze od nich istoty, czyli Anioły, trzeba wprowadzić w życie ucząc ich prawdy o Bogu oraz o rozwoju.
Ta "prawda" mniej więcej tak wygląda: "Miłośc i Bog to stagnacja, a rozwój idzie we wszystkich kierunkach i polega na poznawaniu wszystkiego (czystych i mrocznych energii)". "Bog jest zły i nalezy go ukarać, pozbawić mocy, czcicieli, zwolenników i powołać nowego Boga, który nie będzie karał konsekwencjami za negatywne kreacje". Ta 2 "prawda" jest przekazywana nielicznym, którzy już są pewni jako wrogowie Boga.
Przedwieczni szkolili Archaniołów zlecając im misje pośredniczenia między Aniołami a Bogiem przez nich powołanym! Świadomie tego jednak nie głosili, zeby posrednicy byli przekonani o szczególnej wartości swego pośrednictwa. Jednakże pośrednikom zakładali odpowiednie kody i dostrajali do sztucznego białego światła, jako niby najwyższego poziomu rozwoju. Za tym jednak kodowali mechanizmy ograniczania się w rozwoju do astralu i negatywne nastawienie do związków, a szczególnie związków najbardziej harmonijnych.
Nienawiśc Przedwiecznych i inicjowanych przez nich UA do miłości jest spowodowana obserwacją, że kiedy działa miłośc, wówczas nie można kochających istot nawrócić przeciw sobie i przeciw Bogu. Robili więc wszystko, żeby UA sAME CHCIAŁY SIĘ "ROZWIJAĆ", CZYLI INDYWIDUALIZOWAĆ TAK, ŻEBY DO NIKOGO, A PRZEDE WSZYSTKIM DO bOGA, NIE BYŁY PODOBNE.

W dalszym kontekście:
Wg mnie, Wszechświat istniał zawsze i zawsze będzie istniał. Od zawsze była w nim ciemność i swiatłość. Od zawsze były wibracje czy sytuacje korzystne, jak i niekorzystne.
Ludzie (a wcześniej inne istoty) zaczęli oceniać to, co korzystne i nazywać to dobrem. A co niekorzystne - złem.
Problem jednak nie polega na tym, że zauważamy zło i dobro. Problem polega na tym, że lgniemy do zła deklarując, że zależy nam na dobru!
Tak, właśnie o to chodzi, że wiele istot pragnie "z dobrymi intencjami" poznawać wibracje, które dla nich są niekorzystne. I dąży do odrodzenia w niekorzystnych dla nich warunkach. Jedne z ciekawości, inne z naiwności, a jeszcze kolejne wybierają świadomie doświadczanie tego, co "rozszerzy ich doświadczenie" na te rejony rzeczywistości, które są dla nich szkodliwe (w ocenie subiektywnej - złe). Efekty łatwo przewidzieć, kiedy się wie, o co chodzi. Ale naiwniacy nie przewidują.
Idea niekoniecznie pochodzi od Przedwiecznych, ale została przez nich bardzo rozreklamowana. I wiele UA w nią wierzy i szuka tego, co dla nich niekorzystne tłumacząc sobie i innym, ze "przecież wszystko pochodzi od Boga, a więc musi być dobre".

No i kwestia prawdy.
W sesjach regresingu nie poznajemy prawdy obiektywnej. Podobnie ma się sprawa z uwalnianiem od obciążeń w węzłach karmicznych. Poznajemy prawdę psychologiczną. NASZĄ, OSOBISTĄ. I tylko taka ma dla nas wartość uwalniającą.
W psychoanalizie mówi się o ARCHETYPACH, albo o symbolice marzeń sennych. Nasza podświadomosć funkcjonuje na innych zasadach niz nasz logiczny umysł, ktory musi mieć materialne lub racjonalne dowody. O tym wiedzą psychoterapeuci od ponad 100 lat. Ale nie wyobrażają sobie tego sceptycy, choc temu prawu podlegają.
Jednakże bywają sytuacje, w ktorych prawda psychologiczna spotyka się z prawdą historyczną lub materialną.
I teraz odwołując się do ARCHETYPÓW, to muszę stwierdzić,że dla mnie bardziej zrozumiały jest archetyp strzygi, demona czy smoka wodnego, od mechanizmu Piotrusia Pana czy kompleksu Edypa. Po prostu pracuję z innymi ludźmi niż psychanalitycy. A ci inni ludzie mają zupełnie inne archetypy niż klientela psychoanalityków.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-27, 16:41:34 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-27, 15:47:18 »
Leszek - dziękuję :))

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-27, 11:10:30 »
Koronka do miłosierdzia bożego :D pamiętam, jak mnie tym ksiądz dręczył na katechezie :D

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-27, 11:04:54 »
Pomijając bzdury nt. Wielkich Przedwiecznych (czyli jakby nieśmiertelnych) i KORONKĘ..., mamy tu 3 strony wpisów na ten temat. Może się przydadzą do podsumowania. 
http://www.cudownyportal.pl/forum/szukaj.php?ph=przedwieczn&uid=0&cid=0&opt=p&s=1

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-27, 10:21:49 »
A już wymiana poglądów miedzy Asią i Olgą !!!  :)))
To jest dopiero uczta !!!
Czytam to i czytam, over and over again :)
I chcę jeszcze !
Tak więc, ja bardzo proszę, żeby to uwzględnić :)