Osobiście mam takie podejście, że podchodzę z dystansem do tego co wychodzi w takim regresingu choćby. Mogę sobie przypomnieć jak mnie jacyś Przedwieczni zaczepiali i oferowali cukierka jak za nimi pójdę. No i ok. Coś sobie przypomnę, coś ze mnie zejdzie, coś sobie uświadomię. Mogę sobie o tym porozmawiać, mogę to przeanalizować i wyciągnąć konstruktywne wnioski. Dopóki działa to tak, że rozwiązuje to moje realne problemy - jest dla mnie ok. A dalej to mnie nawet nie obchodzi czy to wszystko jest prawdą czy tylko jakimś sztucznych obrazem z powodu umysłu przesiąkniętego tego typu klimatami, powodującymi projekcje realnych problemów w klimacie s-f. Tak jak ostatnio przypomniałem sobie moją niewolniczą relację w stosunku do ojca. Przyszedł mi do głowy Egipt i budowanie piramid, ale nie wiem czy to tylko dlatego, że mi się to tak kojarzyło i kiedyś coś czytałem. Być może tak naprawdę to byłem jego sługusem w zupełnie innych realiach, a być może chodziło nawet tylko o samo dzieciństwo z tego życia. To nie ma znaczenia. Grunt, że pś coś przetrawiła, poukładała sobie i coś się ruszyło do przodu. Nie przywiązuje żadnej wagi do tego czy tak było naprawdę czy nie. A jaką mi to różnicę robi?
To samo się tyczy Przedwiecznych - miałem z nimi wspomnienia, nie wiem czy prawdziwe, ale na pewno prawdziwe były emocje i wyobrażenia, które sobie przypomniałem. Osobiście czuje, że to się działo naprawdę, w takiej czy innej formie, ale coś było. A już na pewno bycie w świecie przyczynowym i upadek świadomości, których przypomnienie sobie było czymś tak intensywnym i niesamowitym (choć trudnym), że ciężko żeby to były zwykłe wytwory umysłu.
Zgadzam się jednak, że wiele osób nadużywa pewnych pojęć. Każdy kto trochę bardziej zalezie za skórę czy się zdegeneruje to od razu jest strzygą (osobiście nie kojarzę, żebym spotkał kogoś kogo potrafiłbym posądzać o to), każde złe słowo to już wielka klątwa, itd. No i pewnie część osób się naczyta różnych materiałów, a potem "wiedzą" co mają sobie przypomnieć w sesji - i zamiast eksplorować swoją pś, jadą z jakimiś fantazjami.
Zastanawiam się czy nadmierne czytanie takich tematów jak właśnie ten nie powoduje negatywnych skutków w postaci tworzenia dużej ilości wyobrażeń jak to było, zamiast własnej świadomości. Potem taka osoba w sesji filtruje swoje odczucia przez te wyobrażenia jak to niby było, a przecież u niej mogło być zupełnie inaczej. Wystarczy że pojawi się znajoma kwestia, a ten ktoś zamiast sięgnąć do tego co sam przeżył, przypomnij sobie co czytał i to będzie pierwsze skojarzenie, które wyciągnie na wierzch.