Lynd
Ja tez obecnie pracuje w temacie pracy:) Podpowiem coś , pewnie to słyszałeś wiele razy, ale to co
piszę wynika z mojego doświadczenia, więc sprawdziłam

No więc zasługiwanie, zasługiwanie zasługiwanie i niewinność:)
U mnie podobne wzorce wychodziły. Powiem to tak, praca na etacie, w kilku pracach to było odtwarzanie karmy.
Byłam wtedy przekonana, że to dla mnie najlepsza praca, nie tam własna firma. Choć mogłam taką z pomocą rodziców w pewnym
momencie otworzyć, robić to co lubię, co jest mi bliskie, a i wychodziło w badaniach że to w 100% zgodne z moim ND.
No ale w końcu tak kombinowałam, że nie wypaliło, na moje własne życzenie, nie weszlam w to. Oczywiście, karma jaką jeszcze miała, może nadal mam z rodzicami zrobiła swoje, no i garść karmicznych rzeczy związanych z pracą właśnie.
Ok wylądowałam na etacie i mogę powiedzieć, że było to dla mnie korzystne... tylko pod kontem pola do oczyszczania tej karmy;) Bo kreowałam wg mojej pś i wiele rzeczy się pokazywało, były męczące, niemiłe więc musiałam je odreagowywać. Bardzo ważna jest samoocena. Ja będąc na etacie mam kontakt z bardzo wieloma ludźmi, często takimi którzy o rozwoju duchowym nawet nie słyszeli, mogłam sobie poobserwować. To mnie zmotywowało, by zrezygnować z chęci doświadczania z nimi.
Tak podsumowując to mogłam obyć się bez tych doświadczeń, nic wartościowego mi to nie dało. Czuję się znacznie pewniej
w pracy, w reacjach z ludzmi. Jest to jednak wynik przepracowywania tego na bierząco. Ale i tak dojrzewam do tego, że praca na etacie to nie jest to o co mi ostatecznie chodzi. Może być opcją przejściową, by się ogarnąć z samooceną, z materią.
Czyli po karmie, która mnie w te wszystkie prace różne pchała. Gdybym miała bardziej czysto w pś, uważam że mogłabym od razu trafić lepiej:-)
Ważne jest by zrozumiec, że jest się wartościowym, to jest podstawa, no i niewinnym mając to wszystko co najlepsze. Zasługuje się na to i tyle:) Cała reszta to jakby skutek tego. No i niewinność, że jestem ok, gdy jest mi dobrze, lekko, łatwo, przyjemnnie wszystko przychodzi, pomimo, że inni ludzie cierpią, męczą się, ciężko pracują.
Mi się wydawało, że inni są lepsi ode mnie, bo są zdolni, mają coś ekstra czego ja nie mam, czasem to przybierała jakieś konkretne formy jak np studia itp. To są wg mnie wyobrażenia. Oczywiście pewne kompetencje ok ale tego mozna się nauczyć,
z tego co widzę że konkretnych umiejętności nie uczą na studiach, a potrzebne są by wykonywać jakąś prace.
Chodzi o to by przejrzeć pewne iluzje, wyobrażenia jakie się ma, w jakie się uwierzyło, co trzeba zrobić, by być bogatym, dużo
zarabiać.
Tak sobie jeszcze myślę, ze głębiej jest jakieś niezasługiwanie na bogactwo, na spełnianie się we własnej tworczości czy coś w tym stylu, bo równie dobrze, mając własna firmę mogłabym tych samych nieprzyjemności doświadczać, ale więcej zarabiać;) Więc tu się kreuje wypadkowa:)