Z uwagi na przedłużające się i zastanawiające mnie komplikacje związane z pracą u mnie, podjąłem ten temat
Przypomniało mi m.in. jak budowałem fortece gdzieś w średniowieczu (budowałem, czyli te kamienie układałem), troszkę obozowo mi się przypomniało, też karma (mająca chyba u mnie największe znaczenie) z Egiptu. Tam dostawałem hipnozy na ciężką pracę, dodatkowo też, zapewniano mnie o tym, że ciężka praca prowadzi do oświecenia, że można je osiągnąć poprzez ciężką pracę. A wokół mnie wtedy zachwyty gdy ciężko pracowałem "jak on ciężko pracuje [z takim podziwem i dumą]". Kierownikiem tam był mój obecny ojciec i tu też ten motyw się przejawia, że jestem doceniany tylko za ciężką pracę a inne się nie liczy. Zresztą co wcześniej zrozumiałem, dla mojego wewnętrznego dziecka pochwała i docenienie ze strony ojca liczyły się najbardziej jeśli chodzi o wzbudzenie motywacji. Ale ta część już za mną.
Nie jest to moje pierwsze podejście do tematu ciężkiej pracy, ale coś mi się wcześniej udało. Teraz jeśli pracuję np. fizycznie, to potrafię znajdować rozwiązania które ułatwiają mi pracę, sprawiają że jest lżejsza (albo ktoś mi proponuje metodę na to) albo okazuje się że moja praca czy nadmierny wysiłek nie są potrzebne (a efekt i tak jest osiągany). Na razie próbuję sobie oczyścić intencje (zwłaszcza z uwagi na różne opcje które się pojawiły dla mnie) zarówno co do pracy jak i bardziej w szczegółach - intencje co do zakwaterowania w pracy (przy pracy), otoczenia i warunków pracy.