Autor Wątek: Karma związana z pracą  (Przeczytany 12104 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-30, 18:55:59 »
Kinga

Wiem ze to dziwnie zabrzmi ale inspirujące co piszesz, w świetle tego, jak temat przepracowalaś:)
Jest nadzieja:D

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-05-30, 18:08:15 »
Laka
Ja startowałem z takiego pułapu, że jak sobie teraz przypomnę, to sie przez moment zastanawiam, czy tak rzeczywiście było.

Mam podobne myśli na swój temat :). Pamiętam wiele lat temu, jak tylko zaczynałam pisać jakiekolwiek afki w temacie pieniędzy to w ciągu kilkunastu minut dostawałam gorączki i wymiotowałam. Przez pół roku nie byłam w stanie napisać ani jednej afirmacji. Dopiero po pół roku modlitw mogłam zacząć pracować z afkami, bo coś  odpuściło.


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-30, 18:00:37 »
Mateusz

Z tym sensem to trafione:) Pomedytuje nad tym, afek sobie nie dokładam na teraz, bo i tak już mam dużo na wierzchu i piszę 4.
Sens istnienia mi się też przyda, tylko, że na razie, chce popracować z medytą Leszkową  na przyjemne
zarabianie.
Ale mnie dzis mój ojciec wkurzył, w sumie nic wielkiego nie zrobił, ale mu wywalało i coś tam mi z taka
energią powiedział, a ja poczułam wkurzenie, że on nie chce mi wcale pomagać, najchętniej by się mnie
pozbył. Chyba jakaś stara karma dała znać o sobie. Grrr
Duzo tych aspektów mi wyszło, czuję sie na chwile obecną przyłoczona tym wszystkim, a moja pś wywala wszystko jak leci.

Mi najbardziej obecnie chyba ciązy lek ze sobie nie poradzę, lęk że nie dam rady bo mam za mało siły, energii, czasu, możliwości, itd. A mam być niezależna i nie powinnam oczekiwać od nikogo pomocy.

A chyba najbardziej się boję że zachoruje i nie bedzie nikogo kto mi pomoże, gdy ja nie bede w stanie sobie pomoc, albo ze ja nie bede wstanie czegoś zrobic, gdy ktoś bliski bedzie potrzebował coś ode mnie, pomoc wsparcie.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-30, 18:04:36 wysłana przez Laka »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-30, 16:51:01 »
Laka
Ja startowałem z takiego pułapu, że jak sobie teraz przypomnę, to sie przez moment zastanawiam, czy tak rzeczywiście było. Ja żyłem po to, żeby cierpieć. praca to nic innego, jak tylko cierpienie. Nie wierzyłem, jak ktoś mówił, że coś lubi robić, że robi to dla przyjemności. Myślałem, że ludzie udają takich, żeby inni powiedzieli o nich, jacy są pracowici.
Dzięki rozwojowi duchowemu mój stosunek do pracy zaczął sie powoli zmieniać na lepsze.
Cytuj
Poza tym mam takie talenty zainteresowania, że powinnam być jakąś znaną piosenkarką, tancerką, artystką, czy kimś takim,  a najlepiej wszystko na raz:P a nie pracować na etacie.

Tylko samoocena mi na to nie pozwoliła. A miałam taką opcję drogi zycia i się nie zdecydowałam.
Nie wiem dlaczego, czy może być tak, że to niska samoocena, czy karma "nie pozwoliła"?
Albo coś/ktoś mnie przyciągnął tutaj do Polski by być zwykłym szarym ludkiem i rozwijać sie duchowo:P

Może wybrałaś taka drogę, bo chciałaś bardziej uzdrawiać karmę. Chciałaś mocniej popracować.
Talenty możesz wykorzystywać, choć może teraz więcej energii poświęcasz na oczyszczanie podświadomości.

No to, o czym piszesz dobrze działa dekret Leszka, sens istnienia.
Ja dodatkowo afirmowałem sobie coś na swoje wzorce w stylu: radość ma sens, przyjemność ma sens, miłość ma sens, szczęście ma sens, praca ma sens.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-30, 17:00:50 wysłana przez Mateusz »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-30, 16:25:37 »
Clint

jak to mówią: ciasny ale własny;)

No u mnie temat przyjemności w pracy, czy w ogóle wypłynął. Czuję zakazy by czuć radość i przyjemność bo...to strata czasu. Nie mogę sobie pozwolić na to, muszę "dać radę", wypełniać obowiązki, walczyć o byt, o lepsze materialnie warunki.

Czuję się po kilku miesiącach baaardzo zmęczona. Dopadły mnie jakieś takie wzorce ciężkości, nieprzytomności, trans zmęczenia, ból ciała.
A co ciekawe( bo nigdy tego nie miałam) niechęć do życia, takie zmęczenie życiem, ból istnienia.
Jedyna moja przyjemność, choć tak w sumie nie powinnam tego nazwać, bardziej zadowolenie, że udaje mi się, daje radę, jestem dość dobra, ogarniam swoją rzeczywistość, jestem odpowiedzialna,
zorganizowana, jak coś sobie wyznaczę jako cel to to osiągam,  no i jestem wytrwała w swoich dążeniach. Ale cena jaką za to płacę jest bardzo wysoka.
Poczułam, że rozumiem ludzi, którzy po kilkunastu, czasem po kilkudziesięciu latach życia w taki sposób, użerania się z materią( ja i tak mam całkiem nieźle uważam poukładane w pś i ogólnie otoczeniu, w porównaniu do przeciętnego obywatela) chcą chorować i umierać.

Moja pś uważa, że trzeba się zajmować konstruktywnymi działaniami, które mają na celu zabezpieczyć i poprawić jakość materialnego życia. Materia i tylko tyle. Przyjemność, zabawa, radość
to strata cennego czasu. Żygać się chce.

Tak mi wywaliło własnie po medytce Leszka na przyjemność, po kilku razach odsłuchania.
No i afki na harmonie i milosc zrobiły swoje;)

Przy okazji sobie uświadomiłam co dla mnie może być spełnieniem, przynajmniej część aspektów, różnych dziedzin. I boje sie ze troche późno na to, albo że zycia mi nie starczy. Dużo mam talentów, boje się coś zaangażować bardziej, że stracę tą resztę. A muszę się zaangażowac  by być w czymś naprawdę dobra, zarabiać na tym.
Poza tym mam takie talenty zainteresowania, że powinnam być jakąś znaną piosenkarką, tancerką, artystką, czy kimś takim,  a najlepiej wszystko na raz:P a nie pracować na etacie.

Tylko samoocena mi na to nie pozwoliła. A miałam taką opcję drogi zycia i się nie zdecydowałam.
Nie wiem dlaczego, czy może być tak, że to niska samoocena, czy karma "nie pozwoliła"?
Albo coś/ktoś mnie przyciągnął tutaj do Polski by być zwykłym szarym ludkiem i rozwijać sie duchowo:P


Czuje że moja dusza chce się spełniać przez sztukę, śpiew, taniec, modeling(?!), no i jakieś tam uzdrawianie duchowe. W taki sposób siebie przejawiać. A  moja samoocena jest tak od tego odbiegająca, że czuję że jestem totalnie w lesie. Moje wzorce zupełnie w inną stronę mnie kierują.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-30, 16:35:51 wysłana przez Laka »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-30, 15:45:13 »
W pracy, jak w soczewce widać naszą samoocene.
Z pracą łączy się też mnóstwo tematów, jest ona jakby sumą wielu zagadnień.
Ja np. miałem mnóstwo wzorców przepracowania.
Nie pracowałem nad konkretnymi tematami pracy.

Pamiętam na w odpowiednim czasie doraźnie pomogła mi literatura, książki Osho i inne motywacyjne. Wcześniej nie widziałem sensu w zarabianiu. Ale po lekturze moja pś załapała, że fajnie jest zarabiać, że to może cieszyć. Z książek Osho też się nauczyłem, że z życia trzeba czerpać radość, znaleźć jak najwięcej zadowolenia, szczęścia. Podobnie w pracy, Początkowo był to totalny przymus, później kiedy nastawiłem się na czerpanie radości, pś zaczęła odnajdywać to, co może mnie cieszyć w pracy. Tak sie właśnie ustawiam, że pracy nie odfajkowuję, zaliczam, ale staram sie wyciągnąć jak najwięcej przyjemności, radości, zadowolenia.
Oczywiście u mnie temat czeka na gruntowne zajęcie się nim, ale dużo mi sama zmiana podejścia pomogła.


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-30, 15:04:20 »
Znam te klimaty :D Choć ja przy swojej karmie i samoocenie, wolałem uciekać do klasztorów, kościołów i innych tego typu miejsc, byleby tylko nie pracować, żeby móc cieszyć się życiem i czerpaniem z prostych przyjemności bez konieczności zarabiania. Co z tego że pracowało się tam w sumie więcej niż normalnie, bo obowiązkowi stanowiły dużą część życia, ale nie było lęków o przetrwanie i poradzenie sobie w świecie - to była taka bezpieczna klatka. To ja już nawet wolałem być czyimś niewolnikiem niż samemu się martwić o swój materialny byt :D

Myślę, że warto zauważyć wartość bycia wolną i niezależną istotą, która osiąga swoje cele sama - tak jak chce i kiedy chce. No bo w takiej sytuacji jakiej opisujesz to wychodzi na to, że jakieś konkretne cele są ważniejsze od Ciebie, od Twojej wolności i niezależności (no bo skoro potrafisz je poświęcać na rzecz ich osiągnięcia). Według mnie warto jest zrezygnować z przywiązania do komfortu i innych zachcianek na rzecz sięgnięcia po swoją niezależność, nawet jeśli oznaczałoby to tymczasową utratę tych różnych bajerów. Sam stwierdziłem że co mi po różnych takich celach, jeśli nie będę potrafił ich osiągnąć na bazie swojej niezależności - nie chce być zależny od kogokolwiek. Dlatego też z taką chęcią chce się wyprowadzić z dużego domu z pięknym ogrodem do wynajmowanego pokoiku w nie wiadomo jakich warunkach, ale zapewne dość studenckich i przy niewielkim własnym budżecie na swoje życie. I to nie czuje żebym cokolwiek tracił, a wręcz przeciwnie - nie mogę się doczekać, bo wiem że zyskam tak wiele :) Wolność jest piękna i bezcenna :)


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-30, 10:45:08 »
Tak sobie myślę, że moje karmiczne bycie "utrzymanką", np mojego połówka, choć nie tylko,
wynikało z tego, że dla mnie inne cele były znacznie ważniejsze niż pieniądze, praca i zarabianie.
Bogactwo i pieniądze nie były celem, były środkiem, czymś co jest potrzebne, ale nie powinno się na tym skupiać zbytniej uwagi, po prostu ma być i już.

Problem zaczął się w momencie, gdy zaczęło się uzależnienie od innych, brak zaradności i samodzielności               w materii.
Dla pś zarabianie pieniędzy, praca to nadal strata czasu, to coś co jest nie po drodze do innych wg pś ważniejszych celów. To mało istotne samo w sobie. Dlatego pś nie chce pracować.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-28, 09:04:55 »
Witek

No właśnie, Twoja pś nie widzi sensu, bo to i tak nie dla niej te pieniądze, które zarobi. A pracować trzeba bo...

To mi się już zaczyna kojarzyć z wzorcami niewolniczymi, albo misjami.
U mnie w domu tego nie było i moi rodzice nie obiecywali czegoś czego potem nie zrealizowali.
Nawet jeśli tak się stało, co było rzadkością, to rekompensowali to w inny sposób, albo faktycznie coś się
takiego podziało, że sprawa się trochę odwlekła, ale widziałam że to nie z ich jakiejś chęci oszukania mnie.

Mi się jeszcze nie zdarzyło w tym wcieleniu trafić na pracę za którą nie dostałabym pieniędzy, np wypłaty. Zwykle też moja wypłata się nie opóźniała. W sumie to zawsze była tak jak miała być.
I wiem, że moja pś nie zaakceptowałaby takiej sytuacji, od razu bym zrezygnowała z pracy, gdyby tylko
pojawił się taki problem.
Pisząc to sobie właśnie uświadamiam, że tak było właśnie w domu.
To jest tak, że na ile mamy wzorce na tyle pozwalamy innym ludziom.
To bardzo ważne jak widać, jak nas rodzice traktowali, także odnośnie pieniędzy.

Ja mam takie podejście do syna, że on jak ma pieniądze, a dostaje od wszystkich wokoło, więc zwykle ma całkiem sporo kasy, to ja mu pozwalam robić z nią co tylko zechce, nawet gdyby miał 200 zł wydać na naklejki. Uważam że to nie moja sprawa, nie moje pieniądze.

A on szybko się nauczył, że nie warto i czasem podziwiam jego rozważność  w temacie kasy:)
A ostatnio ulubioną zabawą jest bycie szefem firmy. Bawią się w szkole: on ma firmę, jest szefem i zatrudnia pracowników. Coś tam produkują, chyba perfumy z roślin w szkolnym ogrodzie.
Wpadł na pomysł, że będzie płacił swoim pracownikom po 5 zł za jakiś czas. Realnie. Ja mu tłumacze, ze to tylko zabawa i ze nie musi. Ale gdyby się uparł i to robił, to trudno jego sprawa:)
« Ostatnia zmiana: 2013-05-28, 09:10:00 wysłana przez Laka »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-05-28, 01:06:48 »


To dla mnie to niewyobrazalne co piszesz, nie dałabym chyba tak rady, ja musze miec korzysci z pracy, na zasadzie przyjemnosci jakie mam z tego, lubie materialne rzeczy, lubie ładne otoczenie, przedmioty, gadzety, ciuchy, restauracje, kina i inne rozrywki, sprzety itd:D
Poza tym nawet praca którą wybieram daje mi tez korzysci z faktu bycia pracownikiem, np znizki na interesujace mnie przedmioty czy usługi.


Odnosnie jeszcze tego, bo sobie uswiadomilem - to zeby moc sobie cos kupic, nigdy nie bylo dla mnie motywacja do pracy, t.zn. nie wplywalo na moja motywacje. Dla mnie to jakby niepowiazane rzeczy. Praca praca, a to ze mialem/mam pieniadze na kupienie czegos, to wynik jakiegos zbiegu okolicznosci albo tego ze pieniadze na zakupy dostalem. Od dawien dawna (juz od pierwszych podejsc do pracy w wieku 13-14 lat) tak to u mnie dzialalo ze pieniadze z pracy nigdy nie plynely na zakupy (czasem do 10-15%). Jak tak pamietam to jeszcze wtedy, wszystko mi mama brala "pozyczala" ode mnie :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-27, 13:41:07 »
Ale mi sie ujawniło pomieszanie związane z działaniem. Wszystko urasta do wielkiej rangi, że nie mogę podjąć w sposób normalny żadnej decyzji. Do tego jeszcze mam takie pomieszanie, że ciężko mi cokolwiek zrobić, doprowadzic do końca. Coś mi ciągle zakłóca. Jakieś dziwne przeszkadzające programy powodujące we wszystkim bałagan. I jak tu normalnie pracować.
 

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-26, 11:35:58 »
A to że kiedyś, to tak:)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-05-26, 11:32:48 »
Olga, dzięki że wyjasniłaś :)).

Chyba to moje jeszcze stare klisze astralne. Mam jakies przewrażliwienie na tym punkcie, bo pamiętam, że przez wiele wcieleń różne istoty wmawiały mi, że materia jest be, i Bóg z materią nie ma nic wspólnego, że liczy się tylko oświecenie - którego w efekcie nikt nie doznał i nikt nie rozumiał (ciebie też stamtąd pamiętam). Mam w pamięci jeszcze pogardę tych istot dla mnie i mojego zamiłowania do życia, świata, seksu, poznawania Boga poprzez przyjemność bycia i doświadczania materii :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-26, 11:19:56 »
Ja właśnie o tym piszę:Dla mnie jednak oczywistością jest, że Bóg przejawia się przez materie i doskonale można w niej funkcjonować nie tracąc z oczu najwyższej jakości, którą On Jest.  W:

Otwieranie się na Boga, na oświecanie świadomości, to też nauka przyjmowania darów od Boga


Ja od materii nie uciekam, nie wiem skąd ten pomysł:)




kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-05-26, 08:15:07 »
Olga, pozwól innym odnajdywać i doświadczać Boga w drobnych przyjemnościach w doświadczaniu materii, jest to dla nich tak ważne, jak dla ciebie mistyczne oświecenia świadomości : ).
Mam takie wrażenie, że deprecjonujesz materie, jako coś mniej istotnego, jako coś, czym nie warto sobie zaprzątać uwagi tym, z czym się wiąże. Dla mnie jednak oczywistością jest, że Bóg przejawia się przez materie i doskonale można w niej funkcjonować nie tracąc z oczu najwyższej jakości, którą On Jest.