Olga
Mi od wczoraj, albo przedwczoraj temat połówek się odbija. Buuu.
Widzę, ze chyba na topie.
Czuję taki bezsens życia, że już nic mnie nie cieszy. Dół i beznadzieja, że bez mojego połowka nie będę szczęśliwa, nie ma na to szans. A innego dla mnie Bóg nie ma.
Wyszło mi też, ze nie chce uzdrawiać dalej tematu pracy, bo być możne znaleźć by się musiała lepsza niż ta co mam, jakieś zmiany, a ja bardzo nie chce tego. Nie wiem dlaczego. Ale w tym kontekście nie bez znaczenia moze być fakt, że jeden taki "mój" aniołek w tej obecnej ze mną jest.
Też mi wywala, że mnie połówek i bliskie aniołki odrzucały, bo wolały indywidualizację. A ja mam jakieś przekonanie ciągle, że muszę się zaniżać, albo znieprzytamniać, by móc czuć bliskość.
Trafiłam wczoraj "przypadkiem" na dokument o ćpunie. ( ja to zawsze wiem kiedy telewizor włączyć). Potem poczułam obrzydzenie do hipisów i tej ich wolności- miłości. I ta muza, jakie to mdłe i nieprzytomne.
"przy jednoczesnej świadomosci, ze ta osoba jest naprawdę idealna- to jest najcięższe dla mnie."
Macie taką super harmonie:)? Jej to już bardzo duzo taka świadomośc, nic tylko uzdrawiać.
To ja też tak chcę, tzn taką idealną dla mnie osobę. Tylko najpierw muszę jeszcze uwierzyć, ze taka dla mnie jest i nie jest to połowek( który i tak nie jest już idealny realnie). Moja pś wierzy jeszcze ze z nikim innym nie będzie miala aż takiej jakości, jak byla kiedyś między nami.