Juz to rozgryzłam, sam szkielet jest taki że:
Jestesmy sobie z W i sa inne aniołki harmonijne z nami. No i niektóre z nich zaczynaja zaniżać swoje wibracje. Takim aniołkiem jest Arek. Widział ze my z W najbardziej lubimy przebywac razem, co wprawiało Arka w zazdrość. Postanowił nas rozdzielić. Zaczoł od tego, że wmawiał mi telepatycznie ze czynię zło będąc z W. Ze powinnam być z nim anie z W. Wtedy zaniżał się i zaniżał. Dodał presję, że przezemnie on upada. I tu mnie miał! Z moją naiwnościa taki tekst szybko zatrybił we mnie. Poczułam sprzeczna intencję, bycia tam gdzie byłam, z W a jednoczesnie ratowania Arka. Oczywiście wygrał Arek bo W mnie niepresjonował, był w porządku wobec mnie nawet wtedy gdy widział, co się święci. Arka nie uratowałam, siebie juz też. Arek odszedł w sina dal a ja zostałam z poczuciem winy że przezemnie on upadł, przeciez byłam odpowiedzialna za jego życie, zamiast bawić się w miłośc i boga z W- powinnam harować na szczęście Arka- takie przekonania się we mnie ujawniły. Potem pojawił sie W i chciał mi pomuc, chciał mnie uzdrowić, ale nie zaszkodzic sobie przy tym. Zobaczył ze sie nie da. Odszedł. Myślę, że połówki mają jakies takie wglądy jakby w siebie, cos w tym rodzaju, bo docieraja do mnie jego intencje wtedy i teraz. W w samotności, z tego co pamietam, zaczoł w końcu być bardzo nieszczęsliwy w świadomości, że mnie juz nie ma i nie będzie. Był z róznymi innymi aniołkami, w tym ze swoją obecną partnerką, którą obwiniałam jeszcze w tym życiu, że nas rozwaliła. Widziałam to nieprzytomnie:( Każdą anielice z która był obwiniałam o to samo, tak mi sie wydaje, i szybko zapominałam, o poprzednich takich samych. A on patrzył na mnie juz jak na debila. Może i nadal tak patrzy. Prubowalismy wiele razy byc potem razem, ale wciąż ja odchodziłam a on wciąz rozpaczał, histopria wciąż ta sama. Kojażył mnie juz bardzo źle, jako istote która nigdy nie dawała i nie da spełnienia.Awersje do połówki. A moze Bóg tez nie daje spełnienia. No, to tyle z mojej historyi:) nareszcie zrozumiałam jak to jest