Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 84744 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-03, 01:11:00 »
lukaszlm

Obejrzałam właśnie;) I chyba stąd te wywałki.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-03, 01:04:18 »
Hydrozagadka:

Ja mam ten "problem", ze bardzo długo nie miałam potrzeby tworzenia bliskich relacji i było mi wtedy obojętne, czy jestem sama czy z kimś... a jak się odważyłam i "zasmakowałam", szczególnie pełniej, za drugim razem (a przy okazji "wspomogłam" sesjami, na których wychodziło mi rozdzielenie połówek i rozpacz z tyn związana) - to nagle zaczęłam wariować z samotności, bólu, braku itp.
I teraz mam pewne obawy, ze aby odpuścić - czyli jak rozumie moja pś - żeby znów zaczęło być mi obojętne czy jestem sama, czy z kimś - będę musiała się znieczulić, jak wcześniej. Z drugiej strony - wtedy pełniej żyłam w innych dziedzinach życia. I chyba pś oskarżam nieudane związki i otwarcie się na potrzebę bliskich relacji o to, ze od n-lat próbuję przywrócić sobie radość tworzenia i nadal nie w pełni mi się to udaje. Są przebłyski, ale to za mało. A ta radość zblokowała mi się po pierwszym nieudanym związku.


Ja mam identycznie tyle ze nie dotarlem do swiadomosci, ze ja oskarzam moja ps  o te blokady ze wszystko mi szlo cacy do momentu jak nie zaczalem sie pakowac w proby zwiazkow a potem to jak u Ciebie bylo, nie udalo sie i jakas w ogole radosc uleciala z zycia, juz nic nie bylo takie jak dawniej, spoko i pewnosc siebie sie podzialy, wiara tez....zbadaj sobie czy masz ze mna jakies relacje czy zaszlosci karmiczne bo cos czuje ze idzie w tym kierunku, przypadkow tutaj nie ma. Zbyt podejrzanie kogos mi przypominasz...

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-03, 00:52:50 »
dzisaj 1 odcinek 2 seri :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-03, 00:47:47 »
Jestem świeżo po sesji. Miała być w temacie kasy, ale zeszło na temat połówka. Bo ps stwierdziła, że moje zycie nie ma sensu i już nie będzie miało. Więc wszystko jest nieważne. Nie dało się ominąć.

Wyszedł mi totalny smutek, duuuuuzo tłumionego przez wcielenia smutku i żalu. Że pomimo, że ciągle próbujemy z połówkiem to i tak nam nie wychodzi i nie możemy się porozumieć, być razem...tak co jakiś czas próbowaliśmy, zawsze konczyło sie porażką, po której ja albo wyrzekałam się związków i zajmowałam czym innym z głębokim poczuciem bezsensu i braku miłości, radości, albo próbowałam tworzyć związki z kimś innym. Oczywiście nie do końca harmonijne, nie spełnione.
A poczucie beznadziei mojego istnienia sie poglebialo.
Jak juz to puściło, to pojawiły sie stlumione zale do Boga, że połówek nie kuma, odrzuca, jest tępy i zaślepiony, rozpacz i niemoc. Przekonanie, że Bóg nie ma dla mnie nikogo innego. A ja jestem zablokowana na spelnienie i skazana na takie zycie w smutku, bezsensie.
Potem zaczelo sie przejaśniać i poczułam, że jesli Bóg ma dla mnie tak wielkie szczęście jak spełnienie w związku to jest to nie dla mnie, bo ...i tu było sporo "dlaczego nie": bo to nie mozliwe, bo Bóg jest zły, to nie dla mnie, przywiązanie do tego smutku i niskich wibracji, przymus by w tym dalej tkwic i  sie utwierdzac, ze tylko to dla mnie jest na ziemi. Na koniec przekonanie, że Bóg nie istnieje, a na koniec, że ja nie zasluguje na miłość....bo muszę walczyć. A walka powoduje we mnie poczucie niezaslugiwania i nigodności.
Dalej okazło się, że moja pś wierzy w to, że materia to walka, by przezyć, zaspokoic potrzeby, nie zostać zabitym, skrzywdzonym, cały czas trzeba walczyc, byc wojownikiem i to nie byle jakim. Na tym polega wartosc czlowieka w materii. Tu nie ma miejsca na milosc i harmonię. A milosc tylko odciąga od walki, czyli od przetrwania.

NO i tak walcze ciagle do dzis np z obowiazkami, z zyciem na codzien, bo walka to wartosc, skuteczność, pewnosc siebie, zaradnosc i wiele takich cech. I ciagle czuje sie nie godna.
W mysl moich przekonan, do zwiazku albo przyciagalam sobie wojownikow( bo ktos musi byc zaradny w materii) albo gdy nie bylam w zwiazku sama sie takim stawalam, co powodowało wywałki, że nie mogę być kobieca, subtelna, piękna.

Wściekałam się oczywiscie na tych partnerów wojownikow za to, że nimi są, że wolą walkę od miłości. Że nie chcą tej walki uzdrowić, a ja przeciez sama w sobie nie chciałam;) Zwalałam winę.  Najbardziej na połówka byłam zła za to, bo najbardziej mnie przypominał. Obwiniałam go, że to dlatego wszystko nie wychodzi, bo on nie chce puścić tej walki;) I czułam, że moje szczęście jest od niego uzależnione:P

Totalne pomieszanie.
To takie świat był jak w "Grze o tron". Już wiem czemu ten serial mnie tak kręci:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-04-02, 23:10:18 »
BlackRose - mnie też Twoje wpisy inspirują. Dzięki :)

"Przyciągnęłam kogoś właściwego właśnie wtedy kiedy zwątpiłam i stwierdziłam że związku nie będzie i że oddam się innym dziedzinom życia. Powiedziałam do Boga, rób co chcesz, mi już obojętne czy z kimś będę czy nie - jeżeli jest mi dane spotkać kogoś najbardziej harmonizującego to super, jak nie to też przeżyję ; )
I gdy odpuściłam, na prawdę odpuściłam i przestałam wariować przez brak związku - zmaterializowało się."

Ja mam ten "problem", ze bardzo długo nie miałam potrzeby tworzenia bliskich relacji i było mi wtedy obojętne, czy jestem sama czy z kimś... a jak się odważyłam i "zasmakowałam", szczególnie pełniej, za drugim razem (a przy okazji "wspomogłam" sesjami, na których wychodziło mi rozdzielenie połówek i rozpacz z tyn związana) - to nagle zaczęłam wariować z samotności, bólu, braku itp.
I teraz mam pewne obawy, ze aby odpuścić - czyli jak rozumie moja pś - żeby znów zaczęło być mi obojętne czy jestem sama, czy z kimś - będę musiała się znieczulić, jak wcześniej. Z drugiej strony - wtedy pełniej żyłam w innych dziedzinach życia. I chyba pś oskarżam nieudane związki i otwarcie się na potrzebę bliskich relacji o to, ze od n-lat próbuję przywrócić sobie radość tworzenia i nadal nie w pełni mi się to udaje. Są przebłyski, ale to za mało. A ta radość zblokowała mi się po pierwszym nieudanym związku.

... chyba trochę mi wywaliło ;) bo nagle się poczułam, jakbym była w punkcie, w którym i tak nie wiadomo w co ręce włożyć, żeby było dobrze. Pewnie należałoby odpuścić, ale jak to zrobić, by się jednocześnie nie otępiać i nie znieczulać?

Zdajsie czas na sesję;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 20:55:31 »
ojej to ciesze się. Piszę z doświadczenia i staram się dzielić tym co wartościowe.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-02, 14:02:00 »
Black Rose
Fajnie mnie inspirują Twoje wpisy:-)

Ja będąc w związku miałam takie nastawienie. Nawet sporo dystansu do wywałek partnera. Tak było rok. Akceptowałam, że to czas by się uzdrawiało. ALe w pewnym momencie nie wytrzymałam. Stwierdziłam, że byłabym masochistką, gdybym dalej była w tym związku, ciągłe oglądanie się za innymi dziewczynami i jeszcze jakiś karmiczny związek z inną dziewczyną, która karmicznie nas oboje pokodowała i udawała mnie. To mnie przerosło. Za dużo tego było, a nie widziałam zbytnio u partnera intencji do zmiany. Ja się wygrzebałam z tego. A z chwilą gdy puściłam w sesji intencje dowalania sobie za pomocą tej osoby, za to, że odeszłam od Boga i karanie się w ten sposób, on zerwał kontakt. No to było już to dość wymowne. Nie byliśmy już wtedy w związku, ale i tak w sumie czuliśmy się bardzo związkowo związani i to się ciągnęło.

Dziwna sprawa, bo wczoraj się pomodliłam do Boga, żeby mi pokazał plan działania, czym mam się zająć, co po kolei przepracowywać. No i wyszło, że pracą, a przy okazji mi się pokazało, że będziemy ze sobą później, za jakiś dłuższy czas, a między czasie będzie kazde przepracowywać swoją karmę związkową, pracy i inne życiowe. Dziwne. Z dystansem do tego podchodzę, ale w sumie nie chce mi się już oceniać.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 13:37:07 »
Takie poddanie się prowadzeniu po latach walk najlepiej u mnie skutkuje. Bo pojawiają się rozwiązania o jakich zazwyczaj nie marzę.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 13:34:34 »
Laka,

mi też wywalało mocno w związku, nadal wywala. Ale są intencje aby sobie wzajemnie pomagać, wyrozumiałość. O to chodzi, aby się razem rozwijać w poczuciu, że wszystko zmierza ku dobremu. że to właściwe, że to w porządku. Osoby, które się kochają i harmonizują ze sobą warto, aby były nastawione z szacunkiem i akceptacją do wszelkich możliwych sytuacji i wywalanek, bo pewnych rzeczy się nie przewidzi. Szczególnie jeżeli pracuje się nad sobą regularnie. Wspólny rozwój może być radosny. Ja od siebie nie wymagałam doskonałości w relacji związkowej. Wiedziałam jak mam zrytą emocjonalność, jakie dda i obciążenia. Pomimo wszystko świetnie się układa i mam możliwość poznawania siebie. Oczywiście, że to wartościowe, aby wszystko układało się zawsze dobrze, szczęśliwie. Jednak obecnie jestem na takim etapie, jestem w stanie pozwolić sobie na określoną otwartość, na konkretne myślenie i intencje. Więc mam to co mam. Zapewne kiedyś dojrzeję, a z każdym dniem może być tylko lepiej :)


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-02, 13:30:13 »
Darek Loga wrzucił na swoją stronę fajne fragmenty wykładów, własnie na temat uzdrawiania zwiazkow karmicznych.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-02, 13:28:11 »
Black Rose

Teraz kreuje podobnie, skupiam się na tym by wszystko pasowało. I że Bóg wie. Ma być fajnie i harmonijnie.
Myślę, że błędem jest podejcie: bedziemy razem uzdrawiać. Lepiej skupiac sie na tym by juz bylo fajnie.
Choć ja sie trochę boje, że jak spotkam kogos fajnego z kim bedzie jakas karma do uzdrowienia, to ucieknę;) Bo mi sie to kojarzy z moim połówkiem właśnie. Też od początku widziałam jego intencje ale w swoim naiwnym zaufaniu do Boga bylam w tym zwiazku, bo skoro prosiłam o najlepszego partnera, to dostałam i na dodatek polowek to tłumaczylam sobie: Bóg wie co robi.
My oboje mielismy obciazona karme zwiazkow. I nie bylo fajnie. Tzn było i nie było, bo ja jeszcze przy nikim tak się cudnie nie czułam, w sensie obceności samej, energii, a z drugiej strony wylazło sporo rzeczy.


Zastanawiam się jeszcze, czy z kazda osoba ktora sie pojawia i nam zaczyna cos wywalac, nie tylko o zwiazku pisze, ale tez o innych ludziach, warto oczyszczac u siebie?

Hihi po sobie zauwazylam ze jak sie ps zmeczy, to w koncu podda sie Bogu. A tak to kombinuje i kombinuje i chce wszystko sie ogarnac samemu. Ja tak mam ostatnio. Wyszły mi wzorce kontroli i przymusu ogarniania i ogarniania. Az sie bardzo zmeczylam, bo ja w koncu nie wiem co mam robic i co dobre dla mnie. Nie jestem w stanie nad wszystkim wokoło zapanowac i wszystkiego wiedziec...


Jak teraz patrze to mój połówek idealnie odzwierciedlił moje intencje do związku.
« Ostatnia zmiana: 2012-04-02, 13:39:46 wysłana przez Laka »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 13:15:32 »
Przyszedł taki czas że strasznie mi zbrzydło przyciąganie do siebie czubków, osób podobnych do mojego ojca, schizofreników albo zakręconych ascetów. Nie miałam już na to siły. Musiałam też zejść z moich postanowień bo miałam za dużo wymagań, szczególnie w modlitwie, stąd też wybrałam taki krótki i konkretny przekaz. Przyciągnęłam kogoś właściwego właśnie wtedy kiedy zwątpiłam i stwierdziłam że związku nie będzie i że oddam się innym dziedzinom życia. Powiedziałam do Boga, rób co chcesz, mi już obojętne czy z kimś będę czy nie - jeżeli jest mi dane spotkać kogoś najbardziej harmonizującego to super, jak nie to też przeżyję ; )
I gdy odpuściłam, na prawdę odpuściłam i przestałam wariować przez brak związku - zmaterializowało się. Nie chciałam na siłę wchodzić w relacje które w jakiś sposób mi nie pasowały i to mi się opłaciło.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-04-02, 13:09:42 »
BackRose - podpisuję się pod tym, co napisałaś. Uważam, ze używanie w modlitwach słowa połówka - szczególnie gdy ma się temat połówkowy nie uzdrowiony i mocno pokręcony - mija się z celem. Szybciej wtedy przyciągnie się do siebie kogoś owszem - potencjalnie harmonijnego lub kiedyś harmonijnego (najczęściej kodowaną połówkę), jednak bez realnej harmonii w obecnym życiu. Głównie ze względu na karmę, jaka może obciążać i całkowicie zniekształcać obraz drugiej osoby, zaślepiać itp.

"prosiłam o osobę, która mnie będzie rozumiała i którą ja będę rozumiała oraz o taką która będzie mnie kochała i którą ja kochać będę. Uważałam, że to mi wystarczy. Prosto i konkretnie. W tym rozumieniu mnie, miało zawierać się wszystko - poglądy, zainteresowania, podejście do wielu spraw."

Też tak się modlę od jakiegoś czasu i widzę, ze przyciągam do swojego życia w ten sposób coraz więcej realnie harmonijnych osób, coraz bardziej otwartych na mnie, na siebie, coraz bardziej otwartych na zdrowy przepływ. To budujące :))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 12:36:41 »
Robiłam wiele lat modlitwy na spotkanie kogoś. Nie używałam słowa "połówka", a prosiłam o osobę, która mnie będzie rozumiała i którą ja będę rozumiała oraz o taką która będzie mnie kochała i którą ja kochać będę. Uważałam, że to mi wystarczy. Prosto i konkretnie. W tym rozumieniu mnie, miało zawierać się wszystko - poglądy, zainteresowania, podejście do wielu spraw. Wcześniej miałam bardzo rozbudowane modlitwy i się kreowało coś beznadziejnego. Uznałam, że nie będę się skupiała na połówce a na kimś z kim będzie mi po prostu najlepiej i przy kim zyskam nowe możliwości. Mojej modlitwie towarzyszły również zdania w stylu - Boże, ty wiesz kto jest dla mnie najlepszy.
Efekt: mam związek w którym czuję się bardzo dobrze i bezkonfliktowo. Szukanie połówki i wmawianie sobie że to na pewno połówka było dla mnie bez sensu. Bo skąd ja to mogę wiedzieć? Cieszę się tym co mam i co mnie spotkało. Jest super więc uznaję, że to najkorzystniejsze dla mnie co mogło się wydarzyć.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-02, 10:24:58 »
To już mam przyczynę depresji, którą miałem przed wiekami, a której echa pojawiały się od czasu do czasu w obecnym życiu. Uganiałem się za połówką jak opętany i za nic nie mogłem z nią być, bo ona po prostu nie chciała. A ponieważ tego nie wiedziałem- jej prawdziwych intencji, to mi się wydawało, że przeszkadzają mi jakieś okoliczności zewnętrzne, typu; inni partnerzy, różne kasty, układy itp. i dlatego jeszcze bardziej się starałem, żeby te przeszkody pokonywać. Kiedy jednak okazały się one nie do przekroczenia po wielu wiekach, to poczułem, że nie jestem w stanie osiągnąć zamierzonego celu. I to spowodowało moją depresję. Bardzo chciałem być w związku z połówką a za nic nie mogłem tego dokonać. Ta całkowita bezradność, niemoc stała się przyczyną depresji. Mimo ogromnych wysiłków przez wiele wcieleń, uporu, zmagań musiałem na koniec stwierdzić, że sprawa jest beznadziejna.