Laka, na moje odczucie to dobra decyzja na teraz. Podjęłam podobną jakiś czas temu i widzę, ze była dla mnie naprawdę korzystna. Skupienie się na uzdrowieniu samooceny przede wszystkim, związanego z tym poczucia zasługiwania oraz uzdrowienie własnych wizji, wyobrażeń i przekonań na temat miłości i harmonii, możliwości ich przejawiania itp. - widzę, jak to mnie pchnęło do przodu, jak przetrzeźwiałam - choć nie uzdrowiłam jeszcze wszystkiego.
Teraz mam chyba etap uzdrawiania resztek zaślepień i doświadczeń z ostatniego karmicznego związku, oraz zachłanności na pewne doświadczenia, zachłanności wynikającej z lęku, ze jak odrzucę nie w pełni korzystne sytuacje, to znów będę doświadczać w danym temacie posuchy - a nie polepszenia.
Cieszy mnie, ze coraz trzeźwiej widzę czym jest realna harmonia w życiu, i ze w żaden sposób nie da się jej uzyskać z osobami, które mają w sobie dużo mechanizmów prowokacji, lęku przed przyjmowaniem, w wielu rzeczach próbują widzieć próby kontroli i na wszelki wypadek wolą automatycznie odrzucać różne rady czy działania, no i oczywiście mają lęk przed bliskością itp. - tym bardziej, skoro nie widzą tych mechanizmów w sobie, nie chcą ich widzieć, ani zmieniać. Nawet jak sporo rzeczy w tych osobach pasuje, to nie będzie z nimi prawdziwej miłości i harmonii, dopóki tego typu wzorce dominują w relacji.
Dla mnie to duży postęp, kiedyś namiętnie się na tą oczywistość zaślepiałam i naiwnie wierzyłam, ze to nie są żadne przeszkody, na pewno miłość i potencjalna harmonia je pokona ;-) Nawiązując do tekstu, który wrzucił Leszek - było to działanie pod wpływem karmicznych wzorców, tęsknot, braków itp. a nie z poziomu realnej miłości i harmonii.