Mirek
Ok, teraz rozumiem.
Taka karma. Choć myślę, że gdyby ona uzdrowiła swoją karmę to pewnie nie bylibyście razem, jeśli nie ma realnej harmonii. No ale nikogo się nie zmusi.
U nas to nie przejdzie, nie ma czegoś takiego jak połówka "wiodąca", od zawsze było "partnerstwo" jako najgłębsza intencja, choć cokolwiek w różnym czasie różnie rozumiane i wykrzywiane. Były epizody, że raz on szedł za mną, a kiedy indziej ja za nim, to wtedy gdy jedno postanowiło odejść, zniechęciło się, albo zostało mocno odrzucone, zranione. To i tak ta połówka, co odrzuciła potem o odrzuconą przez siebie zabiegała. Głębiej decyzja była by działać razem, decyzja podjęta tuż po oddzieleniu od Boga, a jednocześnie być zupełnie inni. A do tego pretensje do drugiej osoby, dlaczego nie da się być zupełnie innym, a jednocześnie razem. Dlaczego nie wychodzi tak jak powinno:P? To pewnie sprawka tego złego Boga, na którego razem się negatywnie pod wpływem przedwiecznych nakręciliśmy;D
Przeczytałam to co napisałam i uświadomiłam sobie, że ja dlatego tym się nie martwię. Wiem, że on i tak zawsze do mnie wracał. I tak byłam najważniejsza, nie ważne z iloma innymi istotami by nie był i jak bardzo mnie odrzucał. Jest to pewne spełnienie. Nie oczekuję, że teraz będzie mnie znów gonił. Decyzje zmieniały się na przestrzeni wcieleń, nie koniecznie w tym samym. Ale wprowadziłam duże pomieszanie u niego, w tej relacji przez moje uzdrowienie. Ten cykl został przerwany. Możliwe, że w tym wcieleniu on już nie będzie chciał do mnie wracać, a ja nie będę już uczestniczyć w tej zabawie, gdy otworze się na harmonię i milosc to pojawi się dla mnie ktos inny z kim sie spełnie w zwiazku. To moze być szok dla niego.
Teraz widzę, że to dlatego miałam takie wyrzuty, opory i poczucie winy wobec niego, że chce to wszystko puścić. To mnie mocno stopowało podczas uzdrawiania. No ale i tak puscilam w koncu.
Ale mialam taki etap, że podczas uzdrawiania pisalam mu maile, opisywalam moje sesje, to co wyszlo, zeby mu naswietlic sytuacje, tez pomoc, dac wskazówki, albo smsy, że go kocham tak czy inaczej i nadal jest dla mnie ważny. To prawda byla oczywiscie, ale gdzies czulam taka intencje by zlagodzic jego szok.