Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 85133 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-05-04, 01:36:47 »
Leszek
pytanie jak to rzeczywiscie przerobic i wyjsc poza. Dobrze, ze mam kolezanke, która ma dokladnie tak jak ja, bo czasem mam wrazenie, ze swiruje-jestesmy w innych relacjach a jakos temat naszych IP wyskakuje niczym krolik z  kapelusza. Znajomi wiedza, ze tego tematu /bylego IP/ z nami sie nie porusza. Regreserzy stwierdzaja-tam musi cos byc bo inaczej nie mialabys takich reakcji. Tyle ze ja wiem, ze juz nic nie zostalo, a milosci to ja sobie nie odreaguje /no dobra probowalam i nie wyszlo/.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-04, 01:16:52 »
Współny rdzeń pozytywny - daje poczucie harmonii i rezonans w anielsko - boskich wibracjacjach. Jest przyczyną tęsknoty, wiary i nadziei na odbudowanie relacji.
Współny rdzeń negatywny - to podświadoma pamięć traumy rozdzielenia oraz rzekomego rozwoju, czyli indywidualizacji, gdzie nie ma mowy o powrocie do jedności, gdyż całą indywidualizację szlag by trafił.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-05-03, 20:06:19 »
Sebastian
podpisuję się obiemarękami pod tym.
I like it:)

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-05-03, 19:02:43 »
Fajnie napisane Seba, podobnie mi wychodzi. Tak naprawde nic nie moze zerwac tego zwiazku, nawet jesli relacja nie manifestuje sie w materii. Powodzenia :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-03, 16:52:35 »
Jest jakieś tabu mówienia o niespelnionych polowkach, zapewne to nie wszystkich tabu tylko moje tabu,, no ale dobra, czas je przełamać. Hmm, rok temu poznałem poprzez swiadoma intencję swoją polowke, miałem te wspaniałedoswiadczenia duchowe, poprzez które czułem że wszystkie stare schematy się rozpuszczaly. Znajomość szła dobrze, mogliśmy rozmawiać ze sobą wiele godzin nie czując zmęczenia czy chęci żeby kończyć.. Z czasem coś_zaczęło uwierac bo pojawiły się oczekiwania ale bardziej też jakieś potężne leki które stwarzały te oczekiwania. Relacja się posypala, spróbowałem jeszcze raz, posypala się jeszcze raz. Teraz każdy mi mówi żebym odpuścił. Problem polega na tym że w relacji z polowka, mimo braku kontaktu czuje cały czas to duchowe połączenie. Dostałem rady żeby odreagować sobie to połączenie, próbowałem ale zaczynam rozumieć to, że to połączenie jest czymś "z góry" czego nie da się odreagować, bo ono jest po to żeby korzystać z tego cudownego rezonansu i pracować z nim. Ok więc wracam do tego co mam. Próbowałem pracować z polowka nad relacja ale dawało to mizerne efekty. Prosba o współpracę to też tylko prowizorka. I nie ma co kogo winić, bo zrozumiałem że taka relacja nie działa z poziomu osobistego, żeby prosić drugą osobę o to żeby uzdrawiala. Dała mi wyraźnie do zrozumienia,  że nie chce wspólnie tego uzdrawiac. Wróciłem więc do pracy tylko z samym sobą i wiele karmicznych obciążeń jest we mnie, które uniemożliwiają kontakt. Ale to nie wszystko. Podczas uzdrawiania wraca do mnie poczucie tego duchowego połączenia, i kiedy je odsuwam na bok żeby uzdrawiac moje rzeczy, to praca z tym staje się niemożliwa. Teraz wiem skąd tabu w temacie polowek - ten temat pozornie narusza zasady asertywnej komunikacji polegającej na mówieniu o tym co JA czuję. Jednak u polowek istnieje na pewnym poziomie wspólny rdzeń, w którym znajdują się obciążenia uniemożliwiające kontakt. I jest to coś co czuję ja, ale to samo czuje ona i nie dlatego że dogrywaja nam się wzorce, tylko dlatego że jest to obciążenie poziomu na którym jestem jednością z Tą kobietą. Nie umiem zlokalizować gdzie dokładnie jest ten rdzeń, umiejscowienie tego połączenia dusz, ale zacząłem wbrew niechęci z drugiej strony pracować z tym poziomem i czuję że uzdrawiajac to, zmienia się wiele w moim ciele, czego nie
miałabym zrobić z niższego, osobistego poziomu. To daje nadzieję na przywrócenie spokoju... Bo próbując odciąć się od tego czułem jakbym odcinal się od części siebie.

Podsumowanie: uzdrawiajac relacje z polowka stalkowanie czy proszenie drugiej strony nie przynosi efektów. Jest za to wspólny rdzeń z którym mogę pracować i na tym poziomie czuje spore wsparcie z drugiej strony. Inny wniosek jest taki, że duchowy związek nie ma nic wspólnego z konwencjonalnych związkiem. Napiszę za jakiś czas więcej w temacie

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 16:45:16 »
Na spokojnie będę oczyszczał temat i jak będę się czuł pewnie to albo się do niej odezwę, albo ktoś inny mnie znajdzie. Nie zrobie już kroku w stronę żadnej kobiety na siłę w imię naszego dobra. Ostatnio spotkałem inną bratnią duszę na oko z mojej gałęzi, tylko że młoda dusza, w pociągu z Wawy do Torunia. Jest z Gdynii i ma około 16 lat:) to było miłe spotkanie i przykro było się rozstawać. Ale wygląda na to że tego kwiata jest pół świata

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 16:01:23 »
Seba, może jednak warto spróbować nawiązać kontakt. Przecież nic nie tracisz, a możesz zyskać. Jak nie spróbujesz, to nie będziesz wiedział. Trzymam za Ciebie kciuki. :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 15:48:07 »
Ostatnio dzięki słuchaniu Kingowej medytacji otwartości na idealną partnerkę coraz bardziej  czuję tą różową energię w sercu i przypomina mi się że w atmosferze nadmiaru takiej energii bawiłem się z moją połóweczką w dzieciństwie. Chciałbym z nią nawiązać kontakt ale wywala mi niemoc i poczucie źe i tak coś nas rozdzieli albo ona nie będzie mnie chciała..

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-05, 10:58:46 »
Inga

Zaczynam się podejrzewać o coś podobnego. Mam w sobie sporą strukturę lęków przed własnie takim zniszczeniem.  Wiele
żalu jaki mi wychodzi do Boga to właśnie o brak ochrony dla mnie i dla bliskich aniołków. I taka beznadzieja, że muszę być ofiarą
i nikt mi nie pomoże.
To właśnie takie doświadczenie pewnie było przyczyną tego, że potem się zbroiłam do walki i dałam pokodować Przedwiecznym w celach "ochrony" mnie i połówka.
Choć nie wiem do końca, mi to raczej zawsze wywalało, że to połówek mnie atakował, bo już wcześniej w coś się zaplątał.
Trochę mi się to miesza, bo różnie to było miedzy nami w różnych czasach i nie mam ciągłości.

Pracuję teraz nad uwolnieniem  od bycia ofiarą i swoją niemocą, to pewnie prędzej czy później wyjdzie.



Najważniesze to w takim wypadku myślę uzdrowić przekonania które do takich ataków doprowadziły, relację z Bogiem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-05, 10:55:40 »
Hydrozagadka,
fajnie, że jesteś tu i to piszesz:) I fajnie, że pokazujesz, że można i warto nad tym pracować. Tyle lat myślałam, że tylko ja mam taki problem...

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-05, 10:51:22 »
Ja też nie wiem co dalej z tym.
Inga,
Mi chodziło o to, że w sesji mam takie odczucia , że nie wiem co ze sobą począć.
A teraz to chyba też jeszcze nie wiem jak rozwiązać ten problem:) Może węzły?

Mariomar,
ja miewałam w życiu niesamowite lęki. Strach, przerażenie, panika, jazdy nie do opisania. W poprzednim roku po węzłach u Leszka bardzo dużo mi z tego zeszło. Wreszcie mogę na trzeźwo i przytomnie przynajmniej niektóre rzeczy zobaczyć. Ale bez tych węzłów to chyba bym nie ruszyła z miejsca. A nawet jeżeli to bardzo wolniutko...

« Ostatnia zmiana: 2013-04-05, 10:55:32 wysłana przez Lilliole »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-05, 10:37:19 »
O takim przypadku piszę w swoim artykule;

Sama też zostałam rozdzielona na skutek ataku z zewnątrz i wiem jaki potworny ból, szok, lęki i poczucie beznadziei się z tym wiązało.

Co z tym zrobić? przyznam, że mi odpuszczenie tego bólu i szoku zabrało parę lat - sesji, dekretów, i uświadamiania sobie własnych intencji. Najważniejsze było wchodzenie w ten ból, przerażenie i odpuszczanie go, ze świadomością, ze to było dawno i nie warto dalej w sobie tego trzymać. Oczywiście ps protestowała z paniką, bo "to może się powtórzyć";

Pomagało uświadomienie, ze obecnie mam inna świadomość niż wtedy, nie mam taki a nie innych przekonań, które doprowadziły do ataku i rozdzielenia.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 10:23:23 »
A myślałem, że to tylko ja mam takie silne lęki.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 10:14:47 »
Ja też nie wiem co dalej z tym.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-05, 08:39:40 »
Inga,
ja mam chyba dokładnie to samo. Z tym, że nie pamiętam samego rozdzielenia, ani połówka , bo mam to wykasowanie. Ale w sesjach dochodzę do momentu szoku - a wcześniej to nie chcę nic widzieć. Aż zaciskam oczy. Ale dokładnie czuję taki mdlący lęk.... Poza tym nie ma nic. Tylko ja sama. I nie wiem co mam robić...