Jest jakieś tabu mówienia o niespelnionych polowkach, zapewne to nie wszystkich tabu tylko moje tabu,, no ale dobra, czas je przełamać. Hmm, rok temu poznałem poprzez swiadoma intencję swoją polowke, miałem te wspaniałedoswiadczenia duchowe, poprzez które czułem że wszystkie stare schematy się rozpuszczaly. Znajomość szła dobrze, mogliśmy rozmawiać ze sobą wiele godzin nie czując zmęczenia czy chęci żeby kończyć.. Z czasem coś_zaczęło uwierac bo pojawiły się oczekiwania ale bardziej też jakieś potężne leki które stwarzały te oczekiwania. Relacja się posypala, spróbowałem jeszcze raz, posypala się jeszcze raz. Teraz każdy mi mówi żebym odpuścił. Problem polega na tym że w relacji z polowka, mimo braku kontaktu czuje cały czas to duchowe połączenie. Dostałem rady żeby odreagować sobie to połączenie, próbowałem ale zaczynam rozumieć to, że to połączenie jest czymś "z góry" czego nie da się odreagować, bo ono jest po to żeby korzystać z tego cudownego rezonansu i pracować z nim. Ok więc wracam do tego co mam. Próbowałem pracować z polowka nad relacja ale dawało to mizerne efekty. Prosba o współpracę to też tylko prowizorka. I nie ma co kogo winić, bo zrozumiałem że taka relacja nie działa z poziomu osobistego, żeby prosić drugą osobę o to żeby uzdrawiala. Dała mi wyraźnie do zrozumienia, że nie chce wspólnie tego uzdrawiac. Wróciłem więc do pracy tylko z samym sobą i wiele karmicznych obciążeń jest we mnie, które uniemożliwiają kontakt. Ale to nie wszystko. Podczas uzdrawiania wraca do mnie poczucie tego duchowego połączenia, i kiedy je odsuwam na bok żeby uzdrawiac moje rzeczy, to praca z tym staje się niemożliwa. Teraz wiem skąd tabu w temacie polowek - ten temat pozornie narusza zasady asertywnej komunikacji polegającej na mówieniu o tym co JA czuję. Jednak u polowek istnieje na pewnym poziomie wspólny rdzeń, w którym znajdują się obciążenia uniemożliwiające kontakt. I jest to coś co czuję ja, ale to samo czuje ona i nie dlatego że dogrywaja nam się wzorce, tylko dlatego że jest to obciążenie poziomu na którym jestem jednością z Tą kobietą. Nie umiem zlokalizować gdzie dokładnie jest ten rdzeń, umiejscowienie tego połączenia dusz, ale zacząłem wbrew niechęci z drugiej strony pracować z tym poziomem i czuję że uzdrawiajac to, zmienia się wiele w moim ciele, czego nie
miałabym zrobić z niższego, osobistego poziomu. To daje nadzieję na przywrócenie spokoju... Bo próbując odciąć się od tego czułem jakbym odcinal się od części siebie.
Podsumowanie: uzdrawiajac relacje z polowka stalkowanie czy proszenie drugiej strony nie przynosi efektów. Jest za to wspólny rdzeń z którym mogę pracować i na tym poziomie czuje spore wsparcie z drugiej strony. Inny wniosek jest taki, że duchowy związek nie ma nic wspólnego z konwencjonalnych związkiem. Napiszę za jakiś czas więcej w temacie