Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 74017 razy)

Perska

  • Wiadomości: 30
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-02, 22:23:27 »
Mirku, chętnie bym poczytała o wzorcach pierwotnych połówek

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-23, 17:24:00 »
Cytuj
To milo slyszec, bo ja tez uwazam, ze czasem warto popracowac nad zwiazkiem niz szukac dziury w calym.
Podpisuje się pod tym obiema rękoma :D

Wiadomo, że tutaj wszystko zależy indywidualnie od danego przypadku bo związek to niezwykle złożona kwestia i to co dla jednego jest dobre, dla innego może być niekorzystne. Niektórzy mogą się naczytać o bezwarunkowej miłości i innych pięknych rzeczy, a potem mieć nierealne oczekiwania co do związku. Nierealnych w sensie, że nie do osiągnięcia na ich poziomie z powodu zbyt licznych uwarunkowań w pś. Można spotkać swojego idealnego partnera, ale często przecież takie osoby jeszcze mają więcej bądź mniej obciążeń. A samo już spotkanie tak idealnej osoby może odpalić obciążenia wcześniej nieznane nawet. Dlatego w takiej sytuacji trzeba pewnej dozy dojrzałości, żeby przejść przez ten etap przejściowy wywałek i oczyszczania - zainwestować w ten związek trochę czasu, energii i cierpliwości. Jeśli osoba jest odpowiednia i gotowa do współpracy to zdecydowanie warto :)

Ja sam jak patrzę z perspektywy czasu to muszę przyznać, że przez pierwsze kilka miesięcy działo się naprawdę duuuużo. Momentami działy się rzeczy naprawdę trudne emocjonalnie, niektóre na swój sposób przerażające. Gdybym się kierował rozumem czy jakimiś wyobrażeniami na temat związków to mógłbym wymięknąć po drodze. Na szczęście nieustannie towarzyszyła mi ta pewność, że to jest właśnie to czego szukałem oraz wszechogarniająca miłość połączona z pewnością że wszystko będzie dobrze. I rzeczywiście wszystko w swoim czasie się układało, aż w końcu przelało się to wszystko co się miało przelać. Od tamtego czasu to jest istne wow - jakość związku poszła niesamowicie w górę (mimo że już od początku mimo wywałek było naprawdę fajnie), zrobiło się spokojnie i cudownie pod każdym względem. Od kilku tygodni delektujemy się niczym nieprzerwaną miłością, a te wszystkie rzeczy które działy się wcześniej wydają się śmieszne i abstrakcyjne :) No, ale to była głównie kwestia głębszego poznania się, zburzenia różnych wyobrażeń na swój temat, które narosły po drodze przy okazji wywałek czy powierzchownych ocen, zbudowania zaufania do siebie i innych takich. Dopóki się nie jest jakoś super oczyszczonym w wielu kwestiach to zbudowanie solidnego związku wymaga jednak trochę czasu, szczególnie jak się ma jakieś lęki przed bliskością czy inne tego typu obciążenia.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-23, 16:49:55 »
To milo slyszec, bo ja tez uwazam, ze czasem warto popracowac nad zwiazkiem niz szukac dziury w calym.
Czasami myslalem ze to moje chrzescijanskie fanaberie, ale jestes kolejnym przykladem ze nie mozna od jednego wzoru postepowac z wszystkimi.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-23, 13:50:35 »
J034
Niedawno zadano mi już to pytanie na tym forum. Wklejam moją odpowiedź z innego wątku.

Moja historia jest banalna. Ożeniłem się bardzo młodo. Mogę śmiało powiedzieć, że nigdy nie byłem kawalerem ;))) Przez ponad 25 lat męczyłem się z myślą, że "tylko jedna kobieta na całe życie". Dopiero regresing wyprowadził mnie z tej "ciemnej" strony. Wszystko zmieniło się, kiedy przypomniałem sobie jak w jednym z poprzednich wcieleń (oceniając po strojach jakie wówczas nosiłem był to przełom XVIII i XIX w.) pozazdrościłem przyjacielowi długoletniego związku. Sam prowadziłem wtedy życie lowelasa (1 kobieta na 1 dzień). Powstała wtedy we mnie intencja aby spędzić całe jedno życie z jedną tylko kobietą. I to właśnie realizuje się w tym wcieleniu. Pojawiła się w moim życiu najprawdziwsza, jedyna połówka.
Tak jak napisałem na wstępie, przez pierwsze 25 lat nie było różowo. Wywalały najróżniejsze wzorce połówkowe i związkowe. Gdy zacząłem swoją przygodę z rozwojem duchowym to na początku wydawało mi się, że bardzo źle trafiłem w tym życiu, jeśli chodzi o związek. Wywalały wzorce "połówkowe" (nie będę się na ten temat rozpisywał bo to osobny temat), a także wszelkiego rodzaju inne wzorce dotyczące związków i seksu. Dopiero po przepracowaniu tematu odnalazłem szczęście w związku. Pojąłem, że kobieta, która pojawiła się w moim obecnym wcieleniu (notabene moja pierwotna połówka) jest jedyną istotą na świecie, która potrafiła dostosować się do mojej zmienności w tym życiu.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-23, 13:27:06 »
Mirek,
pamiętam z dawnych lat szaleństwa na temat połówek (forum cudu) , że też wątpiłeś, czy z żoną ci jest dobrze.
Czy odpuściłeś to jakoś czy w związku się poprawiło czy zaszły inne zmiany ?

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-23, 12:10:32 »
Clint
Jeśli jest dobrze i przyjemnie i ona też tak odczuwa to wspaniale. Tylko tak trzymać :)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-23, 12:07:46 »
Mariusz
Kompromis to rezygnacja z czegoś ważnego dla nas. Dlatego na pewno miewałem poczucie, że coś tracę. Jednak pogodzenie się z tym nie wpływa długofalowo na samopoczucie.
Zastanawiałem się dość mocno nad tym czy czuję w środku jakąś zadawnioną stratę, ale nic nie wykryłem. Zadałem też przed chwilą to pytanie mojej żonie. Z miejsca odpowiedziała, że nigdy nie miała poczucia straty gdy z czegoś rezygnowała dla mnie. Gdy ją przycisnąłem to przypomniała sobie takie chwile, ale twierdzi, że nie miało to wpływu na nasze wzajemne relacje.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-23, 11:32:58 »
Ale z tym kompromisami Mirek - możesz powiedzieć więcej - czy robisz kompromisy w sprawach dla ciebie ważnych, gdzie czujesz że coś tracisz czy tylko w sprawach mniej istotnych?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-23, 11:32:10 »
Nie wiem co masz na myśli poprzez "wszystko", ale ja generalnie mam to o czym pisałem - zarówno harmonię serc i innych dusz, jak także współgranie w tych wszystkich istotnych dla mnie kwestiach. Kompromisy to się tyczą jakoś mało istotnych detali, których nawet nie czuję jako kompromisów, bo mi to za bardzo nie robi, że jest jakaś tam różnica na tak pierdołkowatym poziomie. Dla mnie doświadczenie tego związku było niesamowite pod tym względem że zaznałem dużo większej harmonii niż się spodziewałem - przed związkiem jak jeszcze teoretyzowałem, to pewnie bym napisał że rzeczywiście ciężko żeby można było się aż tak dobrać, ale rzeczywistość mnie miło zaskoczyła :D

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-23, 11:22:36 »
Clint
"Zresztą mówiąc skrótowo - idealny partner czy połówka (zwał jak zwał) to dla mnie osoba, z którą mamy nie tylko 100% harmonii serc, dusz, energii czy innych szmerów bajerów, ale także innych istotnych aspektów jak cele życiowe, zainteresowania, itp."

Takie wyobrażenia to efekt braku akceptacji podstawowej zasady funkcjonowania w materii, tzn. że NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO NA RAZ.
Przy akceptacji powyższego, wyobrażenia przestają się liczyć i łatwiej jest o kompromisy, które są podstawą chyba każdego związku, nie tylko połówkowego. Natomiast przy braku akceptacji tej ważnej zasady, można żyć obok najprawdziwiej zharmonizowanej osoby i być pozbawionym wszelkich przyjemności z tego związku.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-23, 09:58:21 »
Temat połówek wydaje się nie mieć końca, i czasem sobie z nim nie radzę. Czucie tego duchowego połączenia z drugą osobą, jak coś do odreagowania do najczęściej hardkory, zabijanie się, jakieś dziwne rzeczy z czasów przed wcielaniem się w które tak bardzo nie chciałem wchodzić, przy tym poczucie że druga osoba kocha Cię największą miłością, a wychodzą tak mocne emocje, to chyba wszystko przez ten rezonans, że przeżywa się te obciążenia ciężej. No i za każdym uzdrowieniem standardowo kolejna porcja przyciągania, kolejne rytualne zwracanie wolności, kolejne pozwalanie na to żeby się działo co ma się dziać, kolejna ulga a potem większa miłość i kolejne hardkory wychodzące z głębi... I już wiele razy dawałem sobie z tym tematem spokój i bym dał spokój, gdyby nie wychodził mi w kółko z głowy, i gdyby nie efekty uzdrowień dające coraz pełniejsze i czystsze uczucie miłości... niestety to że ono jest coraz czystsze nie hamuje kolejnych wywałek. Dzisiaj mi przyszło do głowy że powinni nas zamknąć razem na miesiąc w izolatce, może wtedy byłoby to z głowy ;)
Te wszystkie hardkory i ich odreagowywanie kopie do jakiegoś rdzenia w sercu, i to co tam jest na dnie jest tak piękne że nie potrafię w tej chwili poczuć tego ani na dłużej, ani w pełni.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-19, 13:42:58 »
Clint
zalezy co kto nazywa miłością :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-19, 13:08:57 »
Cytuj
Chyba że masz na myśli z b. wysoko harmonizujacych osobników by brać tych ktorzy odpowiadaja pod innymi względami, to mozna ich nazywać połówkami , mimo utartej definicji
No właśnie to miałem na myśli. No zapomniałem, że to co dla mnie jest oczywiste u innych może być definiowane inaczej. Połówka to rzeczywiście nazwa słaba, bo sugeruje że jest tylko jedna taka osoba forever, a wiadomo że na przestrzeni wcieleń takich osób z pewnością jest sporo. Tak jak Lynd pisze - nazwa "idealny partner" by bardziej pasowała do tego co sam wypisuje i sądzę w temacie :D

Zresztą mówiąc skrótowo - idealny partner czy połówka (zwał jak zwał) to dla mnie osoba, z którą mamy nie tylko 100% harmonii serc, dusz, energii czy innych szmerów bajerów, ale także innych istotnych aspektów jak cele życiowe, zainteresowania, itp. Po prostu trzeba harmonizować ze sobą na naprawdę wielu poziomach jak chce się dobrze ze sobą żyć i zgodnie z własnymi potrzebami i marzeniami, a nie tylko ograniczać się do "fajnie się czujemy w swojej obecności bo miłość, ale generalnie nie mamy ze sobą zbyt wiele wspólnego, więc tylko do czasu do czasu sobie siedzimy razem i sztachamy się miłością". Takie związki pewnie istnieją i przez jakiś czas pewnie satysfakcjonują, bo wiadomo że harmonia serc i te sprawy to bardzo przyjemna rzecz. Gorzej jak chciałoby się czegoś więcej, a tutaj coś nie współgra za bardzo :P A najsmutniej jest jak ktoś czuje, że mu czegoś brakuje, ale sobie wciska że to potrzeby ego czy coś, bo sama miłość powinna mu wystarczyć.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-19, 13:11:06 wysłana przez Clint »

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-19, 12:40:40 »
No, mniejsza o to.
Właściwie to połówki mnie też mało interesują, ale (b. wysoka) harmonia jest ważna, bo bez tego to chyba jest się zdanym tylko na emocje, które są jedynym elementem wiążącym, bez nawet możliwości jakiegoś bycia razem bez ciśnienia choćby przez te 10 minut dziennie, a to dla mnie element dyskwalifikujący.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-06-19, 11:52:28 »
Marcin,
Tak naprawdę to nie ma utartej definicji i o to się chyba 1/4 wątku rozchodzi ;)
Teoria połówek zmieniała się razem ze zmianami sytuacji związkowej Leszka. Najpierw  połówek nie było. Potem, jak się pojawiła jedna partnerko, była jedna. Po związaniu się z inną partnerką, wyszło że mogą być wtórne (jak partnerka poprzednia) i jedna pierwotna. A po rozstaniu z nią, okazało, że może być więcej niż jedna pierwotna.

Każdy radził sobie ze zmianami w tej ideologii na swój sposób, a rezultat jest taki że każdy ma swoją definicję połówki. Coprawda clintowa wydaje mi się trochę dziwna -- można po prostu powiedzieć idealny partner, (albo, jeśli chce się skrótowo, IP -- jedna sylaba mniej;), ale jak mówię, tu jest wolna amerykanka :)