Ja to ogólnie mam takie zapasy wzorców odrzucenia, ze tego zycia nie starczy na odreagowanie
Phi tam, wymówki, wymówki, wymówki...
Ty wiesz jaki ja miałem bagaż jak zaczynałem rd? Byłem całe życie totalnie odrzucany przez wszystkich jak leci. Nie miałem ani jednej bliskiej osoby przez żaden moment życia, nawet głupiego przyjaciela, totalnie nic. Wszystkie dziewczyny do jakichkolwiek próbowałem startować odrzucały mnie na samym wstępie i to jeszcze w bardzo chamski i niemiły sposób. Jeśli chodzi o poprzednie wcielenia to miałem tak bardzo ascetyczno-samotniczą karmę, że moja pś nawet nie wiedziała o co w ogóle chodzi w tych związkach i co ja miałbym w nich robić (sic!). Byłem tak bardzo przyzwyczajony do bycia samemu, że kompletnie sobie nie wyobrażałem życia z kimś. W dodatku miałem tak silne wzorce odrzucenia, lęku przed bliskością, żali i frustracji z bycia samemu, świętego przekonania o tym, że nie ma dla mnie nikogo, itp. itd. że myślałem, że przewalenie tego wszystkiego zajmie mi pół życia.
Jakbyś naprawdę chciała to byś mogła sobie najważniejsze rzeczy przepracować na tyle, żeby wykreować sobie sensowny związek w ciągu maksymalnie kilku lat. Musiałabyś chyba mieć jakieś poważne dysfunkcje po ćpaniu czy inne takie, żeby to było nieosiągalne.
No, ale to nie będzie osiągalne, jeśli będziesz wiecznie tkwiła w wbijaniu sobie do głowy durnot, że przez całe życie nie dasz rady stworzyć fajnego związku. Wiesz jaka energia za tym idzie i jak Ci pompuje te myślokształty związane z samotnością? To może być nawet obecnie najbardziej odsuwająca w czasie realizacje tego związku rzecz, jaka w Tobie siedzi!
Jeśli nie czujesz się teraz gotowa na związek to ok. Masz do tego prawo, możesz sobie dać tyle czasu, ile potrzebujesz. No, ale daj sobie też tą pozytywną wizje przyszłości, chociaż samą potencjalną możliwość, że to się stanie za jakiś nieokreślony czas. Bo jeśli tego chcesz, to się to stanie. Za miesiąc, za rok, za 7 lat - nie wiadomo kiedy, ale się stanie jeśli naprawdę tego chcesz i pójdziesz po to sięgnąć. No, ale wpierw musisz stworzyć sobie w głowie tą wizję sukcesu, upragnionego celu, bo jaką Ty masz mieć motywacje do zmian i pracy nad sobą, skoro rzekomo i tak za przeproszeniem, gówno z tego będzie?
Naprawdę to było takie straszne, gdybyś dopuściła do siebie, że być może na teraz nie jesteś gotowa na związek, ale potencjalnie możesz to mieć w przyszłości?