Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 85113 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-05, 08:24:57 »
Wczoraj mi się przypomniało, pod wpływem silnego lęku, że zostałam w bardzo brutalny sposób rozdzielona z moją połówką poprzez bardzo silne ataki na mnie i wykasowanie jego istnienia z mojej pamięci. Nie wiem kto mi to zrobił i dlaczego ani kiedy to się odbyło. Pamiętam tylko mój stan po ataku.
Ten mdlący i straszny lęk którego często doświadczam pochodzi z tamtego okresu. Po tym ataku zostałam zniszczona całkowicie, zmieniłam się w jeden wielki lęk. Zostałam sama, przerażona i nie wiedziałam jak mam sobie poradzić. Z daleka było widac jak bardzo się boje i odtąd stałam się obiektem ataków złych istot. Miałam zniszczoną aurę, zostałam pozbawiona pamięci, byłam sama i pozbawiona jakiejkolwiek pomocy. Pozostał mi tylko lęk i nieumiejętność radzenia sobie.
Nie wiem dlaczego zostałam tak bardzo skrzywdzona.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-04, 23:02:38 »
Wrzucam link do artykułu, jaki dziś napisałam, może się przyda :) - O „połówkach” (pierwotnych, wtórnych), harmonii oraz kodach anty- i sposobach przejawiania ich w obecnym życiu (później pojawi się tez w dziale "Artykuły")

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 03:07:30 »
I jeszcze jedno
kody połówkowe kodami, ale czasem mam wrażenie, że one dzialały bo Połówka byla zawieszona na Połówce.
 

Warto pociagnąć temat w medytacji "Jak mozna miec szczesliwe zycie po odejsciu IP".
Fajnie zeby sie Leszek wypowiedzial, ale na ile to ogarniam
-Aniolki sa stadne ze swej natury wiec ciezko im pojac ze mogly wybrac samotnosc na jakims etapie zycia, tym bardziej ze inne Aniolki mu potwierdzja ze szczesliwy Aniolek to Aniolek w zwiazku
-z tej stadnosci, a wlasciwie z pamieci indywidualizacji wyrasta kolejna bariera-dla Aniolkow bycie bez pary wiaze sie z upadkiem wiec jak sie zaczynaja rozwijac to panika i obawa ewentualnego upadku prowadzi do jawnych komunikatow "jestem na nizszym etapie niz jestem" na poziomie ukrytym dalej przyciaga sie oponentow do swojego zycia i nie wiadomo dlaczego skoro to zrobione, tamto zrobione i to i to
- tesknota za powrotem czesto rodzi pomieszanie-chcialoby sie sexu ale obawa przed nizszymi wibracjami /przy partnerze nie bedacym IP/ skutecznie pozbawia zwiazkow
-przywiazanie do wizji jedynego slusznego zwiazku z IP skutecznie odstrasza wszelkich potencjalnych kandydatow do niezlych zwiazkow
-samoocena czestokroc lezy i kwiczy a u podstaw dalej jest przekonanie "gdyby IP tylko chcial w zwiazku byc"
-mitologizacja obecnego zwiazku z IP-nie widzi sie elementow do uzdrowienia bardzo dlugo a nawet jak sie widzi to porownywanie IP do innych ma na celu pokaznie sobie, ze to bez sensu
-niemoznosc dokonania rozwodu energetycznego z IP powoduje zawieszenie ani zwiazku z IP ani zadnego innego. Paradoxalnie po rozwodzie blyskawicznie wraca sie do przywiazania energetycznego do IP.
-zaciemnienie w temacie milosci do IP z Boska miloscia a przede wszystkim wolnej woli IP z Bożą wolą, wiec brak IP to czesto pretensje i zal do Boga czasem gleboko schowany ale rujnujacy jednak sprawy sercowe


Na szczęście to tylko programy:)


Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 21:56:40 »
Laka
to akurat wiem:) wbrew pozorom obie strony nie umialy być ze sobą. Bycie czyjąś Polówką to tylko sposobność, okazja do urzeczywiistnienia fajnych wibracji. Jedna z wielu:) A najczęściej to niestety Połówki mają totalnie sprzeczne intencje jak ma wyglądać idealna relacja więc odgrywają w związku wszystkie wyobrażenia po to by się przekonać, ze się nie da...Tak ma sporawo Połówek-skoro nie wychodzilo przez tyle wcieleń to teraz na pewno nie wyjdzie. No bo dlaczego miłoby wyjść?
Mój związek z IP przenicowalam do szpiku do najmniejszej intencyjki i wiesz co-my po prostu nie mieliśmy wspólnych planow na życie. On się przyzwyczail, że ja sobie kiepsko radzę /jak bylo przez wcielenia/ a tu się nagle okazało, że to ja jestem wyżej w rozwoju w świadomości. A ja już nie potrzebowalam przewodnika po świecie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-03, 21:23:59 »
hydrozagadka

a ja się zastanawiałam jak w realu się przejawiają kody antypołówkowe....
smutne jest to, że w tamtym czasie nikt mi konkretnie nie potrafił tego wyjaśnić, a ja nie wiedziałam co się dzieje w tym całym
pomieszaniu i nieprzytomności.
i jak przyglądam się temu już z perspektywy czasu to faktycznie działały jak nie jeden, to drugi.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-03, 18:46:10 »
Laka,

"No to mam jeszcze trochę do puszczenia w temacie. U mnie przejawiał się w związku z połówką taki wzorzec: że on mi coś pokazywał, że to niby fajne i mu się podoba, a ja wtedy akurat byłam zainteresowana zupełnie czymś innym i to co  mi pokazywał odrzucałam, że ble, ze w ogóle to takie nie moje, nie mój gust i wcale mi się nie podoba. Minęło trochę czasu, już po rozstaniu,
a ja zaczęłam na własną rękę odkrywać te same rzeczy, albo ktoś inny mi to samo pokazał i się okazało w pełni moje"

"To była jakaś usilna chęć odepchnięcia chyba tej drugiej osoby ze swojej przestrzeni, jako niepasującej."

W ten sposób przejawiały się po prostu kody anty-połówkowe (i antyharmonijne), powodujące zaślepienie i niechęć wobec konkretnego aniołka (tu: pierwotnego połówka), a działały zapewne w obie strony.

Ja tez spotkałam się z tym, ze wysokoharmonijny partner (inicjowany "połówek") nie przyjmował ode mnie pewnych informacji, aspektów, zainteresowań - a dokładnie te same rzeczy przyjmował od innych i witał je z entuzjazmem;, mnie postrzegał zaś jako tą "złą" i mającą "złe zamiary", "manipulującą lub presjującą", mimo że mi takie intencje i ani takie cele przez myśl nawet nie przemykały w trakcie rozmów z nim czy jakiegoś działania. Po prostu on tak odbierał to, co mówiłam czy robiłam, podobnie jak odrzucał ciągłym "Nie" automatycznie większość rzeczy, które mogłam zaoferować, typu zainteresowania czy działania, bo taki miał wzorzec karmiczny reagowania na mnie. (filtr zaślepiający)

Co więcej, operował wtedy dokładnie tym samym przekonaniem, jakie Ty masz - że harmonia = bycie takimi samymi. I każdy aspekt, który nie był taki sam (mimo wielu realnych podobieństw, wspólnych zainteresowań, realnych pozytywnych inspiracji) był witany stwierdzeniem "nie ma między nami żadnej harmonii'.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-03, 18:50:38 wysłana przez hydrozagadka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-03, 18:26:05 »
Cytuj
O, właśnie! Harmonijne dopasowanie, to jest idealne słowo :)
Bardzo idealne.

Ja już po tak krótkim czasie doświadczam pierwszych korzyści wynikających z tego, że są różnice między mną, a partnerką, ale za to jest harmonijne dopasowanie. A konkretniej mówiąc - otwiera mnie ona i inspiruje do naprawdę fajnych rzeczy, których bym nie doświadczył, gdybym trafił na swojego klona.

Otwieram się coraz bardziej na miłość do zwierząt, które wcześniej olewałem i z powodu swojej karmy - uznawałem podświadomie za materialne istoty gorszej kategorii. Teraz odkrywam jakie fajne są i ile można czerpać z kontaktu z nimi.

Jestem bardzo inspirowany z kierunku artystycznych sfer, na które czułem się totalnie zamknięty, więc je olewałem (bo ja ścisłowiec), a do których mnie ciągnęło. Zawsze chciałem robić coś takiego jak malowanie czy granie na jakimś instrumencie, ale z łatką totalnego beztalencia nawet nie próbowałem nic robić. Dzięki partnerce, jej przejawom w tych kwestiach i zachętach w moją stronę, zacząłem dostrzegać że ja też mogę tutaj co nieco zdziałać. Nawet zaczęło do mnie docierać, że właśnie tutaj czuje sporo niespełnienia, bo czułem się zblokowany na te dziedziny. Tak naprawdę to znudziło mi się bycie ścisłowcem i nie chce robić w życiu niczego, co opiera się głównie na mentalnych analizach.

Zmienił mi się też sposób postrzegania pewnych spraw, zacząłem mniej oceniać po pozorach i mam więcej akceptacji dla odmienności przejawiania się.

A wciąż się uczę nowych rzeczy wynikających z tej idealnie dopasowanej odmienności naszej :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-03, 18:22:07 »
No to mam jeszcze trochę do puszczenia w temacie. U mnie przejawiał się w związku z połówką taki wzorzec: że on mi coś pokazywał, że to niby fajne i mu się podoba, a ja wtedy akurat byłam zainteresowana zupełnie czymś innym i to co  mi pokazywał
odrzucałam, że ble, ze w ogóle to takie nie moje, nie mój gust i wcale mi się nie podoba. Minęło trochę czasu, już po rozstaniu,
a ja zaczęłam na własną rękę odkrywać te same rzeczy, albo ktoś inny mi to samo pokazał i się okazało w pełni moje i się w to
wkręciłam. Dziwna sprawa. Tak było z bardzo wieloma rzeczami. Efekt był taki, że mieliśmy w fascynacji tymi samymi rzeczami jakby przesunięcie w czasie. On np odkrywał i wkręcał się w coś, co kiedyś lubiłam, fascynowało mnie, a na ten moment już wcale nie miałam ochoty na to. Gdyby to było kilka lat temu to jak najbardziej. Mówię o celach, zainteresowaniach, fascynacjach.

To była jakaś usilna chęć odepchnięcia chyba tej drugiej osoby ze swojej przestrzeni, jako niepasującej.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-03, 18:10:15 »
O, właśnie! Harmonijne dopasowanie, to jest idealne słowo :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-04-03, 18:08:31 »
Harmonia nie polega na identyczności a na idealnym dopasowaniu;) To efekt idealnego dopasowania. Dwa oddzielne byty, które mimo że są blisko, to się nie ścierają.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-03, 18:02:18 »
i to by się pewnie zgadzało :)) inicjacje to mega zło. To ryje banie jak nic innego. Do tej pory się z tym użeram jeszcze.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-03, 17:58:27 »
Indra "Jesli myslimy o tym samym "połówku" to niestety jest on z mojego drzewa, zatem jednak mam z nim realną harmonie serc i dusz ;)
Ewę odbieram podobnie blisko, tylko ze z nią ta harmoniabo wiele łatwiej się przejawia. Nie mw odrzucania, niespelnionych oczekiwan, tylko czysta bliskosc"

No własnie napisałam, ze tamten to był wysokoharmonijny inicjowany "połówek". to oznacza, ze macie pierwotną harmonie serc i dusz na wysokim poziomie...ale poprzez inicjacje i różne wzorce - poważnie zaburzona w rzeczywistości.

Z Ewą zaś takich akcji karmicznie nie miałaś i dlatego ją odczuwasz czysto. O to mi chodziło :-)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-03, 17:55:07 »
Laka - fragment "Choć na pewno było więcej możliwości przebiegu tego procesu." tyczył się samego rozdzielenia polówek.

"Wywala mi, że połówki to powinny być takie same, a jeśli są przeciwieństwami, to jakoś tego nie akceptuję."

To, ze są nie takie same, nie oznacza od razu, ze są przeciwieństwami. Oznacza to tylko to, że mogą/ły harmonijnie przejawiać różne aspekty boskości, które razem połączone w działaniu, stwarzały, jakby to określić - większą wspólnotę, wzajemne "dopełnienie" się w działaniach i przejawianiu. Nie oznacza to w żadnym wypadku tego, że się jest niepełnym bez tej drugiej osoby - lecz że nie przejawiając w sobie wtedy wszystkich boskich aspektów i talentów, takie pierwotne połówki, w pełni harmonijne na poziomie wibracji serc i dusz - mogły być dla siebie komplementarne w tych przejawianych aspektach. To była taka harmonia celów :)

Pamiętam właśnie tą komplementarność, która tez jest jednym z przejawów harmonii, ale nie oznacza bycia takimi samymi. Wg mnie przekonanie, ze harmonia, to bycie takimi samymi lub jak najbardziej podobnymi pod każdym względem, jest ograniczająca i nieprawdziwa.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-03, 17:38:19 »
Clint
Po pierwsze- jestem pod wielkim wrażeniem ilości pracy, jaką włożyłeś w siebie i przede wszystkim Twojego samozaparcia, samodyscypliny i konsekwencji w dzialaniu, dążeniu do celu. Naprawdę bardzo to podziwiam.
Ja należę do osób, które chcą wszystko mieć JUŻ. Jeżeli do czegoś dążę, coś robię i nie mam szybkich rezultatów to się zniechęcam bo jestem przekonana, że moje działania są bez sensu i nie mają żadnej mocy sprawczej. Że to, co robię po prostu nie działa.
Wizja ciężkiej pracy, która MOŻE mi się opłaci ewentualnie za kilka lat kompletnie do mnie nie przemawia, przeraża mnie bardziej, niż samotnicze życie. Do samotniczego życia jestem przyzwyczajona, a do ciężkiej pracy nie :) Jeśli czuję, że będę musiala się mocno nad czymś męczyć, uzdrawiać, zabiegać, oczyszczać to zwyczajnie wolę to olać i tego nie mieć. Szkoda zachodu.
Moja gotowość do związku obecnie wynosi 84 %, więc chyba srednio ;) A już na pewno nie chce mi się o niego zabiegac, bo już mam dość zabiegania. Zmęczyłam się tym. Swego czasu owszem, starałam się, zabiegałam, modliłam, robiłam cuda wianki i nic dobrego mi z tego nie przyszło. Ja już zasługuję na wszystko, co dobre- tu i teraz. A jesli to do mnie nie przychodzi to trudno, widocznie nie ma przyjść :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-03, 17:21:14 »
Cytuj
Ja to ogólnie mam takie zapasy wzorców odrzucenia, ze tego zycia nie starczy na odreagowanie ;)
Phi tam, wymówki, wymówki, wymówki...

Ty wiesz jaki ja miałem bagaż jak zaczynałem rd? Byłem całe życie totalnie odrzucany przez wszystkich jak leci. Nie miałem ani jednej bliskiej osoby przez żaden moment życia, nawet głupiego przyjaciela, totalnie nic. Wszystkie dziewczyny do jakichkolwiek próbowałem startować odrzucały mnie na samym wstępie i to jeszcze w bardzo chamski i niemiły sposób. Jeśli chodzi o poprzednie wcielenia to miałem tak bardzo ascetyczno-samotniczą karmę, że moja pś nawet nie wiedziała o co w ogóle chodzi w tych związkach i co ja miałbym w nich robić (sic!). Byłem tak bardzo przyzwyczajony do bycia samemu, że kompletnie sobie nie wyobrażałem życia z kimś. W dodatku miałem tak silne wzorce odrzucenia, lęku przed bliskością, żali i frustracji z bycia samemu, świętego przekonania o tym, że nie ma dla mnie nikogo, itp. itd. że myślałem, że przewalenie tego wszystkiego zajmie mi pół życia.

Jakbyś naprawdę chciała to byś mogła sobie najważniejsze rzeczy przepracować na tyle, żeby wykreować sobie sensowny związek w ciągu maksymalnie kilku lat. Musiałabyś chyba mieć jakieś poważne dysfunkcje po ćpaniu czy inne takie, żeby to było nieosiągalne.

No, ale to nie będzie osiągalne, jeśli będziesz wiecznie tkwiła w wbijaniu sobie do głowy durnot, że przez całe życie nie dasz rady stworzyć fajnego związku. Wiesz jaka energia za tym idzie i jak Ci pompuje te myślokształty związane z samotnością? To może być nawet obecnie najbardziej odsuwająca w czasie realizacje tego związku rzecz, jaka w Tobie siedzi!

Jeśli nie czujesz się teraz gotowa na związek to ok. Masz do tego prawo, możesz sobie dać tyle czasu, ile potrzebujesz. No, ale daj sobie też tą pozytywną wizje przyszłości, chociaż samą potencjalną możliwość, że to się stanie za jakiś nieokreślony czas. Bo jeśli tego chcesz, to się to stanie. Za miesiąc, za rok, za 7 lat - nie wiadomo kiedy, ale się stanie jeśli naprawdę tego chcesz i pójdziesz po to sięgnąć. No, ale wpierw musisz stworzyć sobie w głowie tą wizję sukcesu, upragnionego celu, bo jaką Ty masz mieć motywacje do zmian i pracy nad sobą, skoro rzekomo i tak za przeproszeniem, gówno z tego będzie?

Naprawdę to było takie straszne, gdybyś dopuściła do siebie, że być może na teraz nie jesteś gotowa na związek, ale potencjalnie możesz to mieć w przyszłości?