Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 84719 razy)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-10, 12:02:52 »
No wlasnie nie do konca jestem pewien czy to nie jest zapis wywalanki, np. "eh, zycie jest bez sensu, nic sie w moim zyciu nigdy nie zmieni", czy autentyczne swiadome przekonania. Stad pytam.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-10, 11:01:20 »
Lynd
mam wrażenie, że niekoniecznie

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-10, 10:39:40 »
Mateusz, ten post to (auto)ironia?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-10, 10:02:52 »
Temat połówek wychodzi mi przy różnych problemach, ale nie zabierałem sie jeszcze za niego by go przepracowywać. Liczyłem że jak mam połówkę, którą sam wyczaiłem, to sprawa załatwiona, będziemy razem. Potem było sprawdzenie i potwierdzenie przez specjalistke od połówek i obopólne parcie do związku. Ale to było w teorii. W praktyce, to nie widzę z jej strony żadnego odzewu. Myślałem, że chociaż w jednym temacie ktoś (połówka) zrobi cos za mnie, czy dla mnie, tzn. oczyści relację, zbliży sie, coś zbuduje między nami. A może będzie jakiś dar niebios, a tu nic. Wszystko muszę sam zrobić, zero pomocy i wsparcia z wyjątkiem Boga). A ja przecież jestem tak zajęty innymi wzorcami, które są do przerobieia na teraz, że praca nad związkiem jak widzę, to dość odległy temat.
 

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-10, 09:15:05 »
Mateusz, Clint:

Póki nie jesteśmy oświeceni, to zawsze będzie mieszanka cech zarówni inspirujących, jak i 'wywałkowych'. Chodzi o to, żeby i jedne i drugie wykorzystać do rozwoju, a nie dalszego zakręcenia (Inspirujący partner/partnerka też może nas wkurzać, jeśli np. on ma coś przerobione, a my nie i nie jesteśmy w stanie tego zaakceptować) Także panowie, zamiast wzajemnego odbijania teorii polecam praktykę :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-10, 08:35:30 »
Olga
Ciesze się. :-)
Rozumiem, że po tym ja WJ wskazało  mnie jako twoją połówkę coś ci sie udało pooczyszczać? :-))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 08:30:40 »
Olga :)
Może jestem z tych pojedynczych "aniołków"
A może po prostu nie wyczuwam tej tzw. połówki (tzn. ja jej nie czuje, pomimo, że być może on istnieje).

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-10, 08:29:12 »
Inflacja ;)

Logarytmiczna ;]

I w tym momencie z pustego w prozne nie przelejesz, jedyna nadzieja w tym ze patrzac na nia taka Cie cholera wezmie, ze wreszcie to przerobisz ;)

It's the universe's way of kicking asses and saying: Siedź dalej w swoim pokręceniu albo wykorzystaj energię rozpędu kopa, aby wreszcie coś z tym zrobić :>

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-10, 08:14:56 »
Mateusz,
Co do wspolnych obciazen to fajna teoria ;) Natomiast praktyka jest taka, ze pewnie mielibyscie tez wspolne najciezsze obciazenia. Kojarzysz te wobec ktorych czujesz sie bezsilny i krecisz sie w kolko? Twoja partnerka tez jest wobec nich bezsilna, i tylko sie w tym nawzajem nakrecacie. Problamy z pieniedzmi? 2x wiecej wydatkow i 2x wiecej ograniczen. Brak pozytywnej motywacji do zycia? 0x wiecej motywacji, i 2x wiecej poganiania sie wzorcami. A nie daj boze zeby to byly jazdy zwiazkowe...

 I w tym momencie z pustego w prozne nie przelejesz, jedyna nadzieja w tym ze patrzac na nia taka Cie cholera wezmie, ze wreszcie to przerobisz ;)

Grażka, piszesz że nie czujesz byś znała swoja połówkę, ostatnio słuchałam RSR o związkach i leszek wspomniał, że były też "samotne" istotki, bez połówki. A najwieksze grupki były cztero aniołkowe - na tamten dzień wg Leszka, a było to lata temu.
Inflacja ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-10, 00:19:39 »
Grażka, piszesz że nie czujesz byś znała swoja połówkę, ostatnio słuchałam RSR o związkach i leszek wspomniał, że były też "samotne" istotki, bez połówki. A najwieksze grupki były cztero aniołkowe - na tamten dzień wg Leszka, a było to lata temu.

Też zastosowałam przepis na przyciągnięcie połówki. Na 2 dzień ją poznałam:) A po miesiącu kolejną! :p Dodam jeszcze że przyjaźniłam się cała podstawówkę tez z połówką: p byliśmy w tej samej klasie. teraz mamy żadszy kontakt, ale jest.

Gdy poznałam 1szą połówkę, całkiem mi odwaliło oraz jemu, karma sie odpaliła. Od dnia, sekundy, gdy poznałam kolejną, czułam ze JUŻ jestem z nim w związku:) Faktycznie tak się stało:) Choc oboje wiele miesięcy wypieraliśmy że jesteśmy razem: p
Gdy bylam z innymi chłopakami, zawsze brakowalo mi czegoś, kogoś w kimś. Odkąd poznałam Marcina- ten temat nie istnieje:) ta relacja uzdrowiła moje wyobrażenia nt bliskości, i nie tylko, jak prezent z nieba, spadła na mnie:) Jego sama obecność, cokolwiek robimy lub nie robimy, sprawia, że jestem szczęśliwa:) świadomość cudu jakim jest ten związek, w szerszym aspekcie, powoduje, że łatwiej jest nam napewno przebijac się przez problemy i przeszkody, które jeszcze są. :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 18:28:08 »
Czy bycie podobnym do swojej partnerki, możliwie jak najbardziej, czyli w skrócie takiej jak ja, ma powodować taką totalną rozpierdziuchę. Przecież wiele rzeczy jest oczyszczone, podobnieństwo nie polega jedynie na podobieństwu wzorców. Ja nie mówię o związkach strzyg, czy demonów. Przecież jest całe mnóstwo pozytywnych podobieństw, cała gama zalet, talentów, cech osobistych. Tu chodzi zupełnie o coś innego. A mianowicie zaakceptowaniu siebie samego i siebie nawzajem. Nikt nie jest idealny i to trzeba zaakceptować: swoje wady, wzorce. Więcej akceptacji i zrozumienia, a nie jazda, bo mi wywala.
 
Podam przykład:
Znam taki związek, w którym oboje partnerzy są stawiani za wzór, bo tak są za sobą, tak się rozumieją, tak się umieją ze sobą nagadać, że nikt w okolicy nie może się z nimi równać. Ludzie im tego zazdrościli. Mówili, że my też byśmy chcieli być tak zgrani w swoich związkach, tak umieć współpracować, bo oni prawie wszystko robią razem, jedno drugiemu pomaga itd.
Ten wzorowy związek tworzyli ludzie z wysokim DDA (lubili często dobrze popić, poszaleć), a ponadto byli chamscy i prymitywni. Za ich chamstwo nikt ich nie lubił. Ale jeśli chodziło o ich bycie razem ze sobą, to każdy w duszy musiał się zgodzić, że są udaną parą i się bardzo kochają (tak jak potrafią).
W ich przypadku DDA nie stanowiło problemu. Mieli dobrą karmę związkową?
To, co było widać gołym okiem, to właśnie ich priorytet: my oboje chcemy związku i my chcemy siebie nawzajem. Tam o żadnej harmonii ze sobą nie mogło być mowy, bo to osoby znerwicowane, kłótliwe. Byli w tym podobni do siebie, ale to wszystko u siebie akceptowali, natomiast oczywiście wobec osób obcych mieli dobre jazdy.

Harmonia ze sobą samym to nie wynik wysokiego rozwoju?
-  Bycie sobą prawdziwy, boskim to nie duże urzeczywistnienie boskości.

Co do inspiracji to jak najbardziej, przecież o to chodzi.
Myślę, że zmierzasz do tego, żeby powiedzieć, że związek to nie terapia. Ale ja to wiem, nigdzie nie piszę, że bycie w związku ma na celu grzebanie sie we własnych problemach, czy też jest najlepszą formą spędzania ze sobą czasu.

Cytat ze związku rozwojowców
- Ty weź mnie nie denerwuj, bo...
- Odpieprz sie bo ci wywala złość... i se odreaguj.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-09, 18:33:15 wysłana przez Mateusz »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 17:57:53 »
Cytuj
Nie rozumiem tego pozabijania sie nawzajem. Tak może być w przypadku osób nierozwijających się.
Chodzi o wzajemne prowokacje. Osoby mające pełen zestaw identycznych problemów miałyby w stosunku do siebie tak ogromną ilość podświadomych prowokacji, że świadomie ciężko mogłoby być im ze sobą wytrzymać. To, że się ludzie rozwijają to nie znaczy jeszcze, że są w stanie wytrzymać nieustanne prowokacje uderzające we wszystkie możliwe problemy. No i możliwość zobaczenia w partnerce tak ogromnej ilości problemów, których się jeszcze nie akceptuje w sobie też by dało potężne wywałki.

Cytuj
No własnie. 100% harmonii, czy bliski tej wartosci, to już wysoki etap rozwoju. A wtedy nie wiem, ale może być tak, że związek to już musztarda po obiedzie.
Nie uzależniałbym poziomu rozwoju od możliwości harmonii w związku, bo ta zależy od... otwartości na harmonie w związku, a nie ogólnego poziomu rozwoju.

Cytuj
Jeśli wasze problemy byłyby zbyt różne, to może się okazać, że nie macie wspólnej drogi, choć niekoniecznie. Ja widzę, że jednak dużo związków właśnie skupia się m.in. wokół tego, co ich dusze mają do przepracowania w tym wcieleniu. 
Jeżeli dwie osoby mają się wspierać w rozwoju to tak jak pisałem - łatwiej im będzie kiedy jedna strona będzie inspirować i wspomagać drugą swoim urzeczywistnieniem - wtedy będą się pięknie uzupełniać. A wspólne rozpracowywanie problemów to nie jest jak dla mnie jakoś szczególnie atrakcyjna forma spędzania czasu w związku.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 17:47:58 »
Cytuj
Dla mnie dużo lepszą inspiracją w rozwoju i realnym wsparciem byłaby partnerka, która nie ma problemów tam gdzie ja mam - dzięki niej mógłbym się uczyć jak to jest być bez danego problemu oraz mógłbym być wspierany przez jej urzeczywistnienie w danym temacie. Dużo fajniejsza opcja niż dwójka ludzi płacząca nad tym samym problemem :P

Jeśli wasze problemy byłyby zbyt różne, to może się okazać, że nie macie wspólnej drogi, choć niekoniecznie. Ja widzę, że jednak dużo związków właśnie skupia się m.in. wokół tego, co ich dusze mają do przepracowania w tym wcieleniu. 

Dwójka ludzi płacząca nad tym samym problemem, to dla ludzi, którzy lubią kręcić się w kółko i rozprawiać o tym jak im strasznie wywaliło.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 17:38:19 »
Nie chodzi o sklonowaną osobę. Nie ma też dwóch identycznych osób. Nie rozumiem tego pozabijania sie nawzajem. Tak może być w przypadku osób nierozwijających się. Co innego gdy ludzie pracują nad uwalnianiem i nie odgrywają karmy.

Czy dużo łatwiej im czegoś wspólnego nie zauważyć.
- Jak im obojgu wywala to... co dopiero pisałeś, że by sie pozabijali....Wtedy trudno by nie zauważyć co się z nimi dzieje.

Ja czasem udaję się do osób, które są bardzo podobne energetycznie do mnie, żeby by własnie zobaczyć co mi wychodzi na wierzch, a jeszcze się nie ujawniło. Wtedy szybciej wychodzi.

Cytuj
Po za tym jest istotna różnica między osobą harmonijną, a osobą taką samą. Wystarczy spojrzeć ile harmonii macie w relacji z samym sobą (nieuzdrowionym) - tyle samo byście mieli w relacji z klonem :)

No własnie. 100% harmonii, czy bliski tej wartosci, to już wysoki etap rozwoju. A wtedy nie wiem, ale może być tak, że związek to już musztarda po obiedzie.

Cytuj
mielibysmy wspólne uwalnianie ;)

Chyba od siebie

Z tym tekstem to oczywiście półżart.
Ale może być ciekawie, jeśli dzisiaj ludzie sa tak wobec siebie nieskrępowani i otwierają się przed partnerem, to czemu nie mieliby dopuścić druga osobę do świata swojej duszy.



Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 17:18:16 »
Cytuj
mielibysmy wspólne uwalnianie ;)
Chyba od siebie ;D

Jakby dwóch ludzi miało identyczne obciążania w każdym możliwym temacie to by się chyba nawzajem pozabijali od tego wzajemnego pobudzania ich ;P Nie wspomnę już o tym, że jak dwie osoby mają ten sam problem, to dużo łatwiej im go nie zauważać i uznać za coś normalnego.

Dla mnie dużo lepszą inspiracją w rozwoju i realnym wsparciem byłaby partnerka, która nie ma problemów tam gdzie ja mam - dzięki niej mógłbym się uczyć jak to jest być bez danego problemu oraz mógłbym być wspierany przez jej urzeczywistnienie w danym temacie. Dużo fajniejsza opcja niż dwójka ludzi płacząca nad tym samym problemem :P

Po za tym jest istotna różnica między osobą harmonijną, a osobą taką samą. Wystarczy spojrzeć ile harmonii macie w relacji z samym sobą (nieuzdrowionym) - tyle samo byście mieli w relacji z klonem :)