nawiązując jeszcze do motywów początku jakie się tu wczoraj pojawiły , o tutaj :
"Jedną z cech świadomości dobrobytu jest chęć porzucenia wszystkiego, co się dotychczas osiągnęło i rozpoczęcia od nowa."
oraz tutaj
trzeba działać, by pływać, na początku najbardziej, na każdym początku coraz wyrzszej fali,
taki fragment :
"Z naszej rozmowy wynika, że chrześcijaństwo jest par excellence religią początku. Chrystus, który jest nowym stworzeniem, mówi w Apokalipsie, że czyni wszystko nowe. Można więc chyba sądzić, że w chrześcijaństwie cały czas chodzi o początek, o stworzenie od nowa.
WŁADYSŁAW STRÓŻEWSKI: Jestem przekonany, że tak. I nie jest to przypadek, że tak zaczyna się bliska nam Ewangelia według św. Jana. "Na początku było Słowo". Myślę, że w początku zawarty jest sens. Tak bym to próbował tłumaczyć. Cokolwiek będzie działo się dalej, jesteśmy po prostu zobligowani, by docierać do tego ostatecznego sensu. Kiedy przychodzi Chrystus, pokazuje, że ten sens leży gdzieś bardzo głęboko, ale równocześnie jest osiągalny właśnie przez Niego. Ten postulat nieustannego poszukiwania początku i nieustannego realizowania początku w sobie, ideał nieustannego odnawiania się jest w chrześcijaństwie szalenie ważny i odwołuje się do bogatej tradycji rozmaitych praktyk. Widać, jak można do tego celu dążyć, jak można iść ku tej wizji apokaliptycznej zogniskowanej w Niebieskim Jeruzalem. Czy to jest rzeczywiście determinizm końca? W jakimś sensie pewnie tak. Ale przecież nie całkowicie; punkt Omega być może jest swego rodzaju postulatem, swego rodzaju pełnią sensu, do którego mamy dojść, ale do podjęcia tej drogi nikt nas naprawdę siłą nie zmusza, bo mamy wolność."
http://www.miesiecznik.znak.com.pl/dorosz547.htmli stamtąd przy okazji, o samorealizacji, czyli najwyższej formie dobrobytu :
(...) Ale zgodzi się Pan, że tutaj mamy splot wolności i początku, zaczynania od nowa.
IRENEUSZ KANIA: Oczywiście.
WŁADYSŁAW STRÓŻEWSKI: Dodałbym tu jeszcze jedną uwagę. Autentyczna wolność zaczyna się wtedy, kiedy jesteśmy w stanie odejść od wartości, które naprawdę wartościami nie są. A kiedy jesteśmy zanurzeni w wartości autentycznie najwyższe, szalenie ważnym czynnikiem jest miłość, ponieważ tylko ona autentycznie wiąże nas z wartością. To zresztą znowu jest motyw platoński - to w końcu jest Uczta Platona, gdzie mowa jest o wspinaniu się po stopniach miłości. Miłość oczywiście akcentowana jest także w Ewangelii.
Bez przylgnięcia do wartości nie ma rozwoju. Problem polega tylko na tym, żeby ciągle odrzucać to, co mniej wartościowe, na rzecz wartości wyższych, by do nich dojść. To jest to wyzwolenie, o którym mówił święty Paweł w swoich listach. Nie prawo. Prawo jest niewątpliwie wartością, ale nie o nią nam naprawdę chodzi, nie do niej mamy dążyć i nie do niej przylgnąć całą naszą miłością. Nie mogę tu nie wspomnieć o pismach księdza Tischnera. Mawiał on, że tak na dobrą sprawę chrześcijaństwo jako religia wolności jeszcze się nie zaczęło, że dopiero trzeba walczyć o to, by chrześcijanin poczuł się naprawdę wolny. Ks. Tischnerowi chodziło o to (jeżeli dobrze rozumiem jego myśl), żeby człowiek miał właściwe rozeznanie w świecie wartości, w którym żyje, ale który musi nieustannie przekraczać, po to żeby dochodzić do coraz wyższej wartości, do źródła. A więc znowu mamy początek i koniec, mamy Logos rozumiany jako sens. W tym przypadku jest to także sens aksjologiczny, związany najściślej z trzema wartościami: prawdą, dobrem, pięknem."