Z moich widzimi się jest tak, jak piszesz. Jezus był wyrzej w rozwoju niz Osho wg mnie i nie nawiązuję tutaj do pieniędzy tylko piszę ogólnie.
Bogactwo nie jest warunkiem, co oznacza, że może być, moze nie być, pamietajmy ze chodzi tu o sprawy subiektywne, dla mnie bogactwem moze być coś dla kogo to jest niczym kropla w kałuży jego bogactwa. Zrozumienie powinno byc obustronne. Umysł zawsze porownuje i "ustawia", wiec jesli ktos zarabia 70 tyś miesięcznie i siedzi w przywiazaniu do tego, to nie odczuje zrozumienia pelnego, ze ktos inny może być bogaty za 2 tyś zł. Jak dla mnie chodzi o to by zapewniac sobie wlasne potrzeby ale nie z poziomu rozdymanego ego i kupowanie mnustwa coraz lepszych zabawek. Chyba że ktos tak pościł kiedyś, ze musi sobie to odreagowac jakoś, co rozumiem, ze musi byc taki okres, ktory odpusci w końcu, jak czlowiek idzie ku Bogu. No własnie, trzeba patrzec na to wszystko z dystansu, jesli juz sie chce patrzec na cudze ogródki. z dystansu i trzeba zobaczyć co stoi za tym, ze ta osoba ma tak i tak.I nie krytykować bo mozna się przejechac na tym.Przyczyny skutkow które tu obserwujemy mogą byc rózne, jest ich cały wachlarz, od biedy po bogactwo i przywiązanie do niego, az do puszczenia tego wszystkiego. Ale nie da sie puścic ascezie biedy, bez zakosztowania bogactwa, doświadczania jego, wg mnie. A u nas było wielu ascetów

i sa te potrzeby, i ok, kiedys wejdzie to w co innego, w odpwiednim czasie, którego warto sluchac.
Także Inga, jak komus wystarcza 2 tyś i ma to co naprawdę, uczciwie potrzebuje to ok. Aczkolwiek teraz by miec na swoje potrzeby,mieszkanie, jedzenie [ zdrowe a nie byle co], ubrania [ dobre tkaniny a nie byle co sztucznego ale tez nie chodzi o Diora;)]m, wakacje, odpoczynek, inne wszystkie rzeczy potrzebne trzeba miec wiecej niz 2 tyś.
Tak jak napisałas, bogactwo nie jest warunkiem poziomu swiadomości, ale i w druga stronę : to nie oznacza że nie mozesz miec więcej niz potrzebujesz.Mozesz np w fazie uzdrawiania tematu dorobić się dobrego przepływu bo była potrzeba wejścia w biegun którego sie niedoświadczało kiedyś i potem jechac na tym ale już bez zaangarzowania, w swuj przeplyw, i cudzy

)) Także dla mnie ewidentnie sprawa nie lezy w tym "jak powinno być", a wtym, " kto i poprzez co patrzy na ten temat".
To tak wg mnie.
Tak samo jest zresztą ze wszystkim, kolejnym spornym tematem jest medytacja. jak tu latwo kogoś xle ocenic bez calościowego wgladu w przyczyny cudzej medytacji. Ludzie prubuja ustalac normy ze ktos kto ma 35 erd to ten to pewnie juz z podłogi nie wstaje. bzdura na resorach

wyobrazenia i tyle. Lub inne, ze ten kto ma 25 to pewnie jeszcze sobie winko pije a o medytacjach to nie mysli. Zależy KTO, bo to zalezy od przeszlości doświadczanej i już zdobytej lub niezdobytej, sa osoby ktore siadają na poziomie 27 erd do medytacji i wstają na poziomie 31 i dalej juz nie medytują i osiagają wgląd w oswiecenie, zaznaja darów etc. Bo np już w poprzednich zyciach wymedytowały swoje i teraz musialy tylko wejśc w ten pułam. A inni np musza duzo medytować bo nie doswiadczali tego. Dlatego np jogini pozamykani w jaskiniach to przezytek wyobrażeń, do niczego to nie prowadzi tak naprawdę, tzn moze prowadzić, do choroby psychicznej

lub jak to znajomy miał retrospekcję końca kolejnego zycia w jaskinii : zmarnowalem cale swoje zycie.
Sorki za chaos w tej wypowiedzi ale już trochę spię