Mnie nie interesuje, komu w jaki sposób służy bogactwo materialne. Z mojego punktu widzenia ono służy mnie. A po co?
Żeby mi się żyło milej, łatwiej, zdrowiej i przyjemniej.
Uwielbiam, jak mi ludzie (w ich mniemaniu rozwijający sie duchowo) zadają mi pytanie: "po co ci to? przecież do grobu tego nie zabierzesz?"
Co jest nie tak w tym pytaniu?
A to, że jeszcze się nie wybieram na tamten świat i pewnie jeszcze latami będę korzystał z bogactwa materialnego, jakie mam i jakie w ogóle istnieje w świecie. Bo dostatek materialny jest po to,żeby z niego korzystać TU I TERAZ, a nie kiedyś tam, po śmierci. Zastanawia mnie, dlaczego tak wielu ludzi nie rozumie, że o to chodzi. To chyba kwestia przywiązania do "krwawicy", jaka jest potrzebna, by mieć.
Im bardziej żal tej pracy, tego wysiłku. który (jakim się wydaje), że trzeba włożyć, by mieć. Na myśl o tak straszliwym wysiłku, tak ciezkiej pracy, odechciewa im się mieć. A jak jeszcze pomyślą, że po śmierci ktoś to weźmie, to zal grdykę ściska i woleliby nic nie mieć.
Ilu z tych ludzi uważa, że mają przerobioną prosperującą świadomość?
AL TO TYLKO ICH BŁĘDNE WYOBRAŻENIA, a nie rzeczywistość.