Ja zaszłam w ciąże wtedy gdy wszystko zaczęlo mi się dobrze układać i poczułam że jestem atrakcyjna i mam powodzenie. Robiłam dużo planów i nagle straciłam wszystko.
Inga no to u mnie było podobnie, właśnie w czasie gdy poczułam, że różne problemy przez które przechodziłam od dzieciństwa są już za mną, zaczęłam czuć radość, także z siebie, swojego ciała, byłam w szkole plastycznej, planowałam iść za pół roku dalej na studia, realizowałam siebie na wiele sposobów, tańczyłam, śpiewałam, było mi dobrze i coraz lepiej w sobie w ciele, to nagle jebs. Choć nie uważam, że było super czysto, co to to nie, ale byłam pod pewnymi względami bardziej otwarta i radosna niż teraz. Miałam wtedy 21 lat.
Tak sobie dziś o tym myślałam, bo chce to uzdrowić i uświadomiłam sobie, że wtedy straciłam zaufanie do siebie, do życia, do ciała, przyjemności i do materii. Pojawiło się mnóstwo lęków, nerwica, rozpacz, depresja, bezsilność i niepohamowana wściekłość na świat, na Boga pewnie też. Ale tak jak wcześniej dość lubiłam doświadczać materii, to nagle odcięłam się zupełnie. Byłam też wściekła na dziecko, ale to dopiero po porodzie( który był kolejną traumą), bałam się go bo czułam że ma paskudne intencje do siebie, ale zwłaszcza do mnie i innych ludzi. No i nabrałam duże pokłady poczucia winy za samą ciążę ( nieźle mi się za to oberwało od otoczenia), ale też za to że nie jestem dobrą matką, że czuję to co czuję, że nie umiem sobie radzić.
Cieszę się że mam już to w większości za sobą. Ale nadal paraliżuje mnie lęk przed przyjemnością, radością życia, otwartością na miłość, spełnienie. Boje się znów przeżyć taki szok, traumę i rozczarowanie. A jak tego nie czuję, nie mam to nic nie stracę.
"ale jak bys nie patrzyla...to zawsze jak ci cos nie wypala..to czujesz sie jak w pulapce."
No właśnie o to chodzi. Mi moja mama mówiła, że mam przestać bo wiele kobiet marzy o dziecku, stają na głowie i nie mogą mieć, a ja mam...to więlkie szczęście. Ale w moim przypadku to była katastrofa, bo ja co innego chciałam, co innego postrzegałam jako spełnienie.
Zawsze człowiek czuje się nieszczęsliwy gdy zostają mu odebrane marzenia i możliwość spełnienia. Ja się boje teraz po te marzenia sięgnąć, spełnić je. Nawet jeśli już teraz bym mogła. Mogę tańczyć...ale nie pozwalam sobie.