Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83729 razy)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 21:34:34 »
A druga przyczyna, tak ja pisałam wcześniej, lęk że będzie mi dobrze, że bedę mieć powodzenie, fajne życie, przyjemnośći, chłopaków.

Inga ja tez mam takie leki,dobrze ze je odkrylam za wczasu zanim nie zmaterializowalam swoich podswiadomych obaw.Dzieki:)
I to by tez tlumaczylo dlaczego nigdy nie potrafilam cieszyc sie na maksa jak mnie cos fajnego w zyciu spotkalo,a przeciez duzo fajnych rzeczy przezylam.Tutaj ucierpieli chyba najwiecej panowie bo ich zawsze trzymalam na dystans przez te moje pieprzone leki:(
« Ostatnia zmiana: 2012-09-10, 21:42:02 wysłana przez Semira »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 21:31:25 »
Mnie za ciążę karała moja rodzina. To były nie kończące się ataki na mnie za to że przyniosłam im wstyd, a dziecko było dowodem grzechu.
Ja nie miałam wsparcia w rodzinie, ja od rodziny dostawałam nienawiść.
W dodatku sama siebie atakowałam za to że jestem złą matką.
Dziecko miało zostać oddane do adopcji ale w ostatniej chwili mama się zdecydowała że się nim zajmie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-10, 21:14:48 »
Ja zaszłam w ciąże wtedy gdy wszystko zaczęlo mi się dobrze układać i poczułam że jestem atrakcyjna i  mam powodzenie. Robiłam dużo planów i nagle straciłam wszystko.

Inga no to u mnie było podobnie, właśnie w czasie gdy poczułam, że różne problemy przez które przechodziłam od dzieciństwa są już za mną, zaczęłam czuć radość, także z siebie, swojego ciała, byłam w szkole plastycznej, planowałam iść za pół roku dalej na studia, realizowałam siebie na wiele sposobów, tańczyłam, śpiewałam, było mi dobrze i coraz lepiej w sobie w ciele, to nagle jebs. Choć nie uważam, że było super czysto, co to to nie, ale byłam pod pewnymi względami bardziej otwarta i radosna niż teraz. Miałam wtedy 21 lat.
Tak sobie dziś o tym myślałam, bo chce to uzdrowić i uświadomiłam sobie, że wtedy straciłam zaufanie do siebie, do życia, do ciała, przyjemności i do materii. Pojawiło się mnóstwo lęków, nerwica, rozpacz, depresja, bezsilność i niepohamowana wściekłość na świat, na Boga pewnie też. Ale tak jak wcześniej dość lubiłam doświadczać materii, to nagle odcięłam się zupełnie. Byłam też wściekła na dziecko, ale to dopiero po porodzie( który był kolejną traumą), bałam się go bo czułam że ma paskudne intencje do siebie, ale zwłaszcza do mnie i innych ludzi. No i nabrałam duże pokłady poczucia winy za samą ciążę     ( nieźle mi się za to oberwało od otoczenia), ale też za to że nie jestem dobrą matką, że czuję to co czuję, że nie umiem sobie radzić.
Cieszę się że mam już to w większości za sobą. Ale nadal paraliżuje mnie lęk przed przyjemnością, radością życia, otwartością na miłość, spełnienie. Boje się znów przeżyć taki szok, traumę i rozczarowanie. A jak tego nie czuję, nie mam to nic nie stracę.


"ale jak bys nie patrzyla...to zawsze jak ci cos nie wypala..to czujesz sie jak w pulapce."

No właśnie o to chodzi. Mi moja mama mówiła, że mam przestać bo wiele kobiet marzy o dziecku, stają na głowie i nie mogą mieć, a ja mam...to więlkie szczęście. Ale w moim przypadku to była katastrofa, bo ja co innego chciałam, co innego postrzegałam jako spełnienie.
Zawsze człowiek czuje się nieszczęsliwy gdy zostają mu odebrane marzenia i możliwość spełnienia. Ja się boje teraz po te marzenia sięgnąć, spełnić je. Nawet jeśli już teraz bym mogła. Mogę tańczyć...ale nie pozwalam sobie.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-10, 21:23:55 wysłana przez Laka »

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-10, 20:59:05 »
okej

Inga Ty wcale nie urodzilas wczesnie...bylas po prostu nie przygotowana na To dziecko. Mysle, ze dzieci czuja takie sprawy ale jest za pozno. To jakby ktos inny podial za Was decyzje.
Dobrze, ze mama Cie wspierala, ale naprawde to smutne....ze masz to wlasnie tak przepracowac.
Powiedz jak sie teraz czujesz...przestalas byc zla na siebie i przerobilas troche temat tej kary...tj wiesz wiecej i mozesz spojzec z perspektywy na Twoje dezyzje?
Z powodu Twojego dziecka przykro mi....pocieszeniem jest, ze ma mame, ktora sie duchowo rozwija i ma duza szanse na odkrecenie wielu spraw i uzdrowienie zycia rodzinnego.
Wierze, ze pomimo wyzwan zdrowotnych, lub psychicznych macie duze szanse na happy end.;)  jak to widzisz?
Chyba ciagle nie wierzysz, ze zaslugujesz na milosc i wszystko co najlepsze.....tak ma duzo ludzi ja tez czasem ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 20:54:35 »
A druga przyczyna, tak ja pisałam wcześniej, lęk że będzie mi dobrze, że bedę mieć powodzenie, fajne życie, przyjemnośći, chłopaków.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 20:48:39 »
Inga

Kara za grzech seksu-hmm ciekawe musze sie przyjrzec czy u mnie sobie nie dziala takie przekonanie,bo ja mam obciazenia z zakonu.Dzieki za inspiracje:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 20:45:42 »
Ja urodziłam w wieku 23 lat, ale czułam się emocjionalnie wtedy jak nastolatka. Nawet mi mówili że ja zachowuję się jak 17 latka, taka byłam niedojrzała.
 Byłam wtedy na studiach i mama zgodziła się wziąć dziecko n a wychowanie. Dziecko ma teraz silną nerwicę, fobię społeczną i nienawiść do siebie.
Przeszłam piekło a byłam zła na siebie.
A ciąża to u mnie była kara za grzech seksu.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-10, 20:38:29 »
Inga,

wspolczuje Ci naprawde...musialo byc Ci ciezko, ja urodzilam w wieku 27 lat...nie wyobrazam sobie urodzic jak nastolatka...tego nie mozna z niczym porownac. Jak sobie radzilas ta sytuacja? na kogo bylas zla? Mialas wsparcie w rodzinie?

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-10, 20:31:05 »
ok ...to przepraszam ;)
ale jak bys nie patrzyla...to zawsze jak ci cos nie wypala..to czujesz sie jak w pulapce.

W przeciwienstwie do Ciebie ja madra paniusia najpierw chcialam miec meza, mieszkanie, prace, potem dziecko- jak Pan Bog przykazal....tylko, ze potem nie szlo wedlug planu. Praca byla, mieszkanie zarobione prze mnie w niemczech tez, maz pijak i czekanie na dziecko.Myslalam ze zwariuje. Zalowalam, ze czekalam- wolalam juz wpasc tylko miec dziecko.

Mysle, ze zycie mozna ukladac niezaleznie ile ma sie lat z dzieckiem czy bez- jestem tego przykladem. OK moja corka byla chciana, ale i zrozumialam swoja lekcje....ze jesli sie nieraz czeka to mozna sie przeliczyc ;)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 20:27:18 »
Inga

Ja rozumiem np Ciebie,ze czulas ze cos stracilas bezpowrotnie bo zaszlas w ciaze jako nastolatka.
Ale np nie potrafie zrozumiec u mnie skad taki strach przed tym,skad takie blokowanie sie na wiele przyjemnosci w zyciu-bo caly czas ma przed oczami jedna wersje dziecko=koniec wolnosci.U mnie ten strach chyba jest przejety od mamy..z tego co ja obserwuje i slucham jej historii to wlasnie zawsze bala sie zajsc w ciaze.U mnie jest to o tyle smieszne,ze ja takie leki juz mialam w wieku 10 lat kiedy w ogole jeszcze za bardzo nie wiedzialam co i jak:))

Wydaje mi sie,ze mamusia przelala ta swoja frustracje na nas-dzieci i dlatego wielokrotnie czulismy sie jak piate kolo u wozu na tym swiecie-jednoczesnie poczucie winy ze mama ma zrypane zycie PRZEZ NAS..
« Ostatnia zmiana: 2012-09-10, 20:29:25 wysłana przez Semira »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 20:23:05 »
Nie, ja straciłam plany na wspaniałe życie bo zaszłam w ciąże jako panna.
Dopiero wchodziłam w życie, zaczynało się cos fajnego dziać a tu koniec marzeń.
Straciłam możliwość znalezienia sobie chłopaka a moje życia polegało od tej pory na opiekowaniu się dzieckiem.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-10, 20:11:56 »
Inga
mam podobne doswiadczenia jak Ty. Rozumiem, ze stracilas ciaze i poczulas sie winna i niepotrzebna nikomu i rozzalona? Tyle planow, radosc, wszyscy wiedza juz o dzidziusiu i ten sie odmeldowal?
U mnie pozostala potrzeba szukania przyczyn i pogodzenia sie ze wszystkim i wszystkimi.  Teraz akceptuje to co sie wydazylo, po tym doswiadczeniu jednak teraz (minal juz rok) odnalazlam Boga i inne wartosci, ktore wtedy mi sie nawet nie snily. Wciaz jednak czekam na drugie dziecko i nie stracilam nadzieii.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 19:07:42 »
Ja zaszłam w ciąże wtedy gdy wszystko zaczęlo mi się dobrze układać i poczułam że jestem atrakcyjna i  mam powodzenie. Robiłam dużo planów i nagle straciłam wszystko.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-10, 14:06:11 »
Laka

Haha ja dzisiaj mialam sen o tym,ze dalam ponies sie miloci,wolnosci,spontanicznosci I skonczylo sie to moja ciaza I byciem samotna matka...Mam podobne leki do Twoich I dlatego moja spontanicznosc trzymam mocno w rydzach:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-10, 13:58:18 »
Wczoraj udało mi się zupełnie spontanicznie poczuć cudowne spełnienie bez powodu. Już nie raz w tym życiu to czułam.
Zaraz potem pojawił się paniczny lęk, przestraszyłam się najpierw bycia w ciąży, bo w tym wcieleniu  tak tego doświadczyłam, że ciąża, poród, a potem dziecko, zabrały mi wszystko co dawało mi poczucie wolności i spełnienia właśnie. Zostałam od tego nagle odcięta.
Ale najbardziej boję się utraty tego szczęścia. A mam przekonanie, że bardzo łatwo, ktoś, lub jakaś sytuacja może mnie od tego odciąć i jest to dla mnie wielka trauma. Więc pś nie dopuszczam by to mieć. Odkryłam, że ten lęk przed utratą najbardziej mnie blokuje.