Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83545 razy)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 12:04:59 »
Ja juz chyba wiem dlaczego u mnie wzbudzalo zlosc jak ktos mowil,ze po wybaczeniu powinna przyjsc milosc.
Wiadomo ,kazdy ma inne wyobrazenia na temat milosci.Ja majac na mysli slowo milosc mialam od razu wizje traktowania wszystkich tak samo,tak samo mocno kochac pomimo tego,ze no w rzeczywistosci takowych odczuc nie mialam do wszystkich.
I tutaj uswiadomilam sobie,ze przeciez zaakceptowanie czlowieka takim jakim jest,daniem mu prawa do bycia tym kim jest ,kim chce byc bez ingerencji i naprawiania go to czy to juz nie jest milosc?Tylko inaczej sie nazywa.Wedlug mnie akceptacja kogos takim jakim jest w zupelnosci -to juz jest milosc,bo dajemy wolnosc drugiemu czlowiekowi aby robil co chce -pomimo tego,ze nam sie to moze nie podobac i mozemy chciec go zmieniac po naszemu ,bo nam sie wydaje ze mu bedzie lepiej jak postapi tak i tak.Dla mnie akceptacja =milosc.

Ja moge byc obserwatorem jak ktos tanczy swoj taniec i najwyzej doradzic,jak ktos takiej porady bedzie potrzebowal i o nia poprosi:)
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 12:10:16 wysłana przez Semira »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:55:23 »
Semira
:)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 11:49:05 »
Przepraszam:)

Ja tak mialam jak bylam zaslepiona i ktos mi mowil o wybaczeniu to uznawalam to jako za pieprzenie i robote awykonalna:)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:45:41 »
Semira
Cytuj
Wiem,ze moze dla Ciebie na dzien dzisiejszy jest to nie do pojecia jak mozna wybaczyc komus i pozbyc sie tego syndromu bycia ofiara i moze dlatego doszukujesz sie jakis kruczkow,ale ja to rozumiem .

Nie doceniasz mnie:)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:38:36 »
Semira
Jeśli nie masz mu co wybaczać, nie masz negatywnych emocji, to jest OK.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 11:31:49 »
Mateusz

Ale jezeli jest sie obojetnym emocjonalnie,tzn glownie chodzi o to ze nie mam negatywnych uczuc juz do niego to co tu jeszcze wybaczac?Teraz nawet trudno jest mi sobie przypomniec niektore rzeczy,o ktore mialam pretensje ..

Wiem,ze moze dla Ciebie na dzien dzisiejszy jest to nie do pojecia jak mozna wybaczyc komus i pozbyc sie tego syndromu bycia ofiara i moze dlatego doszukujesz sie jakis kruczkow,ale ja to rozumiem .
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 11:38:48 wysłana przez Semira »

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 11:30:02 »
Dla mnie tez duza motywacja ogolnie do wybaczania zwlaszcza osobom z rodziny jest to,ze jak ja nie zalatwie sobie moich spraw z czlonkami rodziny to w przyszlosci moje dzieci przez to beda cierpiec...konstelacje rodzinne to idealnie pokazuja...a nie chcialabym obarczac juz na dzien dobry istotek,ktore chcialyby abym byla ich mama -moja nieuzdrowiona karma..

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:27:35 »
Semira
Spróbuj zbadać tę obojetność, czy to jest wynik przebaczenia czy może niechęci do zajęcia się wybaczaniem.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:17:56 »
Inga
Cytuj
A czy naprawdę musi się kochać ojca? Czy zawsze dochodzi sie do tego że sie go zaczyna kochać? Czy taki etap rozwoju musi być nawet bez zmuszania siebie?
Bo jeżeli nie jest to konieczne to po co jest taka medytacja?

Myślę, że nie musi się kochać ojca. Najważniejsze jest uwolnienie emocji w stosunku do niego. chyba też nie wszyscy kochają ojca, wystarczy, że go akceptują.
U mnie, jak pisałem, relacja wiąże się z narzuconym mi sposobem życia i działania, więc tego jest sporo.

Dobre pytanie, po co jest taka medytacja?
Myslę, że chodzi o uzdrawianie, oczyszczanie miłością, energią miłości. Słyszałem o takiej praktyce przepuszczania energii miłości przez negatywne emocje, nienawiść, złość.
Choć u mnie budzi to opór.


Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 11:07:09 »
Ja nie wiem jak to jest z ta miloscia..jak ktos by mi powiedzial jeszcze 2 lata temu,ze wybacze mojemu ojcu to CO MI ZROBIL:)
to pewnie wpadlabym w furie i krzyczala,ze to ja powinnam dostac przeprosiny od niego i to on powinien mi to wynagradzac do konca zycia co mi zrobil..ale jak przychodzi wybaczenie takie prwdziwe,to pojwia sie obojetnosc emocjonalna wobec tego czlowieka ,emocjonalnie traktuje go jak osobe ,ktora mijam na ulicy i do ktorej nic nie mam ,ale..gdyby mnie poprosila o pomoc na pewno bym pomogla:)

Ale chyba w glebi serca go jednak kocham,tylko jeszcze boje sie sama przyznac do tego przed soba:)
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 11:10:12 wysłana przez Semira »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 11:05:11 »
Semira
Właśnie, rodzic potrafi tak narzucić widzenie świata- swoje widzenie, że nie widzi się nic innego. wdaje się że wszyscy tak mają, bo ma ojciec, czy matka.

Doktor X
Dla mnie część tej płyty jest jeszcze za trudna do zaakceptowania. Dlatego jej nie słucham.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 11:01:33 »
A czy naprawdę musi się kochać ojca? Czy zawsze dochodzi sie do tego że sie go zaczyna kochać? Czy taki etap rozwoju musi być nawet bez zmuszania siebie?
Bo jeżeli nie jest to konieczne to po co jest taka medytacja?
Jestem w terapi i ciekawi mnie czy ja dojdę do takiego etapu że zacznę kochac ojca, bo wiem że inni tak mają.
A ja sobie nie wyobrażam że mogłąbym go kochać.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 10:56:34 »
Ja miałem z ojcem mega karmę. Po pewnym czasie w rozwoju wiedziałem że mam do uzdrowienia ale nie sądziłem, że aż tyle. Pamietam jak zabrałem się za jej uzdrowienie i nie mogłem sie w niczym połapać, a w ogóle jak brałem jakikolwiek temat, to mi się takie rzeczy kreowały i wychodziły, że ni przypiął ni przyłatał. Całkiem z innej beczki i kotowało mi sie w każdej dziedzinie.
Zabrałem się więc ponownie za samego ojca, ale znowu były ciągłe jazdy, nie wiadomo co i skąd. Tu mi pomógł regresing, ale też zastosowałem takie działania, że zacząłem uzdrawiać z ojcem wycinkami, pod pewnym kontem, bo całości się nie dało.
Punktem wyjścia jest bezpieczeństwo wobec ojca i przebaczenie.
Po wybaczaniu dużo się zmieniało w innych dziedzinach niż dotyczących ojca.
U mnie jest to połączone z manipulacjami i uzależnieniami ojca, które są tak pokręcone, że jak próbowałem je ruszać to mi sie burzyły inne rzeczy.
Np. kod: bez jego decyzji, nawet nie wbrew, ale bez jego kierownictwa, nie mogło mi sie nic udać.   

A na miłość jeszcze przyjdzie czas.

 
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 10:59:06 wysłana przez Mateusz »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-01, 10:39:55 »
Dzięki Bonkers i Inga. To ja odstawie na jakiś czas tą medytacje bezpieczeństwo w rodzinie. A skupie sie na moim dekrecie, afirmacjach i eft.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 10:37:14 »
Aha i poprawily mi sie bardzo kontakty z bracmi jak mu wybaczylam,bo wczesniej ps uwazalam ich ,ze sa tacy sami jak moj ojciec skoro sa jego synami-i walczylam z nimi nawet juz sama nie wiem o co:))A teraz mamy super kontakty.I ogolnie zaczelam patrzec inaczej na mezczyzn,ze oni tez potrafia kochac i tez maja uczucia..