Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83544 razy)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 10:11:16 »
Kurde karma z ojcem 40%?To jest naprawde duzo!Dlatego tym bardziej gratuluje Mateusz,ze cos ruszylo:)Ja mialam z moim ojcem12%,a wydawalo mi sie ze to jest niemozliwe miec wiecej no bo jak wtedy te relacje wygladaja tzn czy mozna miec gorsze relacje niz ja z moim ojcem a tu sie okazuje ,ze mozna..Na dzien dzisiejszy moja karma z ojcem jest juz minimalna ,jest mi on juz obojetny emocjonalnie..Ale co mnie zdziwilo jak Leszek robil mi badanie szczegolowe relacji z nim to okazalo sie,ze ja mam wiecej pretensji,wiecej misji wobec niego niz on wobec mnie...I to ja sie go uczepilam bo chcialam aby w koncu okazal mi milosc i mnie zaakceptowal bo wydawlo mi sie ,ze mnie nie akceptuje..a jak zobaczylam co nabroilam w poprzednich wcieleniach,co mu zrobilam to i tak dobrze mnie traktowal.Dlatego wybaczenie po zobaczeniu tego przyszlo u mnie od razu.Nie twierdze ,ze jestem juz w 100%uwolniona od tej karmy,ale moge powiedziec ,ze doszlam juz do tego ze moj ojciec tylko wykonywal wyrok na mnie ,ktory sama sobie wydalam wybierajac go sobie na tate.I rozumiem jego zachowanie i to dlaczego tak sie zachowywal w stosunku do mnie.

Dodam jeszcze,ze u mnie za tymi wszystkimi jazdami krylo sie poczucie winy w stosunku do niego,ktore chcialam przykryc atakujac go i prowokujac do tego aby mnie ranil i abym pozniej mogla spokojnie powiedziec,ze to ja jestem ofiara a nie on.Typowy mechanizm kat-ofiara,ofiara-kat.I jeszcze raz potwierdzilo sie,ze ofiara kiedys byla katem a kat ofiara:)
Zauwazylam ,ze cos jest nie tak z tym byciem jego ofiara jak np widzilam,ze on ma jakies problemy,cos jest nie tak a ja wtedy czulam do niego...wspolczucie i zal ,ze znowu cierpi..ofiara tak by sie nie czula,pewnie cieszylaby sie ze mu cos nie idzie.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 10:25:15 wysłana przez Semira »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-01, 10:01:50 »
Prawdziwa miłość, zawsze pojawia się naturalnie. Po prostu zaczyna przepływać kiedy daje jej się taką możliwość i przestrzeń. Gdy relacja z ojcem uzdrowi się, spontanicznie przyjdzie czas na miłość. Będzie spokój, akceptacja, zrozumienie. W innym przypadku, tak jak dobrze piszą dziewczyny - będzie to zmuszanie siebie do czegoś z poczucia winy, obowiązku, powinności. Niefajne :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 08:15:48 »
Bonkers
Metodę pracy nad sobą należy dostosować do stanu w jakim się jest.
Stan psychiczny Doktora jest taki że ta medytacja może mu tylko zaszkodzić.
Pracę nad sobą należy zaczynać od podstaw, od fundamentów, bo jeżeli zaczyna się budować ściany na kruchych fundamentach to cała budowla i tak się zawali.
Wiesz coś o dzieciństwie Doktora?

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-01, 07:55:58 »
Inga dobrze pisze, na pewno nie wolno do milosci sie zmuszac (szczegolnie jak sie kogos nienawidzi). Z tymze ta medytacja fajnie pomaga uzdrowic relacje z rodzicem. I z tego co pamietam, tam nie ma zadnego przymusu, a jest sugestia na otwarcie sie na milosc do rodzica.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 07:59:35 wysłana przez Bonkers »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-01, 07:48:07 »
Jeżeli go nienawidzisz a z drugiej strony starasz się mu wysyłać miłość, to powstanie w tobie straszne pomieszanie i niezrozumienie tego co się dzieje.
Nie mozna próbować kogoś kochać na siłe. Nie mozna zmuszać siebie do robienia tego czego się nie chce i co jest niemożliwe do wykonania.
Trzeba zacząć od pokochania siebie zanim zacznie się kochać innych, a gwałcenie swojej psychiki i zmuszanie jej do miłośći kogoś kogo się nienawidzi prowadzi tylko do tłumienia swoich uczuć i w konsekwencji do nienawiści do siebie.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-09-01, 07:35:29 »
Sluchasz plyty bezpieczenstwo w rodzinie ? Ja bym nie odpuszczala i sluchal caly czas az do ugruntowania. Jak Ci przy niej tak wywala, to znaczy ze jest dobra, bo Ci podswiadomosc pokazuje ze na nia silnie reaguje. Po sluchaniu takiej plyty (tak na oko po miesiacu) przydala by Ci sie na pewno tez sesja regresingu.
« Ostatnia zmiana: 2012-09-01, 07:37:30 wysłana przez Bonkers »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:33:59 »
Ja od dwuch dni słucham medytacji Darka Logi którą kupiłem z 2 miesiące temu i jej nie używałem. W 10 minucie jest tam taka tkliwa muzyczka że aż mi się wczoraj na płacz zebrało hehe.
A właśnie,
W tej medytacji jest sporo takich zwrotów o miłości, otwieranie sie na miłość do ojca, wsysyałnie mu ją. Bardzo ciężko mi się tego słucha bo mam dużą nienawiść do ojca m.in. za to że mnie zabi kiedyś i się chciałem zapytać czy odstawić tą medytacje na później gdy już nie będzie tyle nienawiści czy ją kontynuować ?

Mam również duży lęk wobec tego że ojciec mnie kiedyś krzywdził i ciężko otworzyć mi się na biezpieczeństwo. W dzień niemoge spać bo się boje że ojciec mnie nakryje. Jeśli ktoś miał podone doświadczenia w relacji z ojcem to bardzo chętnie bym poczytał. Ten lęk mnie dobija.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-31, 17:36:40 wysłana przez Doktor-X »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-31, 17:30:37 »
Też bym chciała tak z moim ojcem, ale trudno to obecnie określić. Kontaktu brak.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:27:03 »
Fajnie masz. Mam nadzieje że kiedyś tez będe tak mógł napisac.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 17:00:46 »
Ja się ostatnio cieszę, że sporo oczyściłem w relacji z ojcem. Miałem z nim karme 40%, kiedy miałem robioną analizę, było to już po kilku latach rozwoju (wcześniej mogłem mieć jeszcze więcej). Długo nic nie puszczało. Dopiero teraz mi poszło, bo czuję ulgę i cyferka mniejsza, wg Leszka 10 %.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-25, 00:54:09 »
Jak nie czujesz całym sercem, to odblokuj je;)))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-25, 00:46:34 »
Jest trochę rzeczy w których się sprawdzam, talentów, ale żadnego z nich nie czuję całym sercem. Brakuje mi pasji, radości wynikającej z tego, że mogę to robić.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-24, 22:11:13 »
BlackRose

A jest coś co wiesz że chcesz robić i jesteś w tym dobra?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-24, 20:56:47 »
Semira,
najgorsze jest to, że my sami dajemy im te klucze :P

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-24, 20:04:59 »
eh te mamy ...

Pewne sytuacje, a raczej wszystkie sytuacje zdarzają się po coś. Zastanawiałam się po co akurat była mi taka sytuacja z mamą.
Dziś rano spakowała się i stwierdziła, że wraca do siebie (była przepełniona rozpaczą i smutkiem w sumie już od wczoraj). Z jednej strony poczułam emocjonalnie, że chcę ją zatrzymać i może przeprosić, ale ułamek sekundy później czułam spokój i głos intuicji, że mam pozwolić jej odejść. Nic nie zrobiłam, wyszła, a mnie wywaliło poczucie winy, że tak ją potraktowałam i musiałam to wypłakać. Choć nieco inne poczucie winy niż dotychczas, było poprzeplatane chwilami spokoju i odczuciem, że to było ok. Gdybym ją przeprosiła i poprosiła żeby została, utwierdziłaby się w roli ofiary.

Zaczęłam się zastanawiać dlaczego jeszcze reaguję na mamę i jej głupie zachowanie, czego tak naprawdę od niej chcę, bo gdybym nie chciała, to bym nie miała z nią żadnych problemów. I tu był pies pogrzebany. Ogromne poczucie braku jedności w sobie - pragnienie jedności, harmonii z mamą, która nigdy nie miała miejsca, a na którą czekałam całe życie. Takie przywiązanie bazujące na oczekiwaniu, że w końcu dostanę od niej, to czego chcę. Potem się okazało, że to tylko zapalnik był, by pokazać mi jak głęboko sięga ten brak poczucia jedności - odnośnie Boga, ludzi, bliskich relacji, miłości, wysokich wibracji.

Kiedyś przez myśl nie mógł mi przejść fakt, że moja mama może umrzeć, wywoływało to mój paniczny strach i miałam wyobrażenie, że wtedy musiałabym się też zabić, bo nie wiedziałabym jak żyć. Ona była najbliższą mi osobą, ale niestety nie widziałam, że cała ta nasza relacja to jedno wielkie poczucie braku, a z tego niestety żadna z nas nie mogła dać drugiej prawdziwej miłości. Moje życie kończyło się w momencie kiedy moja mama miała umrzeć. Niestety nie jest w zbyt dobrym stanie psychicznym i kilka razy sugerowała mi, że chce ze sobą skończyć. Stopniowo, jednak z solidnymi wywalankami, uzdrawiałam ten strach i powoli przekonywałam się, że mogę żyć nawet po jej śmierci. Temat czyjejś śmierci, szczególnie bliskiej osoby, zawsze był dla mnie bardzo trudny. Jeszcze tego w pełni nie uzdrowiłam, ale czuję w miarę spokój na myśl o jej przyszłości, choć jeszcze coś tam jest.