furyah podobnie miałem z tym karpiem w tym roku.
Mama kupiła karpia, miał być już martwy.
Leżał sobie w domu w torbie i bez wody w wanie i jak przechodziłem w przed pokoju i się z nim zrównałem to od wierzgnął. Rany jak mi się wtedy go żal zrobiło, uświadomiłem sobie, że on chce żyć.
Nie smakował mi on w ogóle i mam już postanowienie żadnego karpia w przyszłe święta, ale ta sytuacja w sumie nie zmieniała aż tak wiele, bo już od jakiegoś czasu mięso mi nie smakuje, mógłbym z niego zrezygnować.
Na razie staram się je przy najmniej ograniczyć.
Zastanawiam się kiedy się tak zmieniłem zawsze lubiłem mięso, czy to od medytacji.
Czy rozwojowscy nie jedzą mięsa? Nie mam z nimi na co dzień do czynienia to nie wiem:)